Fobia szkolna

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Czy szkoła zadecydowała o mojej nerwicy?

przez webwiki 06 sty 2008, 22:38
Witam. Mam niecałe 15 lat i pochodzę z Bydgoszczy. Myślę, że mam nerwicę i chciałbym jakichkolwiek rad. Opowiem wam historię.

Styczeń 2005: Awantura rodziców. Stałem sie nadwrażliwy nawet na każdy podniesiony głos. Byłem z rodzicami u psychologa, nadal sie bałem lecz rodzice nie kłócą sie w mojej obecności. Na rok wszystko ucichło.

We wrześniu 2006 rozpocząłem naukę w gimnazjum. Do grudnia było wspaniale, dobrze sie uczyłem i żyłem beztrosko. W styczniu wszystko zaczęło się psuć. Wszystko zaczęło sie od dwóch chłopaków z innej klasy, którzy zaczęli mnie straszyć. Myślałem że to normalny lęk. Po około 2 miesiącach wyjaśniłem to z nauczycielem i nimi, pogodziliśmy się i było git. Znów chodziłem swobodnie po korytarzach w szkole, w domu nie myślałem o nich, nie przejmowałem sie, i co najważniejsze nie myślałem "co będzie jutro". Jako że jestem wrażliwy, nie jestem "napakowany" i nie umiem sie bić, dwóch chłopaków z mojej klasy zaczęło się nademną znęcać, straszyć by popisać sie przed rówieśnikami. Na początku, zupełnie sie nie przejmowałem - "a co tam, niech sobie mnie przezywają! Nikomu od tego sie krzywda nie stała!" - jak bardzo sie myliłem. Tak wyśmiewali sie z 3 miesiące, ale nie przejmowałem sie w domu, nie działa mi sie wielka krzywda. Nie myślałem o nich, miałem to gdzieś. Poprostu traktowałem to jako zwykle wyśmiewanie przez dwóch debili. Aż, był 2 kwietnia 2007 (dokładnie pamiętam tą date, próbne egzaminy). Po egzaminach mieliśmy lekcję chemii. No nic, ide beztrosko z chłopakami jak zawsze. Jako na chemii siedziałem akurat za tymi chłopakami którzy mnie dręczyli, nie obyło sie bez potyczek. Najpierw wyzywali i śmiali sie (nie będę cytował tu tych wyzwisk), później odwracali, spychali moje podręczniki śmiejąc sie z tych "zabawnych" żartów. Po lekcjii wróciłem do domu, lecz od tego czasu nic nie było tak jak zwykle. Zacząłem się ich bać, w domu, w szkole, na mieście. Nie mogłem przestać o nich myśleć. Myślałem na tej zasadzie, że wyobrażając sobie co będzie jutro wyobrażałem sobie sceny tylko z udziałem tej dwójki i mnie, podczas wyśmiewania się i popychania (mnie)itp.. Poprostu zacząłem się martwić "co będzie jutro". Podczas tych wyobrażeń odczuwam lęk, który początkowo mi nie przeszkadzał. Zaczęło się to przenosić na inne czynności. Podczas wychodzenia na ulice wyobrażałem sobie ich spotykających mnie i wyzywających, podczas wchodzenia na gadu-gadu piszących do mnie i obelgi i groźby. Była to już przesada. Zacząłem chodzić do psychologa. Lęk nadal sie rozrastał, na podobnej zasadzie zacząłem sie bać nawet osób które potrąciły mnie na korytarzu. Wtedy, wychodząc na korytarz myślałem że znów zostanę potrącony, ten kto mnie potrącił odwróci się i mnie zaatakuje. Wszystko na tej zasadzie. 3 wizyta u psychologa, lęk nadal się rozrastał. Teraz boję się wszystkich rówieśników ze szkoły. Lęk objawia sie w również dziwnym uczuciem w klatce piersiowej, żołądku. Ci 2 chłopcy nadal mnie dręczyli, bo zbyt bałem sie naskarżyć nauczycielom. Dlaczego? Otóż dlatego, że głównym "autorytetem" dzisiejszej młodzieży jest nieskarżenie, "konfidenctwo". Po pewnym czasie przełamałem sie. Naskarżyłem. Oni przestali w pewnym stopniu, wiedzieli że nie mogą sobie pozwolić na dręczenie mnie, bo mogą ponieść za to konsekwencje. Ale było za późno. Zacząłem się bać wszystkich rówieśników w szkole. Boję się również poniżenia, śmiania się ze mnie. Lęk objawia się nadal z coraz większym nasileniem. Co najgorsze, boję się ćwiczyć na WF'ie. Dlaczego? Boję się wyśmiania, i zawsze wyobrażam sobie że ktoś mi robi krzywde. Mamy WF z klasą 1 (ja jestem w 2), lecz jestem słabym chłopakiem i 2 osoby się tam ze mnie śmieją, czasami mnie uderzą. Zadecydowało to o niećwiczeniu na lekcjach WF'u i mam teraz z WF "Nie klasyfikowany". Tego się również boję bardzo. Byłem conajmniej 18 razy u psychologa i nic nie dało. Przeprowadzamy tzw. "Wizualizacje". Zażywam leki antystresowe (które i tak prawie nic nie dają). Pod Proszę o pomoc!

