Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez MadGregor 01 sty 2012, 20:37
Rindpvp napisał(a):Schizofrenia jest problemem biologicznym, masz w rodzinie kogoś ze schizofrenią?? Nie doszukuj się Bóg wie czego bo pustka w głowie, pustka emocjonalna występuje w nerwicy i derealizacji (derealizacja to bariera organizmu przed światem którego się boi - dlatego nie odczuwasz emocji) Szukaj raczej tutaj jakiejś diagnozy i postaraj się znaleźć psychloga bo Ci psychiatrzy... ech :P

Wolę rozmowy z psychiatrami, uspokajają mnie. Ich wyrażenia są pozbawione ekstensywności w przeciwieństwie do psychologów/terapeutów, a mnie to drażni, podczas sesji tylko to przyciąga moją uwagę, nie meritum. Psychozy w rodzinie? Nie, w ostatnich 3 generacjach raczej nie było takich przypadków, jednak do mnie ten fakt nie przemawia. Od 17roku życia (mam 20) do dziś, całe dnie przesypiam. Potrafię godzinę gapić się w punkt na ścianie, zanurzając się w coraz bardziej infantylnych i coraz mniej kontrolowanych fantazjach. Pamiętam że jeszcze w liceum zarzucano mi "wesołkowatość"- śmiechy do siebie etc. Zmiany zachowania można jeszcze tłumaczyć wiekiem dojrzewania, ale na siłę można wszystko...
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 02 sty 2012, 00:47
ja chyba nie mam derealizacji bo dla mnie to zaden mechanizm obronny byłem w najlepszym okresie swoje zycia jak mnie wypierdoliło najpierw 6 sierpnia a pozniej 15 nie mailem zadnych lęków wiec przed czym sie miał bronic moj organizm? to przyszło tak nagle tak niespodziewanie poszło sie jebać wszystrko co kochałem na co pracowałem całem lata. Fakt troche pasuje do definicji derealizacji-depersonalizacji, ale mnie to przed niczym nie chroni raczej pcha na sam dół
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez MadGregor 02 sty 2012, 17:14
Najlepszy okres w życiu, trzeźwość umysłu, poczucie intelektualnej wyższości nad rówieśnikami, przewidywanie scenariuszy wydarzeń. Czy to przypadek że dd wystąpiło u nas w takiej chwili? Ja początkowo podejrzewałem otrucie. Nie kryłem się z opiniami na temat pewnej znienawidzonej przeze mnie "grupy", z racji takiej aktywności oraz profesji moich rodziców, byłem szczególnie narażony na pewne działania. Alkohol + słońce? Zauważyłem że i u mnie te czynniki pogłębiają ten stan, ale także intensywne światło w pokoju, papierosy. Czy jeszcze kiedyś wrócimy do pełnej sprawności...
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 02 sty 2012, 19:27
Witajcie wszyscy w nowym roku, dla mnie równie zderealizowanym jak na razie jak lata poprzednie. Jak można cieszyć się z życia skoro czuje się jakby nie działo się na prawdę? Nie można cieszyć się z czegoś co jest tylko na niby. A przynajmniej nie w pełni. Cierpię na derealizacje od 5,5roku. Życie się zmienia, sytuacje przychodzą i odchodzą, a derealizacja taka sama. Gdyby to ona była tylko przyczyną stresu, nie trwała by przez cały czas, a w bardziej luźnych sytuacjach by ustępowała.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 02 sty 2012, 19:27
Gregg to, ze derealizacja jest mechanizmem obronnym to jest kompletna bzdura w moim przypadku. Tak jak wspominałem byłem w najlepszym okresie swojego życia młody przystojny inteligentny chłopak pewny siebie na studiach średnia 5,0 a może 4, 8 nie pamietam zawsze dobrze ubrany uśmiechniety wygadany szczesliwy, zdrowy. To spadło jak grom z jasnego nieba najpierw 6 sierpnia 2010 roku przed czym sie organizm bronił derealizacja? skoro nie mailem zadnych lęków ani problemów broniłem sie ja przed derealizacja przed całkowitą dezintegracja siebie przed kolejnym fatalnym okresem swojego życia trwało to kilka dni dosłownie wróciłem jak feniks z popiołów nawet dało mi to takiego kopa że juz mnie w zyciu nic złego nie spotka, bo jestem w stanie sobie ze wszystkim poradzic to były piękne dni i tak 15 sierpnia 2010 roku ruszyłem autem do warszawy w "podróż spelnionych marzeń" i znowu mnie wywaliło nawet nie miałem na to wpływu porostu mnie wyjebało ale jechałem dalej nie widziałem ze jade bo swoja zagłade, siebie tego co wypracowałem latami na psychoterapii. Nie myslałem zeby zawrócic , bo co powiem koleżance z którą leciałem, co powiem znajomym I TU BYŁ MÓJ BŁĄD KTÓREGO NIE MOGĘ SOBIE PODAROWAĆ, bo nie to wypadniecie ta dysocjacja? nawet nie wiem jak nazwac ten mechanizm ale alkohol na słoncu po alkoholu wywrócił moja psychikę do góry nogami szlag wszystko trafił po 8 dni wróciłem kaleką umysłową i sie już nie podniosłem nie dlatego ze nie chcialem, chciałem i zrobiłem wszystko ale nie wyszło jak zwykle nie wyszło. Czy jeszcze kiedys wrócimy do pełnej sprawnosci? ja mysle, ze nie
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 02 sty 2012, 23:38
Tolken opisz mi swój problem dogłębniej. Bo z tego co napisałes zrozumiałem ze miałeś nagły napad derealizacji, przejąłeś się tym, potem miałeś atak derealizacji podczas jazdy autem w podróż swoich marzeń, robiłes rezonans mózgu?
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 03 sty 2012, 01:00
Rindpvp to było tak w 2003 roku byłem w klinice w lublinie oczywiscie psychiatii dzieci i młodziezy po wyjsciu z kliniki coś zaczeło sie dziac z moją percepcją swiat wydawał dziwny, obcy, odległy, miałem silne lęki chodziłem do psychiatry i tak opisywałem swoje objawy "myslę, że patrzę" przymus patrzenia na końcówke nosa ogólnie bardzo silne zaburzenia percepcji mam woziła mnie co tydzin do psychologa, ta psychiatra nie dawała sobie rady i wysłała mnie na konsultacje do kliniki w krakowie wiedziałem ze to wina psychiki postawili diagnoze zaburzenia lękowo-depresyjne z cechami obsesyjnymi zalecono zwiekszenie dawki Fevarinu i psychoterapie stan zdrowia polepszył sie po okołu 3, 5 miesiaca a całkowicie wyzdrowiałem po 6 miesiacach i z tym miałem spokój jakies 7 lat do czasu 6 sierpnia 2010 roku kiedy to połozyłem sie spac i wywaliło mnie z ciała ja to nazywam , ze zaglądnąłem sobie w dusze nie ma nie wiem taka dysocjacja moze? nie wiem nie umiem tego nawet opisać kilka kolejnych dni cos zaczeło sie dziac z moja percepcja zacząłem klatkowac, szatkować pole percepcyjne do tego silne lęki myslalem ze zrobiło mi sie to juz na dobre w poniedzialek wieczorem zapaliłem trawke mysłaem ze nic juz nie mam do stracenia na drugi dzien zacząłem sie znów integrować zaczałęm wracać do swojego ciała prowakowałem kłotnie z rodzina byleby sie tylko wkurzyć zeby znów miec tak duzo mysli jak wczesniej i udało sie do 15 sierpnia 2010 roku zuintegrowałem sie z powrotem czułem sie fantastycznie nie długo trwało jednak moje szczescie 15 sierpnia jechałem autem do wawy i znów mnie wywaliło tak około 70 km od domu i słowa "boze nie" ale było za póżno dojechałem do warszawy juz sie zaczeło dziac cos z percepcja silne lęki, odległośc głosu na grugi dzien polecielismy na rodos i pierwszego dnia wypiłem przy basenie kilka droinków i zasnałem jak sie obudziłem obraz rozpadał mi sie na kawałki, jak szedłem to uciekały mi kolejne elementy które mijałem, siebie nie poznawałem w lustrze, silne lęki, jakos wytrzymałem ten wyjazd i prosto do psychiatry i tak zaczeła sie moja przygoda z dd to juz 1,5 roku nie pomogły mi zadne leki i zadne terapie robione mialem EEG zreszta to nie biologiczne podłoze a psychiczne

