Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ginko biloba

Użytkownik
  • Zawartość

    171
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

1046 wyświetleń profilu
  1. @Gagatka przede wszystkim gratuluję, że przemogłas się, by pójść na terapię i w końcu się z tym zmierzyć. Trauma zamknięta w ciele potrafi dawać o sobie znać poprzez napięcie i wręcz fizyczny ból. Na mojej terapii nieraz odcinalo mnie, fizycznie czułam się obok, innym razem rozsadzalo głowę z przeciążenia i emocji. To co czujesz jest normalne. Jeśli czujesz, że ciało chce się trząsc, to po prostu idź za tym. Tak, zamrożone emocje po prostu puszczają. Nie napiszę, że będzie łatwo, ale warto wytrzymać ten stan. Możesz też zapytać terapeutę, jak sobie radzić z tym przeciążeniem. Obecnie jestem w pracy nad traumą rowniez poprzez ciało, jeśli masz pytania pisz na prv.
  2. Oburzenia nie czuje, ale jednak myślę, że nie tędy droga. Winno się dążyć do nieuchronności kary i podwyższyć jej minimalny zakres. Gdyby przykładowo w Polsce kara za ten czyn zaczynała się od 10 lat bezwzględnego pozbawienia wolności i takie wyroki byłyby egzekwowane, to myślę, ze to by prędzej coś zmieniło. Pamiętajcie, że nawet wymierzenie kary śmierci odbywa się przy zachowaniu procedur, skazany może być znieczulony i nieświadomy. W moim poczuciu to nie jest kara, ale w jakimś sensie pojmuję potrzebę odwetu, jednak sięganie po taki wymiar kary, która usmierca kojarzy mi się z bezradnościa systemu i jego nieudolnoscią.
  3. Zapewne tak. Sprawdzę tą metodę i przekaże wyniki. Mam nadzieję, że znajdę odpowiedniego specjalistę na NFZ. No i brawo, powodzenia. Antylopa myślę, że nie ma co dowalac sobie, że jesteś beznadziejna, bo udało Ci się jednak zbudować relację i zaufać, a na początku terapii przecież nie wiesz jeszcze, czy to się uda i zadziała z danym człowiekiem. Co do reszty odczuć i tego, że kontrakt był terminowy i jakos o tym zapomnialas, to zastanawiam się, na ile jakoś podświadomie to wyparlas i czy nie było w tym jakiegoś strachu by zapytać o przedłużenie? Z tego co napisałaś masz niską tolerancję na odrzucenie, może bałaś się, że się nie zgodzi ? Te 20 spotkań to rozumiem była jej propozycja,czyli przyszłaś z konkretnym problemem, bo tak są zorientowane terapie krótkoterminowe? Skoro t. zaproponowała np. terapię dlugoterminową to warto to rozważyć, wg mnie propozycja bardzo fair.
  4. Ja słyszałam inaczej. Od mojej t., która w tym nurcie pracuje. Przeszła terapię własną i pracuje pod superwizją. Skąd takie info? Polskie Towarzystwo Terapii Poznawczo- Behawioralnej mówi wprost, że warunkiem zostania certyfikowanym terapeutą tego nurtu jest terapia własna. Nie mniej niż 100 godzin.
  5. Mogę tylko napisać, że współczuję, rocznice potrafią dowalić psychicznie z całym impetem. Ja niektóre staram się wyrzucić z pamięci, choc to pozorne, po prostu z czasem, zaczęło być mi lżej , ale to długi proces. Tak, też się z tym zgadzam, choc wolę, by t. była dość wygadana i wchodziła w interakcję, to mi ułatwia nieco przebicie się przez własny pancerz. Myślę, że ani nie ma co idealizowac ani demonizować. Jak w każdym zawodzie może się trafić świetny specjalista i taki sobie, albo zwyczajnie taki, który ma wyniki, ale jego sposób pracy nam nie odpowiada. Niestety to nie mechanik, tu praca własna jest ważna. "Czucie się z t." w terapii to czasem niuanse, jedna mała rzecz potrafi zbudować relację, inna nadszarpnac wielomiesieczną pracę. Uważam, że jeśli ktoś czuje, że dzieje mu się krzywda ma prawo zmienić specjalistę. Tylko dobrze wcześniej odpowiedzieć na pytanie, ile samemu się miało wkładu w niewopodzenie procesu. Co ciekawe, ta odpowiedź często przychodzi dopiero po zmianie t.
  6. Mam dość podobnie - wiadomo, ze nie da się nic na siłę, ale jednak taka myśl, że płacę za terapię konkretne pieniądze, to fajnie, by ich nie wyrzucać w błoto, tylko spróbować coś z tego wynieść. Mnie jeszcze mobilizuje myśl, że za taką paromiesięczna terapię miałabym fajny wypoczynek z ładnymi widokami i wtedy przekuwam to w wewnętrzne postanowienie, że warto pracować nad sobą Zupełnie poważne, jeśli terapia idzie rozwojowo, to nie warto rozważać, ile się wydało, bo to dobra inwestycja w swój rozwój,pogodzenie się ze sobą i zwyczajnie szansa na komfort psychiczny. Gorzej jeśli z t. nie ma "flow" i nie jest to jednorazowy kryzys, a poczucie, ze po prostu nie idzie. @Walter dużo piszesz o zawiedzionych nadziejach, o tym, że wspierasz portfel "krawaciarza", że teraz tylko szansa na marną pracę, w której wstyd się pokazać itp. Ja bym nad tym zastanowiła, dlaczego uważasz, że "marna praca" jest lepsza niż żadna? Skoro zarabiasz na siebie, nikogo nie okradasz, to chyba byłby powód do dumy? Duzo czytam w tym strachu przed oceną. Czyje oczekiwania chcesz spełniać? Może warto to przepracować?
