Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 24 maja 2009, 20:25
Dorcia, ze mną jest identycznie.Zaczyna się tak:W ciągu dnia czuję się dobrze, w nocy już nie bardzo mogę
spać (czuję się rodrażniona i jakaś taka naładowana), rano szybko do kibelka bo zaczyna się biegunka, czasem wymioty, cisnienie troszkę w górę. ale tętno szaleje, powyżej 100, mam metaliczny smak w ustach, jestem jakaś spięta i jednocześnie osłabiona. Nie mam apetytu i zawsze wtedy tracę na wadze, tak jaby przyspieszała mi się przemiana materii. ogólnie czuję się okropnie. Czasem do tego dochodzą zawroty głowy i mrowienie w lewej ręce. Nigdy nie wiem, kiedy to się powtórzy. Masakra...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez Dorcia 25 maja 2009, 10:23
a czy komuś z Was zdarzyło się stracic przytomnośc podczas ataku? Jak to wyglądało? Co czuliście?
Ja panicznie boję się że strace przytomnośc i już się nie obudzę:( koszmar
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
23 sty 2009, 12:24

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

Avatar użytkownika
przez Donkey 25 maja 2009, 12:27
Dorcia mi sie to zdarzylo. Pierwszy raz jak bylam w kawiarni poczulam ze cos jets nie tak. Wstalam od stolika i ocknelam sie na chodniku przed kawiarnia :(. To bylo straszne. Na szczescie byla przy mnie bliska osoba. I pomogla mi dojsc do siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez szymek30 25 maja 2009, 12:30
Dorcia napisał(a):a czy komuś z Was zdarzyło się stracic przytomnośc podczas ataku? Jak to wyglądało? Co czuliście?
Ja panicznie boję się że strace przytomnośc i już się nie obudzę:( koszmar


Też tak mam, to uczucie co będzie jak się nie obudzę jest najgorsze :(
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
26 mar 2009, 10:01
Lokalizacja
śląskie

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

Avatar użytkownika
przez Donkey 25 maja 2009, 12:53
Obudzicie sie na pewno tylko najgorsza jest ta niemoc. Lezysz na ziemii i nie wiesz jak to sie stalo, jak dlugo to trwalo :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez agaska 10 cze 2009, 09:33
Jak jestem na pograniczu utraty swiadomosci (a co za tym idzie omdlenia) to pedze do lozka. Nie patrze na nic tylko do wyra, klade sie w polsiedzacej pozycji i staram uspokoic. Tylko potem mam pietra przed wstaniem :P Ze sie powtorzy. Jesli jest to tylko nieprzyjemne uczucie w brzuchu (chyba kazdy je zna... ) albo glowie to staram sie uspokoic w kazdej pozycji. Czesto mi sie udaje albo mam na tyle slaby atak, ze mija po kilku sekundach. Mnie przerazaja te kilkugodzinne, kiedy telepie czlowiekiem, goraco mu i duszno ale i zimno zarazem.
Do kapieli nie wleze, boje sie, ze jak strace przytomnosc to sie utopie.
No i oczywiscie wlaczam swiatlo (zazwyczaj lapie mnie w nocy albo wieczorem, przy swietle latwiej mi sie uspokoic).
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez AlmostAngel 10 cze 2009, 22:11
hehe jakbym kota miala w tym czasie przytulac to by zle skonczyl xd
- glebokie oddychanie i lazenie w kolko po pokoju
- szybko na stadion i biegam z 10 okrazen az mnie zemdli z wysilku
- wije sie na lozku
I to tak generalnie zeby odreagowac, zwykle unikam jakichkolwiek kontaktow z ludzmi wtedy bo boje sie na kims wyzywac, ludzie mnie irytuja wtedy, nawet jak w tv gadaja albo na kompie mi leci jakis film na youtube....
AlmostAngel
Offline

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez agaska 10 cze 2009, 22:18
Biegac czujac, ze idzie atak?! :shock: Podziwiam!
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez Venus 10 cze 2009, 22:59
Dorcia napisał(a):a czy komuś z Was zdarzyło się stracic przytomnośc podczas ataku? Jak to wyglądało? Co czuliście?
Ja panicznie boję się że strace przytomnośc i już się nie obudzę:( koszmar


Dorcia ja mam identycznie. Właśnie tak naprawdę to przez to mam też depresje i schudłam 7 kilo. :(

