Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kamil90 08 lis 2010, 09:57
Witam!
Nie jestem pewien ale chyba dopadła mnie nerwica lękowa. Przejdę do sedna sprawy...otóż caly czas wiodę niby szczęsliwe życie ale wlasnie często mam takie kołatania serca,dusznosci,wewnetrzny niepokój do tego pobudki w nocy itd. Jestem szczesliwy z moja dziewczyna ale niestety bezpodstawnie caly czas się martwie ze nie mam o czym z nia rozmawiac mimo ze najczesciej przegadamy caly dzien...nie umiem sobie z tym poradzić a naprawdę jest to dla mnie niezwykle ciężkie...życie z takim niepokojem. Co mam robic?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 lis 2010, 09:49

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez Marta Żurowska 08 lis 2010, 22:48
polo napisał(a):Sober, ja także z towarzyskiej osoby, przez nerwicę, stałem się nieco odludkiem. Ale mogę Cię pocieszyć, że po wyzdrowieniu wracasz dawny "Ty", oczywiście z bagażem doświadczeń i cierpienia ze sobą, ale zawsze "Ty". Trzymam kciuki

wspaniale, ze chcesz sie z tym dzielic. Mysle, ze tu potrzeba wlasnie takich osob, ktore chca pokazac ze mozna sobie poradzic :)
Offline
Psycholog
Posty
101
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez gregor1980 09 lis 2010, 01:44
Witam-Moja Historia-Moj Lęk, Moj Koszmar-niestety nie wiejaca optymizmem zupelnie.

I ja również dolaczam do grona tych przepechowców z diagnozą -zaburzenia lękowe. Dolaczam wlasciwie zeby podbic statystyki moze kiedys ktos spojrzy na to z jakiejs innej perspektywy i zacznie sie mniej bagatelizowac problem bo pechowcow przybywa z tego co zdazylem zauwazyc. Bo niestety ja juz tez po tych wszystkich przejsciach zrozumielam z czym sie borykam.

Mam 30 lat i od okolo 10 lat juz trwa ten KOSZMAR. 3 krotnie bylem hospitalizowany na Oddzialach Nerwic za kazdym razem oczywiscie psychoterapia i farmakoterapia. Przez te 10 lat zaliczylem takie 4 powazniejsze nawroty nerwicy, za kazdym razem kiedy odstawilem leki po jakims czasie z reguly krotkim koszmar powracal. Bedac w trakcie terapii jeszcze pol roku temu zdecydowalem wraz z terapeutka ze leki wlasciwie nie sa mi potrzebne bo nie pomagaja mi zupelnie i to efekt placebo. Uwierzylem w to - niestety - nie potrwalo to nawet miesiac i wszystko wrocilo. Powrocilem znowu do lekow i zaczelo sie troszke klarowac a biore Paroksetyne 20 mg -Nie Uwierze ze to efekt placebo!! Z tym ze teraz zrozumialem zupelnie ze ten koszmar sie juz nigdy nie skonczy. Do tej pory 10 lat lekarze i psycholodzy zwodzili