Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Samotna walka z nerwicą

Avatar użytkownika
przez Wiktoria91 23 sty 2015, 15:40
Ludziom najłatwiej oceniać kogoś mimo że czegoś nie doświadczyli, mają najwięcej do powiedzenia i robią z kogoś chorego jakiegoś nieudacznika i czarną owce. Dobrze to znam bo sama jestem w czarnej d.... jak to się mówi. Lekarze w naszym kraju niestety nie są z powołania a czekają na kopertę wtedy może by się ruszyli... Dziewczyno nigdy nie myśl że jesteś beznadziejna. To ogromny sukces że pokonałaś fobie społeczną, naprawdę i podziwiam Cię za to.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
23 sty 2015, 14:30

Poczucie własnej wartosci

przez asiulenka33 24 sty 2015, 15:40
Mam nerwice lękową. M.in. boje sie pracy. Mam bardzo mało lat pracy, bo wiele razy nawet jej nie moglam rozpocząć, bo tak bardzo sie stresowalam,że w nocy nie mogłam spać. Myślałam,że juz mi to przeszło, bo na wakacjach sobie dorabialam, ale ledwo co miałam podjąć odpowiedzialną prace już mnie stres zjadł i musiałam zrezygnować. Czuje się z tym okropnie, mam tyle lat i nie mogę się sama utrzymać. Powiedziałam o tym mojemu nowemu partnerowi i coś mi sie wydaje,że będzie to koniec związku. któż chce babę, która trzeba utrzymywać?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 sty 2015, 15:33

Poczucie własnej wartosci

Avatar użytkownika
przez lony 24 sty 2015, 15:46
Czego konkretnie się boisz w tej pracy?
Nie ma wolności dla człowieka, jak długo nie pokonał on strachu przed śmiercią.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
23 maja 2011, 14:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Poczucie własnej wartosci

przez asiulenka33 24 sty 2015, 15:50
Wielu rzeczy,że sobie nie poradzę,że się pomylę. Chciałabym od razu wszystko umiec i sobie świetnie radzić. nie potrafie sobie wytłumaczyć,że pomału do wszystkiego dojdę. jestem zrelaksowana jedynie w pracy na której mi nie zależy, wiem,ze jest czasowa itd. W normalnej pojawia sie paralizujący strach. czuję sie przez to gorsza, chce na siebie zarobic a nie mogę
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 sty 2015, 15:33

Poczucie własnej wartosci

Avatar użytkownika
przez tu_i_teraz 24 sty 2015, 23:54
U mnie odkad "zachorowalam" poczucie wlasnej wartosci leglo w gruzach. Czuje, ze pomimo 11 lat pracy nic nie umiem. Musze zmienic prace ze wzgledu na miejsce zamieszkania ale boje sie jej szukac. Boje sie tego co Ty, ze sobie nie poradze, ze ze stresu nie bede mogla spac (moj glowny objaw). Poza tym moja praca jest moja pasja i bardzo sie w nia angazuje. Nie musze dodawac, ze staram sie byc dobra w tym co robie. Brakuje mi luzu. Obecnie pracuje na pol etatu, dojezdzam 70 km. Myslalam nawet o jakiejs prostej pracy dorywczej, ktora by mnie nie spinala, dla kasy. Ale ja chce robic to co kocham, bo wtedy bede spelniona..ale sie boje. I kolko sie zamyka.
„Zdradzę ci tajemnicę szczęścia. Jeżeli chcesz być szczęśliwy – BĄDŹ SZCZĘŚLIWY!”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1266
Dołączył(a)
19 sty 2015, 22:44

Dziennik mojej nerwicy - pokonam ją!

przez w_pokonam_nerwice 26 sty 2015, 16:28
Cześć,

Mam na imię Wojtek i mam 26 lat. Zapraszam Was do lektury historii moich zmagań z nerwicą lękową. Ten dziennik będzie dowodem dla Was oraz ludzi, którzy kiedyś zachorują że z każdego stanu można wyjść. Pokonam nerwicę.

