Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ginko biloba

Użytkownik
  • Zawartość

    164
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

846 wyświetleń profilu
  1. Zgodzę się, sama często analizuję zachowania innych, co nie oznacza, że nie robię wglądu w siebie Zazwyczaj jest tak, że inni ludzie nas ciekawią pod kontem psychologicznym, pobudki nimi kierujące, reaktywność itp. No i co ważne, innych nam łatwiej ocenić, czy "skatalogowac", bo zwyczajnie...nie jesteśmy nimi. Nie mamy ich odczuć i tak łatwiej "na chłodno" na kogoś spojrzeć. Nie znaczy to, że robimy to dobrze, bo do takiej prawdziwej analizy serio trzeba nabrać sporo doświadczenia, np.zrobić studia i to pewnie niejedne,popracować parę lat i wiele więcej. Samym sobie dużo trudniej się przyjrzeć. Tendencja do "diagnozowania" też u mnie się przejawia, ale mam świadomość, że mogę się mocno mylić, bo raptem jestem w terapii i poczytałam trochę książek ;p. Oczywiście, że tak, ale jeśli ktoś pisze, że nie chce być analizowany to też można to uszanować. Ja tak odczytuję te posty powyżej. Pewnie każdy ma prawo wypowiedzi, tylko w myśl zasady wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna drugiego można się zastanowić, czy ktoś sobie życzy tych analiz. Jeśli tak, to ok, w innym przypadku chyba warto się zastanowić. Rany na psychice są pozornie niewidocznie dla oka, trzeba się nieco człowiekowi przyjrzeć, by je dostrzec.Siniaki łatwiej zauważyć. Myślę, że to spory problem naszego społeczeństwa, te pozornie odprasowane rodziny, z uśmiechniętymi dziećmi, którym ktoś nakazał milczec o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Teraz mimo wszystko jest lepsza świadomość społeczna, ale 20/30/40 lat temu...
  2. Ciekawy wątek o tym fotelu, poczułam się prawie jak na shoppingu w Ikei A tak serio, to co za różnica, czy ktoś zapyta o przestawienie fotela czy nie? Każda nasza reakcja/postawa coś tam o nas mówi, a t. ma za zadanie jakoś to poskładać do kupy. Jeśli w tej materii jest problem to raczej zauważy, czy ktoś zwyczajnie ma problem z komunikowaniem swoich potrzeb i musi prosić o pozwolenie, czy to zwykła grzeczność. Czasem tez emocje są zbyt silne i nie ma czasu na pytanie o cokolwiek. Sama nie pytałam o zgodę czy sobie mogę inaczej jakoś usiąść, tylko to robiłam, bo emocje były zbyt silne. Doi piszesz, że to wychodzenie z takiej roli poddanczej wobec t. Chyba to więcej mowi o Tobie, bo nie przyjmujesz, że ktoś może to postrzegać inaczej. Hej, ludzie, my się wszyscy różnimy i u jednego taka reakcja oznacza x, a u drugiego y.
  3. @antylopa temat seksu czasem się przewinie, nie powiem, że czuję w tej kwestii swobodę, ale wiem, że te rozmowy wynikają z chęci pomocy w przepracowaniu tematu, dlatego jak już temat wejdzie na sesje, to staram się nie uciekać przed tym. @Inga_beta 2x w tygodniu terapia w innym mieście to spory wysiłek, ale robisz to ostatecznie dla siebie, więc myślę, że warto. Jeśli koliduje ci to z codziennymi sprawami (praca/zajęcia itp.) to może warto się zastanowić,czy dałoby się coś może poprzesuwac.
  4. U mnie odwrotnie, tęsknię za gabinetem Powoli męczą mnie te sesje skype, chyba lepiej czuje człowieka mogąc go zobaczyć z bliska. Liczę, że od czerwca coś się zmieni. Do tego wymiana zdań w kwestii postrzegania pewnych prawidel światopoglądowych. Wolałabym ja prowadzić na żywo. @Uśmiech walka z fałszywymi przekonaniami co do swojej osoby jest trudna. Czasem przychodzi ten rodzaj zmęczenia, że nie masz siły udawac i wkładać kolejnej maski. To chyba dobry krok, bo otwierasz się przed drugim człowiekiem.
  5. Witaj w klubie Tak mnie dziś sesja zaorala, że musiałam się po niej położyć. A u Ciebie co się stało?
  6. Ginko biloba

