Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez sickman 05 maja 2008, 10:29
@tomakin

Na tarczyce mam tylko takie wyniki:

TSH :arrow: 1,670
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 kwi 2008, 20:07
Lokalizacja
Rzeszów

przez tomakin 05 maja 2008, 15:06
No to na 90% tarczyca zdrowa, sprawdź teraz czy nie ma poważniejszych problemów z trzustką i wątrobą... na celiakie by się przydało jakieś testy zrobić skoro aż tak jelita reagują, no i najważniejsze - pasożyty przewodu pokarmowego. jak pisałem, najtańszy sposób to rozmaz krwi obwodowej, ale nie zawsze skuteczny.

Z takim zestawem badań będzie można próbować jakiejś "terapii" bądź skierować do odpowiedniego lekarza.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez maciejb 10 maja 2008, 21:56
Witam.
Moje problemy zaczęły się pół roku temu. Wtedy to z nieznanego mi powodu zaczęło kłuć mnie serce. Myslałem że to minie jednak to trwało jeszcze sporo czasu.
Pod tygodniu udałem się do lekarza rodzinnego - stwierdził nerwicę, zapisał magnez i kazał przez tydzień mierzyć cieśnienie. Po tygodniu, po kolejnej wizycie (z ciśnieniem było wszystko ok jak mierzyłem w domu, jak mierzył mi lekarz zawsze było podwyższone) pediatra skierował mnie do kardiologa. Miałem czekać 4 miesiące. Byłem tak zdenerwowany że uzbierałem kasę i poszedłęm prywatnie. Kardiolog zrobił echo serca i powiedział że jest wszystko ok. Miesiąc później miałem WKU, gdzie komisja badała wzrok, ciśnienie, tarczyce - tam wyszło wszystko ok. Teraz serce już mnie nie kłuje, czasem zakłuje gdzieś w klatce piersiowej ale w różnym miejscu.
Dziś czuję się znacznie lepiej już nie mam albo mam w mniejszym stopniu takie objawy jak:
- zawroty głowy, drętwienie, kołatanie serca.
Jednak nie zniknęły ataki paniki chociaż pojawiają się z dużo mniejszą częstotliwością.
Pediatra powiedział mi że to minie - zdam maturę (jestemw trakcie) zmienie otoczenie i będzie ok.
Czy mam robić dodatkowe badanie żeby wykluczyć/wykryć potencjalną chorobę?
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
29 lut 2008, 19:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez tomakin 11 maja 2008, 15:27
Powiem tak

Choroby najprawdopodobniej nie ma - nie masz (z tego co piszesz) żadnych poważniejszych objawów, które mogą świadczyć o czymś groźnym dla zdrowia. Ale najprawdopodobniej masz dość wycieńczony organizm, skoro mózg na sytuacje stresowe reaguje atakami paniki - jeśli się to "naprawi", po prostu poczujesz się lepiej :D Jeśli masz te badania z WKU, można by im się przyjrzeć, czy nie ma tam czegoś co mogłoby naprowadzić na trop - czego komórkom mózgowym do szczęścia brakuje. Jak nie masz, a chcesz spróbować przyjrzeć się organizmowi, to podstawowe - TSH, morfologia, które objawy z tych wypisanych na www.xxxxxxxxxxxxxxxxxxx występują
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez LukaszD 16 maja 2008, 08:16
Dzięki że odpisałeś na mój post ale... Skoro to ma być walnięty układ obwodowy to dlaczego wszystkie badanie w sensie echo serca, liczne ekg i nawet holter nie wykazały żadnych zaburzeń? Jeżeli nie są to badania w których mógłbym to sprawdzić to gdzie mam się udać i co zrobić?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 maja 2008, 23:57

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez LukaszD 16 maja 2008, 08:29
a co jeżli badania krwi wyszły idealnie? wilokrotnie? i czy na prawdę na takie dolegliwości sama dieta wystarczy? Bo jest to dość intensywne... No cóż odezwę się w takim razie później na gg. Pzdr
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 maja 2008, 23:57

