Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magma000

Bede psychologiem choc sama mam problemy....

Rekomendowane odpowiedzi

hej...od wielu lat borykam sie z problemami nerwicy natrectw, niechciane erotyczne mysli, ciagłe mycie rak, slady. Korzystałam z pomocy wielu psychologów i... i nic. albo pomagało mi na krotka mete, albo wcale.Denerwowało mnie to ze wszyscy mieli jakas nietrafiona metode leczenia.mowili mi rzeczy ktore sama wiedziałam bo czytałam na necie, traktowali zbyt instrumentalnie, zbyt teoretycznie, nie wglebiali sie w indywidualnosc mojego problemu a przeciez kazdy czlowiek mimo iz problemy ma podobne odczuwa je, reaguje na nie inaczej....Wiekszosc z nich ma przeciez wiedze tylko teoretyczna, nie wiedza tak naprawde jak czuje sie ich pacjent, nie odczuli bolu psychicznego... Sama w koncu jaKOS musze sobie z tymi problemami radzic:)Moze to prozaiczne ale postanowilam ze chce pomagac ludziom takim jak ja...ludziom ktorzy nie moga sobie sami pomoc bo wiem co czuja nie bede miec tylko wiedzy teoretycznej ale bede bazowac na wlasnym doswiadczeniu,własnym bolu.Wydaje mi sie ze dzieki temu latwiej bedzie mi nawiazac nic porozumienia z pacjentem a takze nawzajem bedziemy sobie pomagac.Własnie rozpoczynam studia psychologiczne... mam nadzieje ze je skoncze z sukcesem i bede mogla naprawde pomoc innym ale takze i sobie. Trzymajcie za mnie kciuki!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magma000 powdziwiam cie ja także myslałem nad psychologią zeby pomagac innym bo wiem na swojej osobie jak chory cierpi psychicznie jednym slowem szacun :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do autora tematu. Skoro mowisz, ze psycholog podchodził za bardzo teoretycznie i mowil to samo co TY w internecie wyczytalas to faktycznie lepiej siedziec w domu i czytac ksiazki o nerwicy. Ale ja z wlasnego doswiadczenia wynioslem przekonanie, ze lepiej leczyc sie u psychoterapeuty niż u psychologa, który tam może prowadzić psychoterapie. Zaznaczam, że to tylko moje spostrzeżenia ale z tego co kiedys czytalem, lepiej leczyc sie wlasnie u psychoterapeuty. Wkoncu oni sami przechodzili 6-miesiaczna terapie.

 

Jeśli byś zdecydowała się wznowić terapie ( albo nie wiem zmienić terapeute, nie wyczytalem czy nadal sie leczysz) to ja polecam wizyte u psychoterapeuty na terapii psychodynamicznej.

 

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też miałem etap kiedy myślałem ze czytanie ksiazek psychologicznych czy psychiatrycznych "wyleczy" mnie z nerwicy ale akurat w moim przypadku zbyt duża wiedza nie tylko tego nie ułatwiła ale wrecz przeszkadzała w terapii i ułatwiała sprytne wyszukiwanie sposobów aby nic w swoim zyciu nie zmienic.A zmienic trzeba było ogromnie duzo

Piszesz ze terapeuci podchodzili do ciebie zbyt teoretycznie i standardowo. Ale zdaje sie ze w terapii jestes jej rownoprawnym uczestnikiem i takze mozesz ja kształtowac.Doradzałbym ostrożność w zmianie terapeuty- z jednej strony ciezko zaufac komus kogo sie zwyczajnie nie lubi ale moze z 2 strony taki terapeuta "targa" to czego chciałabys nie poruszać a co moze byc przyczyna twoich problemow

CO do studiow psychologicznych to bodajze Kempinnki pisal ze dobry lekarz powinien mieć epizod cierpienia w swoim zyciu. Z drugiej strony te studia i wiedz an a nich nabyta moga przeszkadzać w terapii z racji zbyt łatwych usprawiedliwien dla siebie samego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiem tyle, ze w dzieciństwie na pewno nie czytałm Kępińskiego, ale później tak, i tyle się dowiedziałam, że miałam i częścioiwo mam do tej pory nerwicę natręcw, kiedys była wrecz podręcznikowa - np. nie wchodziłam na przerwy miedzy płytkami chodnika albo kilkanascie razy cofałam się by sprawdzić , że wyłączyłąm zelazko, zresztą moja Mama tak samo, i nawet wiem z czego to wynika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

emidepeaster, Z łaski swojej przestań odgrzebywać dwuletnie posty :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
emidepeaster, Z łaski swojej przestań odgrzebywać dwuletnie posty :-|

 

Dlaczego??? Temat ciekawy i może być przyczynkiem do dalszej dyskusji nt. tego czy osoba zaburzona może być psychologiem/ psychoterapeutą i pomagać innym....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magma000 naszły mnie tu pewne refleksje odnośnie tego co napisałaś i Twojej decyzji.

