Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
tg--ice

Nerwica, a wasi bliscy

Rekomendowane odpowiedzi

witam

Moja narzeczona jest naprawdę złota, mam w niej super oparcie.

Czasem zastanawiam się jak ona to wszystko wytrzymała, że mnie nie zostawiała. Przez ponad rok zanudzałem ją wymyślaniem kolejnych moich chorób, była ze mną u niemal każdego lekarza. Poszły na to prawie wszystkie nasze oszczędniości. Wytrzymała to. Teraz gdy jest już trochę lepiej, to czasem myślę że przez tą całą nerwicę, to ona naprawdę będzie miała ze mną przerąbane. Boję się że poprostu skopie sobie życie ...

Ciekaw jestem jak tam wasi bliscy, napiszcie boś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj tg--ice :)

Byłam kiedyś z kimś kto miał też podobne problemy,mam też je i ja.Jednak nie mogłam liczyć wtedy na jego wsparcie ... pomógł mi jedynie zachęcając do terapii której nie zaczęłam niestety do tej pory ale studiuje psychologie i jakąś tam wiedzę mam w tym temacie i próbuje sobie radzić z tym sama ale kusi mnie żeby jednak spróbować pomocy fachowca :)

Dziś jestem już z kimś innym i jest moim narzeczonym.Chociaż tak naprawdę nic szczególnego nie robi to jednak samo to że jest i że słucha mojego zrzędzenia jest dla mnie pomocą.Podobnie do Ciebie czasami czuję wyrzuty sumienia ... że musi tak znosić moje nastroje zbyt zmnienne i moje paranoje.Często go za to przepraszam i dziękuje że ma tyle cierpliwości,bo nie ma ze mną tak lekko.

Więc nie jesteś sam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

moi bliscy maja to w dupie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz,trudno mi powiedzieć bo nie znam twojej sytuacji,ale często jest tak,że nasi bliscy zdają sobie z tego sprawę co się z nami dzieje ale nie chcą tego do siebie dopuścić.Chcą nas nadal traktować jako normalnych ludzi i tak robią.A my odbieramy to właśnie tak jakby w ogóle ich to nie interesowało. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moi rodzice się strasznie martwią, a przyjaciółka i ludzie w moim wieku mówią ze sobie wkręcam choroby, co poniekąd jest prawdą ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mi mama mowi codziennie ze jestem chory itp. Ze biore leki a dalej nie chce normalnie zyc. Zeby to bylo takie proste przy atakach derealizacji jakie mam, boje sie nawet jezdzic na motorze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zauważyłam u siebie jedną ciekawa a zarazem absurdalną rzecz ... Z jednej strony chciałabym "normalnie myśleć" bo inaczej tego ująć nie umiem a znowu jak o tym sobie pomyśle to zaraz mnie atakują lęki że ja już żyć normalnie nie potrafię,że nigdy przecież tak nie żyłam więc jak sobie z tym poradzę.Najgorsze jest to że czasem odczuwam tak jakbym do tej psychozy należała jakbym bez niej nie potrafiła żyć. :roll: A co moi bliscy na to ... dla większości to czysta abstrakcja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mi mama mowi codziennie ze jestem chory itp. Ze biore leki a dalej nie chce normalnie zyc. Zeby to bylo takie proste przy atakach derealizacji jakie mam, boje sie nawet jezdzic na motorze.

Ja dokładnie rozumiem Cię , takie położenie jest bardzo trudne do przeskoczenia ( niewyobrażalnie trudne, ludzie "patrzący z boku" , nawet rodzina tego do końca nie potrafi zrozumieć- tak sądzę ). Jednak lekarz + ( niestety odpowiednia ilość czasu ) powinna Cię jako tako postawić na nogi. 3maj się , nie jesteś sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DZIĘKI WIELKIE za wszystkie posty.

Życie z nerwicą jest piekielnie trudne, człowiek ma wrażenie że każdy dzień to niekończąca się walka. Dziś jest w miarę dobrze, ale za godzinę może już być gorzej.Życie przez to staje się naprawdę porąbane.Nerwicy to nie życzę nawet najgorszemu wrogowi.

Są takie dni że nawet to się nie chce z łużka wychodzić, najchętniej bym naciągnął kołdrę na nos, i spał. Niestety tak się cały czas nie da.

Codziennie tylko ,, od tabletki do tabletki" , ale dla bliskich warto dalej brnąć w tym błocie....

