Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 23 lis 2011, 18:26
kornelia_lilia, raczej nie będę brała tego leku, choć kto wie - przede mną ciężki czas. Najprawdopodobniej wybiorę się do psychiatry, ale jak czytam wypowiedzi osób, że męczą się tyle tygodni, momentami jest gorzej, a nie lepiej, to aż się odechciewa... Tym bardziej, że mam przykre doświadczenia z lekami i lekarzami.
A siostra chodziła tylko ok. pół roku na psychoterapię i to pomogło.

George, byłam na jednej wizycie i była dla mnie dość.. dziwna. Poza tym dostałam lek, od razu 10mg, który zrobił niezły zamęt w moim organizmie i to tylko po jednej tabletce. A na psychoterapię chodzę ponad 5 miesięcy.
A Ty tylko psychoterapia czy leki również?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez beatka09081987 23 lis 2011, 18:48
moim zdaniem leki sa potrzebne, na poczatku robia w organizmie niezly zamet wiem cos o tym, ale warto to przeczekac i byc cierpliwym, chociaz sama cierpliwa nie jestem
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
08 gru 2009, 19:55

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez martu 23 lis 2011, 18:58
beatka09081987, też tak uważam chociaż nieraz miałam chwile zwątpienia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
118
Dołączył(a)
16 lip 2010, 19:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kaka1 23 lis 2011, 20:29
idź do psychiatry i na psychoterapie wiem, że trzeba czasu ale to naprawdę pomaga -ja kiedyś chodziłam pół roku i potem miałam spokoj\Teraz byłam u psychiatry powiedziała, ze na tą chwile lekarstw mi nie zapisze ale mam na psychoterapie chodzić. Chodzę byłam 3 raz

- bo tylko raz na tydzien - teraz ide w piątek. Atak ostatani taki mocny mialam 19 listopada , lekkie zdarzają mi się biorę validol piję wodę i po jakimś czasie przechodzi. Dzisiaj też jakoś tak dziwnie się czuje ale mam nadzieję, że atak nie przyjdzie. Męczy mnie to bo caly czas mam jakiś niepokój
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
28 paź 2011, 13:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez rina 23 lis 2011, 21:09
Witajcie.Mam 29 lat i na nerwice lekowa cierpie od jakichs 3,z roznym natezeniem.Bywaja okresy spokoju,kiedy potrafie sie smiac z siebie w duchu i ze swoich stanow lekowych,bywaja okresy,ze nie potrafie sie uspokoic i caly czas czuje scisk w zoladku,lek,a i czasem zdarza sie dretwienie rak i palpitacje serca,uczucia dusznosci,mdlosci....Ciezko tez ze snem.Boje sie nocy i zasypiania,bo czasem budze sie nagle z uczuciem dusznosci i strachu...Rzadko kiedy czuje sie bezpiecznie i rzadko gdzie.Podobnie jak Was niektore sytuacja wymagaja ode mnie wielkiego wysilku np.tak jak ktos wyzej wspomnial jazda autobusem lub kolejka w supermarkecie...Kiedys przepisano mi propranolo i po dluzszym jego braniu,objawy te ustapily,ale teraz znow wracaja i chyba bede zmuszona znow do niego wrocic...Mam tez kropelki milocardin,ktore przepisal mi lekarz i w razie ciezszych atakow,biore je.Obecnie przebywam za granica i niebardzo mam mozliwosc chodzenia na terapie do psychologa.Myslalam o psychiatrze,ktory przepisalby mi jakies antydepresanty,ktore by mnie uwolnily od tego dziadostwa,bo to mi zycie rujnuje...Mam 5 letniego synka i strasznie sie boje,ze moja choroba moze wplynac negatywnie na jego zycie.Czasem mam ochote wyc z tej bezsilnosci,nienawidze siebie i tego "gowna" co zatruwa mi wszystko...Potrzebuje tego forum i wsparcia ludzi,ktorzy wiedza co czuje i nie skwituja moich wypowiedzi tekstem"a kto dzis nie ma nerwicy" jak to mi sie zdarzalo slyszec od tych "normalnych"....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
23 lis 2011, 20:49
Lokalizacja
Londyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez beatka09081987 23 lis 2011, 22:23
rina, moim zdaniem powinnaśc jak najszybciej zgłosić sie do psychiatry, wiem co ta choroba znaczy, nie mecz sie masz zyc dla kogo, masz synka w takim wieku ze musisz miec energie dla niego, pamietaj poczatki barnia leku nie sa łatwe ale naprawde warto przetrzymac, efekty sa rewelacyjne, zaczniesz na nowo zyc, ja jak leki zaczely dzialalc moglam gory przenosic, robilam wszystko szybciej niz myslałam, z czlowieka te szczescie az bije, masz ochote spotykac sie z ludzmi,..
ale pamietak poczatki sa ciezke, objawy moga sie nasilic lub jakies nowe pojawic, ale moim zdaniem jezeli juz tyle wytrzymalas z ta choroba, to i poczatki leków dasz rade!!! wierze w tą, kobiety sa silne, bo maja dla kogo sie starac, zycze powodzenia!!! trzymam kciuki!!!!
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
08 gru 2009, 19:55