mnie ze da sie z tego wyjsc i ja tak myslalem i robilem wszystko by tak bylo. Pracowalem na terapii ile moglem, wszyscy mowili ze to nic nie daje ja wierzylem ze sie myla, nie siedzialem na tylku tylko wychodzilem staralem sie przelamywac leki wychodzic ile sie da ataki lapaly a ja je znosilem i jakos bylo ale nie bylo dobrze, cholernie daleko do dobrze i na dodatek na lekach ale jakos funkcjonowalem. Przeczytalem chyba wszystkie ksiazki na temat atakow paniki i agorafobii oraz nerwicy i staralem sie wprowadzac w zycie to co z nich wyczytalem jedna omijalem szerokim lukiem "Anna Klasen - Moj Lęk Moj Koszmar" poniewaz jak dla mnie jest ona cholernie pesymistyczna pozycja i nie chcialem wierzyc ze tak jest naprawde. Niestety dzis juz wiem ze to jednak tak wyglada-zachorowalem na nieuleczalna chorobe. Nie bede strzeszczal ksiazki kto chce znajdzie i poczyta. Ja naprawde sobie nie wymyslam objawow, naprawde robi mi sie slabo juz kilkakrotnie zaslablem zupelnie bez powodu,naprawde serce wali jak opetane i mam potezne zawroty glowy i w trakcie trwania ataku moze mi nawet 300 psychologow mowic ze nie umre nic mi nie bedzie-to nie dziala- ja to wiem znam tez mechanizm nerwicy i blednego kola i mam tego swiadomosc...co z tego skoro te ataki mi sie przytrafiaja i jest to potworna MĘKA a mowic komus ze to nic takiego jest naprawde latwo-gdyby wszyscy oni mogli doswiadczyc jednego dnia w takim stanie wtedy by zrozumieli. Ja jednak wole sluchac ludzi z praktyki a nie z teorii i czytajac wszystkie wpisy ludzi ktorzy zmagaja sie z tym KOSZMAREM juz bardzo dlugo oraz osob z doswiadczeniem niestety zrozumialem...i co dalej??To jest wlasnie najgorsze NIC!! Leki cale zycie??NIE; terapia-nie dziala; konfrontacja-nie dziala. Koniec mozliwosci. Pozostaje Męczarnia,MĘKA i wegetacja bo to nie jest zycie. Ale wokol tylko slychac"spokojnie to przeciez tylko nerwica"- a ja wolalbym nie miec nogi czy nawet byc niewidomy ale chociaz moglbym spokojnie gdzies sobie pojsc. I jak tu wierzyc w cokolwiek ja juz nawet nie jestem w stanie uwierzyc w boga-jak mozna zadawac ludziom takie cierpienie-gdzie tu mowa w temacie "litosciwy"???
Oczywiscie kazdy przypadek jest inny ja widocznie zaliczam sie do tych skrajnych. W najgorszych snach nie sadzilem ze dojde do takiego etapu ze to napisze-niestety tak ja to widze takie widze fakty. Smutne-dla mnie to juz jest Wyrok. Nie ma juz nadzieji...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 paź 2010, 22:28
Lokalizacja
Wałbrzych/Nowa Sól

