Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Moja przygoda i przemyślenia

przez arturk 02 sty 2010, 15:29
Nie no oczywiście masz rację, alkoholu powinnismy unikac przede wszystkim, ale ja kiedys nie pilem a nerwica była, po prawie rocznej diecie i specyfikach minęły wszystkie objawy które miewalem też na trzeźwo i nie naduzywając alkoholu. Po tym stwierdzam, że zmiana gospodarki żywieniowej i detoksykacja organizmu to niewatpliwie główny sprawca mojego świetnego samopoczucia. W tym roku mam wiele planów odnośnie samego siebie, bo zawsze byłem dla siebie na ostatnim miejscu, wiesz szkoła, praca, inni, a teraz chce zmienić wiele i wierze, że mi się uda. Mam też zamiar iść na siłownie i na basen, totalnie zdrowy tryb życia, ale najpierw muszę się poskładać po ostro zakropionym Sylwestrze i zaczynam działać. Wkrótce mam jeszcze obronę pracy i muszę być świetnie przygotowany.
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Moja przygoda i przemyślenia

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 sty 2010, 16:32
Jeszcze chciałem dodać, że np. ja równiez kiedys lęki miałem np. po wypiciu alkocholu ale to w dawnych czasach :) i tez po jakims czasie mijaly, albo kiedys raz zapaliłem trawkę, myślalem że to koniec, byłem zupełnie odcięty od świata, po 2-3 dniach lęki mineły, to było w okresie kiedy byłem wolny od nerwicy i lęków, myślę że to pokazuje już wtedy że jesteśmy podatni na lęk, na na niepokój który może szybko stac sie u nas chorobowy.
Bo już dwa lata temu sytuacje miałem w życiu bardzo stresujące, wyprowadzka do własnego mieszkania, długi, kłótnie, rózne takie, nie umiałem sobie poradzić i tak mnie siekło że do dziś to mam na co dzień.
Liliana dobrze pisze równiez o myślach, w oóle ludzie z nerwicami to ludzie o ogromnie myśli na sekunde, nieszczęście zaczyna się kiedy te myśli zaczynają dotyczyć niepokoju, one stają sie wtedy dla nas zagrożeniem i wpędzają w błędne koło, dlatego ważna jest wtedy psychoterapia, albo leki które moga to uciszyć.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Moja przygoda i przemyślenia

przez rebeltech 02 sty 2010, 17:11
Też tak miałem kiedyś po trawce, stan niekojarzenia z którego nie można się wydostać, przyczyna paniki. Ale trwało to tyle ile zazwyczaj trwa tej haj, chociaż muszę przyznać, że to pierwsze doświadczenie z takim lękiem. Jednak to było dawno, o wiele wcześniej niż początek objawów. Cięzko powiedzieć czy to miało jakiś wpływ na to co jest obecnie. Charles Linden twierdzi np że te nasze reakcje to wyuczone schemty, że lęku panicznego trzeba się nauczyć a potem łatwo go odtwarzać. Wielu pewnie pamięta dobrze ten pierwszy raz. Potem to już utrwalanie nawyku. Ja wiem tylko jedno, raz to mam a raz nie w konkretnych sytuacjach. I wiem kiedy napewno będe miał i kiedy napewno nie - wszystko to jest odwrotnie proporcjonalne do czasu, który upłynął od ostatniego picia. Oczywiście jest pewnie wielu osób na tym forum, które nie piją ani nie miały doświadczeń z narkotykami a symptomy mają. Każdy musi po prostu zidentyfikować własną przyczyne, niezależnie czy jest ona fizyczna, psychiczna czy jakaś zupełnie specyficzna. Wspólna cecha to pewnie jedynie podatność na takie stany. A skąd ta podatność? trzeba poczekać na wiążące decyzje naukowców i wdrożenia metod leczenia, chociaż pewne przesłanki już są o czym pisałem wcześniej.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 sty 2010, 20:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moja przygoda i przemyślenia

przez arturk 02 sty 2010, 21:19
No dobra to ja sie wam tez przyznam jak juz jedziemy o tych drugach. Ok 5-6 lat przed startem nerwicy czyli jakies 9 lat temu ostro jechałem z tym tematem głównie marihuana i amfetamina, ale co bylo w towarzystwie to bralem bez wahania, nie potrafie sobie wyobrazić jak ja mogłem tak bezmyślnie się zachowywać, ale ponoć mlodzi są głupi i ja byłem tego zywym dowodem. Po ostatniej przygodzie z amfetamina zaczelo sie i tak 3 lata bylo tylko coraz gorzej, az trafilem do tej babki o ktorej wspominalem na poczatku, ona od razu wykryla, że mam strasznie zanieczyszczony organizm i podała wszystkie zwiazki chemiczne ktore znaduja sie w narkotykach. Powiedziała dokładnie co bralem, i jak to wyeleiminujemy z organizmu to będzie dobrze i tak byo, miała racje, ale ostrzegała 0 alkoholu, bo cała nasza praca na marne, czułem sie wspaniale az nie zaczalem znow pic. Takze, ide do niej znow sie zregenerować, przestaję pić i wnioskuję, że z nerwicą koniec ;)
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Moja przygoda i przemyślenia