Zawsze taki byłem. Z ogromnymi wymaganiami wobec siebie, życia, innych. Jedynak wychowany w rodzicielskim kokonie, miałem wszystko czego było mi trzeba. Nieprzyjemne sprawy załatwiali za mnie rodzice, ja mogłem rozwijać swoje pasje, spędzać czas ze znajomymi i rozrabiać bez większych konsekwencji ;) Trochę jak w legendzie o Buddzie. Od najmłodszych lat uwielbiałem rywalizować. Rywalizacja mnie napędzała, we wszystkim chciałem być najlepszy. Uparty, zawzięty i twardo dążący do obranego celu. Przy tym wszystkim bardzo wrażliwy. Nuda? To mnie nie dotyczyło - ciągle coś musiało się dziać, ciągle szukałem przyjemności. W tym miejscu warto zastanowić się nad sensem słowa "nuda". Może termin "nuda" to po prostu brak umiejętności zrelaksowania się i docenienia chwili obecnej? Cywilizacja, otoczenie i media nauczyły nas jednak, że w życiu NIE MOŻNA się nudzić. Ponadto MUSIMY mieć modne ciuchy, najnowszy model telefonu, pięknie wyrzeźbione ciało.

Była zwyczajna niedziela 2006 roku, siedziałem i grałem w swoją ukochaną i pochłaniającą mnie bez reszty drugą część gry Diablo. Serio, potrafiłem grać 18h dziennie - w końcu chciałem być NAJLEPSZY ;) Zadzwonił telefon. Odebrała mama. Po kilkunastu minutach dramatycznej rozmowy oznajmiła mi, że mój kuzyn popełnił samobójstwo. Bardzo się zdziwiłem, w końcu jeszcze jakiś miesiąc temu oddawaliśmy się alkoholowej libacji i rozmawialiśmy o planach na przyszłość. Chwilę nad tym pomyślałem i wróciłem do swojej krainy Diablo. Kilka dni później odbył się pogrzeb. Całą rodziną udaliśmy się na wieś. Rozpacz, łzy smutek. Ja, niespełna 18 letni chłopak pomyślałem, hm pogrzeb jak pogrzeb. Wydawało mi się, że nie zrobi to na mnie specjalnego wrażenia. No właśnie, wydawało mi się. Dzień po powrocie do rodzinnego miasta umówiłem się z koleżanką na piwo. W trakcie picia poczułem się "dziwnie". Wróciłem do domu, to uczucie nadal ze mną było. Na następny dzień nadal czułem się nieswojo, moja twarz w lustrze wydawała mi się "taka obca". Byłem przerażony, nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Zacząłem nawet myśleć, że jego duch mnie opętał! :D W każdym bądź razie kilkanaście dni później wylądowałem u psychologa, a następnie u psychiatry. Wszystko trwało 1,5 roku. Wyzdrowiałem, kompletnie wyzdrowiałem. Odstawiłem zarówno psychologa jak i leki.

Po wyzdrowieniu wiodłem szczęśliwe życie studenta, podjąłem pierwszą pracę w Polsce. Wszystko trwało około pół roku. Wtedy nieoczekiwanie na zawał zmarł ojciec mojej dziewczyny. Ot tak, zdrowy i zadowolony facet wstał do pracy, przewrócił się i zamknął oczy na zawsze. To mną wstrząsnęło. Na pogrzeb wybrałem się najzwyczajniej w świecie smutny, ale również z tyłu głowy pamiętałem co spotkało mnie ostatnim razem. Nerwica zaczynała powracać, a gwoździem do trumny były występy naszych kopaczy na EURO 2008, które wywołały u mnie silny stres. Głupio się przyznać, ale załatwili mnie Krzynówek z Żurawskim. Po jednym ze spotkań (dziękuję Ci Howardzie Webb) poczułem bardzo silny ucisk w klatce. Zupełnie tak jakbym miał dostać zawału. Spanikowałem i karuzela ruszyła od nowa. 1,5 roku - tyle to trwało. Kolejne dwa lata to sielanka. Nie zrezygnowałem z lekarstw, tym razem zrezygnowałem z terapii. Byłem świadom możliwości powrotu, ale z każdym kolejnym miesiącem mój umysł oddalał się od myśli związanych z nerwicą.