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 23 lis 2011, 22:26
rina,witaj nerwica to paskudztwo niszczy jakość życia...psychoterapia pomaga przynajmniej mnie...łagodzi dolegliwości pozwala mi iść do przodu..pomimo trudności...masz dziecko to zawsze jest powód aby się starać o każdy jeden dobry dzień..pozdrawiam)
Noopii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez rina 23 lis 2011, 23:00
Dzieki za rady i w ogole za to,ze jestescie....Rozwaze pojscie do psychologa i psychiatry,ale chyba bardziej do tego drugiego,bo nie sadze by w tym stadium ten pierwszy mogl jeszcze pomoc choc moge sie mylic...Poza tym taka psychoterapia pewnie niezle da sie we znaki jezeli chodzi o finanse gdyz jak wspominalam mieszkam za granica i polscy lekarze licza sabie tu slona,nie jestem pewna czy w chwili obecnej mnie na to stac....Co innego jednorazowa wizyta u psychiatry,ktory przepisze mi jakies antydepresanty,na to jeszcze moge sobie pozwolic....Ach,nie wiem juz sama co robic,czasem zdaje mi sie,ze zwariuje i ta mysl mnie przeraza...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
23 lis 2011, 20:49
Lokalizacja
Londyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 23 lis 2011, 23:22
Zacznij spokojnie od psychiatry od czegoś trzeba...i lecz się lecz..jak będzie lepiej mimo wszystko polecam psychoterapie to inwestycja w Twoje zdrowie i też dla Twojego dziecka..zaprocentuje.

-- 23 lis 2011, 23:23 --

Zacznij spokojnie od psychiatry od czegoś trzeba...i lecz się lecz..jak będzie lepiej mimo wszystko polecam psychoterapie to inwestycja w Twoje zdrowie i też dla Twojego dziecka..zaprocentuje.
Noopii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez rina 24 lis 2011, 00:13
Noopii ,masz racje,wiem o tym...Wybiore sie na pewno do psychiatry,bo tak sie nie da zyc.Jak juz mysle,ze jest lepiej,nagle wraca ten koszmar i staje sie nie do zniesienia.Przewaznie tak sie dzieje gdy cos nowego sie dzieje w moim zyciu albo jakies dziwne,niecodzienne sytuacje.Ostatnio podroz autokarem do UK gdzie obecnie przebywam,tak wytracila mnie z rownowagi,ze do tej pory sie zbieram.Masakra.Ale ciesze sie,ze tu do Was trafilam,jest mi latwiej dzieki temu:)Pozdrawiam i dobrej nocki:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
23 lis 2011, 20:49
Lokalizacja
Londyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez beatka09081987 24 lis 2011, 13:55
rina , ta choroba jest podstepna, dlatego nie zwlekaj idz jak najszybciej do psychiatry zacznij brac leki i zobaczysz jak za jakis czas napiszesz nam ze mozesz wszystko, ze niczego sie nie boisz, z tego mozna sie wyleczyc.... wiem cos o tym :)

-- 24 lis 2011, 13:15 --

novel kurcze a ja myslalam ze wariuje i ze seroxat ponownie nie zadziala, tak jak na to patrze to jest juz lepiej niz np w zeszlym tyg, ale ja niecierpliwa jestem.....

-- 25 lis 2011, 10:52 --

jeszcze mam jeden problemik, bo tak sobie mysle, ze jezeli seroxat jeszcze do konca nie dziala a juz 40tabl, to moze go zwiekszyc.... dr mi to sugierowala, ale decyzja nalezy do mnie, wiadomo wiarze sie to z kosztami tez... a seroxat i tak jest drogii, kurcze moze te 20mg to za malo, on sie tak dlugo rozkreca??
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
08 gru 2009, 19:55

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Majkel86 26 lis 2011, 00:38
Ja się boję wszystkich miejsc gdzie dużo ludzi, nie dlatego, że się boję, że zasłabnę, mi po prostu przytrafiają się takie dziwne zasłabnięcia.Od ponad 10 lat, zanim jeszcze dopadła mnie nerwica, na początku głównie po wysiłku fizycznym, później już w różnych sytuacjach, co kilka tygodni lub miesięcy, nagle czuję słabość na przełyku która przenosi się na mięśnie i po chwili czuje jakbym był pijany, cały wiotki, bujam się na wszystkie strony, nie jestem w stanie normalnie się poruszać, wymowa też niewyraźna, trwa to zazwyczaj do 5minut i przechodzi i czuje się normalnie. Potem kolejne tygodnie czy miesiące muszą minąć bym znowu to miał, jedynie jak jestem chory na grypę np. to mi się to nasila i może nawet kilka razy dziennie dopaść.
Nie było dnia żebym o tym nie myślał, w różnych miejscach, w różnych sytuacjach, zawsze sobie wyobrażam co zrobię w danej chwili gdy to mnie dopadnie, stojąc w kolejce w sklepie nawet nie będę miał gdzie usiąść, zrobię zamieszanie, zwrócę na siebie uwagę ludzi...
I ciągle się zastanawiam czy te osłabienia to wytwór nerwicy czy odwrotnie, bo w sumie nerwica dopadła później.
Ma ktoś podobne wixy bo jestem ciekaw czy tylko mi się takie coś robi ? :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
384
Dołączył(a)
23 lis 2011, 13:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez beatka09081987 26 lis 2011, 14:58
mnie podobne zasłabniecia sie przytrafiały, gula w gardle, jezyk dretwy, rece nogi tez, serce waliło..., po ataku czułam sie totalnie wyczerpana, tylko nie wiem czy nerwica byla pierwsza czy te zaslabniecia......
mnie sie wydaje ze ten twoj ciagly strach przed zaslabnieciem nalezalo bo leczyc, te ciagle myslenie o tym czy zaslabniesz, to doprowadza do obłedu
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
08 gru 2009, 19:55

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 26 lis 2011, 16:10
Majkel86, nie raz zriobilo mi sie slabo ze stresu az do zaslabniecia..
Noopii
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do