Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 15 sty 2011, 13:58
takasobiejedna wiem co masz na myśli i nie kieruje tego bezpośrednio do Ciebie ale do wszystkich którzy tutaj piszecie.To jest straszne.Ja swoimi zachowaniami potrafiłam ostatnio wyprowadzić swojego narzeczonego z równowagi tak , że miał mnie dość. Jak zwykle zaraz histeria , płacz , rzuciłam wszystko i pobiegłam go przepraszać. Na szczęście jest na tyle wyrozumiały chociaż rozmowa po tym fakcie nie była z nim tak przyjemna , bo wiem , że to ja zawiniłam . :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

przez takasobiejedna 15 sty 2011, 17:05
Niestety tak jest.
Osoby z nerwicą, depresją i innymi problemami natury psychologicznej powinny się otaczać osobami o dużej wyrozumiałości, cierpliwości, a takich jest jak na lekarstwo.
My zdajemy sobie sprawę z tego, że z nami jest "coś nie tak", ale trzeba lata na to, żeby nauczyć się tego kontrolować. A i tak jest ciężko.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 paź 2010, 19:14

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 16 sty 2011, 12:35
U nas panuje takie przekonanie, że nerwica, depresja to tylko takie sobie wymysły ludzi, jak jesteś znerwicowany, to weź sobie ,,nerwosolek" i przestań wymyślać, lub masz nerwicę ?jakoś nie wyglądasz na zdenerwowanego. NIE WIDAĆ TEGO!!!
Ludzie nie rozumieją że prawdziwa nerwica jest w środku. Nawet jej nie widać. Człowiek może się zachowywać w miarę ,,normalnie" ale w środku toczy wojnę sam ze sobą,i tak codziennie.
Mój psychiatra mi powiedział : ,,ma pan zawroty głowy, ok, ale jeszcze nikt do tej pory nie widział jak pan się przewraca, potyka itp, to tylko pana takie odczucie".
Po tym jak mi to powiedział zacząłem się zastanawiać że może faktycznie coś w tym jest, jakby to była jakaś fizyczna choroba, to już po takim czasie co ja się leczę, już dawno posunęła by się dalej, a nie zatrzymała na tych objawach przez prawie półtora roku.
Szkoda że z nerwicą się nie da tak jak na przykład z zębem; ząb boli, to biorę tabletkę, lub idę do dentysty , on go wyrywa, dzień i po sprawie, zapominamy. Niestety z nerwicą tak się nie da. Każdy z nas musi zrozumieć tak naprawdę że problem tkwi głęboko w nim, siedzi gdzieś tam pod czaszką i męczy. Prawdziwe zrozumienie tego jest chyba pierwszym krokiem do wyzdrowienia.
.
Objawy zewnętrzne to tylko skutek tego co się dzieje w środku.Psychiatra lub psycholog, jak i brane leki mogą nam tylko trochę pomóc,złagodzić objawy, nakierować, pokazać drogę jaką mamy kroczyć, aby wyzdrowieć. Wszystko zależy od nas samych.
Chodząc do mojego psychiatry na początku nie rozumiałem jak on może mnie wyleczyć, skoro on tego nie ma! On jest zdrowy, normalny, co on może wiedzieć, on mnie nie rozumie! Dopiero po jakimś roku zrozumiałem po co tak naprawdę tam chodzę.

Każdy z nas pisze że wie co czują inni, rozumiem to, czujemy się tak samo, ale to prawdziwe objawy to każdy z nas ma ,,swoje". Boimy się innych osób, sytuacji, lęków, uczuć, dni itp...Każdy z nas będzie musiał sam sobie wszystko poukładać, inni mogą tylko nas wspierać.

Gdy zapisywałem się na to forum to chciałem znaleźć ludzi którzy choć trochę rozumieją jakie katusze muszę codziennie przechodzić. Znalazłem ich! Znalazłem was! Wiem że wy mnie najbardziej rozumiecie, dziękuję wam że jesteście...!!!