To już chyba tak jest, że my ludzie z problemami psychologicznymi w szczególności wykazujemy zainteresowanie psychologią. Chcemy pomóc sami sobie, zrozumieć naturę naszych zaburzeń, jak i samych siebie. Psychologia pozwala nam się w tym realizować. Sama interesowałam się psychologią już dużo wcześniej zanim pojawiała się u mnie nerwica natręctw. Jednak to nerwica głównie skłoniła mnie do poszukiwania wiedzy na temat zaburzeń psychicznych. Moje zainteresowania wykraczają oczywiście poza sferę nerwicy natręctw. Głownie interesują mnie zaburzenia osobowości.

Nie wiem na ile silna jest Twoja nerwica natręctw magma000, na ile silny jest odczuwany przez Ciebie poziom lęku. My nerwicowcy jesteśmy w stanie wkręcić się w różne schizy!!! Czy nie boisz się, że będziesz od swoich pacjętów przejmować natręctwa? Czy nie boisz się, iż prowadzenie z kimś terapii to coś zupełnie innego niż np. od czasu do czasu napisanie na forum komuś czegoś z włąsnego doświadczenia co może podnieść na duchu? Praca psychologa to regularna praca z zaburzonym pacjętem, to angażowanie się w jego probmemy, to umiejętność enpatii ale i zdrowego dystanu i umiejętność zdroworozsądkowego planowania przebiegu terapii. Czy jesteś pewna, że problemy pacjęta Cię osobiście nie przytłoczą i nie pogłębią Twoich problemów? Zresztą prowadzenie terapii to także praca z innymi zaburzeniami np. z fobią społeczną, z poważnymi zaburzeniami osobowości. Czy jesteś pewna, że tych pozostałych pacjętów też będziesz w stanie tak doskonale zrozumieć, jak tych z nerwicą? Ja mam nerwicę natręctw i wiem jak to jest mieć nerwicę. Ale przyznaję, iż np. osoby z fobią społeczną są dla mnie niekiedy totalnie nie zrozumiali. Często nie potrafię zrozumieć ich ograniczeń, blokad, bo źródłem tego lęku jest coś zupełnie innego itp. Chociaż pewnie i tak miałabym tu więcej zrozumienia niż osoby, które nie mają żadnych zaburzeń.

 

Pomysł ze studiowaniem psychologii świetny! Tylko musiasz sama sobie odpowiedzieć, czy dasz rade w tym zawodzie się potem odnaleźć? Zresztą niekoniecznie musisz akurat zostać psychologiem klinicznym :) możliwości jest dość sporo!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja bym tak do końca nie powiedział że ze względu na introspekcję zaczerpujemy wiedzy psychologicznej. Jednakże jest w tym dużo prawdy, wydaje mi się że w takim przypadku osoby te mają rozeznanie tylko w problemie sobie bliskim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osoba z zaburzeniami nie może być psychologiem,bo z powodu swoich zaburzeń jest zbyt skoncentrowana na sobie.Ma m.in utrudnioną zdolność do empatii.

Dobry psycholog musi mieć umiejętność wsłuchiwania się w siebie,aby móc usłyszeć(niekoniecznie przez to,co tamten mówi)swego pacjenta.W przeciwnym wypadku tylko mu zaszkodzi.

Pokusa pomagania innym gdy samemu się ma problemy,może być wielka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Osoba z zaburzeniami nie może być psychologiem,bo z powodu swoich zaburzeń jest zbyt skoncentrowana na sobie.Ma m.in utrudnioną zdolność do empatii.

Dobry psycholog musi mieć umiejętność wsłuchiwania się w siebie,aby móc usłyszeć(niekoniecznie przez to,co tamten mówi)swego pacjenta.W przeciwnym wypadku tylko mu zaszkodzi.

Pokusa pomagania innym gdy samemu się ma problemy,może być wielka.

 

Nie chcę się tu wypowiadać, czy osoba zaburzona może być psychologiem czy nie, ale anie zgodzę się, że osoba zaburzona ma utrudnioną zdolność empatii. Ja mam (mimo zaburzeń) ogromną zdolność empatii i to w skali 4-stopniowej (od0 do 3) przynajmniej na 2 punkty ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja rowniez mam zdolnosc empatii,moze niektore zaburzenia niszcza ta zdolność ale moim zdaniem to w pewnym stopniu jest wrodzone;)Zawsze wczuwam sie w rady ludzi,czesto ludzie mi sie zwierzają .Marzylam o studiach psychlogicznym ,bo mnie interesuje ten kierunek,ale nie wiem czy to odpowiedzialne ,by ktos chory psychicznie,mimo ,ze sam sobie nie radzi udzielal rad;) Chyba ,ze sie wyleczy ,ale to tez ma plusy i minusy.Niby po wlasnych doswiadczeniach czlowiek bardziej rozumie drugiego-więc łatwiej pomoc , ale z 2 strony przeciez kazdy przypadek jest inny i psycholog powinien patrzec na kazda chorobę tak samo.Poza tym 90% ludzi ma jakies ta problemy z psychika:mniejsze ,wieksze i kazdy sam najlepiej wie czy powinien byc nim czy nie.Wielu ludzi mysli ,ze moze zrozumie siebie ,swoje zaburzenia jak dzien dnia bezdie to studiowal;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tą empatią to rzeczywiście przesadziłem(empatią,jako umiejętnością wczucia się,co przeżywa drugi człowiek).Bo są zawody,jak np. ratownictwo,gdzie empatia może nawet przeszkadzać.