P.S - Miałem jeszcze lęk przed własnym wyglądem, bałem sie pokazać tłuste włosy że ktoś mnie wyśmieje ale to mi raczej przeszło...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 sty 2008, 22:00

Avatar użytkownika
przez scrat 06 sty 2008, 23:13
Załatw ich tym, co jest twoją mocną stroną. Jeżeli wiesz, że w potyczce fizycznej nie masz szans, to unikaj takich konfrontacji - załatw ich w potyczce słownej. Niech twoją bronią będzie twoja bystrość i intelekt. Popisują się przed kolegami, żeby zyskać ich aprobatę. A co by było, gdyby ich koledzy zaczęli się z nich śmiać? Znajdź jakiś słaby punkt któregoś z nich, wymyśl jakiś głupi, rymujący się wierszyk, np. z nazwiskiem któregoś z nich, albo inny chwytny tekst, i do ataku. Może teraz, kiedy to zaszło tak daleko, nie będzie łatwo, ale warto, tym bardziej że sam widzisz, że olewanie baranów to zła metoda.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez webwiki 06 sty 2008, 23:22
Już to próbowałem, ale oni są coś w rodzaju - "Bossami w klasie". Nikt sie z nich nie śmieje. Już i tak sie pochamowali, gdy na nich naskarżyłem bo teraz się już boją, jednakże potrafią dać uszczypliwą uwagę. Ja poprostu nie wiem, co zrobić źeby mój lęk minął. Jednak dziękuje za radę i czekam na kolejną :( Jeszcze dot. WF'u.

P.S. Czy da sie na tej podstawie uzyskać jakieś zwolnienie z WF'u?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 sty 2008, 22:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez scrat 06 sty 2008, 23:27
Widziałem już takich cwaniaków, którzy nagle tracili grunt pod nogami i spod maski twardziela wyłaniał się zakompleksiony dzieciak...

Odnośnie WFu, to myślę że to nieklasyfikowanie jest po to żeby cię zmotywować, pewnie cię przepchną, bo głupio byłoby nie puścić kogoś z wfu...

Generalnie największy błąd to dać sobie wejść na głowę, jak dałeś, to będzie ci trudniej, niż byłoby na początku, ale też nic straconego. Po prostu musisz reagować, zawsze, nie możesz udawać, że nie słyszałeś albo że to nie do ciebie. Nie mówię żeby dać w mordę, tylko właśnie jakaś taka uwaga, nawet ostra, trafiająca w czuły punkt.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez webwiki 06 sty 2008, 23:37
Dziękuję za rady, idę spać a jutro idę do szkoły. Jak wrócę napisze relację jak było :P.

Dobranoc!
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 sty 2008, 22:00

Avatar użytkownika
przez scrat 06 sty 2008, 23:38
Powodzenia :) Trzymaj się.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez anonim 06 sty 2008, 23:53
Ech...gimnazjum najgorszy okres w życiu człowieka, powiem Ci że byłem podobny, znęcali się na demną chłopacy z klasy tylko że oni byli starsi rok,dwa..., po jakimś roku złamałem się i popadłem w depresję, doszła do tego jeszcze śmierć ojca i choroba(byłem w gipsie od pasa do szyi i jeździłem do szkoły tak przez 2 lata). Niestety klasy w gimnazjach działają jak stada, są przywódcy których prawie wszyscy się boją i im się podporządkują, jeśli się sprzeciwią maja przechlapane. Tylko nieliczni się nie boją i pozostają obojętni reszcie klasy i mają spokój.
Jeszcze przed chorobą zainteresowałem się sztukami walki które dały mi pewność siebie, wiedziałem, że nie ma co się bić, ale czułem się silniejszy.
Mogę ze spokojem napisać, że teraz by nie mieli wiele do powiedzenia w spotkaniu ze mną.
Najlepiej radzę Ci zmienić klasę, albo szkołę, bo nauczyciele w szkołach gówno robią, a szczególnie pedagodzy(Ci to już w ogóle pogorszają sytuację) Myślą, ze rozmowa i uwaga negatywna coś zrobi bullshit oni mają to gdzieś...Ja niesetety nie mogłem zmienić szkoły, bo gdy byłem w 3 klasie gimnazjum i dyrektor innej szkoły nie chciał się zgodzić, abym się przeniósł, musiałem wycierpieć te lata :/ Ta sprawa z gimnazjum ciągle siedzi w mojej pamięci i jest jednym z powodów depresji...
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

przez webwiki 07 sty 2008, 19:52
Więc było tak...