 

Na szczęście są na tym świecie ludzie, na których można liczyć!!!

dzięki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja dzieki nerwicy zrozumialem co jest tak naprawde wazne....szkoda tylko,ze czegos takiego musialem doswiadczyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maxiorek89 czyli co takiego zrozumiałeś?Co Ci nerwica takiego ważnego ukazała?

Bo wg.mnie nerwica utwierdza człowieka w tym jak jest różny od innych.Dzieli tak naprawdę ten jeden świat na dwa : ludzi zdrowych i ludzi chorych którzy maja ze sobą tak naprawdę nie wiele wspólnego.Wydaje mi się że nerwica potrafi pogrążać człowieka w izolacji bez pomocy innych czy specjalisty,potrafi niszczyć relacje z innymi ... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Według mnie nerwica jest swego rodzaju sprawdzianem dla naszych bliskich i znajomych. Człowiek chce się izolować, ma wrażenie że jest sam ze swoją chorobą na tym świecie,i chyba bez pomocy, a przynajmniej wsparcia ze strony bliskich raczej sobie z nią nie poradzi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak masz racje , może nerwica jest sprawdzianem dla naszych bliskich , ale chyba ten sprawdzian polega na tym "ile ze mną jeszcze wytrzymasz" :roll:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja zauważyłam u siebie jedną ciekawa a zarazem absurdalną rzecz ... Z jednej strony chciałabym "normalnie myśleć" bo inaczej tego ująć nie umiem a znowu jak o tym sobie pomyśle to zaraz mnie atakują lęki że ja już żyć normalnie nie potrafię,że nigdy przecież tak nie żyłam więc jak sobie z tym poradzę.Najgorsze jest to że czasem odczuwam tak jakbym do tej psychozy należała jakbym bez niej nie potrafiła żyć. :roll: A co moi bliscy na to ... dla większości to czysta abstrakcja.

 

Dla zdrowego umysłu jest to czysta abstrakcja. Jezeli coś mam zrobić, wstaję i robię. Wy chcecie wstać a nie możecie. Mój syn tak ma i naprawdę, mimo ogromnych moich starań jest mi to bardzo trudno zrozumieć, ale staram się i chyba jestem coraz bliżej niż dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No niby wszyscy w rodzinie rozumieją i wspierają ale tak naprawdę zrozumie tylko ten co na tą przypadłość cierpi. :roll: Więc nawet wytłumaczenie na czym polega nerwica do dla osoby , ,która tego nie ma to czysta abstrakcja i jakby nie było mija się z celem. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agi114 To godne podziwu i przede wszystkim pogratulowania,że próbujesz to zrozumieć ;) Wydaje mi się , że można to zrozumieć.Bo skoro ja jestem po tej chorej stronie a potrafię zrozumieć problemy tej zdrowej , to tak czy owak ta reakcja musi działać w obie strony.

Smutne jest tylko czasem to że inni nawet nie próbują tego zrozumieć , wydaje im się że poradzimy sobie z tym nawet bez ich pomocy skoro już tak długo w tym brniemy sami.

Pisze tak z własnego doświadczenia :roll:

 

[Dodane po edycji:]

 

psyche. masz w tym trochę racji ... w sumie to my cierpimy na tą chorobę , bliscy mogą nam pomagać ale też nie możemy zapominać się i tą chorobą obarczać innych.Wymagać od nich więcej niż są w stanie oferować nam.

A co do tłumaczenia .... ,musze przyznać "czarna magia" poprostu dla innych :roll::lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

U mnie jest tak ze jak ktos sie dowie ze biore leki to mowi "Oho psychotropy bierze ćpun/wariat".

To nie tyczy rodziny ale znajomych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś jechałam w szpitalu windą. Do syna, na psychiatryczny. Na pietrze są dwa oddziały, ten drugi to chyba neurologia. Jechało ze mną dwóch chłopaków, około 20-letnich. Jeden w pidżamie, drugi chyba odwiedzający tego w pidżamie. No i rozmowa: wiesz głupio jeździć na to piąte piętro bo pewnie wszyscy myślą że ja psychol , a ja na przecież na ten drugi oddział. Gryzłam się w język bo byłaby niepotrzebna awantura. Totalny, kompletny brak zrozumienia i właśnie tego najbardziej nie potrafię zrozumieć i chyba nawet nie chcę zrozumieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ja widzę to w ten sposób, że nie ukrywam co mi dolega, nie interesuje mnie czy ktoś mnie weźmie za czubka, a wiem że część rodziny do tego tak podchodzi.