Nieoczekiwanie na początku 2012 roku nerwica powróciła, szczerze mówiąc nawet nie wiem dlaczego. Epizod był najkrótszy z dotychczasowych. Trwał około 10 miesięcy. Chyba zadecydowało to, że dziewczyna (ta od zmarłego ojca) mnie zostawiła. Zająłem się ważniejszym problemem ;)

2 lata zdrowia. Lekarz zalecił odstawienie leków. Rozwinąłem własny biznes, kupiłem mieszkanie, zakochałem się, odkochałem się, znów się zakochałem, zrealizowałem kilka swoich marzeń. Sporo imprezowałem. Uwielbiam sport, więc plan tygodnia wyglądał mniej więcej tak: od poniedziałku do piątku sportowy tryb życia, natomiast w piątkowy wieczór rozpoczynała się impreza trwająca do niedzieli. Zacząłem kłaść coraz większy nacisk na siłownie. Wiadomo, alkohol nie jest dobrym dodatkiem do kreatyny, aminokwasów i białka ;) Wpadłem więc na genialny pomysł! Wymyśliłem cudowny substytut! Trawka! Zapalę sobie, to nie będzie kolidowało ani z siłownią, ani z imprezowaniem! Hurra, plan idealny. Zapaliłem dwa razy. Pierwszy i ostatni. Gdzieś w podświadomości miałem zakodowane TRAWA=NIEBEZPIECZEŃSTWO NAWROTU. Ściągnąłem kilka buchów. Nagle poczułem to okropne uczucie derealizacji, o dopasowanie go do odpowiedniego skojarzenia nie było trudno. Machina ruszyła. Pod wpływem narkotyku doprowadziłem się do ataku paniki. Atak minął, faza zeszła. Znów poczułem się normalnie. Porozmawiałem o tym ze swoją dziewczyną, poszedłem spać. Nazajutrz obudziłem się i "sprawdziłem czy wszystko jest normalnie". Dzień Dobry nerwico. Szybko umówiłem się na wizytę u psychologa. Początkowo chciałem wyjść z tego bez leków. Popełniłem kilka błędów, przede wszystkim nie informując bliskich przyjaciół OD RAZU o swoim stanie i dokładając sobie dodatkowego balastu. Nie zadbałem o siebie, nie relaksowałem się. I przede wszystkim rzuciłem się w wir internetu! To był największy błąd, dołożyłem tym sobie bardzo mocno.

Dziś jest 26 stycznia, minęły 2,5 miesiąca z nerwicą. Obecnie myślę o niej non stop, odbiera mi ochotę praktycznie do wszystkiego. Czas jednak uporać się z nią raz na zawsze. To będzie osobisty dziennik. Będą tu opisy tego co mi pomaga, dobrych dni, ale także tych trudniejszych. Nie wiem ile czasu zajmie mi całkowite wygrzebanie się z tego gówna. Wiem, że się wygrzebię. Postaram zamieszczać tutaj jak najwięcej porad oraz narzędzi do walki z chorobą. Będzie mi bardzo miło, jeżeli będziecie tu zaglądać i wspólnie ze mną walczyć o nasze dobre samopoczucie ;) Będzie mi jeszcze milej, jeżeli zamieszczone tutaj narzędzia czy opisy poprawią komuś nastrój ;) Zatem do dzieła!

Rada nr I: Nie przeglądajcie internetu sprawdzając swoje objawy. Wiem, że w kryzysowym dniu aż korci, ale rada uczonego 17-letniego Krystiana z klatki nr 11, który miał koleżankę, której kolega z nerwicy zachorował na schizofrenię nie wpłynie na Was dobrze ;)

Narzędzie nr I: Trening relaksacyjny Jacobsona. To bardzo dobre narzędzie. Wykonujcie go raz lub dwa razy dziennie (ja po napisaniu posta zaraz się za niego zabieram). Jeżeli ktoś nie posiada nagrania, napiszcie tutaj, bądź na priv - chętnie podeślę. Oczywiście warunkiem sukcesu jest konsekwencja ;)

Do następnego! ;)
Posty
3
Dołączył(a)
23 sty 2015, 11:01

Dziennik mojej nerwicy - pokonam ją!

Avatar użytkownika
przez PannaNatalia 26 sty 2015, 16:46
w_pokonam_nerwice, hej :papa: Ja na zaburzenia lękowe choruję od 14r.ż,w tej chwili mam 22lata.Z chęcią skorzystam z jakichś dobrych rad :smile:
"Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
wtedy czuję, jak uchodzi ze mnie zło"Dżem


"A gdy serce Twe przytłoczy myśl,że żyć nie warto,z łez ocieraj cudze oczy,chociaż Twoich nie otarto."Maria Konopnicka

Citabax 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1289
Dołączył(a)
08 gru 2013, 02:54

Dziennik mojej nerwicy - pokonam ją!

