Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziares 23 cze 2009, 22:55
Miałam podobne objawy,zaczęło się od tego pyknięcia w głowie w pracy w styczniu i przez pół roku aż do tej pory,każde wstawanie z łóżka wiąże się z głębokimi wdechami i wsłuchiwaniem sie w swoje ciało,obmacaniem węzłów chłonnych,głowy delikatnym i powolnym wstawaniem i milionem myśli typu jak dziś będę się czuła,czy zrobi mi się słabo itp.też miałam wiele badań zrobionych i wszystkie wychodziły dobrze,lekarze mówili ,że to na tle nerwicowym typowo,a ja szukałąm nadal chorób,bo na pewno coś przeoczyli,skoro tak żle się czuje to musi coś mi być...jedyne co wyszło i się potwierdziło to zwyrodnienie kręgów szyjnych dyscopatia,bo bardzo bolał mnie kark często od kilku lat,ale z moim pełnym optymizmu nastawieniem nie przyszło mi do głowy,żeby nawet do lekarza iść,bo po co skoro zdrowa jak rybcia jestem.Także wyszło to i to nawet nie za zaleceniem lekarza,tylko stwierdziłąm sama,że obajawy sa charakterystyczne dla tego schorzenia i poszłam na rtg kręgów szyjnych.Wyszło zwyrodnienie i tylko to nic więcej;-)oprócz tego miałąm również dopplerowskie badanie przepływu krwi w naczyniach szyjnych i tętnicach wyszło świetnie,więc od czego moje zawroty głowy?e ten krąg naie stąd objawy i do tego zła pozycja przy komputerze i kilkanaście godzin dziennie przy nim(moja skarbnica wiedzy :D :-))Za miesiąc mam badanie usg szyi aby zbadać moje powiększone od stycznia węzły chłonne,potem okulista i kardiolog bo neurolog u której byłam nie stwierdziła żadnych schorzeń neurologicznych od mojej bolącej głowy ,drętwiejącej i szczypiącej jedynie stwierdziła nierówne bicie serca stąd skierowanie do kardiologa:-)hehe od samego czekania już mi przeszło.Pomogła i pomaga nadal mi mama ,która sama kiedys miała nerwice i przez to przeszła.Dodam jeszcze ,że mama wahania nastroju raz płacze to znów mogę się śmiać,niskie ciśnienie,często jestem śpiąca.i wiecie co któregoś dnia zdenerwowałam się na maxa,bo juz miałąm dośc tego siedzenia zanudzania sibie i wszystkich wokoło i staram się zmienić tok myślenia na pozytywny i myśleć o czymś wesołym ,oglądać komedie itp i mieć zajęcie i przebywać z ludżmi których lubię,powolutku pomaga a w momencie słabości mówię sobie trudno jak mam paść to padnę i ide powolutku dalej starając się myslec o czymś innym i juz nie miewam takich napadów strachu co najwyżej nerwica próbuje znaleśc jakiś słąby punkt i objawia się kłującym i jakby drgającym sercem trzęsącymi się dłońmi poceniem sie intensywniejszym i łatwym wpadaniem w gniew,Stwierdziąłm jeszcze ,że przez ost zbyt często sie dołowałam i sama sobie problemy stwarzałam,żeby były z niczego nawet,Bez sensu,Zmieniam nastawienie ieszę sie z każdego dnia jestem miła,staram sie byc wesoła i pogodna jak sie zdenerwuje to odreagowac szybko i wiecie co?Lepiej się czuje,chociaz nadal sa takie dni ,kiedy nie mam co robić zasiadam przed komputerem wyszukuje objawy chorób i wiecie co?Zaraz te objawy mam?Absurd!!!Mam nadzieję,że jutro zastanę panią doktor bo ostatnio miałą wolne i porozmawiam z nią...Dam znać co z tego wyszło...Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!!Damy radę musimy!!! :D :D :D
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2009, 19:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 25 cze 2009, 11:41
Chcę się dowiedzieć jak najwięcej o tej chorobie żeby móc z nią walczyć, i nauczyć się unikać sytuacji które mogą mnie w nią wpędzić. Na razie to tyle co wyczytałam w wikipedii po angielsku, na temat co robić w ataku paniki:

Many experienced sufferers treat panic attacks with some the following methods and techniques:
• Diaphragmatic breathing or abdominal breathing — Breathing slowly through the nose using the diaphragm and abdomen. Do not breathe through the mouth. Focus on exhaling very slowly. This will correct or prevent an imbalance of oxygen to carbon dioxide in the blood stream.[2]
• Staying in the present — rather than having "what if" thoughts that are future oriented asking yourself, "what is happening now" and "how do I wish to respond to it". (Carbonell, 2004)
• Acceptance and acknowledgement- accepting and acknowledging the panic attack. (Carbonell, 2004).
• Floating with the symptoms — allowing time to pass and floating with the symptoms rather than trying to make them better or fighting them. (Carbonell, 2004)
• Coping statements — repeated as part of an internal monologue

o "No one has ever died from an anxiety attack."
o "I will let my body do its thing. This will pass."
o ""I can be anxious and still deal with this situation."
o "This does not feel great, but I can deal with it".[2]
o "I am frightened of being frightened, therefore if I stop worrying about being frightened, then I have nothing to be scared of."