Zaczęło się całkiem dobrze. Na 1 lekcji nie było jednego z chłopaków. Na drugą lekcję przyszedł. Nie przywitał sie ze mną, a z innymi tak. Od razu wiedziałem że coś jest nie tak. Co było nie tak okazało się szybko: Drugi nagadał pierwszemu bzdur o mnie, że go wyzywałem co było oczywistą nie prawdą. Drugiego akurat dzisiaj nie było. No więc, ten 1 zaczął mnie wyzywać. Więc na wyzwiska, nie dając sobie w kaszę dmuchać odpowiedziałem wyzwiskami. Na to poprosił jednego ze swoich "podwładnych" (ten "podwładny" to mój znajomy, lecz on sie go panicznie boi) by mnie kopnął. Więc kopnął mnie, na to ja kopnąłem jego. Odrazu zerwał się mój kat i powiedział "nie kop go!" kopiąc mnie, na co ja kopnąłem jego. Rzucił sie na mnie i przywarł mnie do ściany. Wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać, i on też. Chwile mnie przytrzymał by wszyscy widzieli jego "wyczyn". W dodatku powiedział "No, co znowu pójdziesz sie poskarżyć?" co jeszcze bardziej mnie skompromitowało. Jakby tego było mało, mam w klasie pewnego 16'sto latka. Teraz jestem u niego widziany za tzw. "ciotę". Nie wiem co robić, jestem w dołku. :(

P.S. Co do anonima, ja mam depresje a pozostało mi jeszcze ponad 1,5 roku gimnazjum...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 sty 2008, 22:00

przez Martini007 08 sty 2008, 01:10
Webwiki czy rodzice mimo tego, ze wiedza co dzieje sie w szkole nie proponuja Ci przeniesienia sie do innej? Czy moze nie mowisz wszystkiego do konca? Zapewniam Cie warto wszystko szczerze powiedziec. Musisz sie przelamac. Kazdy nie tylko Ty, ktory jestes tak wrazliwy mialby leki w takiej sytuacji. To nic nienormalnego, zapeniam Cie. To jest znecanie sie i powinni byc ci goscie wyrzuceni ze szkoly, jednak gimnazjum to ostatnio wylegarnia potworow, cwaniakow, madafakerow, ktorzy sa poldebilami i jedyne co potrafia to nasmiewac sie z innych. Powiem Ci, ze mnie po czesci ta glupawka ominela, moze dlatego, ze w mojej szkole, nie wymieszali nas po podstawowce i w takim samym skladzie po prostu przeszlismy do gimnazjum. Jestem pierwszym rocznikiem, ktory konczyl ten rodzaj szkoly. U mnie tez byl taki przypadek, ze 3 kolesi, ktorzy mieli starsze towarzystwo i byli mocni w gadce, dreczyli jednego z kolegow, np. przywiazywali go do krzesla, ponizali. Chlopak byl dzielny, bardzo. Najgorsze chyba bylo to, ze gdy zaczynaly sie te pyskowki, jego koledzy stawali po stronie tamtych gnojkow i tez sie z niego smiali. Zaden nie okazal odwagi i nie stanal w jego obranie. Czasem, my dziewczyny przerywalysmy takie sytuacje. Powiem Ci tak na pocieszenie, ten dreczony napisal dobrze egzamin, poszedl do dobrego liceum zdal mature i studiuje na Politechnice. 2 z trzech dreczycieli do tej pory nie udalo sie skonczyc szkoly sredniej, z czym i ja mialam klopot jak pisalam ale to inna bajka, raczej nie ze wzgledu na nauke, a na chorobe. Uwierz w siebie, radzilabym Ci zmienic szkole im wczesniej tym lepiej, nie poglebiaj swoich lekow. I nie daj sie naprawde, moze postaraj sie po prostu nie przebywac w ich poblizu o ile to mozliwe i nie wdawac sie w zadne klotnie. To co chlopaki radzili tez jest dobre, znajdz cos w czym jestes dobry i rozwijaj to. Sport daje strasznie duzo pewnosci siebie, wiec moze nie unikaj tak kompeltnie tego. Na pewno da sie zalatwic zwolnienie, nie martw sie jak bedziesz mial dobra srednia z innych przedmiotow, watpie, zeby byl klopot o wf.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
27 lis 2007, 21:13

Avatar użytkownika
przez anonim 08 sty 2008, 02:52
Ja np. mam zwolnienie z wf a trenuje karate, gdzie dwa wf to nie jest nawet to co rozgrzewka na treningu...Teraz w liceum jest fajnie, klasa jest spoko, ale w gimnazjum była masakra, jak teraz czytam takie historie jak twoją przypomina mi się moje gimnazjum i wiesz co? Miałbym ochotę dać nauczkę takim debilom.