przez izaa 26 sty 2015, 17:10
Gdzieś w tym swoim życiu gubisz się, robisz wbrew sobie. No i jesteś wrażliwy na pewne wydarzenia oraz atmosferę w której przebywasz. Dobrze, że masz motywację i nie poddajesz się. Masz ogromne szanse by z tego wyjść i pewnie zajmie ci to dosłownie chwilę! Być może przepracujesz problem sam, ale może warto odbyć psychoterapii uczącej relaksacji i samo-motywacji?
Mi przez moją lękliwość często spadała samo-motywacja,pojawiał się lęk, ale obecnie radzę sobie (raz lepiej raz gorzej) jednak nie dopuszczam do nawrotu nerwicy. W dużej mierze pomogli mi specjaliści, ale staram się również otaczać dobrymi ludźmi. To pomaga :D
Offline
Posty
1044
Dołączył(a)
04 sty 2014, 21:06

Dziennik mojej nerwicy - pokonam ją!

Avatar użytkownika
przez smutny lisek 26 sty 2015, 19:40
w_pokonam_nerwice, życzę sukcesu w walce, fajnie przeczytać, że ktoś jest tak zdeterminowany, oby Twoja motywacja nie minęła. Powodzenia. :)
Cause she's just like the weather, can't hold her together
Born from dark water, daughter of the rain and snow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
12 sty 2015, 23:04
Lokalizacja
Warszawa

Poczucie własnej wartosci

przez Daledris 27 sty 2015, 09:40
uczucie niepewności i niska samoocena leżą często w naturze danego człowieka.
Ja mam tak przez całe moje życie. jedni mi mówią, że jestem mądra, atrakcyjna, dobrze pracuje, świetnie ze mną spędzać czas. a ja tam zupełnie myslę co innego. i dołuje mnie byle drobnostka, którą źle wykonam.
by takie poczucie stłamsić w sobie trzeba nad sobą dużo pracować. Potrzeba dużo pozytywnej energii i optymizm. tak słyszałam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 sty 2015, 09:36

Poczucie własnej wartosci

Avatar użytkownika
przez natrętek 27 sty 2015, 10:44
asiulenka33, łącze się z Tobą w bólu, bo sam mam identyczny problem. Przeszło 6 lat temu zwolniono mnie z pracy związanej z moim kierunkiem studiów, prawdopodobnie przez moje problemy choć głośno tego nie powiedziano. Po tym zdarzeniu kilka razy próbowałem podjąć pracę na miarę moich ambicji, ale za każdym razem z powodu zbyt silnej reakcji stresowej rezygnowałem po jednym lub kilku dniach. W wyniku tego ostatnia moja praca była pracą poniżej kwalifikacji, z której też mnie zwolniono po przeszło 2 latach. Obecnie nie pracuję i nie mam na siebie pomysłu. Przez to, że mam zawaloną tą sferę życia również moje związki się rozpadały, więc rozumiem twoje obawy.
Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.
4w5/ISFJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
708
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:46
Lokalizacja
Kraków

Pomoc nerwica dystymia adhd prokrastynacja czarny scenariusz

przez remic1 27 sty 2015, 13:14
A ja nie chcę się lekami leczyć.

Poprostu nie. Uważam, że dobre życie to kwestia odpowiednich decyzji, nawet u neurotyka. Szukam psychologa, który pomoże mi te decyzje podjąć, ponieważ sam, przez ciągłe huśtawki, nie mam jednolitego obrazu siebie.

Problem w tym, że trudno znaleźć psychologa o odpowiednim wykształceniu. Jeśli ktoś mógłby mi polecić psychoterapeutę, który jest bardzo elastyczny w myśleniu, konkretny i na wysokim poziomie intelektualnym, który nie traktuje pacjenta przedmiotowo, który będzie słuchał, analizował i wspólnie z pacjentem wyciągał wnioski, radził i prowadził do wyleczenia, będę wdzięczny.

Przez moje problemy wypuściłem z rąk mnóstwo wspaniałych szans, chcę nauczyć się walczyć o nie!

Pozdrawiam
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
05 paź 2014, 13:53

Poczucie własnej wartosci

Avatar użytkownika
przez tu_i_teraz 27 sty 2015, 20:16
Daledris napisał(a):uczucie niepewności i niska samoocena leżą często w naturze danego człowieka.
Ja mam tak przez całe moje życie. jedni mi mówią, że jestem mądra, atrakcyjna, dobrze pracuje, świetnie ze mną spędzać czas. a ja tam zupełnie myslę co innego. i dołuje mnie byle drobnostka, którą źle wykonam.
by takie poczucie stłamsić w sobie trzeba nad sobą dużo pracować. Potrzeba dużo pozytywnej energii i optymizm. tak słyszałam.

