Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ciągły smutek, życie przeszłością


hamster91

Rekomendowane odpowiedzi

Ostanie czasy doskwiera mi smutek. Spowodowane to jest brakiem prawdziwych znajomych. Mało kto się do mnie nie odezwie, mało kto zaprosi na piwo- dużo jest imprez o których dowiaduję się po fakcie. Kiedyś było inaczej, pełno znajomych, ale utworzyły się małe grupki. Nigdy nie miałem prawdziwych kumpli. Jestem z domu jednorodzinnego. Moi znajomi, który mieszkali obok mnie mieszkali w starych drewniakach/kamienicach- wyprowadzając się do innych miast/gmin zrywali ze mną kontakt.

 

Przez to, że przez 3 lata olałem studia (3 razy zmieniałem) nie mogę znaleźć sobie chociaż 1 czy 2 osób z którymi mógłbym pogadać poza uczelnią/szkołą. Jestem najstarszy w grupie -91 rocznik, reszta 94. Ciężko się dogadać, nie wiem czy to z mojej winy czy grupy. Nie użalam się nad sobą. Ale jest mi smutno. Proponowałem kilka razy wyjście to wszyscy zajęci lub wolą towarzystwo swojej 'ekipy'. Przez to ciągle żyję przeszłością. Leżę, i rozmyślam jak kiedyś się śmiałem, jak kiedyś miałem sporo znajomych, którzy jakoś pamiętali o mnie. Uświadomiłem sobie, że w moim życiu nie dzieje się nic ciekawego. Zacząłem pływać, ćwiczyć na siłowni(mam u siebie w domu), biegać- ale wszystko sam. Nikt nie ma ochoty/czasu. Nawet na tym zjebanym FB ludzie wklejają sobie wspólnie jakieś fotki z imprez w barze- ja nie mam z kim nawet.

 

Przebywając w tłumie ludzi czy na uczelni czuję się szczęśliwy, że mogę do kogoś otworzyć gębę. Tak bardzo sprawia mi przyjemność. Ale wystarczy, że muszę wsiąść do PKS i jechać do domu bierze mi smutek, dół i nerwica. Bo zamiast gdzieś wyjść na spacer chociaż krótki caly dzień siedzę w domu i zamulam. Myślicie, że mając 23 lata mogę poznać jeszcze jakiś prawdziwych znajomych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jest troche inaczej, ale rozumiem Cię. Mam znajomych, którzy nie wiem sama z jakiego powodu, zapraszają mnie na imprezy, teraz nawet na wspólny wyjazd. Nie wiem może myślą "im nas więcej tym lepiej" i dlatego. Ale brakuje mi kogoś znajomego z kim mogłabym iśc do kina itd. Jest tyle miejsc które chciałabym odwiedzić, np chciałabym iść do teatru oraz Centrum Kopernika, albo zjeść burgera bo wszyscy o nich teraz gadają i podobno są modne:) No ale nie mam z kim.

Nie wiem czy to się da zmienić, wszyscy już mają swoich znajomych, większość też ma "drugie połówki" z którymi chodzi do kina i teatru. A ja nie chcę się z nikim przyjaźnić, tylko chciałabym iść gdzieś od czasu do czasu razem.... no ale to nie możliwe, bo raczej bym się bała i wstydziła iść z kimś mało znanym.

W sumie sama nie wiem czego chcę. Bo odpycham ludzi i z nikim nie chcę się przyjaźnić.

 

A w Twoim przypadku, jedyne co przychodzi mi do głowy, to to że jeśli ci Twoi znajomi wolą towarzystwo swoich "ekip" to może zamiast próbować się zaprzyjaźnić z nimi wszystkimi, powinieneś wybrać jakąś osobę która by Cię wciągnęła do swej ekipy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znaczy wiesz- mam paru znajomych, ale oni nie wysuną nosa spoza osiedla. Wolą się tam napier**. Blisko na chatę. Ja muszę pół miasta iść. Poza tym znudziły mi się akcje gdzie człowiek upija się do nieprzytomności. Też chcę jak sama napisałaś wyjść do kina czy teatru, ale tam raczej nie idzie się 10 osobową grupą. Nawet sam nie wiem gdzie mógłbym pójść, aby kogoś poznać. Wiesz, nie jestem zdesperowany, że każdego atakuję, ale chciałbym mieć paru nowych znajomych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×