Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem tu nowa i mam pytanie, być może ktoś potrafi mi odpowiedzieć. Krótko bo to dla mbie ciezkie: wiele lat temu zostałam siłą wyciągnięta do bramy przez grupę sprawców. Rozebrali mnie i dotykali w miejscach intymnych, całowali,  po kolei albo na raz. Uzyli do tego siły i choć się bronilam nie mialam szans, byli silniejsi. Przytrzymywali przez całe zdarzenie, tak ze nie mogłam sie wyrwać. W trakcie komentowali...Nie było na to mojej zgody. W końcu mnie puścili. Nie pamietam wielu rzeczy ze zdarzenia, po prostu wyparowały. Po tym wszystkim bardzo sie zmieniłam ujmujac to łagodnie. Dopiero po wielu latach zdecydowalam sie na terapię. Mam stwierdzone PTSD.  Mam problem z klasyfikacja tego czynu od strony prawnej. Art. 197 kk określa zgwałcenie jako wprost obcowanie płciowe lub "inną czynność seksualną" , do ktorych to doszło przy uzyciu grozby, przemocy lub podstępu. Dodam, ze byłam nieletnia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj Ginko,

Przestępstwo gwałtu jest ścigane z powództwa cywilnego.Składasz do prokuratury lub na policję zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.Wskazujesz sprawców i dowody.Błędem z Twojej strony było niezawiadomienie policji natychmiast po zdarzeniu.Wtedy mogli odszukać sprawców,którzy pod wpływem stresu mogli złożyć obciążające siebie zeznania.Po latach,moim zdaniem,szanse na udowodnienie gwałtu jest zerowe.

Pozdrawiam.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj appendixmasz rację, że niezgłoszenie było błędem.Mam jednak świadomość, że zareagowałam totalnym szokiem, byłam też bardzo młoda . Nie zamierzam już dążyć do ukarania sprawców po tylu latach, ponieważ ze względu na niepamięć zdarzenia w dużym stopniu, nie byłabym ich nawet wskazać, choć brzmi to okropnie. Problematycznym dla mnie przez lata (oczywiście wypierania zdarzenia) był brak jakiejś konkretnej nomenklatury dla zdarzenia. Nie był to wprost gwałt, w rozumieniu powszechnym, natomiast czy nie wyczerpuje to znamion tzw. innej czynności seksualnej w rozumieniu art. 197§2 k.k.?. Po latach zdecydowałam się spróbować nazwać to, co mnie spotkało. Widocznie tego potrzebuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, appendix napisał:

Przestępstwo gwałtu jest ścigane z powództwa cywilnego.

 

Kilka lat temu to się zmieniło i obecnie przestępstwo zgwałcenia jest ścigane z urzędu.

 

Ginko dobrze Ci się wydaję, że w przypadku tego traumatycznego wydarzenia o którym piszesz chodzi o inną czynność seksualną. Tutaj masz linka do strony gdzie to jest dobrze opisane: https://violatiolex.wordpress.com/2015/09/10/czym-sa-inne-czynnosci-seksualne/. Rozumiem Twoją potrzebę nazwania tego co Cię spotkało, mimo, że to nie był gwałt to też było przestępstwo i to chyba zawsze pomaga jak człowiek wie, że za coś takiego co Ci zrobili powinni być ukarani.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, 123she napisał:

Kilka lat temu to się zmieniło i obecnie przestępstwo zgwałcenia jest ścigane z urzędu.

 

Ginko dobrze Ci się wydaję, że w przypadku tego traumatycznego wydarzenia o którym piszesz chodzi o inną czynność seksualną. Tutaj masz linka do strony gdzie to jest dobrze opisane: https://violatiolex.wordpress.com/2015/09/10/czym-sa-inne-czynnosci-seksualne/. Rozumiem Twoją potrzebę nazwania tego co Cię spotkało, mimo, że to nie był gwałt to też było przestępstwo i to chyba zawsze pomaga jak człowiek wie, że za coś takiego co Ci zrobili powinni być ukarani.