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez tomakin 16 maja 2008, 09:38
Żadne badania nie wykażą zaburzeń typu "nieco mniejsze niż zazwyczaj ukrwienie obwodowe" albo "spowolniony metabolizm komórek". Sprawdzić możesz z objawów - zimne stopy i dłonie, plamki przed oczyma zwłaszcza po wysiłku, mikrolunula (co to jest lunula i jak ją sprawdzić - na tym forum w offtopie), ciemna, brzydka cera, brak normalnych zdrowych rumieńców, dyszenie nawet po małym wysiłku i setki innych. Teoretycznie można wziąć tkankę pod mikroskop i zobaczyć jak wyglądają naczynia włosowate, ale które laboratorium to zrobi? Zwłaszcza, że 90% ludzi normalnie funkcjonuje z takim czymś, tylko nieliczni są "wyjątkowo wrażliwi".

Mowa była o boreliozie - no szczerze, które laboratorium w Polsce wykona pomiary na ogólnoorganiczny stan zapalny, owocujący zaburzeniem metabolizmu hormonu T3 w komórkach dotkniętych tym problemem? A borelioza bardzo często taki stan powoduje. Efektem jest kompletnie upośledzone spalanie cukrów w tych rejonach w których stany zapalne zablokowały receptory T3, przez co komórki głodują. Objawy niemal identyczne jak przy niedoczynności tarczycy, ale przy prawidłowym poziomie hormonów.

A teraz znajdź mi polskiego lekarza który wiedział o tym, co wyżej napisałem. To są wyniki badań sprzed 5, góra 10 lat, podczas gdy polscy lekarze egzaminy zdawali 20 lat temu na podstawie podręczników napisanych jeszcze 30 lat wcześniej. Mają wiedzę na poziomie połowy zeszłego stulecia. A jak któryś się wybija, to spieprza do UK ile sił w nogach - i ma rację.

Dieta owszem wystarczy. Naprawdę dieta pomaga na dużo dolegliwości. Jeśli dobrze się przyjrzysz, zauważysz, że 90% ludzi w szpitalach to ofiary właśnie diety - tętnice pozapychane tłuszczem, obniżona odporność na choroby owocująca tragicznym przebiegiem zwykłej grypy, rak wywołany wolnymi rodnikami w żywności, cukrzyca. Gdyby ci wszyscy ludzie dobrze, zdrowo się odżywiali, nie trafili by w takim wieku do szpitala. Owszem zachorować i umrzeć trzeba, ale lepiej to zrobić po 80ce a nie przed 30ka.

Z badań jak pisałem - podstawa to morfologia + rozmaz + TSH (ewentualnie inne tarczycy), do tego można dorzucić żelazo. Do tego pełne spektrum objawów, ale to pewnie na gg się rozpiszesz :D
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez tomakin 17 maja 2008, 18:13
Eh, aż sobie pojęczę... normalnie wymiękam czasami :D

Chłopa jednego próbuję z nerwicy wyciągnąć już 2 miesiąc, OK, znaczna poprawa samopoczucia, wyniki krwi wróciły do normy, ale luuuudzie, no w końcu rozumiem czemu lekarze są tacy nerwowi. Nie dość, że po 2 miesiącach mu się dopiero przypomniało że ma przez ten cały czas objawy alergii, to na dodatek jak mi dziś podał swój jadłospis... 80% jego pożywienia to rzeczy, których mu zabroniłem jeść jeśli chce się wyleczyć :P Bo gdzieś tam wyczytał że to zdrowe, ehh... potem będę słyszał że terapia nie pomaga, no bo przecież "ja zdrowo jadłem"