-- 03 sty 2012, 00:02 --

a że w "podróz swoich marzeń" tka było napisane na bilecie bo lecielismy na rodos
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 03 sty 2012, 01:07
W sumie rodos piękna wyspa :P. DD to obrona organizmu, a twoje picie i palenie trawki tylko spotęgowały lęk który w tobie był lub miałsię ujawnić, przejdzie, potrzebujesz czasu i psychologa, to tylko nerwica :P
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 03 sty 2012, 01:10
a co byłes na rodosie? ja nigdy nie powiniem tam byc

-- 03 sty 2012, 00:16 --

tej wycieczki nie zapomne do konca zycia zreszta co noc na niej jestem i znowu w snach to przezywam te drinki to sie działo pozniej ludzie sie bawili a mnie pekało serce wrociloem kaleka z tego całego rodos mysalem ze sie swietnie maskowałem ale zdjecia które pozniej widziałem pokazały caly ogrom cierpienia jakie ja przezywałem i przezywam nadal powinienem był sie utopic tam w tej grecji zakonczyc zycie serce mi pęka z rozpaczy czy potrzebuje psychologa? mialem juz ich z 10 konsultowali mnie profesorofie Kokoszka, Wciórka, leczyli mnie wszystkim co mozliwe co do trawki hmm ale to ona mnie sprowadziła na ziemie albo przynajmniej pomogła znów sie zintegrowac a zreszta /cenzura/ wie od czego tak po prostu spadła jak grom z jasnego nieba i w moim przypadku to nie zadna obrona organizmu, broniłem sie ale ja przed derealizacja
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Rindpvp 03 sty 2012, 12:30
No byłem na rodosie! :D A czemu cierpiałes i bolało Cie serce? Jeżeli odczuwaleś lęk, stres to to jest derealizacja wg mnie. Nie wiem co Ci psychiatrzy mówili ale jak ja wczoraj mojej nefrolog powiedziałem, że mam za wysokie cisnienie bo mam nerwicę to mi powiedziała że wylewu zaraz dostane. Więc tak odpowiedzialni są niektórzy lekarze i tyle :P
"I cicho cię proszę chroń przed ścieżką ciemną. Nawet najtwardsi mają chwile,kiedy potrzebują klęknąć"
Grammatik - Każdy ma chwilę ft. Fenomen