 

Dziękuję za link. To prawda, że nazwanie tego co się stało w jakimś sensie pomaga. Prawo karne jest jednak wciąż niedoskonałe, nie mówiąc o tym, że kary za tego rodzaju przestępstwa są absurdalnie niskie. Przeczytałam w ostatnim czasie też wiele orzecznictw sądowych - niestety interpretacja czynów zależy w dużej mierze od człowieka, który wydaje wyrok.Są wyroki z różnych spraw, które sobie przeczą. Tu znalazłam uzasadnienie wyroku, w którym to w uzasadnieniu stwierdzono, że: "W judykaturze ustabilizowany jest wszak pogląd, że po zmianie treści art. 197 § 3 k.k. wprowadzanej ustawą z dnia 27 lipca 2005 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny, ustawy - Kodeks postępowania karnego i ustawy - Kodeks karny wykonawczy (Dz. U. Nr 163, poz. 1363), określone w tym przepisie pojęcie zgwałcenia odnosi się zarówno do obcowania płciowego (art. 197 § 1 k.k.), jak i innej czynności seksualnej (art. 197 § 2 k.k.), tak jak to miało miejsce w brzmieniu tego przepisu przed nowelizacją. Również w piśmiennictwie przyjmuje się, że art. 197 k.k. kryminalizuje dwa typy zasadnicze zgwałcenia, tj. doprowadzenie do obcowania płciowego (§ 1), bądź do poddania się albo wykonania innej czynności seksualnej (§ 2)." (Sygn. akt: II AKa 247/16)

Im dłużej się zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że aspektem, który nie jest brany pod uwagę, jest stan psychiczny ofiary (sic!durny termin). Wszystko sprowadza się do wykonania pewnych czynności/obcowania płciowego i ma ma niejako wskazywać na zaistnienie gwałtu w sposób namacalny. Rany na psychice zostają, choć niewidoczne. Nie jestem lekarzem, czy psychologiem, natomiast uważam że aspekt wpływu czynu na późniejsze zdrowie psychiczne powinien mieć swoje odzwierciedlenie w przepisach. Zapewne gdyby przeanalizować wiele historii osób, które doświadczyły takiej traumy, okaże się, że  te życiorysy są nakreślony całymi latami czy dekadami walką o siebie w dławiącym poczuciu winy i wstydu. To tak niesprawiedliwe i niewspółmierne do tych paru lat więzienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

123she masz rację.

Pozdrawiam Ciebie i Ginko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Ginko biloba napisał:

 Przeczytałam w ostatnim czasie też wiele orzecznictw sądowych - niestety interpretacja czynów zależy w dużej mierze od człowieka, który wydaje wyrok.Są wyroki z różnych spraw, które sobie przeczą. Tu znalazłam uzasadnienie wyroku, w którym to w uzasadnieniu stwierdzono, że: "W judykaturze ustabilizowany jest wszak pogląd, że po zmianie treści art. 197 § 3 k.k. wprowadzanej ustawą z dnia 27 lipca 2005 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny, ustawy - Kodeks postępowania karnego i ustawy - Kodeks karny wykonawczy (Dz. U. Nr 163, poz. 1363), określone w tym przepisie pojęcie zgwałcenia odnosi się zarówno do obcowania płciowego (art. 197 § 1 k.k.), jak i innej czynności seksualnej (art. 197 § 2 k.k.), tak jak to miało miejsce w brzmieniu tego przepisu przed nowelizacją. Również w piśmiennictwie przyjmuje się, że art. 197 k.k. kryminalizuje dwa typy zasadnicze zgwałcenia, tj. doprowadzenie do obcowania płciowego (§ 1), bądź do poddania się albo wykonania innej czynności seksualnej (§ 2)." (Sygn. akt: II AKa 247/16)

Ja niedawno byłam na  kursie z prawa medycznego i prowadzący omawiał te zagadnienia w taki sposób,  że wykorzystanie seksualne dzielił na  zgwałcenie i  inne czynności seksualne. A zgwałcenie z kolei dzielił na te w typie podstawowym i kwalifikowanym. Ale może być tak jak piszesz, że część osób interpretuje to inaczej tak jak tu przytoczyłaś. Ja jakimś wielkim znawcą prawa no to też nie jestem. Swoją drogą to było dla mnie strasznie przykre przeżycie jak musiałam o tym słuchać,  jeszcze prowadzący szczegółowo opisywał co jest czym... :(

Masz rację, że kary  są za niskie :( Ja uważam, że jak ktoś komuś zniszczy życie to powinien iść siedzieć jak za morderstwo. Te kilka lat chyba mało kogo odstrasza ale ostatnio słyszałam, że są już sprawy cywilne od odszkodowania od sprawcy właśnie za te konsekwencje psychologiczne, przeżytą traumę itp.  i to moim zdaniem  jest bardziej odczuwalna kara niż wyrok "w zawiasach".

Appendix również Cię pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te regułki z kodeksu brzmią tak strasznie... To wszystko przede mną. Przeraża mnie to. I jeszcze ta amnezja w związku z którą nie wiem co tak na prawdę mi zrobił i co powinnam zgłosić.

