Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 15 lis 2013, 11:58
patibell, :***
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5593
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Saraid 15 lis 2013, 11:58
patibell, hey
Saraid
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magnolia84 15 lis 2013, 12:00
patibell hej :)
Saraid teraz kiedy jestem na paroksetynie prawie wcale o tym nie myślę... czasem tylko nagle przypomnę sobie, że siedzi we mnie to paskudztwo i może już nigdy nie wyjdzie.
magnolia84
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez patibell 15 lis 2013, 12:00
Jak tam Wam dzionek mija ? Mi coś lękowo :(
Zjednoczone Stany Lękowe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
199
Dołączył(a)
11 lut 2013, 10:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez hania33 15 lis 2013, 12:01
PJT, ok dzieki :D
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 15 lis 2013, 12:02
Proszę :)
Ostatnio edytowano 15 lis 2013, 12:16 przez PJT, łącznie edytowano 2 razy
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5593
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Saraid 15 lis 2013, 12:12
magnolia84, z tym da się żyć trzeba sie nauczyć posłuchaj weteranki :mrgreen:
także na spokojnie są lepsze gorsze okresy staram się tego nie demonizować i pracować na terapii to mi pomaga
dobra może w końcu wrócę do pracy?bo fajnie się pisze a czas ucieka trzymajcie się spokojnie i optymistycznie.
Saraid
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magnolia84 15 lis 2013, 12:13
Saraid właśnie dużą nadzieję pokładam w psychoterapii :)
Trzymaj się weteranko :))
magnolia84
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 15 lis 2013, 12:16
PJT, Hey Misiaku :****

patibell, :**** czesc Slonce

Saraid, ja wlasnie nie umiem , ciagle takie mysli mam ale zaraz sie wezme za ogarniacie mieszkania . Kupilam pyszne ciacha i az sobie jedno skubne . A teraz mobemid.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15809
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nerwa 15 lis 2013, 12:17
magnolia84, dokladnie, da sie z tym życ :) I to nawet bez leków. Mi to się wydaje, ze to jest tak - my jestesmy po prostu wrażliwsi. Wiec nawet nie chodzi o to, ze nerwica bedzie caly czas "w nas". To jest po prostu NASZ sposob reagowania na pewne rzeczy. Wiec to zawsze bedzie z nami, tylko kwestia tego, zeby nauczyc sie z tym żyć. Umiec odpowiednio reagowac itd. A wtedy mozemy nawet przez dlugi czas nie zauwazyc, zadnych objawow. Oczywiscie, potem mogą przyjsc jakies gorsze czasy, problemy i wtedy wychodzi to na wierzch, ale jak sie nauczymy to mozna trzymać to wszystko - w ryzach :D
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3830
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 15 lis 2013, 12:17
Saraid, spokojnej pracki :*
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15809
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez PJT 15 lis 2013, 12:18
platek rozy, hej różyczko :*******
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5593
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez platek rozy 15 lis 2013, 12:20
PJT, kolezanka zmienila ten citax na triticco i lazila na czworaka tak ja sieklo...:( to chyba nie dla mnie tez.
Nigdy nie zaprosiłabyś do swojego domu złodzieja, więc czemu pozwalasz, aby myśli , które kradną Twoje szczęście rozgościły się w Twojej głowie?

Mój mózg jest fabryką strachu. Produkuje bzdury na skalę masową. ;)


http://vimeo.com/48594258
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15809
Dołączył(a)
08 sie 2013, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victta 15 lis 2013, 12:21
Idąc dalej tym tropem, człowiek nie jest w stanie, sam siłą woli połączyć ciała, umysłu i emocji. Nawet pamiętając o traumatyczym zdarzeniu nie wiąże go z emocjami, tak jak pisała nerwa. Peter Levin pracując nad traumą, proponuje prace z ciałem, w którym jest zamrożona ta olbrzymia dawka energii psychicznej jaka uwalnia się w czasie zagrożenia i on twierdzi, że ciało ma naturalną zdolność do samoleczenia i jak się mu pomoże to znowu zintegruje myśli i emocje z ciałem. Nie jestem do końca przekonana czy to jest takie proste. Myślę sobie, że jakaś część naszej psychiki uległa traumie dużo wczesniej niż zdarzenie po którym nastąpił atak paniki.
To zdarzenie jest jednak częścią układanki, które w jakimś elemencie przypomina nam o tej wcześniejszej traumie. Ja np traumę przezyłam w wieku lat 13, a zdarzenie, które mi to przypomniało miało miejsce 25 lat później, a potem był atak paniki. Wydaje mi się, że należy dokładnie zanalizować ten czynnik wywołujący ataki. Np w przypadku płatka róży to była śmierć mamy, ale przecież wiele osób przeżywa śmierć rodziców i nie ma ataków paniki. Więc może (gdybam sobie) Ty, płatku róży przeżyłaś w dzieciństwie opuszczenie i pojawiła się trauma, która odnowiła się gdy Twoja mama umarła, czyli rzeczywiście Cię opuściła. Chyba każdy powinien dojśc do tego sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do