Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ginko biloba

Użytkownik
  • Zawartość

    133
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

448 wyświetleń profilu
  1. Mogę zapytać dlaczego jej nie powiedziałaś od razu na wejściu, że nie chcesz tych skróconych sesji? Wydaje mi się, że się źle z tym czujesz i gryziesz. Inaczej byś o tym nie pisała. Przecież to Twój czas, a nie nikogo innego. @Wirginia Zachodnia powodzenia. W jakim nurcie teraz? @el33 to będę się z Tobą bić o tę nagrodę, bo u mnie też dokonują się"odkrycia"
  2. Niezależnie od tego czy płacisz czy chodzisz na nfz moim zdaniem to nie fair. Postaraj się porozmawiać z t., o tym jak się poczułaś, zasygnalizuj skąd wzięła sie chęć skrócenia czasu, a przede wszystkim nie musisz się na to zgadzać. Masz prawo do pełnowymiarowej sesji, jesteś tak samo ważna jak inni. Trochę dziwi mnie postawa terapeuty. Jeden pacjent będzie potrzebował więcej czasu by się otworzyć, inny zrobi to już od razu, ale czas powinien być ten sam.
  3. Wg mnie nie jest ok. Pytanie dlaczego chciałaś wyjść, spieszyłas sie na autobus czy po prostu poczułaś niekomfortowo/przytłoczona? Czy to była jednorazowa sytuacja? Ustalona długość wizyt z czegoś wynika, nie widzę powodu do skracania czasu. Odpowiem może na swoim przykładzie - moja t. nigdy nie skróciła mi sesji, wręcz parokrotnie ją wydłuzała, kiedy czas minął, a byłyśmy w rozgrzebanym trudnym temacie. Byłoby dziwnie usłyszeć "tak to trudne, ale czas się skończył, do widzenia". Raczej każdy dobry terapeuta postara się możliwie zamknąć rozmowę tak, by klient nie poczuł się zbyty/odrzucony. Mają przecież do czynienia z ludzmi z problemami psychicznymi, tu łatwo kogoś zranić. A jak Ty się z tym czujesz?
  4. Prawda, nie jest to łatwe, ale raczej konieczne. Dopóki nie postawisz wyraźnych granic, będą to czytać jako przyzwolenie na swoje działania. Masz prawo żyć po swojemu.
  5. Wydaje mi się, że już znasz odpowiedź na swoje rozterki, musisz tylko jeszcze znaleźć siłę, by podjąć te kroki. To twoje życie, jeśli chcesz być z mężem, to wprowadzenie do rodziców będzie cały czas rzutowac na wasz związek. Twoja marka i siostra wybrały bycie paniami domu, nie znaczy to że musisz robić tak samo. Najlepiej jeśli po prostu oznajmisz rodzicom decyzjaę, że wynajmujecie mieszkanie i jest to postanowione. Być może spotkasz się z krytyką, ale lepiej znieść to na początku, niż miałabyś znosić codzienne uzyskiwania, co robisz nie tak pod jednym dachem z nimi. Mówisz, że nie boisz się pracy i samodzielności, za to twoja matka już tak.
  6. Hej, zastanawia mnie, dlaczego rodzice negują wasz pomysł z wynajmem. Czy mają ku temu jakieś logiczne przesłanki? Stać was na wynajem i utrzymanie się? Jeśli tak, to chyba osaczył ich zwyczajny strach, że wymykasz się im spod kontroli. Sama wspominasz, że przejmujesz się ich opinią, a oni zwyczajnie starają się ingerować w życie dwóch dorosłych ludzi. Jeśli czujesz, że rodzice mają na ciebie taki wpływ, że się podporządkowujesz i obawiasz się tego, jak to wpłynie na twoją relację z mężem, to moim zdaniem nie powinnaś się do nich wprowadzać. Ważna jest też kwestia, czy mąż leczy się z depresji, natomiast twoja matka nie ma prawa mówić ci, że masz się rozwieść. Strach przed opinia rodziców i oceną może sugerować, że ciągle starasz się "zasłużyć" by być godna swoich rodziców. Rodzice często chcą dobrze dla swoich dzieci i niekoniecznie celowo krzywdzić, ale wybierają do tego kiepskie środki. Konsultowałaś się może psychologicznie w tej sprawie?
  7. @giroditalia szczerze gratuluję:) ja też byłam długo sceptyczna co do terapii. Sporo zajęło mi przełamanie się i zbudowanie jakiegoś zaufania by o sobie opowiadać, natomiast widzę pewne zmiany które we mnie zachodzą. Myślę, że to zmiany na lepsze, choć dochodzenie do tego jest bolesne, budzi gniew i często irytację, ale zaczynam czuć się nieco bardziej świadoma siebie. @alone05 nie znam twojej rodziny, ale powodów dla których ludzie tłumia problemy w sobie jest wiele. Wiele osób wciąż boi się łatki wariata i narażenia na ostracyzm swojej grupy społecznej. Przy czym wydaje mi się, że to się zmienia, znam trochę osób które uczęszczały na psychoterapię lub nadal uczęszcza. Inna rzecz, że nie każdego stać na szczera refleksje nad samym soba.