[Dodane po edycji:]

źródło http://en.wikipedia.org/wiki/Panic_attack
a oto w o l n e tłumaczenie:
Wiele osób doświadczonych w napadach paniki radzi sobie takimi metodami:

Oddychanie przeponą i brzuchem - oddychaj powoli przez nos, przeponą i brzuchem. Nie oddychać przez usta. Skup się na wydychaniu powietrza bardzo powoli. To poprawi lub zapobiegnie nierównowadze tlenu i dwutlenku węgla we krwi.

Pozostawanie w teraźniejszości - zamiast myśleć "co mi może się stać za chwilę" które to myśli odnoszą się do przyszłości, pytaj się "co dzieje się teraz" i "jak na to chcę zareagować".

Akceptacja i przyznanie do napadu - przyznanie racji, że w tej chwili mam napad paniki.

Poddać się symptomom - pozwól aby trochę czasu minęło i daj się ponieść symptomom, zamiast próbować ich uniknąć lub walczyć z nimi.

Powtarzanie zdań - powtarzaj zdania w myślach:

Od ataku paniki jeszcze nikt nie umarł.
Niech moje ciało zachowuje się jak chce. To minie.
Mogę czuć strach ale jednocześnie nadal panować nad sytuacją.
Nie czuję się dobrze, ale mogę to przetrwać.
Boję się że chwyci mnie lęk, więc jeśli przestanę się martwić tym że lęk mnie chwyci, wówczas nie będę się miał czego bać.
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agaska 25 cze 2009, 12:38
I wszystko sie zgadza z tym co ja stosuje :) Tylko ja sobie inne zdania powtarzam, hehe 8)
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Keri 25 cze 2009, 14:09
Witam,
nerwice lękową mam od 3 lat... mam identyczne objawy, strach przd komunikacją miejską, zatłoczone miejsca itp, wydaje mi sie ze zemdleje, nie wiem co sie ze mną dzieje, uczucie zawrotów głowy itp itp... ostatnio boje sie że coś mi jest, że mam jakąś chorobe - ostatnio boje się że mam raka mózgu albo jakiegoś tętniaka... byłam u neurologa ogólnie powiedział że wszystko jest ok ale dał mi skierowanie na EEG - i dzis miały być wynika.... dzwonie tam i mówią że są jakieś wątpliwości w moim wyniku, jutro mam iść do profesora po odbiór (on będzie opisywał to badanie) - teraz tak sie strasznie boje... mam znowu atak i to jeszcze gorszy, oczywiście juz jestem od rana na afobamie, boje sie !!! pomóżnie co to może być???
"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 cze 2009, 13:33
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 cze 2009, 17:19
Keri, witaj, mni ekiedys profesor pewien powiedział żebym nie orbił eeg bo wyjda w takim stanie w jakim jestem zmiany...więc może coś w tym jest, nie bój się, masz lęki.
A ja ma prośbe do was, nie chodzi mi o diagnozę tylko o opinię a mianowicie mam nerwice 2 lata długii czas miałem bardzo silną derealizację ale ostatnio wszyastko przezuciło się na somatykę, ostatnie dni pocę się bardzo dużo, dosłownie każda rzecz wylewa ze mnie pot i ni etaki jak w upał ale się dosłownie zalewam, ale to nie jest najgorsze, coraz cześciej mi słabo, czuję się wyczerpany non stop, często miewam uczucie że mdleję, dziś wczoraj wysiadałem z tramwaju bo nie czułem swojego ciała, do tego czuję żar w cąłym ciele i jestem całkowicie rozkojarzony, tak jakbym nie kontaktował do końca i to serce, coś się z nim dzieje, dostaje dziwnych skurczy i w klatce jakby mnie ktoś ściskał i oczywiście do tego duszności, najgorsze jednak jest ciągłe uczucie omdlewania. Czy to nadal może być kontynuacja nerwicy?
Czy na was tez źle działa duszna pogoda?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agaska 25 cze 2009, 18:46
Owszem, im gorecej na dworze tym gorzej sie czuje. Pije zimne napoje z lodem. W takie dni wypijam chyba z 10L plynow z lodem, bo inaczej mam wrazenie jakbym sie miala udusic. Nie wiem czemu tak jest, ale jest. Moze to przez cisnienie? No i to, ze nasze organizmy niestety nie sa przystosowane do temperatury 30C w cieniu. Kazdy czuje sie gorej w taki skwar.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 25 cze 2009, 19:23