DDA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
456
Dołączył(a)
17 paź 2011, 16:29

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tolken24 03 sty 2012, 16:10
pewnie masz miłe wspomnienia bo ja nigdy nie zapomne lindos, miasta rodos, tych plaż, tego aqua parku nie zapomne ich nigdy, jakis sklep z ceramika tych imprez w faliraki tej trasy z hotelu na plaze tej muzyki tego tanca zorby nie zapomne tego nigdy

-- 03 sty 2012, 15:13 --

Rindpvp ile masz lat? i czy sie zajmujesz?
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez intel 03 sty 2012, 17:24
Derealizacja jest kolejnym ekstremalnym etapem lęku i napięcia.
Chyba, że masz schizofrenie..........i stąd derealizacja.
czy masz tak jak ja, czyli po alko lub trawie paradoksalnie "trzeźwiejesz"?
Jak tak mam.A właściwie mialem. Pól butelki wódki i/lub kilka machów trawy i byłem jak nowo narodzony.
Żadnych objawów upojenia . Ze świata kompletnej derealizacji, kiedy to świat obserwowałem jakby zza tłustej , grubej szyby , bez jakiejkolwiek mocy sprawczej, dzięki w/w używkom wracalem do świata normalności, trzeźwości.Podczas gdy inni byli uwaleni na maksa, ja po przyjęciu takich dawek jak oni byłem cudownie trzeźwy i normalny.
Zatrzymanie kołowrotu pojebanych , wciąz tych samych myśli, i normalna percepcja.

Oczywiście tylko przez kilka godzin działania używek. Potem znów to samo. Nie napiszę że gorzej, bo gorzej już być nie mogło. Tolken...sam wiesz.
Jeśli masz tak samo....To uwierz mi- derealizacja to produkt lęku i napięcia.A te są produktami nerwicy.I nie ma racjonalnej przyczyny.Co z tego, że czułeś się zajebiście wcześniej??
Mnie jebło 20 lat po tym jak mój skurwiel Ojciec przez 10 lat zrobił z mojego dzieciństwa alkoholickie piekło a potem sie powiesił.
Powinno być ze mną ok, no nie? Stary się powiesił, mialem juz spokój prze następne lata życia....A jednak.
Byłem zarobiony, szczęsliwy, poukładany, zajebista Żona, zdrowy synek, interesy, koneksje.....I co?
Jebło tak , ze o malo też się nie powiesiłem.
Walka z derealizacją nie ma sensu.
Pogódź się z faktem, że już nigdy o niej nie zapomnisz.
Tak jak nie zapomnisz pierwszego orgazmu, czy pobytu w więzieniu.
Ale można nauczyć się z tym żyć.
I uwierz mi - dopiero wtedy zaczyna być lepiej.
To tak jak z okularami. Dopóki o nich myślisz -wkurwiają.Widzisz głównie oprawki, ramki.
Ale potem już nawet ich nie zauważasz na swoim nosie , pomimo że tam tkwią latami....
Przemyśl to.
intel
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez _asia_ 03 sty 2012, 18:16
a ja mam pytanie.
czy ktoś z Was w związku z d/d próbował terapii tlenem??? np. w jakimś barze tlenowym w większym mieście albo picie stabilizowanego tlenu wraz z wodą? (można kupić przez internet np. w USA, w Polsce jest bardzo drogi)
zażywam sporadycznie (bo nie bardzo mnie stać) stabilizowany tlen i moja d/d jest po nim mniejsza, jestem o wiele bardziej przytomna, mam lepszy kontakt ze swoim ciałem i umysłem. no i to mnie sprowadziło do zastanowienia się nad związkiem stanu d/d i niedotlenienia mózgu...
Ostatnio edytowano 03 sty 2012, 21:31 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: dubel
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez intel 03 sty 2012, 20:09
Asia
Ty chyba finansujesz już wszystkie możliwe paramedyczne hochsztaplerstwa świata,hehehehehe.
OBY WRESZCIE COŚ POMOGŁO.
Nieważne czy to będzie grzechotka szamana słuchana na haju po peyotlu czy też " stabilizowany molekularnie w laboratoriach NASA księżycowy pył w kremie pod oczy" hehehehe.
Nie mogę patrzeć spokojnie jak skurwiele tego świata chcą żerować na nas-cięzko chorych ludziach, sprzedając nam NADZIEJĘ -czyli to co zabrała nam choroba.
intel
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do