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez lidzia8704 09 lis 2010, 22:18
Witaj... ja cierpię już grubo ponad osiem lat...i również wiem co to znaczy..próbowałam wszystkiego dałam sobie ostatnią szansę...ostatnia terapia,jesli nie pomoze również strace nadzieje.wiem doskonale co czujesz...biore ten sam lek-paroksetyne...o lekach i nerwicy sama moglabym napisa prace magisterska-tylko ze w praktyce nic nie działa...to musi byc jakas cholerna choroba niewyleczalna..ja to wiem i nie wierze ze dlugo jeszcze pozyje...serce siądzie pod wpływem przewlekłego lęku stresu i paniki..chciałabym bardzo osobiscie poznac kogos z takim problemem..pozdrawiam i łacze sie w cierpieniu..bo to ogromne cierpienie
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
23 lut 2009, 12:50
Lokalizacja
Ząbki

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez gregor1980 10 lis 2010, 01:18
Wspolczuje rowniez Tobie lidzia8704 i wszystkim ktorzy zmagaja sie z tym paskudztwem. Z ta paskudna i przekleta choroba...bo dla mnie to jest choroba i nie uwierze ze choroba duszy(niech znikna te przeklete objawy a z reszta juz sobie dam rade jak daja wszyscy ktorzy nie choruja a nie w takich opalach juz bylem jestem tez DDA).
Zawsze denerwowalo mnie bagatelizowanie tego problemu "spokojnie to tylko nerwica"-ten kto wymyslil to haslo nigdy nie doswiadczyl naprawde napadu paniki i nie ma pojecia wogole o czym mowi. W skutek tej "tylko nerwicy" obecnie nie pracuje, nie jestem nawet zarejestrowany w urzedzie pracy, nie mam nawet swiadczen zdrowotnych i zadnych srodkow do zycia i nie dlatego ze mi sie nie chce nie dlatego ze jestem leniem tylko dlatego ze wszystkim trudno jest zrozumiec ze dla kogos mega problemem jest nawet posiedziec na lawce w miescie pol godziny a co dopiero byc w pracy 8 h - no ale inni maja gorzej-powaznie??Mysle ze ja mam jeszcze gorzej bo cierpie fizycznie i psychicznie ogromnie i pewnie podobnie ale nie umieram choc juz naprawde wolalbym zejsc i niech ten koszmar sie skonczy.Mysle ze gorzej juz byc nie moze!!. A tak siedze i zatruwam zycie rodzinie ale wiecznie tak nie bedzie..No ale nic mi sie nie nalezy nic zupelnie bo przeciez jestem zdrowy!!To tylko choroba emocji ale nie choroba!!
Ale wszedzie jestesmy wypychani, lekcewazeni, lekarze rozkladaja rece, hipochondryk, glupie docinki, glupie miny, brak zrozumienia, totalna olewka, chorych przybywa, zaleczonych na palcach jednej reki(mysle ze mieli wiele wiele szczescia), rozgrywaja sie ludzkie tragedie ale problemu nie ma bo przeciez to "tylko nerwica"-skoro tylko to powiedzcie co robic??Tylko sam sobie mozesz pomoc-co to za odpowiedz??totalna bezradnosc!!BEZNADZIEJA i PARANOJA!! A jak slysze jeszcze ze sobie cos wymyslamy albo nakrecamy to juz szlag mnie trafia. I nikt mi nie wmowi ze wyjazd autobusem na drugi koniec miasta jest dla mnie bardziej stresujacy niz bojka z dwojka osilkow pod blokiem- bo o ile na mysl o pierwszej sytuacj ze nagle niewiadomo skad zlapie mnie atak paniki robi mi sie slabo o tyle druga sytuacja mnie tak nie przeraza. Jak moge zatrzymac myslami walace serce skoro mozg nie steruje praca serca??Dlaczego mowi sie ze ja to nakrecam skoro ataki przydazaja mi sie nawet wtedy kiedy jestem wyluzowany i wszystko idzie po mojej mysli a w sytuacjach stresowych radze sobie znakomicie??Gdzie tu logika gdzie sens?? Brak schematu, snucie domyslow, przypuszczen to jak analiza wiersza na jezyku polskim "a moze autor mial na mysli to..".
Ludzie zacznijcie cos z tym robic...bo ja to juz tych swiat raczej nie zobacze - tak wlasnie zrujnowala mi zycie ta "tylko nerwica".
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 paź 2010, 22:28
Lokalizacja
Wałbrzych/Nowa Sól

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez szklanyczlowiek 10 lis 2010, 14:37
gregor 1980 "Anna Klasen - Moj Lęk Moj Koszmar" to akurat najlepsza ksiazka o neriwcy jaka znam,, niestety moj pesymizm jest ogolnie podobny, od lat lekarze, rozne leki, terapie i NIC. Ja rowniez zabardzo nie mam nadzieji ale jeszcze probouje bo co innego mi zostalo? Ty tez proboj, nie ma wyjscia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 00:46

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez Tytoalba 10 lis 2010, 23:32
Można, wszystko sobie można wmówić, nawet ból. Sama tego doświadczyłam. Bolało mnie to, co w żadnym wypadku boleć nie mogło. Miałam guzka pod kolanem. Pewnego wieczora jak połozyłam sie spać, zaczełam o nim mysleć, że rak itp. Za chwile zaczął mnie tak boleć, że aż sie poryczałam. Usunęli, badanie histpa wykazało, że guzek ZUPEŁNIE niegroźny, nawet nie musiał być usuwany. lekarz powiedział, że absolutnie nie miał prawa mnie boleć! To było z 10 lat temu, a teraz mam jakąś nerwicę i lęki, które mi żyć nie dają. Niech to diabli, a życie takie fajne. A ja, osoba wykształcona, racjonalnie myśląca, komunikatywna, życie osobiste ok, zmagam się z takim cholerstwem! Biorę Seronil, nie za dobrze się po nim czuję (mam nadzieję, że to minie). Mój doktor powiedział, że psychoterapia nie dla mnie, że farmakologia, może ma rację.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 lis 2010, 21:44