Victor, ja właśnie tak mam. mam objawy tylko somatyczne, nie żadne psychiczne. Psychicznie się nie boję, jestem taka jak wcześniej, nie boję się jeżdzić autobusem ani nic. Ale mam zawroty głowy, bolą mnie plecy, mam gulę w gardle.
Raz mi się zdawało że moja ręka nie należy do mnie, jest obca, jakby sparaliżowana, ale podnoszę ją ok. mogę nią ruszać. To było najdziwniejsze co mi się do tej pory zdarzyło!
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziares 25 cze 2009, 20:13
W taką duchotę to nic dziwnego,że czujemy się bardzo słąbo,ą świadomość,że mamy jeszcze nerwicę,wszystko potęguje...do całego tego mojego zestawu muszę dodać jeszcze uczucie szczypania głowy...i tu problem bo czy jest to rzeczywiście szczypanie głowy czy skóry głowy,zaznaczam ,że na skórze głowy od jakiegoś czasu pojawiają mi się krostki,ale to takie dziwne jakby rozlane...i to tylko z prawej strony tak ok 4 palce nad uchem.Pojawiają się,potem znikają i znowu.A to uczucie to mniej więcej można porównać do tego jakby chciało się sobie wyrwać kilka włosów na raz.I po raz kolejny myśl o zrobieniu rezonansu powróciła...bo pewnie jakieś naczynko pod skórą mi się wylało...a może zwykłe uczulenie na szampon,ale zawsze tylko w tym jednym miejscu?hmmm...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2009, 19:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kruczoczarna 25 cze 2009, 20:57
Witajcie. Po raz pierwszy tu jestem, nie wiem od czego zacząć za bardzo... Może od tego, że nie mogę spać. Nie potrafię zasnąć bo taki strach mnie ogarnia. Czasem zaczyna mi serce walić, czasem wydaje mi się, że puchnie mi szyja. Kiedyś nie mogłam oddychać. W ostatnich tygodniach czuję 'tylko' ciężkość w oddechu, ciężkość gdzieś w sercu. Nie wiem czego się boję. To takie irracjonalne bać się zamknąć oczu. Jeszcze nie dawno miałam problem z tym lękiem w ciągu dnia, nagle mnie napadał, byłam pewna, że coś złego się stanie, złe przeczucia. Teraz męczy mnie jedynie w nocy ale tak skutecznie, że prawie nie sypiam. Mam różne inne lęki ale dotyczą one innych rzeczy, bardziej namacalnych, dotyczących świata, chorób. Czasem myślę, że jestem jakaś dziwna... Nikt w okół mnie nie rozumie jak można bać się czegoś co jeszcze się nie stało, np. swojej choroby. Z czasem taki strach staje się obsesjom, wtedy każdy objaw biorę jako zapowiedź tego najgorszego. Chciałabym się uwolnić od lęku w moim życiu.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 cze 2009, 17:39

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 25 cze 2009, 21:10
Kruczoczarna! Ja też mam poczucie że mnie nikt nie rozumie. I jak mama mówi "uspokoj się, nic ci nie jest, to tylko nerwica przecież" to mnie to wkurza, bo te lęki SĄ REALNE. Mój chłopak uważa że to zależy ode mnie czy mi się poprawi czy nie, no ale właśnie problem w tym że tak nie jest. To nachodzi niespodzianie.

Zaczynam już chyba odrózniać czy jak coś mnie boli to jest nerwica czy nie. Jeśli jest to nerwica, to czuję wówczas lęk. I teraz już się nie skupiam na tym co mnie boli (zawroty głowy itp) tylko na tym lęku. Tzn. żeby go oswoić. Ja muszę się temu lękowi przyjrzeć żeby wiedzieć skąd się bierze. Bo ja o swoich lękach zapomniałam, żyłam tak jakby nigdy nic i one chyba dlatego wracają ze zdwojoną siłą.

Więc co ci chciałam powiedzieć, to ja mam wrażenie że mnie nikt nie zrozumie kto nie przeżył tego samego. Nawet psycholog który pyta dlaczego byłam aż u 3 psychiatrów. A ja na to że chodziłabym codziennie gdyby to mi miało w czymś pomóc. Bo uczucie że zaraz umrę jest raczej nieprzyjemne.

