jak sobie radzić? Jak pomóc osobie chorej na nerwicę?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jak pomóc siostrze..?

przez Ania54 16 cze 2007, 19:10
Zwracam sie z prośbą o pomoc.
Wydaje mi sie, że wszystkie możliwe drogi wyczerpałam ostatnia nadzieja to właśnie to forum i wy.
Moja młodsza siostra (ma 16 lat) cierpi na zaburzenia psychologiczne. Jest osoba zamknietą w sobie, ciagle zestresowaną, żyjącą w ciagłym lęku, cierpiacą z powodu fobii (ogień i pająki), nie umiejącą odnaleźć się w środowisku rówieśników, nie ma żadnych zainteresowań, nie potrafi się na niczym skupić, nie ma swojego zdania, jest niesamodzielna, ciagle się wszystkiego boi, jej psychika jest jak wątła roślinka.
Razem z rodzicami próbowaliśmy jej pomóc ale na nic nasze wysiłki, na nic wizyty u psychologów, psychiatrów, neurologów. Większość lekarzy uważa że to wszystko nasza wina ze powinniśmy ją od nas odpępkować. Ale jak odmówić pomocy komuś kto tego potrzebuje, a tym bardziej najbliższej osobie. Wspomne tutaj że moja siostra cierpi na wiele innych zaburzeń (wada serca, kłopoty z układem pokarmowym, wielokrotne pobyty w szpitalu, przebyta operacja, omdlenia, itd.), więc jak wobec takiej wątłej osóbki stosować takie drastyczne metody jakie doradzają lekarze. Po ostatniej wizycie u neurologa stwierdzłlam że nie mogę siedzieć bez czynnie że musze jż ratować że musze jej pomoc. Lekarz na tej wizycie stwierdził że jedynym wyjściem jest umieszczenie mojej siostry w klinice psychiatrycznej, ale ja nie pozowle oddać jej do takiego miejsca. Bardzo ją kocham i będe walczyć z calych sił, żeby tam nie trafiła. Przecież oni ją tam jeszcze bardziej zniszczą, ona jest zasłaba. Wiązanie pasami i faszerowanie lekami nic nie da. Jej potzrebny jest odpoczynek, spokój i relaks. Moim zdaniem potrzebuje psychoterapii i jednoczesnie wypoczynku dlatego zwracam się z prośbą o pomoc do was wszystkich czy może ktoś wie o terapii psychologicznej dla mlodzieży w Bydgoszczy albo o jakiś koloniach organizowanych pod kątem psychologicznym? a może jakies sanatorium? błagam pomóżcie mi ja uratować.
pozdrawiam. agnieszka
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:37
Lokalizacja
Bydgoszcz

Avatar użytkownika
przez laven 16 cze 2007, 19:21
Zabrakło mi słów. Jakie przywiązywanie pasami, jakie faszerowanie lekami? Odsyłam do tematu "Szpital - mądre posunięcie czy ostateczność". W klinice będzie miała najlepszą opiekę. Psychologa, różne terapie, leki wtedy i takie jakich będzie potrzebowała. Raczej nie trafi na kiepski oddział. W sanatorium nic nie zrobią. A szpital jest taką terapią dla młodzieży czy kolonią "psychologiczną". Czemu ludzie boją się tego słowa? Kto ma wyleczyć zaburzenia psychiczne. Kardiolog? Wróżka? A może szaman? Twoja siostra potrzebuje opieki psychiatry i psychologa. W klinice będzie miała spokój. Dobrze, że jestem zmęczona bo bym się chyba zdenerwowała. Mało jest szpitali gdzie stosuje się tak drastyczne sposoby. A już na pewno nie u młodych wystraszonych czy zmeczonych osób. Najprędzej u schizofreników, którzy dostaną jakiegoś ataku. Dostają leki na uspokojenie aby nie zrobić sobie ani innym krzywdy. Ale dla niektórych opornych, szpital psychiatryczny na zawsze zostanie miejscem dla wariatów, z pokojami obitymi poduszkami, drzwiami bez klamek i kaftanami bezpieczeństwa. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez slitzikin 16 cze 2007, 19:21
Niestety pomóc nie mogę, ale nie chciałem powiedzieć, nie słuchajcie ludzi którzy mówią, że trzeba ją "odpępkować", jesteście wspaniali, oby każdy miał taką rodzinę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez anusia 17 cze 2007, 17:03
Mam 16lat, i mam podobne problemy jak ona. Powinnaś zachęcić ją, żeby pisała na tym forum, tu poczuje się potrzebna. Jeśli brakuje jej przyjaciół może napisać do mnie na GG, postaram się jej pomóc. :smile:
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

