Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
poprostuzyc

Jak znaleźć sens życia i przyszłości?

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, mam za sobą już 12 lat życia z nerwicą lękową, przeszło 3 z depresją. Siedze od tego czasu w domu, znajomych olewałem to i teraz mnie wszyscy olali i w sumie jestem sam. Grałem w gry przez ten czas, dopóki nie dorosłem i w końcu przestało mnie to cieszyć i sprawiać jako taką przyjemność. Więc chciałbym jakoś ogarnąć sobie życie, prace aktualnie mam - nie jestem z niej zadowolony, mam bardzo mało czasu do tego minimalna stawka - z czasem bede chcial ja zmienic. Mam do was pytanie, jak znaleźć zainteresowania skoro oprócz gier nic innego nie robiłem. Nie znam się na motoryzacji, na informatyce, na mechanice, na budownictwie, nic po prostu nie umiem. Macie jakieś pomysły jak wybrnąć z tej sytuacji i znaleźć witaminę Ż, znaleźć coś co mi sprawia radość i z czego na stare lata będę zadowolony? Jak poradzić sobie skoro słabo zdałem maturę i na db studia się nie dostanę (może zaoczne, ale też nie wiem na jakie się wybrać :( ) Czy wyjechać do UK, iść na jakieś studia? (boję się że wybiorę zły kierunek i stracę tylko czas, pieniądze i nic nie będę miał) A może być dalej samotnym i wybrać kierunek kierowcy zawodowego np. jeżdżąc po EU.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj,

..... jak znaleźć zainteresowania skoro oprócz gier nic innego nie robiłem. Nie znam się na motoryzacji, na informatyce, na mechanice, na budownictwie, nic po prostu nie umiem. ..

To, że się na niczym konkretnym teraz nie znasz jest oczywiste, skoro siedziałeś tylko w grach. Może zacznij od tego, aby o dziedzinach potencjalnie Cię interesujących dowiedzieć się czegoś więcej. Wybierz coś i zacznij czytać na ten temat. Jeśli się okaże, że to Cię nie wciąga, spróbuj innej dziedziny itd. Jest tak wiele dziedzin życia i nauki, że musisz w końcu trafić na coś dla siebie. To zapewne będzie wymagało od Ciebie trochę zaangażowania, ale inaczej się chyba nie da. Jak już coś znajdziesz, będziesz mógł stale poszerzać swoją wiedzę, czy też umiejętności.

 

... Jak poradzić sobie skoro słabo zdałem maturę i na db studia się nie dostanę (może zaoczne, ale też nie wiem na jakie się wybrać :( ) Czy wyjechać do UK, iść na jakieś studia? (boję się że wybiorę zły kierunek i stracę tylko czas, pieniądze i nic nie będę miał)

Nie jesteś jedynym, który słabo zdał maturę i poszedł na studia. Kierunek oczywiście należy dobrze przemyśleć - zobacz jakie są proponowane i szerzej zapoznaj się z tym, co po danym kierunku można robić. Nawet jeśli się okaże, że wybrałeś nie do końca trafnie, to z pewnością nie będzie to czas stracony - w życiu każde doświadczenie i każda wiedza może się przydać. A kierunek można zmienić, być może przez ten czas zorientujesz się, co interesuje Cię naprawdę.

Najgorszym marnotrawstwem czasu jest stać w miejscu, ze strachu nie próbować niczego i po latach obudzić się "z ręką w nocniku". W Twoim wieku każda zmiana jest lepsza niż stagnacja.

Czy wyjechać do UK? A po co, masz na to jakiś plan? Jeśli masz, to czemu nie?

 

A może być dalej samotnym i wybrać kierunek kierowcy zawodowego np. jeżdżąc po EU.

Jeśli właśnie to da Ci satysfakcję w życiu, to tak. Ale dla mnie w Twoim wypadku to pójście na kompletną łatwiznę i prawdopodobnie bardzo szybko poczujesz się z tym źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli właśnie to da Ci satysfakcję w życiu, to tak. Ale dla mnie w Twoim wypadku to pójście na kompletną łatwiznę i prawdopodobnie bardzo szybko poczujesz się z tym źle.

Brzmi jak łatwizna ale czy aby na pewno...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśli właśnie to da Ci satysfakcję w życiu, to tak. Ale dla mnie w Twoim wypadku to pójście na kompletną łatwiznę i prawdopodobnie bardzo szybko poczujesz się z tym źle.