Powiem szczerze że szukałam ratunku wszędzie gdzie się dało (jakkolwiek nie zaczęłam brać proszków). Może się wam to wyda śmieszne, ale poprosiłam kolegę żeby się za mnie modlił (on jest głęboko wierzący) i wydaje mi się że jest trochę lepiej. To znaczy od tamtej pory mogę spać w nocy. A wcześniej jak kładłam się spać to nie mogłam bo zaczynały się lęki. Na przykład lęk że mój organizm przestanie oddychać. Albo że się udławię własną śliną przy przełykaniu.

Naprawdę ludzie którzy przez to nie przeszli raczej nie zrozumieją tego....
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Keri 25 cze 2009, 22:52
masz racje osoby które tego nie odczują nie wiedzą o czym mówimy... u mnie nasila się gdy coś złago zaczyna się dziać np w zeszłym roku zdechł mi pies i od tego momentu znowu musiałam zacząć sie leczyć, lęki wróciły i obawa o moje zdrowie, ciągle mam wrażenie że zaraz mi głowa eksploduje... jak juz jest bardzo źle biore coś na uspokojenie (gdyż wiem że sobie sama z tym nie dam rady)... czasam mam juz tak dość tej choroby !!! :-|
"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 cze 2009, 13:33
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez retro 26 cze 2009, 23:15
jak ja mam atak, to wtedy zaczyna mi sie wkrecac rozne nieciekawe rzeczy zwiazane z moim lekiem przed choroba psychiczna; za kazdym razem obiecuje sobie, ze nie dopuszcze do takiego ataku - wiem, kiedy nadchodzi, ale nie daje rady i to peka; zaczynam histeryowac, wmawiac sobie, ze jestem na 100% chory na schize... potem to przechodzi, a ja znow mam nadzieje, ze sobie poradze nastepnym razem;
retro
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziares 04 lip 2009, 16:54
No i byłam u lekarza pierwszego kontaktu,zrobiłam sobię serię badań:OB-6,crp,glukoza,mocznik,kreatynina,alat,aspat,cholesterol,hdl-chol,triglycerydy,ldl-chol,sód,potas,chlorki,tsh,ft3,ft4 i mocz,jedyne co mam to dość liczne bakterie w moczu i erytrocyty w liczbie 13 a norma od 0 do 5.Pozostałe wyniki w normie wszystko.:-)i ogólnie dość dobrze się czuję,sesja już się skończyła a ja bardzo nie lubię mieć zajęcia.Oby mi tylko nie przyszło do głowy znowu sobie chorób szukać,skoro wszyscy twierdza ,że nic mi nie jest,a wszystko najprawdopodobniej na podłożu nerwicowym.Więc jeszcze usg szyi pod koniec miesiąca,potem neurolog,okulista w sierpniu i kardiolog na wrzesień.Ta nerwica jest bardzo podstępna.Od jakiegoś czasu odczuwam takie drgania pod lewą piersią,jakby serce mi się trzęsło i to się przemieszcza od strony pachy tak do mostka.Kardiolog mnie badał i nie stwierdził żadnych nieprawidłowości,więc co to?Jak przestaje o tym myśleć i nie zagłębiać się to przechodzi.Mam tylko nadzieje,że nie wróci ze zdwojona siłą...a słyszała,że objawy nerwicowe tak się czasem nasilają...pozdrowienia dla wszystkich...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2009, 19:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lucy86 16 lip 2009, 08:03
Hej, jak zaczęłam czytać ten wątek, to uświadomiłam sobie, że nie jestem jedyna :) Od jakichś 2 tygodni mam napady paniki w tramwajach, jadę do pracy długo bo 45 minut, pojazd jest zatłoczony, gorąco, i za każdym razem mam wrażenie, że zaraz zemdleję, dostaję zawrotów głowy. Zaczęłam więc jeździć inaczej, tak żeby wsiadać, gdy jest luźno i siedzę całą drogę, ale wtedy z kolei mam mdłości, a raczej wmawiam sobie, że je mam. Jedyny sposób jaki działa to czytanie książki, wtedy odwracam uwagę od lęków i jest ok. Jednak mam wrażenie, że nerwica się nasila, bo oprócz lęku w tramwajach zaczęłam mieć lęk zw. z czasem np., że nie wysiedzę ileś tam godzin w pracy, na zajęciach etc. Przeraża mnie, że muszę gdzieś być ileś czasu i nie mogę wyjść przed jego zakończeniem. Też tak macie? Wczoraj byłam pierwszy raz na kursie językowym i po 15 minutach patrzę na zegar (boże jeszcze 2 h) i zaraz się zaczęło. Gorąco, serce mi bije jak szalone...ale jakoś się uspokoiłam, a potem mnie już wciągnęły zajęcia. Przerażają mnie te ataki, można je jakoś opanować?
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 44 gości

Przeskocz do