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 lis 2010, 23:45
joakar4, Tytoalba,

Który lekarz stwierdził,ze w takich przypadkach tylko farmakoterapia? lekarz rodzinny?
Lekarz psychiatra, taki z prawdziwego darzenia namówilby w takich przypadkach na terapię. Nerwica lękowa jak nic, albo tzw. na dzień dzisiejszy zaburzenia lękowo-depresyjne.
Nie słyszałam jeszcze nigdy o tabletce szczęścia, która leczy postrzeganie świata. Hipochondria jest zaburzeniem, często o podłożu lekowym. A lęk leczy się poprzez psychoterapię poznając i rozumiejąc jego przyczynę.
Leki są oczywiście pomocne przy silnych objawach, ale nie leczą przyczyny i źródła lęku.

Co do węzła chłonnego. Nie tylko może urosnąć węzeł. Psychika do konca jest niepoznana. Mózg jest skomplikowanym organem. Nasze mysli mogą wywołać objawy bardzo wielu chorób. Objawia się to somatycznie, wegetatywnie. Można mieć objawy wszystkich chorób: raka płuc, raka, piersi, raka mózgu i kiełbasicy -jak to mówi nasza Hania z forum. Bo tak jest.
A choroba pojawia się w momencie,żeby nam uświadomić,że coś jest nie tak.Ale to dłuższy temat. Dlatego leczeniem podstawowym w zaburzeniach nerwicowych jest terapia, a podtrzymujacym może być farmakoterapia lecz niekoniecznie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

Avatar użytkownika
przez joakar4 11 lis 2010, 00:07
Mam szczerą nadzieję, że tylko sobie wmawiam że mój węzeł rośnie. I raczej tak jest bo chociaż wg radiologa ma on 15x5mm to ja mogę wyczuć tylko ok 3mm i go nawet póki co nie widać, jakby codziennie rósł to bym już go widziała a nie tylko czuła.
Co do guzków pod kolanem to miałam to samo całkiem niedawno tylko ja sobie ubzdurałam że to węzły, szybko poleciałam do lekarza i powiedział, że to gangriony (?) i mam iść do chirurga - ten wynalazł pod dwoma kolanami torbiele bakera i kazał iść do ortopedy. Faktycznie czułam, że mi tam spuchło i bolało ale zwalałam to na węzły. Ale dałam sobie spokój jak obaj mi przyrzekli, że na 100% to nie węzły:) A potem się okazało, że takie guzki ma też moja mama i siostra. Potem wmówiłam sobie, że powiększyły mi się węzły w zgięciu łokcia ale porównałam z siostrą i na szczęście ma to samo.

Nie mogę niestety nic wam poradzić w związku z lekami uspokajającymi bo na mnie póki co w chwilach paniki dobrze działają tabl ziołowe - labofarm. Ale trochę dziwi mnie ta opinia lekarza, że tylko farmakologia może pomóc.
Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
791
Dołączył(a)
08 lis 2010, 00:11

Re: Moje lęki przed chorobami - bardzo proszę o porady

przez Tytoalba 11 lis 2010, 11:11
Ten psychiatra jest dobry, mam do niego zaufanie. Chodzi o to, że moje lęki nasilają się wtedy, gdy mam spokój: nie jestem w pracy, nie muszę się koncentrować, wtedy lęki maja otwarte drzwi. Psychoterapia uspakaja, a ja za bardzo spokoju mieć nie mogę. Zresztą sama nie wiem. Gubię się w tym wszystkim. W pracy funkcjonuję w miarę normalnie, bo nie mam czasu na swobodny, niekontrolowany przepływ myśli. Doktor jest człowiekiem dialogu - wie, że czasami pacjent zdaje sobie sprawę z tego, co jest dla niego dobre. W tej chwili, jak pisałam wyżej, jestem pogubiona, wystraszona, biorę Seronil, boję się skutków ubocznych (głupia - przeczytałam ulotkę) i mam poczucie błędnego koła, z którego nie potrafię wyjść, pozdrawiam WAS

[Dodane po edycji:]

I jeszcze jedno: od kilku dni boli mnie podbrzusze - więc pewno jutro pognam do ginekologa
, jak zawsze zresztą. Pewno pobolewania na tle nerwowym, zawsze coś mnie boli i coś dolega :bezradny:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 lis 2010, 21:44

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez kza 13 lis 2010, 14:15
Witam wszystkich. Jestem tutaj nowy i chciałbym posłuchać waszych rad bo być może problem nerwicy dotknął i mnie.

