Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez aleks-23 11 cze 2007, 19:10
u mnie narazie nie jest (odpukać) najgorzej. po napadzie lęku mija kilka tygodni, czasem nawet kilkanaście...... niemniej jednak pojawiają się (co oznacza, że nie wszystko jest w porządku) dlatego wolę się tym zająć porządnie i natychmiast (tzn. jak tylko znajdę kase na terapię i dobrego lekarza) :lol: !! zastanawiam się tylko czy jesli zdefiniuje sie ten konflikt wewnetrzny wszystko ustąpi?? czy wyjscie z nerwicy polega na uswiadomieniu sobie jej przyczyny?? i tylko tyle?? ehhh.....
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 cze 2007, 14:41
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez inez3 11 cze 2007, 19:13
wpewnym sensie pewnie tak... chociaz ja wiem, o co chodzi ale mimo tego, ze wiem to jakos jakby do mnie to nie dociera...

bethi racja, bez lekow jest cuuuuuuuuuuuudownie!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Samanta 11 cze 2007, 19:15
O tak ! zycie bez leków jest cudowne!
co do napadów lęków, to dają mi cały czas znać o sobie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez inez3 11 cze 2007, 19:19
ja nwet nie wiem czy u mnie to sa ataki... u mnie to wyglada tak, ze skupiam sie na tym jak sie czuje, potem wyobrazam sobie, ze jak ja dam rade jak znajde sie np. w centrum handlowym, restauracji itd. i wtedy sie denerwuje jeszcze bardziej... w koncu ide tam gdzie mam isc i zazwyczaj nic mi sie nie dzieje... i to zastanawiajace... czuje sie w zasdzie dobrze, ale nadal mysle i tak w kolko... :?:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Samanta 11 cze 2007, 19:25
Powiedziałaś o tym wszystkim psychologowi?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez inez3 11 cze 2007, 19:31
tak... poprostu nie moge wiazac wszystkiego z tym, ze to napewno ta nerwica, bo u mnie jest tez taki problem... gorsze samopoczucie a ja juz mysle, ze znowu to samo i tak sie nakrecam...

w zeszlym roku mialam terapie poznawczo - behawioralna i tam sobie uzmyslawialam, ze nawet jakbym nie wiem, zemdlala, porzygala sie to przeciez nic strasznego. nie moglam spac wtedy i nakrecalam sie, ze przez to tez si bede gorzej czula - psycholog: niektorz wogole nie spia i to nie z powodu nerwicy... taksamo z jedzeniem, jak sie zle czuje to mi niedobrze i wtedy nie moge jesc (jak juz kiedys pisalam mialam problem z jedzenie w restauracjach i u kogos poza domem) - psycholog: no i cos sie stanie jak pani nie bedzie mogla jesc?? niektorzy normalnie caly dzien nie jedza i zyja... bardzo mi to wtedy pomoglo i dzis jak mi sie cos takiego zdarza to sie nie przejmuje, ale znow mam taka dziwna przypadlosc, ze sie ciagle sprawdzam, bo wiem, ze moge itd. itd.

tak mi sie jakos przypomnialo to wszystko :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Samanta 11 cze 2007, 19:40
Zemdlenie,czy zwymiotowanie, to nic strasznego! To normalna ludzka przypadłosc i kazdemu może się zdarzyć. Co do problemu jedzenia w miejscach publicznych- zmagam sie z tym samym problemem i nie wiem co zrobić;/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez inez3 11 cze 2007, 19:45
ja sie sprawdzam, siadam, zamawiam i jak mi przynosza to wtedy mnie natychmiast odrzuca sam zapach choc normalnie to bym zerzarla wszystko :P no ale po chwili mowie sobie, ze nic mi nie jest, ze mi sie to wszystko wydaje i mija... tylko zeby mi sie tak to udalo raz na zawsze...

