Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
martusia1979

Leczenie nerwicy bez LEKÓW!

Rekomendowane odpowiedzi

Witaj ja , jestem bez lekarstw na samej terapii i funkcjonuje w miare normalnie ;) Owszem lekko nie bylo i nie jest ale na lekach bylo jeszcze gorzej.

Teraz juz znam swoja chorobe na tyle ze wiem co mnie moze z jej strony spotkac .Sa dni ze calkiem normalnie sie czuje , nie sluza mi stresy .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zaczęłam od leków, potem leki z psychoterapią, odstawiłam leki i psychoterapię prawie równocześnie. Chociaż różnica 2 miesięcy może być dla kogoś spora. Robiłam spore przerwy w braniu leków, trwające pół roku do roku. Zaakceptowałam to, że nie zawsze będę tryskać energią i że będę popełniać błędy.

Są gorsze dni, ale od ponad roku nie sięgnęłam po nic. W trudnych momentach wiem staram się odtworzyć to co mówili mi inni, coś motywującego. To raczej pomaga :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za szybka odpowiedz nie biorę żadnych leków ponad 2 miesiące ale mam jakieś załamanie psychiczne próbuje mnie złamać do tej pory było nawet nie żle ,jakieś rady?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

martusia1979, z jakiego powodu zaprzestałaś branie leków? Chodzisz nadal na psychoterapię? ( bo pamiętam, że byłaś dosyć zadowolona )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

brałam leki przez 4 mieisiace poczułam się lepiej , a że nie jestem ich zwolenniczką przestałam je brać .Mój lekarz oczywiście za porozumieniem z nim powiedział ,że mogę odstwaić i spróbować skuteczności terapi. Było nie zle ale od paru dni czuję sie psychicznie gorzej nie chcęm powrotu do leków. Lepiej mi się wychodzi z domu pokonałam już parę leków ale teraz jest mi ciężko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witaj ja , jestem bez lekarstw na samej terapii i funkcjonuje w miare normalnie ;) Owszem lekko nie bylo i nie jest ale na lekach bylo jeszcze gorzej.

Teraz juz znam swoja chorobe na tyle ze wiem co mnie moze z jej strony spotkac .Sa dni ze calkiem normalnie sie czuje , nie sluza mi stresy .

Napisz jak możesz jakie miałaś dolegliwości i jak długo się leczysz. Może to mi brakuje siły do walki z tym gu...! Może powinnam bardziej wziąść się w garść i nie zaprzepaścić tego co do tej pory osiągnełam?!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
brałam leki przez 4 mieisiace poczułam się lepiej , a że nie jestem ich zwolenniczką przestałam je brać .Mój lekarz oczywiście za porozumieniem z nim powiedział ,że mogę odstwaić i spróbować skuteczności terapi. Było nie zle ale od paru dni czuję sie psychicznie gorzej nie chcęm powrotu do leków. Lepiej mi się wychodzi z domu pokonałam już parę leków ale teraz jest mi ciężko.

Znam ten ból Marta.. Na lekach jestem kilka lat, druga terapia w trakcie i coraz gorzej się czuję. Do tego sam pakuję się w sytuacje które sprawiają że czuję się jeszcze gorzej. Nie wiem czy też tak masz..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

izaa, a dlaczego masz nie tryskac energią??? Skoro dalej masz jakies epizody to niestety może warto bylo by poszukac terapeuty dobrego.

 

Prawda jest taka ze mozna zyc bez lekow i miec zyciedo niczego. Mozna tez brac leki ale to prowizorka zycia. Na początku są pomocne ale póki nie zmieni sie psyche to nie wyleczy sie nigdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pare lat temu zachorowałam na nerwice, nie wychodziłam z domu przez kilka miesiecy (tzn. daleko od domu nie wychodziłam)

Leczyłam sie pare miesiecy lekami, byłam kilka razy u psychologa, ale jakos mnie nie przekonał.

Jak mi sie polepszyło i byłam w staie wrocic do normalnego zycia to z dnia na dzien odstawiłam leki.

To była maskra, odechciało mi sie zyc na jakis czas, ale juz nie wrocilam do lekow.

Zaczełam nowe zycie, zdałam mature i wszystko zmieniło sie u mnie o 180*, przez jakis czas byłam szczesliwa i czulam sie dobrze bez lekow :)

Teraz niestety znowu wrociło, nerwica łagoniejsza niz wczesniej, ale mam objawy depresji a wczesniej miałam tylko nerwice.

Chyba za pozno zareagowałam... od roku sie zle czuje ale nie zorientowałam sie, ze to przez to/;

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Enii w życie ludzi wpisana jest radość, smutek, złość gniew, duma itd... Człowiek nigdy nie będzie non stop szczęśliwy, bo zawsze do czegoś dąży, coś go znudzi. Każdy ma prawo mieć gorsze dni. A co do leków, nie jestem ich zwolenniczką, uważam że kto daje radę bez nich nie powinien ich brać.