    OT

    Ja nie będę prosić żebyś czegoś nie pisał. Może wynika to z nierozumienia tematu, ale pisać, że którakolwiek kobieta nie miałaby nic przeciwko temu by ją zgwałcić pokazuje jak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz. Nie masz pojęcia, nawet nie próbuj teoretyzować. Widzę, ze masz duża potrzebę skupienia uwagi na sobie, więc pozostan na zgłębianiu siebie albo nie pisz bzdur. To cholernie przykre, że w dzisiejszych czasach ktoś nadal może tak uważać. Wypowiadam się tylko i tylko raz, bo wątek jest o czym innym, ale następna taką wypowiedź będę zgłaszać. Mam nadzieję, że coś zrozumiałeś i następnym razem jednak zastanowisz się nad tym, że słowa nie są bezkarne, a raz wypuszczona głupota rzutuje na twój odbiór, ale też możliwość pisania w wątkach.
  7. Ile może potrwać? Tyle, ile będziesz potrzebował. U jednej osoby może się okazać, że problemy mają wspólny mianownik i przepracowanie tej rzeczy pójdzie szybciej. Niektórym schodzi kilka lat, bo dopiero w trakcie terapii wychodzi jak rany są głębokie. Nie ma zasady typu np. rozwód- terapia trwa1 rok. Zaznaczę też, że tzw krótkie terapie poznawcze wcale też nie muszą takie być. Czasem komuś wystarczy kilkanaście wizyt, czasem to przechodzi w rok albo więcej. Polecam poczytać o nurtach i zobaczyć, który ci "leży", a nade wszystko musisz się dobrze czuć w relacji z terapeutą.
  8. O, to ja też bym chciała tak. Jak znajdziesz sposób to napisz Odczuwam smutek, ale nie chcę sobie pozwolić na płacz.
  9. @cardamon trudno coś więcej z tego wywnioskować. Może po prostu potrzebujecie obie szczerej rozmowy? Nie każdy jest tak otwarty, by mówić szczerze o swoich uczuciach, może przejściach. Jeśli czujesz, że ta wasza relacja jest w jakimś sensie jednostronna, to raczej potrzeba rozmowy, by to jakoś wyjaśnić. Rozumiem, dlaczego nie chcesz inicjonowac po raz kolejny takiej rozmowy, więc może jej zasugeruj, że takiej potrzebujesz? Ludzie nie czytają w myślach, czasem trzeba wprost. @Wirginia Zachodnia 1,5 m-ca to spora przerwa, dobrze, że nie miałaś tego zastoju w rozmowie, jak to czasem bywa po przerwie.
  10. @antylopa lekarze jak każda grupa, trafi się ktoś o wrażliwości kamieniołomu, ale są też specjaliści cechujacy się empatią. Przykro mi że musiałaś to przejść, bo tak nie powinno być. Myślę, że byłoby świetnie gdyby ktoś personel medyczny szkolil w kwestii obycia, komunikowania pacjentowi procedury w odpowiedni sposób. Jedni to mają sami z siebie, inni wcale. Dzis miałam podobny zabieg w szpitalu, to zawsze jest dosc krepujace i duzo zależy od podejścia personelu. Mialam to szczęście, że wszyscy byli dość delikatni, dr tłumaczył powoli co i jak będzie robić. Masz prawo być zła, że tak się stało. Myślę, że jednak terapia dała ci choćby zrozumienie, czego nie chcesz, komunikujesz to tutaj, to nie jest nic. Byłaś na lekach, osłabiona, pewnie zestresowana, zabieg bolesny. Myślę, że dużo osób nie miałoby siły protestować w takim momencie.