widzisz Samanta u mnie problem to wlasnie to zwymiotowanie i zemdlenie (nigdy w zyciu nie zmedlalam hehe), a zwymiotowalam w trakcje swojej choroby moze ze 2 razy i to tez nie tak jak sie balam gdzies na srodju ulicy cy w autobusie, ale w domku...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:10 pm ]
samanta samanta gdzie jestes tak mi sie fajnie z tobagadalo :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Samanta 11 cze 2007, 20:40
Tutaj tutaj jestem, musiałam na chwilkę wyjść! :)
To dobrze, ze są postępy i powoli sobie z tym radzisz!
czy dobrze zrozumiałam, czy boisz się tego ,ze gdzies zemdlejesz i zwymiotujesz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez inez3 11 cze 2007, 20:44
teraz juz mniej, ale to byl moj najwiekszy problem...dodatkow jak gdzies jade to niemoge za bardzo jesc. tzn. tak mi sie wydaje... i dlatego unikam wszelkich wyjazdow. mimo tego, ze juz czulam sie dobrze tego jednego nie przelamalam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Samanta 11 cze 2007, 20:47
Nie powinnas rezygnować z wyjazdów! nie mozesz się poddać. Weż jakies tabletki zapobiegające zwymiotowaniu, nie stresuj się i pomyśl, ze wszystko będzie dobrze, a nawet jakbyś zwymiotowała, to nic strasznego, przeciez kazdemu z nas się to może zdarzyć!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez inez3 11 cze 2007, 20:59
no wiem wiem, to nie jest tak, ze sie tego boje, bo wiem, ze nic mi sie nie stanie, ale ostatnio nachodza mnie jakies mysli - wspominki jak sie czulam rok temu o tej porze i natychmiast sie denerwuje...

ale dzis jest lepiej, bo wiem, ze moj spadek nastroju i te mysli to po tym, ze przez jakis okres nie bralam lekow i teraz organizm znow musi sie przyzwyczaic... dzis mam o wiele lepsze samopoczucie :smile:

w tym roku pojade na wakacje... z reszta nie jade sama tylko z chlopakiem,ktory dokladnie wie co mi jestico mi sie dzieje... opiernicza mnie kiedy trzeba, przytuli, poglaszcze i od razu jest lepiej :)

wiem, ze kiedys wreszcie do konca sie pozbede tej choroby, wierze w to!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Kriss 11 cze 2007, 21:00
Dobijaja mnie te ataki lęku, poprostu ostatnio sie to tak nasililo ze szok :/ i to wszystko z powodu tego prawa jazdy :(:( spie po 2h w nocy bo nie idzie, chudne, nic nie chce mi sie jesc, 0 apetytu. Wybieram sie do tego psychiatry. czy nie da sie nic zrobic bez lekow? Po jakim czasie te leki mi pomoga i czy nie zniszcza mnie? :( Wlasnie tego sie boje i dlatego nie bardzo chce je wziasc.... ;((
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 gru 2006, 21:19

Avatar użytkownika
przez inez3 11 cze 2007, 21:09
ja powiem tak, mi leki pomogly wyjsc z dolka i dzieki nim moglam skupic sie na terapii. na poczatku jak sie dowiedzialam, ze mam brac leki to bylam zalamana. ja, ktora zawsze wszystkim pomagala i wspierala nagle mam brac jakies prochy?? ale teraz wiem, ze to byl najlepszy pomysl... mnie nie zniszczyly, dzieki nim znow poczulam sie normalnie i zaczelam walczyc itd.

co do dzialania to zalezy od organizmu, ale w wiekszosci przypadkow lek zaczyna dzialac po 2, 3 tyg. tych kilka tygodni mozebyc bardzo ciezkich, twoj stan moze sie pogorszyc, iec musisz zdawac sobie z tego sprawe, ale potem jest tylko lepiej.

nie lam sie, zobaczysz bedzie lepiej. z tego da sie wyjsc!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do