Chciałbym z wami się podzielić moimi problemami. Otóż od jakiegoś czasu zauważyłem u siebie dziwne objawy. Przede wszystkim mocne bicie serca, czasami podwyższone ciśnienie, wrażenie że serce mi kołata, a także jakbym miał zasłabnąć. Byłem oczywiście u kardiologa zrobił mi echo serca i serce funkcjonuje prawidłowo. Ponadto mam drgania mięśniowe najczęściej w nogach (łydki) w brzuchu oraz na twarzy - kąciki ust mięsień pod brodą. Nie są to jakieś bolesne drgania i długie ale jednak dają o sobie znać.

Badania krwi w porządku, elektrolity też ( rok temu miałem z nimi problem magnez, potas i wapń bardzo niskie), Wizyta u neurologa, robiłem sobie MR głowy co wykazało powiększenie obszarów okołonaczyniowych Virchoffa - podobno normalka i zapalenie zatok szczękowych.

ciśnienie krwi raczej też dobre 120/70 rano i przed snem puls 50-65,w ciągu dnia ciśnienie w okolicach górnych norm 135-80, czasami zdarza się np. 160/90 ale rzadko.
Po za tym zawsze na drugi dzień bardzo źle się czuje po alkoholu - objawy sercowe się nasilają - przede wszystkim bicie serca jest takie że jest w stanie mnie obudzić już o 7 rano po np. imprezie i potem mam problemy z zaśnięciem, puls wtedy wynosi około 87-88 i przy każdym wybiciu widzę jak brzuch podskakuje.

Reasumując:

Wszystkie moje objawy pojawiły się rok temu około listopada, rozpocząłem pracę na pełen etat, w między czasie studiowałem dziennie, chodziłem na taekwondo no i zaczął się problem z sercem ale jak sie okazało po badaniach właśnie z przyczyny elektrolitów potem pojawiły się drgania. Po jakimś czasie można powiedzieć że objawy sercowe przeszły są tylko te drgania. We wrześniu zerwałem mieśień w nodze i z teo względu musiałem kicać o kulach przez jakiś miesiąć, zero ruchu jak wiadomo no i wstając z łóżka znów zakołatało mi serce, I jakby problem momentalnie wrócił, czuje się jeszcze gorzej niż wtedy - wtedy tez małe uzasadnienie - niski poziom elektrolitów... później jeszcze przydarzyła się taka historia że zapaliłem marihuane <głupek> (od razu mówię, że zdarzyło mi się to 3 raz w życiu) i po niej poczułem się strasznie słabo a tętno miałem na poziomie 160 uderzeń na minutę ( przy dwóch wcześniejszych razach nie był takiego problemu)

Bardzo martwię się o swoje zdrowie, ponieważ nigdy nie miałem problemów z sercem ostatnio mam wrażenie że jednak jest coś nie tak. Chcę jeszcze zrobić badanie holterowskie żeby wykluczyć serce. Cały czas albo serce albo drgające mięśnie przypominają o sobie. Bardzo często mierze ciśnienie, mam też problemy z koncentracją przez ciągłe wsłuchiwanie się w siebie.

Aha około 1,5 roku temu miałem pirotechniczny wypadek w wyniku czego mam szumy uszne - które też nie przyczyniają się do dobrego samopoczucia i przez parę miesięcy byłem na siebie bardzo zły.

NO i kończąc straszenie bronie się przed opinią że może to być nerwica, z drugiej jednak strony jest parę rzeczy które mogą na nią wskazywać, ale nie chce mi się wierzyć żeby człowiek mógł się tak fatalnie czuć i jednocześnie somatycznie być zdrowym....