A psycholog,to też taki swoisty ratownik.

Zauważyłem u psychologów,na terapii grupowej,że oni,w relacji z drugim nie boją się przeżywać uczucia,które ja raczej wstydziłbym się ujawnić.Na przykład uraza(krótkotrwała),w reakcji na atak.

Pod względem emocjonalnym psycholog musi być jak dziecko,przejawiać całą gamę uczuć-zdrowa sfera emocjonalna.

Nikt z nerwicowców nie może tego raczej o sobie powiedzieć,bo nerwica to właśnie reakcja psychiki na niechciane,spychane do podświadomości uczucia.

Wyobrażam sobie że jestem np.psychologiem i jakiś pacjent zaczyna mnie obrażać,a ja siedzę grzecznie i jestem uprzejmy(bo tak mnie mamusia wychowała :smile: ) i tłumię to co naprawdę czuję.Psycholog w związku z tym musi mieć duży dystans do samego siebie-obserwować siebie,tak jak ktoś neutralny,z boku.

I to jest też rada dla nas wszystkich.Umieć bo to bardzo pomaga w rozwoju,wręcz jest konieczne!

Ja z tą samoobserwacją kiedyś przesadziłem-skończyło się zaabsorbowaniem sobą,kolejnym cierpieniem.

A tak w ogóle,to trzeba mieć odniesienie do Boga,i tyle!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wyobrażam sobie że jestem np.psychologiem i jakiś pacjent zaczyna mnie obrażać,a ja siedzę grzecznie i jestem uprzejmy(bo tak mnie mamusia wychowała :smile: )

 

:hide: ups, to chyba o mnie! pasuje jak nic! serio, lepiej bym tego nie ujęła!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie prawda, że ludzie idą na psychologię bo sami mają jakieś problemy i chcą się z nich wyleczyć.

jestem na psychologii i nie uważam, żebym miała ze sobą jakieś większe problemy psychiczne (choć nie ma osoby 100% zdrowej) być może później kiedy moja wiedza będzie szersza z zakresu psych dowiem się czegoś o sobie a nawet dowiem się o jakimś moim ukrytym/wypieranym zaburzeniu.

zgadam się z tym, że nie wszyscy powinni być psychologami mając "problemy" a już napewno nie Ci, którzy nie potrafią nad sobą zapanować

to chyba w dużym stopniu może zaburzyć ocene sytuacji/problemu i późniejszej terapii

wystarczy, że nasz umysł nieświadomie zakotwiczy się na jakimś zaburzeniu, przez pryzmat siebie samego. psycholog/psychiatra/psychoterapeuta to osoby, które bez względu na wszystko muszą być neutralni. swoją osobą nie moga w żaden sposób obrazić nikogo bez względu na wyznanie, przekonania etc.

a i patrząc od strony pacjenta:

czy nie wydawało bym Wam się to dziwne, że ktoś kto ma problemy ze sobą, nie jest w stanie ich uporządkować i stara się pomóc umożliwić to innym?

 

ps. wyszło trochę takie masło maślane z tej mojej wypowiedzi. nie wiem czy jest to do końca zrozumiałe:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U nas w ogóle panuje przekonanie, ze każdy psycholog ( ten kto skończył psychologię) jest terapeutą...a prawda jest taka, ze trzeba wiele samozaparcia, kasy i czasu żeby być prawdziwym terapeutą. Studia podyplomowe, szkolenia, kursy, praktyka itd. itd. więc pewnie jedna którać psychologów się na to decyduje.

Każdy terapeuta ze związku z certyfikatem, z racji specyfiki swej pracy ( o ile wiem) ma nad sobą tzw superwizora (nadzorcę) który pomaga mu w problemach jakie mogą pojawić się pod wpływem silnej presji i wydaje mi się, że także ocenia jego stan psychiczny i "przydatność" do prowadzenia sesji.

Wiadomo każdy z nas ma problemy, psycholog także, to w końcu zwykły człowiek jest - ale to chyba byłoby nieetyczne - próby leczenia kogoś gdy sam jest chory, bierze leki itd.

To tak jakbyśmy poszli do bezzębnego dentysty 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zgadzam się w 100 procentach.Psychologię zwlaszcza na swps każdy skonczyc może bez wysilku.Pozniej trzeba się szkolic na terapeutę często ladnych kilka lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja czytalem, ze w USA jeden z najwyszych odsetkow samobojstw jest wlasnie wsrod psychiatrow...

 

Ja uwazam, ze terapueci i psychiatrzy bardzo czesto maja jakies drobne problemy nerwicowo-depresyjne, ale takie jakie ma wiekszosc ludzi- dzieki temu moga lepiej pomagac innym wedlug mnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×