Chyba faktycznie trzeba by otworzyć klinikę i ludzi karmić, wtedy w końcu docenili by potęgę zdrowego odżywiania.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez takitam 17 maja 2008, 19:47
hhah to pewnie o mnie bylo :D no wiesz ja sie odzywiam jak kazdy normalny czlowiek :D troszke wiecej jem a to ze mleko jest niezdrowe ... skad to mialem wiedziec :D jak razem z religia mi wpajali od malego ze to zajebiste :D nie potrafie tego okreslic wiec wiesz:D uloze sobie dietke taka zdrowotna i zobaczymy jakie jaja z tego wyjda... hha z ta alergia to pisalem ze mam katar przewlekly chyba :P ale z samopoczuciem przyznam ze jest o niebo lepiej chociaz gowno mi sie chce ale juz mam taki nastroj mega dobry humor tylko zadnej checi nie mam:D jak sobie spojrze na pazdziernik to przeciez to jest niebo a ziemia :D
Nie pójdziesz do przodu, ciągle patrząc w tył, twe marzenia w pył,
obrócą się momentalnie,
by tak nie było, wciąż nadzieją się karmie, wiem że jutro przyjdzie,
rozegrać kolejna partie.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
26 gru 2007, 22:34

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez tomakin 17 maja 2008, 23:34
"Odżywiam się jak każdy normalny człowiek"

Każdy normalny człowiek ma hmm... 35% szans na zawał (bądź udar), 25% szans na raka, 80% szans na osteoporozę - o ile dożyje. Prawdopodobieństwo że jednak wykopiesz sobie grób własną łyżką wynosi coś koło 80% - tylko 20% ludzi przeżywa "jedzenie tego co wszyscy normalni ludzie". No ale jak tam chcesz.

Dlaczego szanse na raka i zawał są tak niskie? Bo mając zawał nie dożywasz raka, mając raka nie dożywasz zawału, wpadając pod samochód nie masz obydwu. Zakładając, że żyłbyś do 80ki nie dostawszy raka, szansa na zawał bądź udar urosłaby do 80%, zakładając że żyłbyś do tego wieku nie dostawszy zawału, szansa na raka urosłaby powyżej 60%

Mówię - zrób dietę przez 2-3 tygodnie taką jaką mówiłem, przeciwastmową, wzmacniającą błony śluzowe, regulującą metabolizm, odporność. Nawet po tych lekkich, delikatnych zmianach w diecie poczułeś bardzo wyraźną różnicę, jeśli zmienisz te wszystkie rzeczy o których mówiłem (wywalić mięso, spalone oleje, margarynę i masło, wszystko co solone, dodać więcej potasu, omega 3, pieczywo z pełnego przemiału albo chociaż otręby do białego), po kilku dosłownie tygodniach będziesz się czuł jak inny człowiek.

Póki człowiek nie zobaczy na własne oczy, nie uwierzy jak gigantyczne efekty zdrowotne może mieć najzwyklejsza w świecie zmiana diety. Jest klinika w Hiszpanii, która leczy dietą... raka. Drodzy są, 10 000 euro płacisz za wjazd, ale podpisujesz papierek - albo rak zniknie, albo dostajesz te 10 000 z powrotem do ręki (ewentualnie spadkobiercy).

To bardzo bogata klinika.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez tomakin 18 maja 2008, 12:07
Sickman, doszły obydwie PW? Bo to forum coś szaleje...
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

Avatar użytkownika
przez sickman 19 maja 2008, 18:16
tomakin, doszly obydwie PW.
Dzieki :D