Ostatnio oglądałem film ,,Alicja w krainie czarów" i tam słyszałem fajny text: ,,TYLKO WARIACI SĄ COŚ WARCI..." Naprawdę podoba mi się to. Jest to potwornie ciężkie, ale do przeżycia. Skoro z nami jest coś nie tak to czyże jest normalność?
Wszyscy wielcy ludzie dzięki którym ten świat jest taki, byli inni od reszty. My dzięki nerwicy patrzymy na świat trochę inaczej, potrafimy go docenić, potrafimy się zatrzymać w tym zgiełku życia codziennego. Zatrzymać i patrzyć, przeżywać. Oczywiście jest to dla nas bardzo trudne i uciążliwe, ale tak widać miało być....

Kurde, ale się rozpisałem!!! Mam nadzieję że zbytnio was nie zanudziłem. Jeśli tak, to z góry przepraszam. POZDRAWIAM WSZYSTKICH. SPOKOJNEJ NIEDZIELI ŻYCZĘ.... :great:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 16 sty 2011, 13:39
tg--ice Twój post jest dosłownie świetny !!! :yeah: żeby było więcej takich ludzi jak Ty , którzy w ten sposób umieją mówić o nerwicy.Trudno mi opisać to uczucie ale poprostu podniosłeś mnie na duchu ;)

...

A co do filmu też oglądałam i pamiętam ten tekst ... ;) :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

przez takasobiejedna 16 sty 2011, 14:20
Tak, tylko wariaci są coś warci.
Bo my wszystko widzimy inaczej.

Znaczy - ja skupiam się w sumie tylko na złych rzeczach (zwłaszcza jak wpadam w cały amok swój), potrafię to tak przeanalizować, że przerażam samą siebie - bo koloryzować też potrafię.
A po wszystkim - przychodzi ulga, ukojenie... i widzę DOBRE rzeczy.
I gdzieś w środku siebie łapię równowagę co pozwala mi żyć dalej. Jest ciężko, ale można.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 paź 2010, 19:14

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Bura 16 sty 2011, 19:48
Żyjemy skrajnościami. Zazwyczaj jest jak w piekle, ale gdy mamy lepszy, NORMALNY dzień - to nagle jest jak w niebie. :mrgreen:

Kto doceni 'normalność' lepiej, niż my? ;)
Jeśli powstaniesz choć jeden raz więcej niż upadłeś, uda ci się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
13 sty 2011, 16:56
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 18 sty 2011, 13:15
Widzę że my wszyscy nadajemy na tych samych falach pomimo tego,że nasze odczucia się czasami różnią.
Ja na początku gdy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego że mam nerwice myślałam , że jestem jakaś inna ... bo wydawało mi się że inni ludzi to wszystko tak postrzegają powierzchownie a ja tylko jestem taka dokładana tak wszystko dokładnie analizuje ...
Dopiero gdy nerwica zaczęła mi się pogłębiać to zasięgłam informacji i ... trach ...
Tak jak napisała Bura to świetne uczucie mieć lepszy dzień , doceniać to i cieszyć się jak małe dziecko z tego co inni zdrowi mają na co dzień a nie zawsze doceniają. :roll: ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 18 sty 2011, 16:08
Popieram
Gdy mam lepszy dzień, to wszystko cieszy, każda mała pierdółka powoduje radość, wszystkie problemy są jakby nieważne.
Gdy nie miałem nerwicy to nie doceniałem tego, nie doceniałem życia, zdrowia i siebie samego. Teraz te lepsze dni są jakby promykiem słońca pośród gęstych chmur.
Nie doceniałem jak piękny może być,,normalny dzień" !!! :great:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 19 sty 2011, 16:28
A ja dzisiaj mam ten lepszy dzień , bo akurat sesja mi się zaczęła i na sam początek miałam do zaliczenia psychologie ustnie ... akurat trafił mi się temat lęków a byłam tak zdenerwowana że trochę mieszałam ale czwóreczka jest :yeah:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 19 sty 2011, 19:08
Manka gratulacje!!!!
:great:

[Dodane po edycji:]