  7. Hej,ja cały czas tu zaglądam od czasu do czasu i śledzę losy innych osób;) Trzymam kciuki i kibicuję. Teraz mniej się udzielam, widocznie nie czuję potrzeby. Moja terapia ciągle trwa, ostatnio był spory przełom, przelamałam wielki opór, co do pracy nad ważnymi i trudnymi obszarami. Zobaczymy, co z tego wyjdzie
  8. Zgodzę się, sama często analizuję zachowania innych, co nie oznacza, że nie robię wglądu w siebie Zazwyczaj jest tak, że inni ludzie nas ciekawią pod kontem psychologicznym, pobudki nimi kierujące, reaktywność itp. No i co ważne, innych nam łatwiej ocenić, czy "skatalogowac", bo zwyczajnie...nie jesteśmy nimi. Nie mamy ich odczuć i tak łatwiej "na chłodno" na kogoś spojrzeć. Nie znaczy to, że robimy to dobrze, bo do takiej prawdziwej analizy serio trzeba nabrać sporo doświadczenia, np.zrobić studia i to pewnie niejedne,popracować parę lat i wiele więcej. Samym sobie dużo trudniej się przyjrzeć. Tendencja do "diagnozowania" też u mnie się przejawia, ale mam świadomość, że mogę się mocno mylić, bo raptem jestem w terapii i poczytałam trochę książek ;p. Oczywiście, że tak, ale jeśli ktoś pisze, że nie chce być analizowany to też można to uszanować. Ja tak odczytuję te posty powyżej. Pewnie każdy ma prawo wypowiedzi, tylko w myśl zasady wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna drugiego można się zastanowić, czy ktoś sobie życzy tych analiz. Jeśli tak, to ok, w innym przypadku chyba warto się zastanowić. Rany na psychice są pozornie niewidocznie dla oka, trzeba się nieco człowiekowi przyjrzeć, by je dostrzec.Siniaki łatwiej zauważyć. Myślę, że to spory problem naszego społeczeństwa, te pozornie odprasowane rodziny, z uśmiechniętymi dziećmi, którym ktoś nakazał milczec o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Teraz mimo wszystko jest lepsza świadomość społeczna, ale 20/30/40 lat temu...
  9. Ciekawy wątek o tym fotelu, poczułam się prawie jak na shoppingu w Ikei A tak serio, to co za różnica, czy ktoś zapyta o przestawienie fotela czy nie? Każda nasza reakcja/postawa coś tam o nas mówi, a t. ma za zadanie jakoś to poskładać do kupy. Jeśli w tej materii jest problem to raczej zauważy, czy ktoś zwyczajnie ma problem z komunikowaniem swoich potrzeb i musi prosić o pozwolenie, czy to zwykła grzeczność. Czasem tez emocje są zbyt silne i nie ma czasu na pytanie o cokolwiek. Sama nie pytałam o zgodę czy sobie mogę inaczej jakoś usiąść, tylko to robiłam, bo emocje były zbyt silne. Doi piszesz, że to wychodzenie z takiej roli poddanczej wobec t. Chyba to więcej mowi o Tobie, bo nie przyjmujesz, że ktoś może to postrzegać inaczej. Hej, ludzie, my się wszyscy różnimy i u jednego taka reakcja oznacza x, a u drugiego y.
  10. @antylopa temat seksu czasem się przewinie, nie powiem, że czuję w tej kwestii swobodę, ale wiem, że te rozmowy wynikają z chęci pomocy w przepracowaniu tematu, dlatego jak już temat wejdzie na sesje, to staram się nie uciekać przed tym. @Inga_beta 2x w tygodniu terapia w innym mieście to spory wysiłek, ale robisz to ostatecznie dla siebie, więc myślę, że warto. Jeśli koliduje ci to z codziennymi sprawami (praca/zajęcia itp.) to może warto się zastanowić,czy dałoby się coś może poprzesuwac.
  11. U mnie odwrotnie, tęsknię za gabinetem Powoli męczą mnie te sesje skype, chyba lepiej czuje człowieka mogąc go zobaczyć z bliska. Liczę, że od czerwca coś się zmieni. Do tego wymiana zdań w kwestii postrzegania pewnych prawidel światopoglądowych. Wolałabym ja prowadzić na żywo. @Uśmiech walka z fałszywymi przekonaniami co do swojej osoby jest trudna. Czasem przychodzi ten rodzaj zmęczenia, że nie masz siły udawac i wkładać kolejnej maski. To chyba dobry krok, bo otwierasz się przed drugim człowiekiem.
  12. Witaj w klubie Tak mnie dziś sesja zaorala, że musiałam się po niej położyć. A u Ciebie co się stało?
  13. Ginko biloba