Donkey straciłaś przytomność? A mowią ze przy nerwicy przytomnosci sie nie traci :shock:
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez tynka92 10 cze 2009, 23:04
Ja także podziwiam! Dla mnie to niewyobrażalne. Najchętniej skryłabym się gdzieś przed całym światem w pierzynie. Jednak rzadko jest to możliwe, więc pozostaje mi głębokie oddychanie. Polecam też jakiś ziołowy lek uspokajający (ja np. biorę Validol). Teoretycznie nerwicowcom to nie pomaga, ale napewno rozluźnia, wycisza i pomaga zapanować nad sobą na tyle, że człowiek jest w stanie wrócić do siebie. :D
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez agaska 10 cze 2009, 23:10
Traci sie, traci, jak za szybko pikawa szaleje i czlowiek nie ma gdzie uciec, to organizm wpada w skrajna panike, nie radzi sobie i po prostu ma odlot. Mi sie to nigdy nie zdarzylo, ale pare razy bylam naprawde blisko. Szlam na oslep do lozka, ostatkiem sil sie kladlam... Ale juz mialam ciemno przed oczyma i czulam jak rwie mi sie film. Do tego ciezko bylo mi oddychac.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez Gortat13 11 cze 2009, 20:09
Absolutnie nie podoba mi się to, co napisała Agaska. Przede wszystkim uważam, że to nie jest dobry pomysł by pisać takie rzeczy w tym akurat temacie. :shock: Chcesz komuś pomóc czy wystraszyć?

Zemdleć można z różnych przyczyn, a jeżeli już od ataku paniki, to na pewno nie jest ono jedyną przyczyną omdlenia. Musi to być bardzo skrajny przypadek, wywołany różnymi bodźcami i warunkami (zmęczenie, zaniedbywanie posiłków, nieprzyjmowanie płynów, duży wysiłek fizyczny, brak snu, itd.), tak więc jeżeli ktokolwiek teraz po przeczytaniu postu wyżej będzie się obawiał utraty przytomności, to ja zapewniam, że nigdy do tego nie dojdzie. Sam atak nie zrobi Wam nic poza wzbudzeniem strachu, histerii i tym podobne. No i wymęczy trochę organizm (stąd potem te uczucia otępienia przecież).

Kolejna rzecz która mnie razi w tym co napisała Agaska, to to, że można omdleć, bo Jej prawie tak się przytrafiło. Moim zdaniem to tylko tak się wydawało - strach i przerażenie wyolbrzymiło objawy, uczucie słabości, i ... stąd te wrażenie, że zaraz się omdleje. Też coś takiego miałem parę razy, że właśnie miałem lada chwila stracić przytomność ... a nigdy do tego nie doszło. I wtedy jeszcze nie wiedziałem co mi jest, więc możecie mi wierzyć, że strach był nieludzki. ;) Teraz już się nie boje omdlenia, bo wiem, że na 98% to się nie stanie (na pewno nie przy jakimś ataku paniki na ulicy - ludzkie ciało może znieść wiele). 2% zostawiam sobie, bo jednak raz na rok to nawet śnieg w lecie spadnie (tak to się mówi?). :lol:

OK, trochę odbiłem od tematu, ale nie mogłem ominąć postu wyżej.
Co do tego jak ja sobie radzę ... to sam nie opracowałem idealnego sposobu, który działa natychmiast i w 100%, a przede wszystkim nie jest niczym rewolucyjny. Natomiast uczy samoistnie panować nad Sobą i kontrolować pewne aspekty nerwicy. Co robię jak mam atak? albo, że zaraz go będę miał? Hmmm, odgonić myśli to jedno, ale druga sprawa to przyjąć założenie, że COKOLWIEK ma się stać, to jest w porządku - prawda jest taka, jeżeli ma coś się wydarzyć złego z Nami, to i tak się wydarzy. Nerwica to ... więcej gry wyobrażeń i czarnych scenariuszy, niż faktyczne zdarzenia, więc czy jeżeli wystraszymy się nagle, że serce Nam szybko wali, to znaczy, że na bank zaraz zemdlejemy i będzie trzeba do szpitala jechać? Nie, to, że My sobie coś wyobrażamy, to mimo wszystko nie ma przełożenia na świat rzeczywisty. Tak więc ... jeżeli już coś mnie zacznie niepokojć i na tyle, że wpadam w atak paniki, to natychmiast sobie myślę, że OK, albo idę z tą falą strachu i zacznę serio wierzyć, że coś mi się stanie (i wariować bez powodu), albo przyjąć założenie, że cokolwiek będzie miało miejsce, to nie mam wpływu na to (jednak mówiąc sobie to, mam gdzieś w podświadomości, że wszystko będzie dobrze i wiem ,ze to tylko atak paniki) i trudno.
Wiem wiem, prawie żadna rada ;) takie lelum polelum, ale to chodzi też o zmianę myślenia. Walczyć z tym i nie dać się, i już przynajmniej mieć OBOJĘTNY stosunek do tego "najgorszego" co ma się wydarzyć przy ataku, niż dać się pochłonąć przez ten strach. Obojętnie co zrobimy, I TAK NIC SIĘ PRZECIEŻ NIE STANIE ! Różnica jest tylko w tym co będziemy przeżywać przez podczas napadu paniki.