Pozdrawiam

Krzysiek
kza
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lis 2010, 16:57

Moja nerwica

Avatar użytkownika
przez asiek2712 14 lis 2010, 14:55
Witam Choć ten problem od ponad roku dotyczy także mnie jak na razie jest mi troszkę ciężko o tym pisać... Głównie chyba chciałabym poznać ludzi których męczy to samo co mnie... Rodzina i znajomi nie rozumieją tego co przeżywam jakby słowa trafiały w próżnię... Jeżeli chodzi o pomoc specjalisty – chodzę do psychologa. U mnie jest tak, że, mimo tego, że mam świadomość tego, co się ze mną dzieję wiem, że to reakcja na stres na to, co kiedyś było…nie potrafię tego opanować. Każdy atak jest inny, każdy jest gorszy i silniejszy (według mnie), każdy tak samo wyczerpuję… i w jakimś stopniu załamuje. Ciągle tylko słyszę „ sama się do tego doprowadziłaś, wmówiłaś sobie ból”, „ty chcesz być chora”, „czy to nie można sobie wytłumaczyć, że to nerwy”, ja to wszystko wiem jednak nie w momencie, kiedy mam atak… a takie gadanie nie pomaga sprawia tylko, że czuje się bardziej winna. Chciałabym żeby moi bliscy zrozumieli, że jest mi ciężko naprawdę ciężko i nie chodzi tylko o lęki, o ataki paniki….Błędne koło. Najgorsze jest to, że nie mogę nad tym panować…, że pamiętam siebie zanim to wszystko się zaczęło i znów nerwy, że mimo tego, że próbuje nie potrafię już taka być…Ciągle o tym myślę po każdym ataku myślę o objawach o tym co się działo i wiecznie te myśli że to przecież nie możliwe że to przez nerwy że mam chore serce masakra po każdym ataku jestem przygnębiona nic mi się nie chce na nic nie mam siły no chyba że płakać jestem już tym zmęczona nie mogę normalnie funkcjonować wiecznie tylko myślę kiedy następny atak czy serce nie za szybko bije i to że nikt nie potrafi mnie zrozumieć tylko wszyscy mają pretensję i jeszcze bardziej dobijają...chciałabym żeby ta choroba po prostu zniknęła...czasem chce mi się krzyczeć żeby to z siebie wyrzucić....już nie wiem jak sobie z tym radzić boję się każdego bólu... znów gorszy okres...
"Nie udawajmy pochopnie, że jesteśmy „samotni wśród tłumu ludzi” – kiedy będziemy samotni naprawdę, zrozumiemy tę różnicę."
Leszek Kołakowski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
14 lis 2010, 14:52

Re: Moja nerwica

Avatar użytkownika
przez sebastian86 14 lis 2010, 16:38
ja sie zmagalem z podobnymi akcjami , poczucie winy narastalo gdy w domu siostra mowila ze symuluje cos , zreszta ona nie wie co mi bylo/jest , dlugi czas nie pracowalem i oczywiscie lenistwo przypisywano mi i brak checi znalezienia pracy. wsparcie i zrozumienie bliskich w tej chorobie moze wiecej zdzialac niz leki i psycholog. ale czesciej bywa tak ze tego wsparcia nie ma od rodziny i trzeba polegac na terapeucie lub kims znajomych komu mozna zaufac. literatura psychologiczna tez sie przydaje.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez lidzia8704 14 lis 2010, 16:50
Ratuuunku...jestem sama w domu,i okolo godzine temu siedzac przy komputerze,zupełnie niewiadomo dlaczego zaczelam sie trzasc cała,jakbym miala zaraz umrzec, opadłam z sił,uderzenie goraca,w głowie uczucie jakby ktos mi mozg "napompował"...Dostałam przy tym potwornego ataku paniki....nie wiem juz co sie ze mną dzieje...trudno mi uwierzyc ze to "tylko nerwica"...boje sie ze dostane wylewu lub zawału...pomozcie...błagam wesprzyjcie dobrym, słowem ze nic nie ma prawa mi sie stac...powiedzcie ze macie podobne objawy i że nic nam nie grozi..:-(ma dosy..z dnia na dzien
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
23 lut 2009, 12:50
Lokalizacja
Ząbki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do