  8. @anna.o najlepiej byłoby to przedyskutowac w terapii z twoim terapeutą. Skoro masz dużą potrzebę bliskości i obdarzenia kogos uczuciem, a nie masz obecnie takiej bliskiej osoby to jest naturalne, że przelewasz je na t. Jest to osoba, ktora Cie słucha, rozumie i przyjmuje twoj punkt widzenia. Duzo osob ponoć odczuwa taka zazdrość o innych pacjentow czy życie prywatne terapeutów. Szczegolnie, jesli nie maja akurat ulozonego zycia uczuciowego, czy po prostu bliskiej osoby. Myślę, że bardzo go nie zaskoczysz, a może to byc udany punkt wyjścia do przedyskutowania tego, co czujesz.
  9. @shira123 szczere gratulacje @uprising, a czy twojej t. nie chodziło o sytuacje kryzysowe? Na pewno jest Ci trudno za granica samej, ale terapeuta jak juz wspomniano nie moze zastapic przyjaciela/matki itp. Napisalas, ze odpisuje na twoje wiadomosci, to chyba dobrze. Jestem jednak w stanie zrozumiec, ze telefonowanie moze byc źródłem jeszcze większych frustracji. Nawet jesli ci poswieci chwile na rozmowe, to nie bedzie jak na sesji i uznasz, ze to za malo czasu. Moze po prostu wymiana mailowa jest jakimś wyjściem? Często do niej piszesz maile/smsy?
  10. Zgadzam się, brzmi jak objawy ptsd. Potrzebna jest psychoterapia. Co ci dokładnie jest powinna zdiagnozować osoba posiadająca odpowiednią wiedzę i kompetencje. Trzymaj się i powodzenia.
  11. @shira123 a nie mozesz podjac na nfz u kogos? Zmiana terapeuty trudna, ale to zawsze jest pomoc. Szczegolnie, ze piszesz, ze Twoj stan jest powazny. Do szpitala idziesz ze wzgledow na zdrowie psychiczne czy coś innego? Moze powiedz t., ze poki co cie nie stac i co by ci poradzila? Mysle, ze podsunie jakies rozwiazanie.
  12. @Inga_beta tak podstawa terapii jest szczerosc, co jednak nie zmienia faktu, ze jestesmy tylko ludzmi i kazdy moze mieć gorszy dzień. @el33 dobrze zauwazyla, że t. czyta tez z tego o czym nie mowimy lub w co uciekamy. To moga byc cenne informacje. Bywa ze "lżejsza" sesja jest nabraniem dystansu i nie sądzę by @Duża Mi w jakiś sposob oszukiwala. Na terapii dużo tez mowimy milczac. Szczerze nie wiem skad ten kategoryczny i dość oskarżycielski ton, kazdy ma prawo isc w swoim rytmie, a dobra/y t. i tak wyciagnie te informacje, ktore są kluczowe.
  13. @Duża Mi hej żyje, ale co to za życie;) Ostatnio przez parę sesji rozpedzilam sie niczym pendolino, by w efekcie wjechac z impetem w mur. Teraz mam wymuszona przerwę w sesjach ponad 2 tygodnie i zobaczymy co dalej. Lekko nie jest. @SzaroBura ja nie ustalalam daty koncowej, a im dłużej chodzę, tym więcej rzeczy wychodzi niestety. Wczesniej zakładałam, że z dobrym nastawieniem i własną praca nad soba uwine się w parę miesiecy. Teraz myślę, ze to nierealne na ten moment. O wyznaczeniu daty końcowej pomyśle, jak przebrne choć trochę przez co idę teraz. Chodzisz na nfz?
  14. @antylopa proponuje ten jeden raz ruszyć się z łóżka - jeśli szukasz na nfz to jest szansa że i tak sobie jeszcze poczekasz, więc zdążysz poleżeć. Jeśli prywatnie to nadal możesz to robić z tej samej pozycji używając telefonu a poważnie, jeśli czujesz, że potrzebujesz to zrób to, nim się okaże, że jestes w totalnym dole i juz nawet nie masz siły gdybać.
  15. Zależy jaki trafi się terapeuta, ale wcale nie jest tak, ze p-b skupia się tylko na teraźniejszości. P-b stosowana jest m.in. w przypadku różnych traum, które miały miejsce kiedyś. Siłą rzeczy wraca się do przeszłości. Terapia jest też po to, by nauczyć się mówić o swoich emocjach i je rozróżniać. Nie musisz lubić, pytanie czy chcesz nad tym pracować. I najwazniejsze abys zdawała sobie sprawę, że terapia jest pracą nad samym sobą, a terapeuta nic nie zrobi za Ciebie.
×