Na to poprosił jednego ze swoich "podwładnych" (ten "podwładny" to mój znajomy, lecz on sie go panicznie boi) by mnie kopnął. Więc kopnął mnie


Też coś, tchórz jakich mało w życiu spotkałem. Człowiek nie warty nawet splunięcia na niego czy kopnięcia go. Trzeba być mendą, żeby coś takiego zrobić pod naciskiem kogoś innego Taki przydupas źle skończy, ale to już jego problem.

Wiem co czujesz, każdy dzień to walka, walka o przetrwanie w tej dżungli gdzie ludzie zachowują się jak małpy...Zmień szkołę dobrze Ci radzę, bo potem będzie za późno... Niestety gimnazjum to niezwykle poroniony pomysł, gdzie normalni ludzie muszą chodzić do klasy z najgorszymi mendami, a najgorsze jest to, że mało im zrobią "bo to jest ich region i oni muszą ukończyć tą szkołę" a nauczyciele przymykają oko na sytuację...
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

przez webwiki 08 sty 2008, 19:01
Mama powiedziała, że jak chce to przepisze mnie, lecz w 3 klasie. Dlaczego? Ponieważ w połowie roku zmiana szkoły nie wyszła by mi na dobre. Cóż, podzielam jej zdanie. Jutro mam WF. Dzisiejszy dzień był nawet fajny :P
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 sty 2008, 22:00

Avatar użytkownika
przez scrat 08 sty 2008, 21:51
Szczerze mowiac jak czytam takie rzeczy, to skacze mi cisnienie i mam ochote rozmazac kolesia na scianie. Pyskuje do slabszych, bo ma za male jaja, zeby wyskoczyc do rownego sobie, widac ze to tchorz, nikt normalny nie potrzebuje dowartosciowywac sie w ten sposob. Ci jego klakierzy tez marnie skoncza. Popychani przez wszystkich, traktowani jak wycieraczki, tak to jest, jak ktos sie nie szanuje...

Bardzo dobrze, ze mu sie postawiles. Pierwszy krok juz za toba...

Sluchaj, nie ma w klasie nikogo, z kim moglbys sie skumac? W kupie zawsze razniej, pamietam taka sytuacje, w koncu mielismy dosyc frajerow, ktorzy probowali rzadzic, i... Po paru sytuacjach, kiedy zobaczyli, ze im sie stawiamy i jest nas dwoch, dali sobie spokoj. Kiedy ktorys pyskowal do jednego z nas, momentalnie drugi juz sie z nim szarpal. Pogadaj z kims komu ufasz, spytaj czy pasuje mu taka sytuacja jaka jest i jakos to moze bedzie. Masz kogos takiego?

Skarzenie sobie odpusc. Nauczyciele nie moga nic, kompletnie. Tak mozesz sobie tylko bardziej zaszkodzic.

Z innych rzeczy, moze zmiana stylu? Ubior, fryzura, sposob chodzenia, mowienia, duzo mowia o ogolnej pewnosci siebie. Szeroko nogi, szybki, pewny krok, glosne mowienie, ale bez przesady, ma wygladac naturalnie a nie smiesznie :) Jak juz sie do ciebie doczepili to pewnie nie pomoze od razu, ale ogolnie nie zaszkodzi.

Powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

przez webwiki 08 sty 2008, 22:29
Miałem przyjaciela, który teraz już ma prywatne nauczanie i terapie u psychologa. Nie wytrzymał psychicznie 3 miesięcy. Mam kolege z którym siedze, lecz on w sprzeczce z tak go nazwe "bossem" jest bezstronny bo on lubi i mnie i jego.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 sty 2008, 22:00

Avatar użytkownika
przez anonim 09 sty 2008, 00:11
Albo po prostu się boi jak większość klasy, a z tym skumaniem się to ciężko będzie, bo reszta się za bardzo boi, żeby coś zdziałać.. Jak Cię wkurzy to z kolana w łeb mu przypier*ol. Zobaczysz, że zaraz będzie miał nogi jak z waty, inne dobre miejsca to splot słoneczny, wątroba, kolana...Taka mała rada gdybyś był w sytuacji bez wyjścia.
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do