przez vegge 17 cze 2007, 17:46
pewnie Ty i cala twoja rodzina starsznie sie ciagle uzalacie nad siostra, traktujecie jak schorowanego inwalide ktoremu w wszystkim trzeba pomagac i w wszystkim wyreczac, a skutek jest wlasnie taki jaki opisalas

skoro lekarz zaleca szpital (prawdziwy a nie taki z amerykanskich filmow) to nalezy sie go sluchac i nie madrkowac
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez Nelka 17 cze 2007, 19:28
Tak...mnie też mama chciała ze wszystkiego wyręczać...i w ten sposób czułam się tylko gorzej - jak ktoś kto nic nie umie, nie potrafi, jak ktoś gorszy...to tak jakbym musiała być wiecznym dzieckiem i nigdy nie móc dorosnąć :(

Możliwe, że Twoja siostra tak właśnie to przeżywa. Tez miałam różne problemu zdrowotne w przeszłości, a takie użalanie się nade mną - zamiast zachęcanie do działania, stawiania światu i problemom czoła - mnie roztrajało i powodowało większe przygnębienie i izolacje.

Nie zróbcie jej takiej krzywdy!!!
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez smutna48 17 cze 2007, 20:08
Ania54 napisał(a):Przecież oni ją tam jeszcze bardziej zniszczą, ona jest zasłaba. Wiązanie pasami i faszerowanie lekami nic nie da.



rety az sie zszokowałam :shock: :shock: :shock:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Joanna24sziu 17 cze 2007, 21:38
jeżeli lekarz zalecił szpital to myśle,że powinna pójść, nikt nie bedzie jej zapinał w pasy-tak może robią na tzw szałówce, gdzie ludzie są poważnie choży i mają swój świat, albo są niebezpieczni dla siebie i otoczenia..dziewczyne z zaburzeniami psychicznymi to dadzą na lekki odział.. Najlepiej poszukać takiego szpitala, gdzie jest terapia przede wszystkim, nie faszerowanie lekami
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
14 cze 2007, 16:38
Lokalizacja
z labiryntu własnych myśli

przez kasieńka12 17 cze 2007, 22:58
Ja również jestem zdania że pobyt w szpitalu byłby najlepszy. Choć nie jestem w stanie powiedzieć czy to cokolwiek by pomogło...
Jeżeli za nic nie chcesz oddać jej do szpitala to Spróbuj zachęcić siostre do samodzielnego działania... Nie wiem dokładnie w jakim jest stanie więc nie wiele mogę powiedzieć. Ale sądzę że dobrze zrobiło by gdybyś zachęciła ją do nauki samodzielnego życia (pomimo tego że ma już 16 lat). Takie najprostrze żeczy które możecie robić wspólnie a które sprawią jej przyjemność... np robienie ciasta.
Uwierz że to też pomaga:)
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
17 cze 2007, 22:05
Lokalizacja
Łódź

przez Plumia 18 cze 2007, 16:01
ja bym Ci poleciała EFT, bo to bardzo łagodnie uspakaja i wycisza a jednoczesnie rozwiązuje się przyczyny tych objawów i działa dość trwale. poczytaj sobie na www.eft.net.pl
one co prawda przyjmują w Wawie, ale sa możliwe sesje przez skypa lub stacjonarny a działa to dokładnie tak samo. a moze warto przyjechać do Wawy, bo to nie jest daleko a naprawde warto
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
06 maja 2007, 15:13

Avatar użytkownika
przez AronFtv 18 cze 2007, 16:18
Ania54 napisał(a):Lekarz na tej wizycie stwierdził że jedynym wyjściem jest umieszczenie mojej siostry w klinice psychiatrycznej, ale ja nie pozowle oddać jej do takiego miejsca. Bardzo ją kocham i będe walczyć z calych sił, żeby tam nie trafiła.


