Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lęk przed śmiercią


alusia

Rekomendowane odpowiedzi

Witam mam pytanie czy widział ktoś kiedyś osobe nieżyjącą?? U mnie się to zdarzyło jak pojechałyśmy z koleżanką do niej na działkę zobaczyć dlaczego nie odbiera telefonów jej tato i nagle zobaczyłyśmy jak leży. Ona myślała że może coś mu się stało i upadł ale ja go dotknęłam i był sztywny Boże to był oktopny widok. Teraz 3 dni po zdarzeniue mam lęki, ciągle go widze, ciągle boję się w nocy że zaraz przyjdzie, cały czas mam widok jego jak leży..... Boże to jest okropne, a przy nerwicy natręct i lęków jeszcze gorzej:(:(:(:(

Wcześniej bałam się że sobie mogę coś zrobić a teraz boję się o siebie, boję się duchów :(:(:(

Nie wiem czemu dopiero po 2 dniach zaczynam odczuwać lęk i przerażenie. Na początku jak go zobaczyłam też się bałam ale teraz jest jeszcze gorzej :(:(:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No niewatpliwie tragedia tego czlowieka i to ze go zobaczylas Cie wstrzasnela. W dodatku do nerwicy pewnie nie bylo to wskazane, no ale skad moglas wiedziec. Moim zdaniem daj sobie troche czasu i nie boj sie takich rzeczy jak duchy, badz ze Ci sie cos stanie, bo nic takiego nie bedzie mialo miejsca :) I sama chyba o tym dobrze wiesz.... jak zwykle przy nerwicy natrectwa i wyobraznia daja o sobie znac :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż co ja mam ci napisać, jak byłam dzieckiem, to w nocy panicznie się bałam duchów i innych stworów. Nie spałam, przykrywałam głowę kołdrą. Nasilało się, gdy umierał ktoś znajomy. W sumie, to nie miałam takiego zdarzenia, które byłoby przyczyną. To przeszło, ale nie potrafię ci powiedzieć dlaczego, może po prostu z tego "wyrosłam", nie wiem. Jeżeli bardzo ci to doskwiera, a z tego co piszesz wynika, że bardzo porozmawiaj o tym z psychologiem, po co masz się bez sensu męczyć, a z własnego doświadczenia wiem, że to męczące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedzi jakoś lżej wiecie rozmawiam o tym ciągle ze znajomymi i czuje jakby to dużo nie dawało może to normalne nie wiem. Na pewno porozmawiam o tym z psychologiem tylko mam się spotkać dopiero za tydzień-trochu długo ale co zrobić, wiem że teraz przydałoby mi się spotkanie ale niestety ona nie da rady:(

Wydaje mi się że z czasem to napięcie i lęki osłabną bo strasznie męczą, dobrze że pracuje bo choć chwile mam odpoczynku od tego a jak wracam do domu to moment się pojawiają :( najgorsze jest to że jak zamknę oczy ciągle mam to przed oczami:(:(:( Jutro idę na pogrzeb czuje że też będzie nie miło zresztą jak na każdym pogrzebie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alusia ale wiesz ze masz nerwice i naprawde jestes czlowiekiem ktory wieloma rzeczami sie martwi i bierze wszystko do siebie. Chyba jak My wszyscy na tym forum. Ale naprawde nie zalamuj sie. Wydaje mi sie ze bardziej powinnas sie skupic na tej kolezance ktorej tato umarl, bo to jest tragedia wlasnie tego czlowieka co umarl i jego rodziny, a nie Twoja mimo ze sie tym bardzo przejmujesz. Zajmij sie swoimi klopotami a nie strachem przed smiercia albo duchami. Wiem ze mi latwo mowic a to jest ciezej wykonacz, chocby z wlasnego doswiadczenia, ale na to wszystko trzeba realnie popatrzec :) TO CIEBIE NIE DOTYCZY i pamietaj o tym...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Majfu dziękuję Ci bardzo za odpowiedzi i za rady a także słowa otuchy. Dzis byłam na pogrzebie i powiem Ci że czułam się lekko jak odjechaniec bo jak ich zobaczyłam koleżanke z mamą zaczęłam płakać a ludzie wcale i sobie myśle cholera wyglądam jak świr........

Ta nocka na szczęście była przespana z czego ogromnie się cieszę i czuje że lęki powolutku ale bardzo powolutku słabną. Wiesz co jest najgorsze że jak zaczeły się lęki z jej tatą związane to bałam się że te ze zrobieniem sobie krzywdy powrócą i zaczełam się nakręcać i znów problem z tym nożem(że sobie coś nim zrobie).... Ale staram się uspokajać bo wiadomo że jedne leki wpadają w drugie(to cholerne wkręcanie sobie) Pojawiły się także myśli co zrobie jak ktoś umrze z mojej rodziny że nie wytrzymam że się poprostu zabije, skoro tu tak przeżywam to co będzie u mnie :(:(:(:( Oczywiście nie chcę tego ale te cholerne mysli tak mnie męczą!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

znaczy to ze zrobisz obie cos jak ktos u Ciebie w domu umrze to chyba mozesz odlozyc, bo wiadome ze kazdy kiedys umrze ale do tego jeszcze sporo czasu a w tym czasie TY sie wyleczysz:) wyjdz z tych tematow smierci itd.... bo to naprawde uciazliwe... jestesmy za mlodzi na to

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz naprawdę staram się wyjść ale te cholerne myśli-natręty nie dają możliwości, miałam przerwą ze 2 miesiące i znów przy tym spotkaniu z koleżanki tatą zaczeło się ale staram się jakoś funkcjonować . Jutro do pracy więc troche się rozluźnie. Mówią żeby nie uciekać od takich mysli bo one atakują jeszcze mocniej i taka jest prawda.....

Ale póki co mam ogromną nadzieję że powrócę do siebie :)

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×