przez narthex 02 sty 2010, 21:37
Victorek napisał(a):Na pewno do zaburzeń lękowych trzeba mieć predyzpozycję, i właśnie potzrebny jest bodziec, który wywoła te stany na dobre, albo czasowo, każdy człowiek jest inny, i czesto od niego samego zależy wyleczenie.
Przecież nie każdy kto miał ciężkie dzieciństwo, straszne konflikty wewnętrzne, ma lęki, i tak samo nie każdy kto wypija duże ilości alkoholu czy pali trawkę ma zaburzenia. A inni znowu będą w stresie życiowym i lek ich dorwie bo mają nie tyle słabszą psychikę ale niestety właśnie predyspozycje, alkohol ogólnie działać moze depresyjnie (ale nie u wszystkich, oj nie :) ) ale naprawdę źle podziała właśnie na osoby które mają zadatki do popadania w lęk, jakiś niepokój, mają tendencję np. do zamartwiania się itd.
Często wiele rzeczy się na siebie złoży, długi stres, plus alkohol albo znana na forum trawka i bum. Wyjdzie świństwo na wierzch.
Niedobory jakiś tam witamin odpowiednich do tego tez mają wpływ, bowiem osłabia to nasz próg odporności np. na stres, odzucia niepokoju, a stamtad już blisko do LĘKU.

To prawda chociaz ja pracuje nad soba i staram sie te predyspozycje rozszyfrowac bo co to za zycie kiedy nie mozna sie do czasu do czasu napic?
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Moja przygoda i przemyślenia

przez rebeltech 02 sty 2010, 21:59
Czyli znowu predyspozycje ;) Mam znajomych którzy nie skończyli na etapie eksperymentów kilka lat temu i dalej w tym siedzą po uszy (mówie o drugach) robiąc sobie np 2 tygodniowe jazdy amfetaminowe dla schudnięcia np. i co? i nic. Chociaż nie zazdroszczę postawy to zazdroszę wytrzymałości organizmu. Tak wiem to się może w końcu źle skończyć (szczególnie że składu nigdy nie można być pewnym). Bo tak to jest z drugami, niektórzy palą, wciągają, łykają latami i nic, a ktoś inny spróbuje kilkakrotnie i jak to mówi Victorek...i bum! My wszyscy przeżyliśmy takie bum w życiu, niezależnie od tego czy był to alkohol, naroktyki, przewlekły stres czy trauma pourazowa. Jeśli widać jasną korelacje to mądrze by było tego nie powtarzać, tylko ciężko w życiu unikać takiego prostego, zwyczajnego stresu, trzeba raczej zmienić do niego podejście, a to już długa droga pracy nad sobą :)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 sty 2010, 20:03

Re: Z tego sie nie da wyjsc:(((((((((((

Avatar użytkownika
przez Victorek 03 sty 2010, 04:29
whoami, dasz radę w sumie nie masz innego wyjścia :)
Przede wszystkim uwierz że to nerwica bo ty wciąż nie do końca ufasz w tą diagnozę coś mi sie wydaje, i nie dziwie się temu przy tylu objawach, sam do dziś o siebie czasem mam wątpliwości :) W każdym bądź razie zaakceptuj swoją chorobę, po prostu powiedz sobie, że ją masz i tyle, nie wspominaj wkoło jak było pięknie, wiadomo, że bez tego to wszystko dosłownie jest luksusem ale jeszcze można wrócić do zdrowia.
Unikaj tej wódy i nie pal czasem trawki na tych imprezach :)
Bądź pod okiem specjalisty, cały czas używasz tego samego leku?
Ciężko z tym żyć to prawda, i to bardzo ale warto zeby nie wiem co.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Z tego sie nie da wyjsc:(((((((((((

Avatar użytkownika
przez Majster 03 sty 2010, 09:55
A dlaczego uwazasz ze szpital to cos zlego?
Kto jeszcze tak uwaza?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Z tego sie nie da wyjsc:(((((((((((

przez Gringo 03 sty 2010, 12:12
Kto jeszcze tak uwaza?

