Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
śpiąca królewna

Czy wypada na koniec terapii coś dać?

Rekomendowane odpowiedzi

Kończę jedną terapię u psychoterapeuty, być może pójdę na grupową. Chciałam zapytać czy wypada na zakończenie terapii dać kwiaty lub prezent psychoterapeucie? Pani bardzo mi pomogła, kiedyś chodziłam do niej, ale bez żadnego powiadomienia przerwałam terapie (nie dawałam rady). Po dłuższym czasie wróciłam do niej, a ona przyjęła mnie prywatnie, a jak zwolniło się miejsce na NFZ, to mnie wzięła na NFZ. Można powiedzieć, że "uratowała mi życie". W wieku 21 lat nie potrafiłam wyjść z domu, tylko leżałam, spałam i oglądałam telewizję. Był taki okres, że w wieku 21 lat nie potrafiłam się sama najeść... :roll::bezradny::why: Jak to jest? Nie chciałabym popełnić jakiejś gafy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

śpiąca królewna, myślę, że nikt Cię nie zje z tego powodu, że mu coś dasz :)

 

To czemu się nazywasz śpiąca skoro się obudziłaś? ;)

A możesz choć skrótowo napisać, co się takiego wydarzyło na tej Twojej terapii, że się przebudziłaś? bo tu na forum to raczej rzadko bywają tacy przebudzeni terapią, przynajmniej ja takich zbyt wielu nie zaobserwowałam. Na tę chwilę, to sobie nawet nikogo takiego nie mogę przypomnieć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
kup dobra kawę

to byłby najlepszy prezent, terapeuci uwielbiają kawę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapeuci jeszcze bardzie lubią podziękowania jak zaszła zmiana. Nic tak nie łechcze ego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

śliczny nick: śpiąca królewna, ja widziałam że ludzie którzy odchodzili z terapii dawali jakieś prezenty terapeutom, psychiatrom i to były najczęściej czekoladki, bombonierki, kwiaty lub własnoręcznie zrobione ciasto

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo Wam dziękuję za szybkie odpowiedzi.

To czemu się nazywasz śpiąca skoro się obudziłaś? ;)

A możesz choć skrótowo napisać, co się takiego wydarzyło na tej Twojej terapii, że się przebudziłaś? bo tu na forum to raczej rzadko bywają tacy przebudzeni terapią, przynajmniej ja takich zbyt wielu nie zaobserwowałam. Na tę chwilę, to sobie nawet nikogo takiego nie mogę przypomnieć...

 

Chyba od zawsze dość długo spałam, miałam mocny sen. Myślałam, że to po tacie. Teraz już wiem, czego on długo śpi, czemu ja długo spałam i śpię. Od poniedziałku do piątku jestem na stażu, więc nie śpię tak długo, ale jak wracam to czasem muszę się zdrzemnąć. Na weekendzie zdarza mi jeszcze spać dłużej niż 8 godzin. No i w tygodniu, żeby wytrwać muszę pić dużo kawy lub napoje energetyzujące. Dalej też uciekam w marzenia senne, chociaż już nie przesypiam problemów. Chodzę na terapię poznawczo - behawioralną. Myślę, że dla osób z NN taka terapia + dobrze dobrane leki to najlepsza propozycja leczenia. Co mi pomogło w przebudzeniu?

1. Wspaniały Psychoterapeuta

2. Terapia poznawczo - behawioralna

3. Tchórzostwo (strasznie się bałam popełnić samobójstwo, myśli samobójczych miałam wiele, ale kończyło się tylko na myślach; lęk przed szpitalem psychiatrycznym)

4. Niesamowita chęć "normalnego" życia

5. Książki

6. Leki

7. Forum (chociaż tu różnie z tym bywało, czasem po przeczytaniu jakiegoś posta, bardziej się nakręcałam)

8. Internet

 

Połączenie tego wszystkiego dało mi możliwość przebudzenia. Kiedyś myślałam, że to tylko natręctwa, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo rozbudowane (jestem chyba jedną z nielicznych osób, które miały tak poważne natręctwa), ale okazało się, że to "wierzchołek góry lodowej". Osiągnęłam to co kiedyś wydawało się nieosiągalne - żyję mimo natręctw, które nie są już takie poważne. Moje życie mogę podzielić na takie etapy:

0 - 21: życie

21 - 24: wegetacja ( wakacje, kiedy miałam 21 lat - inwalidztwo)

25 - obecnie: życie

Dążę do tego, aby żyć pełnią życia. Czy mi się to uda - nie wiem. Przede mną jeszcze długa droga. Mam tylko nadzieję, że nie wrócę do wegetacji.

 

własnoręcznie zrobione ciasto

Muszę się tu przyznać. Nie umiem piec, gotować. Mam 26 lat...

 

PS Na forum już jestem już od kilku lat, ale tylko biernie. Nie miałam konta, czytałam posty, ale natręctwa nie pozwalały mi założyć konta i pisać, a później tak jakoś się nie złożyło. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o to popełnienie samobójstwa, to jestem osobą wierzącą i bałam się, że pójdę do piekła, a piekło, to już miałam tu na ziemi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze nie jesteś zdrowa, skoro masz takie dylematy 8)

 

daj jej plik paragonów, żeby wiedziała ile jest warta

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Internet to też oczywiście strony psychologiczne.