Ania54 czasem jest to jedyna droga znajdżcie dobrą klinikę, nie jakiś pierwszt lepszy szpital. Moja kuzynka była w takim pod Łodzia a ja sędziłem turnus Na Nowowiejskie w Wawie i leżało ze mną wiele wspaniałych osób i tak samo mi sie wydawało że to koniec. A jednak pomogło i zrozumiałem życie, odpowiedziałem sobie na setki pytań. Szpitale te co wymieniłem nie faszerują
ludzi prochami jest tam świetna fachowa kadra specjalistów.
Posłuchaj w Wawie jest taki odział na którym ja byłem że polega na relaksie odpręzeniu i nie gada tam sie non stop o problemach.
Leżałem tam i żebyś ty wiedziała kogo ja tam spotkałem ze znanych twarzy. Dla mnie to tak samo był szok
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

przez Olka666 19 cze 2007, 20:00
ttp://www.moszna-zamek.pl/pol/index.htm


hej, to link do strony,zawierający informacje dotyczace leczenia nerwic w zamku w mosznie!przepiekny zamek, przepiekna okolica i podobno fachowa pomoc i opieka!byłam tam w celach turystycznych, niestety na terapie tam mnie nie stac-bo jest odplatna, mozna ubiegac sie o leczenie z funduszu zdrowia,ale czeka sie podobno ok 1 rok!terapia trwa minimum 2 tygodnie, przez ten okres mieszka sie w owym zamku-wnetrze przepiekne, okolica spokojna i rownie urocza-mnie uleczylby sam klimat tego miejsca!miejsce to jest podobno slawne nie tylko na cala polske,ale takze europe!pozdrawiam!trzymam kciukin napewno uda sie wyjsc z tego twojej siostrze!
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
23 mar 2007, 13:22

przez shadow_no 19 cze 2007, 20:32
Ania54 napisał(a):Wiązanie pasami i faszerowanie lekami nic nie da.

Oczywiście, że nic nie da.
Ale kto ma ją wiązać pasami? Może w szpitalu psychiatrycznym nie było najweselej, ale mimo wszystko tam będzie pod stałą opieką lekarzy. Będzie miałą indywidualne terapie, i dostanie odpowiednie leki (też byłem nastawiony negatywnie do farmakoterapii, ale czasem jest to konieczne). Wiem co mówię, bo sam w najgorszym okresie mojego życia poszedłem do szpitala... I tam mi pomogli. Niekoniecznie lekarze, ale wspaniali ludzie, których tam poznałem.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez Mizer 19 cze 2007, 22:54
Ania 54-

ja też byłam chorą młodszą siostrą, wiesz?
nie wiem nawet czy sie rodzina domyśliła, że jestem przypępowinowana, wiedziała, że jak tylko nie mam kontaktu z nimi to lęk, itede.

Ale zostawili mnie w psychiatryku <14-lat>
Mama trzymała to w tajemnicy, miał być to oddział młodzieżowy, coś w stylu jakiegoś tam społeczeństwa, na tydzień.

Jak mnie tam zostawiła, zalaną łzami w psychiatryku..
Cała rodzina siedziała i ryczała dniami i nocami.

A ja tego samego dnia już nawiązałam dwa znakomite kontakty (jedna do tej pory moja przyjaciółka- 3 lata starsza) Drugiego dnia kolejne dwa- także ze starszymi.
Potem to już trzymałam z najstarszą elitą i dobrze sobie mnie cenili XD
<a pierdołą to ja byłam konkretną>

otworzyłam się. Nie było to łatwe z początku, bo zachowywałam się jak idiotka. Potem sobie wyrobiłam to co można-co nie można.

leki pomogły wstać z łózka.

Ale to nie one tam główną role grały.
Tylko ludzie, którzy przeżywali to samo. Kiedy ktoś już mnie rozumiał, umiałam z nim gadać powoli, powoli...

pół roku siedziałam.
kocham to miejsce <no dobra- czesto też nie nawidze :P>

najgorszą wadą jest to, że delikatne osóbki po prostu nawyki zbierają najgorsze- cięcie się, palenie, plany samobójcze, dzielenie świata na oni-my.
Warto położyć nacisk WLASNIE NA TO.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do