  11. Wy wiecie, że to nicniewarte gnoje. Niestety na to jak żyją obecnie nie macie wpływu, ja też nie. Też nie wiem, gdzie tu jest równowaga w tym wszystkim i chyba jedyna na którą mozna spróbować wpłynąć to ta we własnej głowie. To jest cholernie trudne, sama się w tym nadal szukam, bywały gorsze dni, na skraju wszystkiego i ciągle nie jest łatwo. Tak sobie myślę, że jak ktoś dopuszcza się takiego czynu to musi być kawałkiem gówna też w innych swoich wydaniach. Myślę, że można grać, ale w końcu to prawdziwe oblicze gdzieś wychodzi na jaw i ma twarz adekwatna do tego, co produkuje.
  12. @antylopa przykro mi, gdy to czytam. Przykro mi, że takie osobniki się rozmnazaja, funkcjonują w społeczeństwie i mają się dobrze. Rozumiem, że czujesz jakaś potrzebę sprawdzenia jego losów, niestety tylko sobie tym dowalasz. Mam nadzieję, że wszystkie osoby, które mają z nimi kontakt dojdą kiedyś do takiego punktu w swoim życiu, by ich całkowicie odciąć i przestać zadawać sobie ból. Cokolwiek robią to bardziej przypomina żywot karalucha, mendy która przetrwa, bo jest mendą. Tak, to niesprawiedliwe i jak najbardziej żal, gniew czy zwyczajne wkurwienie jest tu uzasadnione. Pytanie tylko czy damy się temu przygnieść . Czasem sobie myślę, że gdy mnie to przygniata, to tak jakby wygrywali, dlatego idę mimo wszystko. Zaznaczę że nie wiem, czy uda mi się "przejsc" to swoje życie, ale postanowiłam, że spróbuję.
  13. @Illi toTy wybierasz, czy się spotykasz, czy jeździsz na święta. To jest trudne do zrozumienia, ale wszystko, co nam się wydaje, że jest wpływem innych osób to tylko nasza narracja w głowie, o tym co inni powiedzą czy pomyślą. Psychoterapia otwiera oczy na pewne schematy, w które wchodzimy. To ciężka praca, ale warta tego trudu, bo uczy wiele, o ile chcesz się nauczyć i pracować. Jak już wspomniano, najlepiej poszukac kogoś kto pracuje z ptsd, zorientuj się może tez w nurtach. Zdecyduj, czy chcesz na NFZ czy prywatnie, bo prywatnie to też jest pewien koszt, ale w mojej ocenie, poprawa zdrowia psychicznego i komfortu życia warta jest tych wydatków. Tak jak pisze Disappear terapeuci są szkoleni by móc pomagać innym, mają też opiekę superwizora. Trzymam kciuki żebyś trafiła na terapię.
  14. W punkt. Raz usłyszałam coś od bliskiej osoby z dobrymi intencjami, co powinnam zrobić, by sobie pomóc. Wiem, że chciała dobrze, ale tak się nie da, iść zgodnie z jakimś protokołem, gdzie wystarczy jedna rzecz i jesteś wytracona z równowagi. Trudno to niestety wytłumaczyć.
  15. Nikogo nie trzeba klepać po plecach ani współczuć jeśli się tak nie czuje. W takich sytuacjach, właściwie każdej gdy temat jest delikatny wystarczy prosta zasada, że milczenie jest złotem. To trochę tak jakbym napisała do osoby poruszającej się na wózku będąc pełnosprawną, wiem, że to trudne, ale może warto pomyśleć, że pijany kierowca który odebrał ci władzę w nogach był glupkiem, a przecież masz sprawne ręce, przecież nadal się poruszasz. Tylko, że ten "ruch" kompletnie się zmienił, jest inna perspektywa, zmieniło się całe życie.
×