Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy ktos przechodzi rzez nerwice lekowa z calodnowymi objawa


Diana82

Rekomendowane odpowiedzi

Od prawie roku mam zawroty glowy ( takie jakby plywanie na statku) pozniej po wszystkich badaniach, podejrzeniach itd itd zaczely sie pojawiac nowe objawy takie jak : drzenie, niepokoj, niespokojny sen, delikatne skurcze miesni ( na nogach, rekach chyba wszedzie).

Ale do rzeczy zawroty mam caly czas, drzenie wewnetrzne tylko jak tabletka przestaje dzialac, a skurcze co jakis czas... Ale dochodza inne np problemy zoladkowe.

I nie wiem czy wmawiam sobie coraz wiecej czy inni ludzie tez borykaja sie z nerwica lekowa, ktora objawy ma caly czas ... Pozdrawiam :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od prawie roku mam zawroty glowy ( takie jakby plywanie na statku) pozniej po wszystkich badaniach, podejrzeniach itd itd zaczely sie pojawiac nowe objawy takie jak : drzenie, niepokoj, niespokojny sen, delikatne skurcze miesni ( na nogach, rekach chyba wszedzie).

Ale do rzeczy zawroty mam caly czas, drzenie wewnetrzne tylko jak tabletka przestaje dzialac, a skurcze co jakis czas... Ale dochodza inne np problemy zoladkowe.

I nie wiem czy wmawiam sobie coraz wiecej czy inni ludzie tez borykaja sie z nerwica lekowa, ktora objawy ma caly czas ... Pozdrawiam :why:

 

 

Opisz coś więcej, w jakich sytuacjach masz te zawroty, jakie tabletki zażywasz itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawroty mam caly czas, jak sie zestersuje wiadomo mocniejsze i nie ma sytuacji w,ktorej ich nie mam no moze odrobine mniej doskwieraja. Tabletki mam przepisane Lorazepam do czasu rozpoczecia psycholterapii ( tzn za jakis miesiac) ze wzgeldu na porod mojej psycholozki....

A do tego jeszcze ta nadwrazliwosc na swiatlo jakbym mogla to zylabym jak w bunkru dobrze,ze okulary nosze to zawsze moge zjac i troche oczom ulzyc, ale nie idzie tak zyc totalna egzystencja masakra :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie,ze bylam u neurologa komplet badan + pobieranie plynu mozg do badania i wszystko w porzadku jak narazie ^^ a tabletki zaczelam brac dlugo dlugo po tym jak zaczelam miec zawroty glowy . Czynniki stresujace? Hmm ja jestem cala stresujaca nie no bez jaj napieta jestem, wybuchowa nie umiejaca sie w chwili obecnej wyluzowac za cholere

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o mnie to ja mam nerwice lękową, ale nie z objawami całodniowymi jak Ty, natomiast tez miałem zawroty głowy, miałem wrażenie jakby chodniki mi uciekały gdy szedłem np do pracy ;) heh, warto by było udać się też do specjalisty psychiatry w tej sprawie, być może trzeba wdrożyć inne leki które Ci pomogą. Lorazepam to lek z rodziny benzodiazepinów, pomaga doraźnie, natomiast warto wiedzieć, że jest lekiem silnie uzależniającym.

 

Tez leczyłem się doraźnie benzodiazepinami, lecz to nie rozwiązało moich problemów lękowych, dopóki nie poszedłem do specjalisty, otrzymałem antydepresant i póki co jest dobrze , ataki nerwicy się skończyły :o:yeah: Jeszcze czekam na psychoterapie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie największym problemem są też zawroty głowy. Wczoraj w galerii mialam takie wrażenie pływania, jakby podłoga mi uciekała, jakbym wyszła ze swojego ciała. Nie znoszę tego :? Obecnie zdarza mi się to najczęściej w galerii handlowej, ale wcześniej miałam tak w pracy i to było okropne. Myślę, że mi na to pomaga regularna psychoterapia. Sam SSRI nie, zresztą zawroty zaczęły się jak już pól roku bralam fluoksetynę.

Nieraz mam też tak, że coś mi się jakby rusza, przesuwa w głowie ciężkiego, ale chyba najgorsza jest ta dziwna lekkosć w głowie, bujanie jak na statku, bo mi się przy tym pojawia odrealnienie, a to już jest jazda na maksa :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na początku napiszę, że jestem wyposażona w cały pakiet zaburzeń psychicznych włącznie z silną nerwicą.

I tak co do pytania; u mnie objawy trwają od rana do momentu kiedy wreszcie zdołam zasnąć.

Jakiś czas temu sama na własną rękę odstawiłam leki i teraz wiem, że postąpiłam bardzo, bardzo źle.

I cóż; zaraz po przebudzeniu, pierwsze co źle się zadziewa to strasznie zlewa mnie potem.

Wyskakuję spod kołdry jak poparzona i siedzę na łóżku dobre 10min by do siebie dojść.

Towarzyszy temu silne uczucie niepokoju, mdłości włącznie z odruchami wymiotnymi i olbrzymia niechęć do jakiejkolwiek formy funkcjonowania.

Przykładowo; wcześniej, na lekach, dzień zaczynałam od kawy, natomiast na chwilę obecną mój pierwszy posiłek spożywam dopiero z 5, 6godzin po przebudzeniu bo drażnią mnie nawet zapachy.