    OT

    Ja nie będę prosić żebyś czegoś nie pisał. Może wynika to z nierozumienia tematu, ale pisać, że którakolwiek kobieta nie miałaby nic przeciwko temu by ją zgwałcić pokazuje jak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz. Nie masz pojęcia, nawet nie próbuj teoretyzować. Widzę, ze masz duża potrzebę skupienia uwagi na sobie, więc pozostan na zgłębianiu siebie albo nie pisz bzdur. To cholernie przykre, że w dzisiejszych czasach ktoś nadal może tak uważać. Wypowiadam się tylko i tylko raz, bo wątek jest o czym innym, ale następna taką wypowiedź będę zgłaszać. Mam nadzieję, że coś zrozumiałeś i następnym razem jednak zastanowisz się nad tym, że słowa nie są bezkarne, a raz wypuszczona głupota rzutuje na twój odbiór, ale też możliwość pisania w wątkach.
  14. Ile może potrwać? Tyle, ile będziesz potrzebował. U jednej osoby może się okazać, że problemy mają wspólny mianownik i przepracowanie tej rzeczy pójdzie szybciej. Niektórym schodzi kilka lat, bo dopiero w trakcie terapii wychodzi jak rany są głębokie. Nie ma zasady typu np. rozwód- terapia trwa1 rok. Zaznaczę też, że tzw krótkie terapie poznawcze wcale też nie muszą takie być. Czasem komuś wystarczy kilkanaście wizyt, czasem to przechodzi w rok albo więcej. Polecam poczytać o nurtach i zobaczyć, który ci "leży", a nade wszystko musisz się dobrze czuć w relacji z terapeutą.
  15. O, to ja też bym chciała tak. Jak znajdziesz sposób to napisz Odczuwam smutek, ale nie chcę sobie pozwolić na płacz.
×