Ja mam taki sobie dzień. Miałem parę spraw do załatwienia, może dlatego jest tak sobie.
Ostatnio powiedziałem sobie, że cokolwiek będzie się działo, i tak to będzie dobry dzień.
Jak narazie, (od dwóch tygodni) jakoś działa. Są lepsze dni, są gorsze dni, najważniejsze że mam wsparcie w bliskiej osobie,chociaż do końca mnie nie rozumie, ale dobrze jest nie być samym. Gdy bliscy traktują cię jak normalnego , zdrowego człowieka , to chociaż trochę zaczynam wierzyć że tak jest....
Jutro też będzie dobry dzień
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 20 sty 2011, 15:37
Mi też to pomaga :) Ciesze się z byle drobiazgu , szczegółu ... i działa ... Dzięki takiemu myśleniu choroba nie znika , ale zdarzają się momenty , że o niej zapominam i wydaje mi się , że jest tak jakby jej nie było.
Gorzej jest gdy spadnie na mnie jakiś natłok zajęć ... zaczynam zaraz wszystko analizować i może jest tego nie wiele a mi wydaje się , że się z tego nie wygrzebie ... Czuje się wtedy jakby cały świat był na mojej głowie i presje że sobie z tym wszystkim nie poradzę a muszę to zrobić. :time: W takim czasie mój każdy mały problem jest problemem "na skale światową". ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 20 sty 2011, 16:11
,,Problem na skalę światową" - ciekawe określenie.
Ludzie z nerwicą codziennie borykają się z takimi problemami. Każdy problem rozpatrują jakby zależało od niego całe życie.Każdy większy problem jest jakby murem nie do przeskoczenia, jest wielki, i często nierozwiązalny...Mamy wrażenie że cały świat zależy od nas. Niestety wiele naszych problemów takich jest, a przynajmniej tak nam się wydaje. Każdy wyolbrzymiamy.
Dla mnie największym codziennym problemem jest pytanie ,,Jak będę się dzisiaj czuł ?"
A tak być nie powinno...ehhhhhhhhhhhhh :(
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Re: Nerwica, a wasi bliscy

przez melon 20 sty 2011, 22:23
Ja zauważyłem jeden pozytyw związany z nerwicą, a mianowicie empatia, i próba zrozumienia każdego człowieka.
Ta choroba spowodowała że, bardziej przyglądam się ludziom, ich zachowaniu i staram zrozumieć się co oni w danej sytuacji czują, w jakiś sposób zatrzymałem się w tym pędzącym świecie i z niego wysiadłem dużo rozmyślam można powiedzieć filozofuje i analizuje sytuacje, w których się znalazłem, dawniej żyłem w tym pędzie życia codziennego nie zastanawiając się nad niczym, teraz jest inaczej, mój świat jest inny niż był kiedyś.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
28 kwi 2006, 20:13
Lokalizacja
Częstochowa/Myszków

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 21 sty 2011, 15:42
Heh mam podobnie lubię sobie filozofować i muszę przyznać , że to można nazwać pozytywem bo , my nerwicowcy potrafimy dużo zrozumieć chodzi mi tu o zachowania innych i ich uczucia.A tak nawiasem myślałam , że jestem jedynym takim egzemplarzem i , że tylko ja jestem takim namiętnym obserwatorem :mrgreen: Ale nigdy do tej pory nie miałam kontaktu z takimi jak ja i nie porównywałam się w tym , kto jakie ma objawy.Bo wiadomo każdy z nas wszystko przeżywa inaczej chociaż mówimy o tym samym.Szkoda tylko , że tak nie potrafimy zrozumieć samych siebie.Ale podejrzewam , że jakbyśmy tak spojrzeli na siebie z boku w nie których momentach to oglądalibyśmy nie złą tragi-komedie :hide: Pytanie czy się śmiać czy płakać.
Ale jak już tak piszemy o naszych dobrych i złych stronach nerwicy to ja odkryłam nie dawno jedną a może i kolejną już tej złej.Mianowicie lubie tworzyć tajemnice w tym sensie , że mówie tylko to co czuje , że nie jest dla mnie zagrożeniem.Tego co nie tyka sie mojego wnętrza poplątanego myślenia ... lęków , tego co czuje. :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 36 gości

Przeskocz do