Cokolwiek ma być, to niech sobie będzie. Trochę bojowego nastawienia pomaga. :twisted:

Trzymajta się.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 cze 2009, 09:38

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez Gortat13 11 cze 2009, 20:11
Absolutnie nie podoba mi się to, co napisała Agaska. Przede wszystkim uważam, że to nie jest dobry pomysł by pisać takie rzeczy w tym akurat temacie. :shock: Chcesz komuś pomóc czy wystraszyć?

Zemdleć można z różnych przyczyn, a jeżeli już od ataku paniki, to na pewno nie jest ono jedyną przyczyną omdlenia. Musi to być bardzo skrajny przypadek, wywołany różnymi bodźcami i warunkami (zmęczenie, zaniedbywanie posiłków, nieprzyjmowanie płynów, duży wysiłek fizyczny, brak snu, itd.), tak więc jeżeli ktokolwiek teraz po przeczytaniu postu wyżej będzie się obawiał utraty przytomności, to ja zapewniam, że nigdy do tego nie dojdzie. Sam atak nie zrobi Wam nic poza wzbudzeniem strachu, histerii i tym podobne. No i wymęczy trochę organizm (stąd potem te uczucia otępienia przecież).

Kolejna rzecz która mnie razi w tym co napisała Agaska, to to, że można omdleć, bo Jej prawie tak się przytrafiło. Moim zdaniem to tylko tak się wydawało - strach i przerażenie wyolbrzymiło objawy, uczucie słabości, i ... stąd te wrażenie, że zaraz się omdleje. Też coś takiego miałem parę razy, że właśnie miałem lada chwila stracić przytomność ... a nigdy do tego nie doszło. I wtedy jeszcze nie wiedziałem co mi jest, więc możecie mi wierzyć, że strach był nieludzki. ;) Teraz już się nie boje omdlenia, bo wiem, że na 98% to się nie stanie (na pewno nie przy jakimś ataku paniki na ulicy - ludzkie ciało może znieść wiele). 2% zostawiam sobie, bo jednak raz na rok to nawet śnieg w lecie spadnie (tak to się mówi?). :lol:
To jest TYLKO WRAŻENIE spowodowane OGROMNYM LĘKIEM i SAMONAKRĘCANIEM własnej wyobraźni/lęku.

OK, trochę odbiłem od tematu, ale nie mogłem ominąć postu wyżej.
Co do tego jak ja sobie radzę ... to sam nie opracowałem idealnego sposobu, który działa natychmiast i w 100%, a przede wszystkim nie jest niczym rewolucyjny. Natomiast uczy samoistnie panować nad Sobą i kontrolować pewne aspekty nerwicy. Co robię jak mam atak? albo, że zaraz go będę miał? Hmmm, odgonić myśli to jedno, ale druga sprawa to przyjąć założenie, że COKOLWIEK ma się stać, to jest w porządku - prawda jest taka, jeżeli ma coś się wydarzyć złego z Nami, to i tak się wydarzy. Nerwica to ... więcej gry wyobrażeń i czarnych scenariuszy, niż faktyczne zdarzenia, więc czy jeżeli wystraszymy się nagle, że serce Nam szybko wali, to znaczy, że na bank zaraz zemdlejemy i będzie trzeba do szpitala jechać? Nie, to, że My sobie coś wyobrażamy, to mimo wszystko nie ma przełożenia na świat rzeczywisty. Tak więc ... jeżeli już coś mnie zacznie niepokojć i na tyle, że wpadam w atak paniki, to natychmiast sobie myślę, że OK, albo idę z tą falą strachu i zacznę serio wierzyć, że coś mi się stanie (i wariować bez powodu), albo przyjąć założenie, że cokolwiek będzie miało miejsce, to nie mam wpływu na to (jednak mówiąc sobie to, mam gdzieś w podświadomości, że wszystko będzie dobrze i wiem ,ze to tylko atak paniki) i trudno.
Wiem wiem, prawie żadna rada ;) takie lelum polelum, ale to chodzi też o zmianę myślenia. Walczyć z tym i nie dać się, i już przynajmniej mieć OBOJĘTNY stosunek do tego "najgorszego" co ma się wydarzyć przy ataku, niż dać się pochłonąć przez ten strach. Obojętnie co zrobimy, I TAK NIC SIĘ PRZECIEŻ NIE STANIE ! Różnica jest tylko w tym co będziemy przeżywać przez podczas napadu paniki.

Cokolwiek ma być, to niech sobie będzie. Trochę bojowego nastawienia pomaga. :twisted:

Trzymajta się.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 cze 2009, 09:38

Re: Co robisz gdy czujesz, że nadchodzi atak?

przez agaska 11 cze 2009, 20:18
No rzeciez napisalam, ze chodzi o skrajna panike. To sa naprawde znikome przypadki. Ale sie zdarzaja niestety.

No ja sobie powtarzam, ze nic mi nie bedzie i sie uspokajam. Czasem trwa to 5min czasem 3h. Ale zawsze nadchodzi sen :)
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do