Strasznie się pogubilam. Nie wiem czy warto brnac w proces. Z drugiej strony ukrywanie tego przez ponad rok nie sprawiło że czuję się lepiej. Jest co raz gorzej. Może jak on poniesie jakąś karę to odzyskam spokój. Chociaż troszeczkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Disappear napisał:

Te regułki z kodeksu brzmią tak strasznie... To wszystko przede mną. Przeraża mnie to. I jeszcze ta amnezja w związku z którą nie wiem co tak na prawdę mi zrobił i co powinnam zgłosić.

Strasznie się pogubilam. Nie wiem czy warto brnac w proces. Z drugiej strony ukrywanie tego przez ponad rok nie sprawiło że czuję się lepiej. Jest co raz gorzej. Może jak on poniesie jakąś karę to odzyskam spokój. Chociaż troszeczkę.

Tak, brzmi to nie dość, że strasznie to jeszcze nieprecyzyjnie - w całym k.k. nie ma objaśnienia np. innej czynności seksualnej. Dopiero wyroki sądów i ich uzasadnienie zaczęło wskazywać, co się mieści w danym pojęciu, a co nie.Nadal są rozbieżności w interpretacji, a to nastręcza problemów w rozpoznawaniu niektórych spraw.

Co do Twojego procesu, to nie mam prawa Ci mówić jak powinnaś postąpić, mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję tak jak czujesz. Mogę się jedynie podzielić swoją refleksją, że chciałabym mieć możliwość procesu i spróbować zawalczyć, ale moja szansa minęła.  Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję że jak tego nie zrobię to będzie mnie to dręczyć do końca życia.

Z drugiej strony przeraża mnie złożenie zeznań. Pomijam to że nie pamiętam wszystkiego, ale nawet o tym co pamiętam nie potrafię mówić. Próbuję na terapii. Zaczęłam cokolwiek dopiero po pół roku indywidualnych spotkań. Mocno naokoło, walcząc z dysocjacja. Mam to szczęście że moja psychoterapeutka dużo się domyśla, wie o co pytać i sporo mi ułatwia. Inaczej nie wydusilabym z siebie słowa. Ale nadal to jest arcytrudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla zainteresowanych tematem: "INNA CZYNNOŚĆ SEKSUALNA.ANALIZA DOGMATYCZNA I PRAKTYKA ŚCIGANIA", Magdalena Budyn-Kulik.

Na wstępie definicja "Tak zwana inna czynność seksualna stanowi typ zgwałcenia stypizowany w art. 197 § 2 Kodeksu karnego (k.k.)." Ciekawa praca, choć  bardzo pesymistyczna lektura.

Magdalena Budyn-Kulik Inna czynność seksualna. Analiza dogmatyczna i praktyka ścigania 132.pdf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.08.2018 o 14:39, 123she napisał:

Masz rację, że kary  są za niskie :( Ja uważam, że jak ktoś komuś zniszczy życie to powinien iść siedzieć jak za morderstwo.

Odwetowa funkcja kary? Co zwiększenie wymiaru kary faktycznie zmieni? Może ofiara poczuje się lepiej? Raczej nie.

Kara powinna mieć funkcję prewencyjną, tj. prowadzić do istotnej redukcji liczby przestępstw, a więc także liczebności ofiar przestępstw.

Zmiany systemowe powinny dążyć przede wszystkim do realnego zwiększenia pomocy ofiarom (najrozmaitszej) przemocy, co jest zagadnieniem delikatnym z psychologicznego punktu widzenia. W szczególności zapewnienia bezpieczeństwa i odpowiedniego traktowania ofiarom zgłaszającym przemoc, bo wiadomo, że większość gwałtów nie jest zgłaszana, więc nie jest ścigana w ogóle, co rozzuchwala sprawców. A dlaczego nie jest zgłaszana chyba nie jest koniecznym tutaj wyjaśniać.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, N4VV napisał:

Odwetowa funkcja kary? Co zwiększenie wymiaru kary faktycznie zmieni? Może ofiara poczuje się lepiej? Raczej nie.

Kara powinna mieć funkcję prewencyjną, tj. prowadzić do istotnej redukcji liczby przestępstw, a więc także liczebności ofiar przestępstw.

Zmiany systemowe powinny dążyć przede wszystkim do realnego zwiększenia pomocy ofiarom (najrozmaitszej) przemocy, co jest zagadnieniem delikatnym z psychologicznego punktu widzenia. W szczególności zapewnienia bezpieczeństwa i odpowiedniego traktowania ofiarom zgłaszającym przemoc, bo wiadomo, że większość gwałtów nie jest zgłaszana, więc nie jest ścigana w ogóle, co rozzuchwala sprawców. A dlaczego nie jest zgłaszana chyba nie jest koniecznym tutaj wyjaśniać.