Łatwiej byłoby im zrozumieć, że czegoś nie mogę zrobić gdybym był kaleką np: nie miał nogi, zresztą wydaje mi się że mnie też byłoby łatwiej zaakceptować taki stan, niż ciągle walczyć z lękami, które niestety często ze mną wygrywają.

moja żona mnie wspiera ale sama przyznała że nie do końca jest w stanie zrozumieć co ja czuje i co się ze mną dzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zauważyłem jedną rzecz:

w naszym społeczeństwie panuje takie dziwne i chore przekonanie, że gdy człowiek chodzi do psychiatry, bierze leki itp, to zaraz psychol i nienormalny. Przecież nerwica jak i depresja jest chorobą naszej cywilizacji. Na nerwicę cierpi naprawdę miliony osób na świecie.

Niby jest bardzo ,,popularna" a człowiek wręcz boi się przyznać do tej choroby, ma wrażenie że jest gorszy, jest jakby Pół/człowiekiem, niezdolnym do jakichkolwiek działań.

TYLKO NERWICA ZROZUMIE NERWICĘ!!!

Według mnie nerwica jest cierpieniem, cierpieniem dnia codziennego!!! ale tylko my to przetrwamy!!!

pozdrawiam wszystkich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agi114 zgadzam się z Tobą nie którzy nie potrafią tego zrozumieć i czasami można liczyć na zbędny komentarz z nich strony.

Smutne tylko jest to , że czasami ludzie nic o nerwicy nie wiedzą , nie mają takich schorzeń i z góry zakładają takim ludziom "etykietkę" A przecież w dzisiejszych czasach tak jak to napisał tg--ice nerwica jest choroba cywilizacyjną :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedziałem w pracy że mam nerwicę i...zostałem wyśmiany.

Kurcze, jak ludzie mało wiedzą, ale staram się ich zrozumieć, bo gdy ja też jeszcze na to nie chorowałem, też całkiem inaczej wyobrażałem sobie tą chorobę.

Wszyscy bliscy mówią że niby rozumieją, a ja czuję że tak nie jest!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja raczej się tym nie chwale.Bo wiem , że ludzie tego nie rozumieją. A jeśli chcą zrozumieć ... to przecież łatwo im to nie przyjdzie.Nie chce się też narażać na krytykę z ich strony bo wiem , że zaraz zacznę to przeżywać i tylko nie potrzebnie narażę się na większe lęki i "schizy" :roll: .

Szczerze wole o tym rozmawiać z kimś kto to rozumie bo czuje tak samo , dlatego pewnie tutaj pisze na forum bo tutaj każdy każdego raczej rozumie , podzieli się swoimi przeżyciami ... może nawet jakoś wesprze słowem ;)

Szczerze rzadko rozmawiam o tym z rodziną , mogę nawet powiedzieć w ogóle.Ograniczyłam jakiekolwiek rozmowy o nerwicy do zera.Może to i złe ale mam wrażenie że oni tego nie rozumieją a poco mam siebie i ich tym denerwować,tłumaczyć im coś co i tak będzie dla nich nie wytłumaczalne.Wole porozmawiać z obcymi osobami.Jedyną osobą mi bliską z którą o tym mogę pomówić (chociaż i tak widzę , że jest zakłopotana) jest mój narzeczony.

Wole sobie z nerwicą jakoś radzić sama,albo skorzystać z pomocy fachowca ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie myślą, że nerwica to tylko trochę więcej nerwów, jakieś przewrażliwienie i jedyne co słyszałam od innych to 'panuj nad sobą', 'ogarnij się'... A to tak bolało.

Bo ja wiem co mi jest, mam poczucie, że nie raz robię źle, tylko nie potrafię nad tym zapanować choćbym nie wiem jak się starała - po niektórych atakach, napadach szału, pozostaje tylko uczucie beznadziejności bo 'znowu to samo', znowu przepraszam, płaczę... a w zamian tylko niezrozumienie i żebym się leczyła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mnie rozumieją...

Bo mama (20lat) choruję i siostra (7lat) choruje a ja od (2lat) :D

Więc rozumiemy się doskonale...

Jedynie brat mojej mamy tego nie rozumie i się nabija i wmawia mi że udaję...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×