Brzmi jak łatwizna ale czy aby na pewno...[/quote

 

 

Życie w samotności wcale nie jest takie proste. Wiem coś o tym. Żyję w ogromnym odosobnieniu ludzi. To jest czasem jak koszmar. :roll:

Naprawdę jeżeli ktoś myśli, że nikogo nie ma, nie chciałby zamienić się ze mną na samotność. Żyję z dala od kraju, rodziny, nie mam znajomych. To jest na dłuższą metę bardzo przykre. Wydaje mi się, że człowiek potrzebuje innych, by nie zwariować tak naprawdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedzi ;) Wiem, że zostanie kierowcą to droga na łatwiznę i chyba wiem, że nie dałbym rade na dłuższą metę tak żyć. W duszy mimo że choruję na zaburzenia lękowe czuję że potrzebni mi są nowi znajomi i kontakt z nimi.. bo w samotności powoli wariuję :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Studia są dobrym pomysłem. Dałoby to zarówno możliwość kontaktu z ludźmi, jak i nauczenia się czegoś (no i jeszcze miałbyś do tej nauki jakąś motywację)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba jeszcze się nie znalazła osoba, która odkryła sens życia. Ważniejsze jest chyba jednak obranie jakiegoś celu, a ten Ty sam będziesz najlepiej wiedział jaki powinien być. Czy to studia czy kierowca zawodowy, to chyba nie powinno mieć aż takiego znaczenia, ważne aby cokolwiek robić, co sprawia Ci przyjemność.

 

Życie w samotności wcale nie jest takie proste. Wiem coś o tym. Żyję w ogromnym odosobnieniu ludzi. To jest czasem jak koszmar. :roll:

Naprawdę jeżeli ktoś myśli, że nikogo nie ma, nie chciałby zamienić się ze mną na samotność. Żyję z dala od kraju, rodziny, nie mam znajomych. To jest na dłuższą metę bardzo przykre. Wydaje mi się, że człowiek potrzebuje innych, by nie zwariować tak naprawdę.

 

 

Jesteś sam/a z wyboru czy z konieczności?

 

Ostatnimi czasy rozważam opcję ucieczki w totalną samotność aby właśnie nie zwariować :D

Nie mam jednak pewności co do słuszności takiego postępowania, obawiam się, że człowiek faktycznie potrzebuje chociaż namiastki bliskości i relacje w pracy na stopie czysto zawodowej nie koniecznie wystarczą.

A może jednak każdy jest po prostu inny i dla mnie taka opcja byłaby korzystna... :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Bonus

Ja cały czas się zastanawiam nad tą sprawą...

 

Niektórym ludziom jest po prostu trudno znaleźć: sens życia, dobre życie dla siebie.

Chęci są duże, tylko z realizacją nie jest łatwo. Nie chciałbym się załamywać, tylko żyć normalnie. Myślę, że trzeba niektóre rzeczy zaakceptować i z tym żyć.

To trudne, ale innej drogi nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...Ostatnimi czasy rozważam opcję ucieczki w totalną samotność aby właśnie nie zwariować :D

Nie mam jednak pewności co do słuszności takiego postępowania, obawiam się, że człowiek faktycznie potrzebuje chociaż namiastki bliskości i relacje w pracy na stopie czysto zawodowej nie koniecznie wystarczą.

A może jednak każdy jest po prostu inny i dla mnie taka opcja byłaby korzystna... :bezradny:

Po drugiej stronie płotu trawa zawsze jest bardziej zielona.

W sumie co Cię teraz tak wnerwia, by rozważać zmianę stanu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po drugiej stronie płotu trawa zawsze jest bardziej zielona.

 

No właśnie też się tego obawiam

 

W sumie co Cię teraz tak wnerwia, by rozważać zmianę stanu?

 

Eh, chyba wszystko... Począwszy od nieustannych kłótni dotyczących zarówno poglądów jak i życia codziennego tj zajęcia domowe typu sprzątanie itd, kończąc na naruszaniu mojej przestrzeni prywatnej typu przekładanie rzeczy. Muszę znosić jakieś humorki. Przez to wszystko mam tylko nadszarpnięte nerwy. Po co mi to? Nie lepiej żyć w spokoju bez zadym, pretensji i obrażalstwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ostatnimi czasy rozważam opcję ucieczki w totalną samotność aby właśnie nie zwariować :D

Nie mam jednak pewności co do słuszności takiego postępowania, obawiam się, że człowiek faktycznie potrzebuje chociaż namiastki bliskości i relacje w pracy na stopie czysto zawodowej nie koniecznie wystarczą.

A może jednak każdy jest po prostu inny i dla mnie taka opcja byłaby korzystna... :bezradny:

Dlaczego mam wrażenie, że Twoja samotność nie trwałaby długo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
....

Eh, chyba wszystko... Począwszy od nieustannych kłótni dotyczących zarówno poglądów jak i życia codziennego tj zajęcia domowe typu sprzątanie itd, kończąc na naruszaniu mojej przestrzeni prywatnej typu przekładanie rzeczy. Muszę znosić jakieś humorki. Przez to wszystko mam tylko nadszarpnięte nerwy. Po co mi to? Nie lepiej żyć w spokoju bez zadym, pretensji i obrażalstwa?

Lepiej. Z tym, że mój związek właśnie taki jest. Bez kłótni, pretensji, obrażalstwa, naruszania granic. Zdarzają się jedynie sprzeczki trwające kilkadziesiąt sekund, które oboje wygaszamy. Dlatego dla mnie to jest nieco akademicki problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dla mnie sensem wszystkiego są dobre kontakty z innymi ,jeśli tego brakuje,to żle mi z tym i trace sens wszystkiego,najbardziej zabija mnie poczucie psychicznej samotności ,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przecież to jest proste, wystarczy robić to, co się lubi, żeby być szczęśliwym i być dobrym dla innych ludzi. Tylko tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×