 

Odpowiednio wysokie kary po pierwsze spełniają  funkcję odstraszającą potencjalnych sprawców a po drugie kary powinny być adekwatne do popełnionego przestępstwa. Ludzie, którzy nie mają żadnych oporów moralnych przed tym, żeby kogoś w taki sposób skrzywdzić powinni się przynajmniej bać tego, że spędzą wiele lat w więzieniu i to myślę, że zredukowało by liczbę takich przestępstw. Dobrym przykładem są Zjednoczone Emiraty Arabskie - tam praktycznie nie ma kradzieży, bo za takie przestępstwo grozi obcięcie ręki. Gdyby analogiczna kara istniała za gwałt to pewnie problem przemocy seksualnej by praktycznie nie istniał.

Pomoc ofiarom jasne jest ważna ale to raczej nie wpłynie na zmniejszenie takich przestępstw już szybciej przymusowe leczenie przestępców seksualnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam podobnie jak 123she. Zwiększone progi wyroków prawdopodobnie spowodowałyby spadek tego rodzaju przestępstw. Jeśli obecnie za gwałt grozi od 2 lat, osoba sądzona nie była wcześniej karana, dodamy do tego przykładowo młody wiek, to bardzo często okazuje się, że wyrok zapada nadzwyczaj łagodny. Zwiększenie progu lat pozbawienia wolności oraz samo zwiększenie kary, może się okazać lepszym sposobem niż edukacja czy prewencja. Oczywiście obie macie rację, że prewencja jest ważna, natomiast nie mam złudzeń, że proces edukacji społeczeństwa wymaga czasu. Kara bardziej działa na wyobraźnię. Jeśli jest niska, kto się jej wystraszy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problemem nie do końca jest wysokość kar, ale to że, zwykle są zasądzane najmniejsze z możliwych wyroków. Brakuje tez świadomości spolecznej, która będzie i potępiać i reagować na pierwsze sygnały przemocy zamiast obwiniać ofiary

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie największym problemem jest to co mam w głowie. Wysokość kary nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Obwinianie przez społeczeństwo również, bo sama siebie obwiniam tak że już bardziej się nie da. Teraz juz wiem dlaczego większość ofiar milczy. Kiedyś nie mogłam tego pojąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Disappear napisał:

Dla mnie największym problemem jest to co mam w głowie. Wysokość kary nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Obwinianie przez społeczeństwo również, bo sama siebie obwiniam tak że już bardziej się nie da. Teraz juz wiem dlaczego większość ofiar milczy. Kiedyś nie mogłam tego pojąć.

Rozumiem twój punkt widzenia, jednak bez egzekwowania wysokich kar nic się nie zmieni. Pewnie wiele osób na tym forum mogłoby opowiedzieć o całych latach katorgi, obwiniania i kierowania winy na siebie. Dlatego tym bardziej zasadny wydaje się wysoki próg kary. Owszem, nam to już nie pomoże, ale stopniowe ograniczenie tego rodzaju przestępstw to wiele kobiet/dzieci wolnych od cierpienia. Co do ostracyzmu społeczeństwa, to niestety, dopóki na wokandę nie trafi mocno oburzająca sprawa, która będzie atrakcyjną pożywką w wiadomościach i internetowych newsach o ofiarach nadal przypominać będzie wymowne milczenie. I to jest bardzo zasmucające.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Smutne jest to, że same rodziny nawet gdy wiedzą o krzywdzie dzieci to nie zgłaszają tego, nawet nie szukają pomocy dla dziecka. Niestety na wokandę trafiają głośne sprawy gdzie sprawdza to zwykle obcy, brutalny mężczyzna. Brak jest nagłaśniania (i zgłaszania) spraw gdzie sprawdzą jest członek rodziny: ojciec, wujek, brat, kuzyn, matka, ciotka... Tam krzywda dzieje się często latami bez szans na jakąkolwiek zmianę :(

W dniu 3.09.2018 o 15:54, Disappear napisał:

Dla mnie największym problemem jest to co mam w głowie. Wysokość kary nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Obwinianie przez społeczeństwo również, bo sama siebie obwiniam tak że już bardziej się nie da. Teraz juz wiem dlaczego większość ofiar milczy. Kiedyś nie mogłam tego pojąć.

Milczy się latami, dekadami.. Czasami nawet jak się powie to za chwile się temu wszystkiemu zaprzecza, wini siebie lub umniejsza, że to przecież nic takiego, że przecież on/ona nie chciała, że to nic nie znaczy... I tak w kółko licząc na zapomnienie, chwile oddechu. Czasami się uda, częściej budzi w nocy krzyk..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×