Ja.
Gringo
Offline

Re: Z tego sie nie da wyjsc:(((((((((((

Avatar użytkownika
przez Majster 03 sty 2010, 12:30
Ale dlaczego?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Z tego sie nie da wyjsc:(((((((((((

przez Gringo 03 sty 2010, 12:45
Uwazam, ze szpital to nie tyle cos zlego, a raczej ostatecznosc, tylko dla ludzi silnych (lub tych, ktorzy stracili nadzieje), ktorzy poradziliby sobie z pietnem, ktore bedzie (lub nie) na nich ciazyc po wyjsciu. Gdybym bedac w depresji poszedl do szpitala, to po powrocie nigdy bym sie nie otrzasnal sie ze wstydu, ze bylem slaby (ale tak mnie wychowano, ze nie mozna byc slabym). Nigdy by mi sie nie udalo uwolnic od poczucia niskiej wartosci, od przeszlosci, zawsze ciazyloby nade mna to, ze bylem leczony w szpitalu, a to powazna rysa na zyciorysie, dla kogos kto powaznie traktuje swoj zyciorys (ja juz coraz mniej).
Szpital nie jest zly, ale niektorym moze powaznie zaszkodzic "utrata majestatu", moga sie juz po tym nie otrzasnac.
Mam nadzieje, ze ma to jakas logike.
Gringo
Offline

Re: Z tego sie nie da wyjsc:(((((((((((

Avatar użytkownika
przez Majster 03 sty 2010, 12:58
Gringo napisał(a):Uwazam, ze szpital to nie tyle cos zlego, a raczej ostatecznosc,

Ano dokladnie - ostatecznosc. Czyli jednak cos koniecznego :P

Gringo napisał(a):tylko dla ludzi silnych (lub tych, ktorzy stracili nadzieje),

Hm.. to jednak roznica. Mysle jednak, ze silni poradza sobie bez szpitala, a slabi w szpitalu potrafia ponownie swoja sile odkryc.

Gringo napisał(a):ktorzy poradziliby sobie z pietnem, ktore bedzie (lub nie) na nich ciazyc po wyjsciu.

Bedzie. U nas raczej sie tego nie ukryje, plotka robi swoje. Ale z drugiej strony warto oczyscic swoje otoczenie z ludzi na ktorych taka plotka robi wrazenie i dla ktorych taki szpitalny epizod w zyciorysie jest jakąś ujmą.

Gringo napisał(a):Gdybym bedac w depresji poszedl do szpitala, to po powrocie nigdy bym sie nie otrzasnal sie ze wstydu, ze bylem slaby (ale tak mnie wychowano, ze nie mozna byc slabym). Nigdy by mi sie nie udalo uwolnic od poczucia niskiej wartosci, od przeszlosci, zawsze ciazyloby nade mna to, ze bylem leczony w szpitalu,

Z calym szacunkiem, ale glupoty opowiadasz. Od razu założyles ze kuracja w szpitalu jest nieskuteczna, ze wyszedlbys z niego takim samym czlowiekiem.

Gringo napisał(a):a to powazna rysa na zyciorysie, dla kogos kto powaznie traktuje swoj zyciorys (ja juz coraz mniej).

Ja po szpitalu nauczylem sie zachowac dystans do samego siebie, nie oczekuje od siebie, ze bede naj naj, bo po co?

Gringo napisał(a):Szpital nie jest zly,

Owszem, nie jest. Jak na wakacje czy ferie to znam lepsze miejsca, ale w szpitalu da sie przezyc.

Gringo napisał(a):ale niektorym moze powaznie zaszkodzic "utrata majestatu", moga sie juz po tym nie otrzasnac.
Mam nadzieje, ze ma to jakas logike.

Zaszkodzi jak sądzę tylko komus kto ma słomiany majestat ;) W sumie to nawet nie komus tylko temu slomianemu majestatowi, czyli, jak to mowią, krol sam sie dowie, ze jest nagi i sie w koncu ubierze :D
Pozdrawiam i wiecej optymizmu zycze (chociaz jestem swiadom, ze to moga byc puste slowa) ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Z tego sie nie da wyjsc:(((((((((((

przez Gringo 03 sty 2010, 13:15
Z calym szacunkiem, ale glupoty opowiadasz. Od razu założyles ze kuracja w szpitalu jest nieskuteczna, ze wyszedlbys z niego takim samym czlowiekiem.

No wlasnie, moze pisze glupoty, tez tak moze byc ; P.

Pozdrawiam i wiecej optymizmu zycze (chociaz jestem swiadom, ze to moga byc puste slowa)

Optymizm, to ja mam na drugie imie. To co napisalem, to takie gdybanie, nic wiecej. Ludzie sa rozni, po prostu, niektorzy nie wytrzymaliby cisnienia, ktore by im towarzyszylo, jesli terapia w szpitalu okazalaby sie nieskuteczna, i to tyle, co chcialem przekazac.
Gringo
Offline

Re: Z tego sie nie da wyjsc:(((((((((((

przez whoami 03 sty 2010, 14:26
ja chyba juz z tego nie wyjde nie wiem wogole dlaczego mi sie tak stalo i co bylo przyczna umarlo dawne ja teraz jestem ajkas inna nowa osobą caly czas mysle po co zyje dlaczego ja zyje nie wiem czy to nie schizofrenia jakas :/
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
11 gru 2009, 20:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do