Jeszcze nie jesteś zdrowa

Wiem, że nie jestem jeszcze zdrowa, napisałam to przecież w jednym z powyższych postów. Zresztą, "na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych ,tylko są Ci pozamykani w zakładach i Ci którzy nie zostali jeszcze przebadani".

skoro masz takie dylematy 8)

 

daj jej plik paragonów, żeby wiedziała ile jest warta

Jestem tylko ciemną blondyneczką i nie rozumiem.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kup dobrej jakości wino :smile: Czekoladki i kawa są oklepane i pewnie większość terapeutów rzyga już takimi prezentami :pirate:

 

Takie za 30, góra 40 zł, będzie w sam raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli masz ochotę jej coś dać - to po prostu daj. :) Nie zastanawiaj się czy wypada, czy nie.

Ja osobiście uważam, że terapeuci już dostali swój prezent w postaci pieniędzy - nieważne czy na NFZ, czy prywatnie - więc nie czuję jakiejś potrzeby takiego prezentu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg mnie jakoś prezenty rzeczowe nie pasują dla terapeuty. Myślę że ładny bukiet, zwłąszcza że to kobieta, byłby właściwy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedzi, większość była pomocna. ;) Jeśli wprowadziłam kogoś w błąd, to przepraszam postaram się wyprowadzić. To nie jest tak, że jak za dotknięciem magicznej różdżki wyzdrowiałam. Kiedyś było tak, że byłam na "psychicznym wózku inwalidzkim", potem "chodziłam o dwóch kulach", a teraz "chodzę o jednej". Dla mnie to jest bardzo duży postęp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NocSpadającychGwiazd: tak szczerze, to nie rozumiem twojego toku rozumowania ani wzmożonego zainteresowania tematem. Mam teorię spiskową, że jesteś psychologiem/szkolącym się terapeutą i sondujesz potencjalnych klientów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym dała ręcznie wyhaftowaną haftem krzyżykowym makatkę na ścianę, tylko nie wiem, który tekst: "Terapeuta to 1024 gigapeutów" czy "Zawsze bądź sobą, chyba że możesz być Batmanem, wtedy bądź Batmanem".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja bym dała ręcznie wyhaftowaną haftem krzyżykowym makatkę na ścianę, tylko nie wiem, który tekst: "Terapeuta to 1024 gigapeutów" czy "Zawsze bądź sobą, chyba że możesz być Batmanem, wtedy bądź Batmanem".

 

zboczenie podpowiada mi ze ten pierwszy ale niestety nie mamy pewnosci czy kazdy by zalapal wiec ten drugi chyba bardziej bezpieczny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Muszę się tu przyznać. Nie umiem piec, gotować. Mam 26 lat...

 

 

A tam się przejmujesz, jak miałam 26 lat to nawet pierwszego ciasta nie miałam za sobą ;)

Teraz coś zrobię, ale nieudolnie ;)

Mogę Ci dać prosty przepis na paellę ;)

 

Możesz coś dać, byle nie znacznej wartości (bo wtedy w świetle prawa to łapownictwo ;) ).

Ja bym dała kawę i wielkie czekoladki ;)

Alkohol lepiej nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wg mnie jakoś prezenty rzeczowe nie pasują dla terapeuty. Myślę że ładny bukiet, zwłąszcza że to kobieta, byłby właściwy.

 

Mnie w ogóle nie pasuje dawanie prezentów osobie, która słucha wyłącznie z uwagi na wykonywaną pracę. A za to dostaje wynagrodzenie w formie pieniężnej.

Mogłabym coś podarować przyjacielowi jeśli chciałby mnie wysłuchać, służyć radą czy w jakiś sposób pomóc etc.

 

No ale to ja ;) Znam ludzi, którzy łażą z podarunkami do urzędników w podziękowaniu za załatwienie jakichś spraw a to przecież tychże urzędników praca, tak samo jak praca terapeuty.

 

Chociaż.... jakby mi zleceniodawca przysłał bukiet róż, to pewnie stwierdziłabym, że gest milusi :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kupować pierścionek zaręczynowy odpada :D ale,słodycz czy kwiatek tak.A jak psycholog lubi fantasty,to kupić mu coś do czytania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kupować pierścionek zaręczynowy odpada :D [/quote ]

Jeszcze by stwierdził, że pacjent mie jest gotowy na zakończenie terapii. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Wg mnie jakoś prezenty rzeczowe nie pasują dla terapeuty. Myślę że ładny bukiet, zwłąszcza że to kobieta, byłby właściwy.

 

Mnie w ogóle nie pasuje dawanie prezentów osobie, która słucha wyłącznie z uwagi na wykonywaną pracę. A za to dostaje wynagrodzenie w formie pieniężnej.

Mogłabym coś podarować przyjacielowi jeśli chciałby mnie wysłuchać, służyć radą czy w jakiś sposób pomóc etc.

 

No ale to ja ;) Znam ludzi, którzy łażą z podarunkami do urzędników w podziękowaniu za załatwienie jakichś spraw a to przecież tychże urzędników praca, tak samo jak praca terapeuty.

 

Chociaż.... jakby mi zleceniodawca przysłał bukiet róż, to pewnie stwierdziłabym, że gest milusi :D

 

A nauczyciele? I akademiccy?

 

Ty żebyś widziała jakie na obronach cuda-wianki mamy :D

żarcia na tydzień, bo dostajemy kosze łakoci (takie wieelkie), poczęstunek zaraz po obronie (ciasto, kawa, herbata), kwiaty.

 

Ale uważam, że w szkołach jest jeszcze gorzej. My nie dostajemy NIC oprócz kwiatów i żarcia - i szczerze mówiąc, wisi nam to, czy to dostaniemy, czy nie. Mogę sobie przecież sama kupić kawę i czekoladę, nieważne w jakiej ilości.

W szkołach jest problem, bo nauczycielki na koniec dostają biżuterię, a jednej ufundowali nawet lot balonem. Dla mnie to patologia i najzwyklejsze łapownictwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×