Są ludzie, którzy mówią, że jestem w czymś dobra, cenią moją pracę. Czasami jak wykonam dobrze jakieś zadanie mam poczucie zadowolenia. Ale te zewnętrzne rzeczy rzadko cieszą mnie na dłużej. Przez większość czasu uważam, że mało umiem (mimo niezłego wykształcenia), jestem nieatrakcyjna, nie poradzę sobie z czymś, ktoś mnie wyśmieje albo skrytykuje. Przez to nie podejmuję działania. Moja mama była bardzo krytyczna wobec mnie, a tata nadopiekuńczy i wyręczał mnie w wielu sprawach. Poza tym rodzice mnie nie chwalili i mimo moich ambicji nie wspierali mnie, wręcz zniechęcali do działania dając do zrozumienia, że sobie nie poradzę, nie warto próbować, to nie dla mnie. Co z tym zrobić? Jak pracować nad swoim poczuciem własnej wartości, adekwatną samooceną. Przestać tak bardzo się krytykować, mniej wymagać od siebie bycia perfekcyjną, nie bać się porażek???
„Zdradzę ci tajemnicę szczęścia. Jeżeli chcesz być szczęśliwy – BĄDŹ SZCZĘŚLIWY!”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1266
Dołączył(a)
19 sty 2015, 22:44

Poczucie własnej wartosci

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 27 sty 2015, 20:30
asiulenka33 napisał(a):Mam nerwice lękową. M.in. boje sie pracy. Mam bardzo mało lat pracy, bo wiele razy nawet jej nie moglam rozpocząć, bo tak bardzo sie stresowalam,że w nocy nie mogłam spać. Myślałam,że juz mi to przeszło, bo na wakacjach sobie dorabialam, ale ledwo co miałam podjąć odpowiedzialną prace już mnie stres zjadł i musiałam zrezygnować. Czuje się z tym okropnie, mam tyle lat i nie mogę się sama utrzymać. Powiedziałam o tym mojemu nowemu partnerowi i coś mi sie wydaje,że będzie to koniec związku. któż chce babę, która trzeba utrzymywać?

To chyba facet jest od utrzymywania. :mrgreen: a jeśli z tego powodu by cię rzucił to znaczy że jest nic nie wart.

Ja sam od lat cierpię na lęk przed pracą w obecnej jakoś nawet nieźle se radze( jeśli chodzi o lęki) ale w poprzednich miałem takie lęki że musiałem z pracy zrezygnować choć zarabiałem wielokrotnie więcej niż w obecnej( bo było to za granicą a nie że tak odpowiedzialna praca) a później po tych pracach przez miesiące ba lata miałem taką niechęć do pracy że nawet jej nie szukałem tylko żyłem na garnuszku rodziców mimo ze po 30-ce jestem. O takim czymś jak związki nawet nie myślałem i nie myślę bo kto by chciał takiego niezaradnego faceta który nawet sam się nie utrzymuje a nawet jak za granicą sam się utrzymywałem to praca mnie tak psychicznie męczyła że na nic siły nie miałem. Jedno jest pewne już nigdy nie zamierzam pracować w budowlance to coś do czego kompletnie się nie nadaję i było źródłem moich wielu stresów i jeszcze bardziej zaniżonej samooceny do tego trzeba być prawdziwym facetem a nie taką ciotką jak ja. :-|

-- 27 sty 2015, 20:35 --

asiulenka33 napisał(a):Wielu rzeczy,że sobie nie poradzę,że się pomylę. Chciałabym od razu wszystko umiec i sobie świetnie radzić. nie potrafie sobie wytłumaczyć,że pomału do wszystkiego dojdę. jestem zrelaksowana jedynie w pracy na której mi nie zależy, wiem,ze jest czasowa itd. W normalnej pojawia sie paralizujący strach. czuję sie przez to gorsza, chce na siebie zarobic a nie mogę

Też tak mam, widzę jak inni z reguły szybko wszystko łapią a ja w ogóle lub po męczarniach i to mnie frustruje. Pewnym sposobem jest traktowanie każdej pracy jako chwilowej, przejściowej a najwyżej okaże że dostaniemy się na dłużej no ale ja mam ten przywilej że bez pracy też przeżyje i nikt mnie na bruk nie wyrzuci ani z głodu nie umrę.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do