Chcialem napisac, ze wlasnie jestem po dwutygodniowej kuracji magnezo-siemienio lnianej, i wiecie co ,zaczynam powoli odczuwac lekka poprawe :D
Wszystkie moje objawy zatracily na swojej sile, tzn nie odeszly calkowicie, ale juz mi mniej przeszkadzaja , chociaz sa dni ze czuje sie jak dawniej, czyli sprzed dwóch tygodni, ale sa dni ze naprawde jest lepiej. A wrecz jednego dnia normalnie wrocilem z pracy, wypilem jak zwykle kawke i nagle poczulem ze "nic mi nie jest" :P . Nie mam dusznosci, nie mam zawrotow glowy, po prostu nic :lol: . Az sie glupio poczulem i pomyslalem umieram :mrgreen: nic mi nie dolega wiec musze umierac 8) . Zaczalem czekac az cos sie wydarzy,a tu jak na zlosc nic sie nie dzialo :twisted: . Mowie wam jaka ulge poczulem przez te pare godzin, pojechalem ze swoja gitarka na probe, gralo mi sie wysmienicie, wrocil mi humor, po prostu czulem sie jak mlody bog :!: Dlugo moja radosc nie trwala :P , pod wieczor cos juz zaczelo sie odzywac i na drugi dzien juz sie tak fenomenalnie nie czulem, ale te pare godzin dalo mi wiare w tomakina metody, po dwóch latach meczarni, nagle te pare godzin "normalnego" czucia sie daly mi jeszcze wiekszego kopa i wiare ze bedzie dobrze :twisted:. To dopiero dwa tygodnie , czeka mnie jeszcze poltora miesiaca ostrego magazynowania magnezu i kwasow omega 3, ale wiem ze bedzie dobrze. Takze ludziska nie ladujcie w siebie chemi w postaci "cudownych tabletek", tylko najpierw spróbujcie naturalnymi metodami wspomoc wasze organizmy. Naprawde warto :!: :!: :!:

Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 kwi 2008, 20:07
Lokalizacja
Rzeszów

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez tomakin 19 maja 2008, 20:24
Cieszę się, że pomaga :D

Zrób jeszcze te badania o których mówiłem, na wszelki wypadek. Jakby jakieś jeszcze objawy zostały, warto będzie zrobić dodatkowe badania pod kątem innych niedoborów.

Aha, jeszcze jeden szczegół - muszę to updatnąć na stronce, w diecie jak najmniej soli, jak najwięcej potasu (jest w bananach i pomidorach). Przypuszczam że w Twoim przypadku to jednak nie omega 3, ale samo siemię lniane które jest silnym środkiem przeciwzapalnym po prostu złagodziło rewolucje w układzie pokarmowym - a najprawdopodobniej to od nich właśnie brała się Twoja nerwica.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez claire 03 sty 2009, 17:50
Fajnie jest znalezc ludzi, ktorzy maja podobne objawy do moich:)
Moeze przedstawie moja historie:

Jetsem nastolatka, wczesniej nie zauwarzalam objawów takich jak: zmeczenie po wielu godzinach snu, osłabienie, spowolnione myslenie. Bylam zabardzo zajeta szkola i zyciem. Bylam w calym tego slowa "poprawna optymistka". Podczas wakacji malo sie odrzywialam, znaczaco schudlam ( bylam bliska lub mialam niedowage). To wszystko sie ciagnego do konca pazdziernika kiedy mialam niespodziewane wymioty, bez wyraznej przyczyny. Po kilku dniach chwycila mnie straszna depresja. Bylam mocno zdenerwowana, praktycznie nie dalam rady nic robic. Pojawily sie tez inne objawy : troche wczesniej : strzelanie stawow( praktycznie kazdego), i w trakcie pojawienia sie depresji: przyspieszone bicie serca, jakby mialo wyskoczyc mi z piersi, oslabienie, zmeczenie, utrata dobrej koncentracji, duze problemy z pamiecia.
Bylam u lekarza rodzinnego - powiedzial mi ze to zmeczenie i zdenerwowanie szkola i przepisal mi meliske i syrop z melisy. Jednak ze mna bylo coraz gorzej. Kolezanka podpowiedziala mi ze to moze niedobory magnezu. Wtedy kupilam sobie jedno z tanszych opakowan Mg z wit. b6 (50mg Mg i 5 lub 2 mg b6) i pilam jedna tabletke dziennie( nie wiedzialam ile nalezy barc). Jednak moja depresja nadal nie mijala (lekko sie zmiejszyla).
Poszlam kolejny raz do lekarza(innego, tez rodzinnego) i poprosilam o zrobienie wynikow, bo bylam pewna ze ta depresja jest wyraznym glosem z mojego organizmu (wziela sie niewiadomo skad, bylam szczesliwa, nie mialam zadnych powodow do smutku,nie liczac stresu szkolnego, ktory zawsze byl i bedzie, ale jestem silna osobowoscia i tego typu obciazenie mnie nie rusza). Tak wiec zrobilam badania: morfologia krwi, poziom glukozy, hormon tarczycy, badanie kalu. Wszystkobylo w porzaku. Powiedzialam lekarce o magnezie, ze moze to niedobory. Ona odpowiedziala mi ze moge sobie pobrac po 1 tabletce dziennie i po miesiacu przyjsc na szczegolowe badanie, jezeli objawy nie ustapia. Oczywiscie objawy nie ustepywaly. Szczeze to pozadnie zawiodlam sie na lekarzach, bo skoro mam takie objawy to musze miec te niedobory a je leczy sie nie 1 tabletka dziennie a 6 lub wiecej!
Tak wiec sama zaczelam brac coraz wieksze dawki Mg, dochodzac do 4-6 tabletek dzienie. Moj stan sie polepszyl. Nie mialalm juz takich napadow walenia serca, jednak zostawaly stany lekowe, niepokoj, wiec po "umowionym miesiacu" ponownie zglosilam sie u lekarza (znow innego, pediatry) z prosba o zrobienie wynikow na elektrolity, mocz i ponowna morfologie. Wyniki morfologi - w porzatku, mocz - w porzatku, elektrolity: sod - ok, potas- ok, wapn - dolna kreska(ledwo sie zalapalam) i magnez tez calkowicie dolna kreska.
Lekarka zalecila mi branie preparatu Calcenato 2 razy dziennie i dala mi skierowanie na badanie pasozytow. Zastosowalam sie do porady lekarza. Jeszcze nie zrobilam badania, swieta mi przeszkodzily;/.
Ogolnie moje samopoczucie czasami jest dobre czasami zle, jednak nie mam juz zadnych napadow strachu, ale wciaz jestem zmeczona, ospala, niewyspana, stawy mi nadal strzelaja, mam czasami stany lekowy i niepokoj caly czas. Ostatnio jeden dzien sie dobrze czulam. Chcialabym za wszelka cene uwolnic sie od depresji... Zycie przelatuje obok mnie. Mam ciezka szkole, musze sie uczyc, niedlugo matura. Mam znjomych, nie chcem ich stracic. Strasznie mnie to boli... PROSZE O POMOC!!!! :(((( (nie pije kawy, nie pije alkocholu(tylko okazjonalnie - sylwester itp.))
p.s. ostatnio zaszalalam troche na sylwestra z alkocholem i troche mocno sie otrulam. Samopoczucie po tym mi sie poprawilo. Troche, jednak nieznacznie. Wiedzialam ze nie powinnam pic zadnych napoi alkocholowych, poniewaz wyplucze mi wazne elektrolity. Postanowilam uzupelnic braki - wzielam vigor(dla doroslych), Calcenato, 2 magnezy z b6 i 2 potasy. Juz tak biore 2 dzien. Moze od tego mi sie troche polepszylo samopoczucie?
Czasami kiedy brakuje mi sil mysle, ze mam jakas depresje spowodowana przez sama siebie. Tak bardzo chcialabym zeby mi ktos pomogl... Praktycznie nie mam co liczyc na lekarzy...
p.p.s. staram sie uzupelniac magnez naturalnie, od kiedy mam depresje zaczelam porzadnie sie odrzywiac.
PROSZE O POMOC!!!

---- EDIT ----

Jeszcze chcialabym doda ze mama ma sklonnosc do niedoczynnosci tarczycy, moj wynik(TSH - 1,69 mikrolitraU/ml norma(0.25-5,0)
Jezeli bedzie taka potrzeba to moge udostepnic moje pozostale wyniki.

---- EDIT ----

Jeszcze chcialabym doda ze mama ma sklonnosc do niedoczynnosci tarczycy, moj wynik(TSH - 1,69 mikrolitraU/ml norma(0.25-5,0)
Jezeli bedzie taka potrzeba to moge udostepnic moje pozostale wyniki.

---- EDIT ----

P.S. Sorki za spam:)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 sty 2009, 15:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do