Poza problemami z jedzeniem i poceniem się oraz zmiennością temperatury; czyli raz zimno raz gorąco, każda wykonywana przeze mnie czynność powoduje silne nerwy i sztywność ciała.

Zaciskam się, tj. cały układ mięśniowo szkieletowy, włącznie z zaciskaniem szczęk, poza tym wciąż prężę ciało, wyginam się jak kot bądź prężę stopy.

Do tego dochodzą niesamowita drażliwość i niekontrolowane stany agresji; rzucanie przedmiotami i niemiłosierne wydzieranie się na bliskich bez wyraźnych powodów.

Każdy dźwięk jest dla mnie czymś w postaci; jakby ktoś walił mnie młotem po głowie; i teraz np: w tej chwili kaszel ojca doprowadza mnie do pasji i życzę mu w głębi duszy by się wreszcie udusił na dobre; wiem to okropne ale nie umiem nad tym zapanować.

Co jeszcze; silne uczucie duszenia w gardle i klatce piersiowej NON STOP.

Dolegliwości żołądkowe - na porządku dziennym- wieczne ssanie w żołądku.

Zjem - od razu toaleta.

No i; najgorsze - BEZSENNOŚĆ.

Z paranoi; ciągła gonitwa myśli, podejrzenia, że wszyscy mówią tylko o mnie i patrzą tylko na mnie, wrogo rzecz jasna bądź w formie prześmiewczej.

Stany lękowe; regularnie dzień w dzień < nie ma mowy o wyjściu z domu, czasem nawet podróż do kuchni czy do drugiego pokoju jest wielkim wyzwaniem>

Tak jakbym "funkcjonowała" z bronią przystawioną do skroni, bądź była uwięziona w "chwili tuż przed zderzeniem czołowym z ciężarówką"

Rezultat; Jestem maksymalnie wyczerpana, obolała i życzę samej sobie śmierci by ten koszmar wreszcie się skończył.

To zaburzenie jest wręcz niehumanitarne.

I naprawdę szczerze i bez bicia mogę stwierdzić, że nerwica sprowadziła mnie na totalne dno życiowe bez nadziei, że kiedykolwiek będzie lepiej.

Aktualnie, tj od około dwóch tygodni znowu powoli wprowadzam leczenie neuroleptykiem ale jak widać muszę jeszcze poczekać na odpowiednie działanie tego leku.

I jedno jest pewne; bez medykamentów nie dałabym rady a moje znerwicowanie skończyłoby się bądź zawałem bądź udarem.

Dodam jeszcze, że o kontaktach międzyludzkich,i innych relacjach nie ma u mnie mowy.

Z tego względu, że zbyt wiele przykrych dolegliwości rządzi moim umysłem i ciałem nie umiem oddać się osobom trzecim.

Nie umiem rozmawiać i skupiać się na rozmowie.

Ludzie mnie unikają czemu się wcale nie dziwię bo moja zmienność nastrojów jest wręcz porażająca.

Ogólnie rzecz biorąc jest bardzo fatalnie i czy coś się poprawi nie wiem.

Mam cichą nadzieję, że tak...w innym wypadku tak jak wspomniałam, zapewne wysiądzie mi serce.

Zapomniałam jeszcze wspomnieć, że od około miesiąca zaczęłam się kiwać jak osierocone dziecko; czy jem, czy rozmawiam z mamą, czy siedzę przed komputerem kiwam się nieustannie. Na zewnątrz natomiast; poza domem < gdzie niekiedy muszę się pojawić, np; w sklepie; a szczególnie w kolejce; nie umiem ustać normalnie w miejscu-chodzę przykładowo w kółko jak bąk bądź stąpam z nogi na nogę> - pełnia upokorzenia przed otoczeniem co zakrawa już na niepełnosprawność umysłową.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapomniałam jeszcze dodać, że wspomniane przez co po niektóre osoby; zawroty głowy, towarzyszą mi dzień w dzień.

Zwłaszcza kiedy z pozycji siedzącej wstaję do pionu-wtedy muszę przytrzymać się czegoś, np: łóżka czy ściany by nie upaść na ziemię.

No i to uczucie jakbym miała zaraz zemdleć, to nieodzowny element w chwilach apogeum przykładowej, nerwowej sytuacji.

Momentalnie robię się chwiejna i zataczam się jak pijana osoba-na ulicach jest najgorzej bo są one usiane ludźmi, którzy dodatkowo jeszcze wpędzają w silne poczucie winy swoimi spojrzeniami typu " co się z nią dzieję? pewnie jest pijana bądź pod wpływem narkotyków"

Dlatego też, tak jak napisałam wcześniej wychodzę tylko wtedy kiedy jestem do tego zmuszona.

I naprawdę, gdybym wiedziała, że będę miała takie a nie inne życie i tego typu zaburzenia, otrułabym się już w zarodku by w ogóle nie przychodzić na świat.

Zdecydowanie mogę napisać, że jest to piekło za życia, gdzie boleśnie płoniesz i z sekundy na sekundę jest Cię coraz mniej aż w końcu całkowicie znikasz tylko po to by następnego dnia znów się pojawić i przechodzić kolejne katusze :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×