Uważam się też za osobę zdrową psychicznie, aczkolwiek wiem, że cierpiałam na zaburzenia lękowe. Co będzie dalej to czas pokaże

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O, fajnie widzieć że są takie osoby. Też podjęłam decyzję, żeby spróbować bez leków. Ja daję radę funkcjonować bez nich, chociaż czasem kusi, to taka ładna perspektywa, żeby życie było łatwiejsze.

Ale myślę sobie, że skoro moim celem jest czuć znowu radość i szczęście, to nie mogę się zamykać na emocje. Wolę przetrwać te okresy złości i smutku, jeśli to mi pomoże przeskoczyć "na drugą stronę" niż całkowicie się zamknąć na uczucia. Chcę czuć cały czas, nawet jeśli jest to niszczące mnie przerażenie, bo to minie i to pokonam.

Myślę, że izaa ma rację, jeśli ktoś daje radę bez nich, to niech spróbuje bez nich.

Psychiatrzy często szybko te leki przepisują, a moja pani psycholog stwierdziła, że nie muszę ich brać, jeśli nie chcę.

Tylko, że ważna jest psychoterapia, jak pisze Enii - trzeba zmienić sposób myślenia, nad tym pracować, to ważne :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

martusia1979, ja mam stwierdzone tak : zaburzenia depresyjno lekowe z atakami paniki plus agorafobia.

I ogarniam to jakos chociaz pierwsze dwa miesiace to w lozku przelezalam ;)

Teraz duzo wychodze , mam lęki bo to oczywiste ale nie skupiam sie na nich , raczej sobie powtarzam ze mi mina za chwile i mijaja .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dziękuję wszystkim ! Jakoś dzisiaj przetrwałam tak naprawdę wziełam się za siebie dopiero od momentu terapii ( od stycznia tego roku) wcześniej 2 lata brałam leki i do dupy było to życie oczywiście czekałam między czasie na cud myślałam ,że samo przejdzie( takiego miałam psychiatrę- masakra!)

Obecnie jestem 2 miesiąc bez leków i dzisiaj mnie tak wzięło deprecha spadek samopoczucia i dziwnie naprawdę dziwne odczucia ( ale to już chyba sprawa lęku).

Raffus staram się unikać sytuacji stresujących ale Enii ma rację bez zmiany sposobu myślenia nie ma szans na przetrwanie. Dzisiaj zauważyłam ,że można odwrócić złe myślenie tylko trzeba się postarać udało mi się to na działce , gdy poświęciłam się pracy i zaangażowałam się w nią wcześniej kompletnie to do mnie nie docierało. Ja jestem strasznie sceptycznie nastawiona do leków męczę się ale nie wezmę uspokajaczy, ja się żle czułam biorąc przeciwlękowe ogólnie leki były dobre ale mimo wszystko psychika robi swoje.

pozdrawiam Was serdecznie ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Enii w życie ludzi wpisana jest radość, smutek, złość gniew, duma itd... Człowiek nigdy nie będzie non stop szczęśliwy, bo zawsze do czegoś dąży, coś go znudzi. Każdy ma prawo mieć gorsze dni. A co do leków, nie jestem ich zwolenniczką, uważam że kto daje radę bez nich nie powinien ich brać.

Uważam się też za osobę zdrową psychicznie, aczkolwiek wiem, że cierpiałam na zaburzenia lękowe. Co będzie dalej to czas pokaże

 

Alez oczywiście.. Bardziej chodziło mi o poddanie sie ''o ja biedna mam nerwice i bedzie ze mna do końca i nigdy nie wyjdę''

 

Aurora88, ta nasza cywilizascja jest popaprana. Przy nerwicach podstawa jest psycholog/terapeuta ale..... on zamiast byc podstawą leczenia jest dodatkiem.. Przeciez tak jak depresja nerwice są ''choroba''duszy,naszych przezyć, emocji, dzieciństwa-kazdy ma swoja historie, punkt w ktorym z mysleniem cos poszło nie tak, sytuacje która przerosla itd..

 

 

Twoja psycholog mądra lecz w sytuacji jak potrzebujesz zwolnienie do pracy to psychiatra popatrzy na Ciebie jak na klamcę (gdy powiesz że nie chcesz brac leków)..

 

martusia1979, moja koleżanka wyszla bez leków i przez ponad 5 lat nie ma nawrotu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

martusia1979, dla mnie tez jest ona wzorem niedoścignionym. Zmienila siebie, swoje spostrzegania swiata, reagowania na sytuacje- cos na zasadzie Pawlikowskiej .. Wgłebila sie w bardziej duchowy wymiar ( bardziej w strone Murphego, L.Hay, K. Byron)..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Enii mam jeszcze jedno pytanie ... czy twoja koleżanka nie miałaby nic przeciwko gdybym z nia popisała przydałby sie ktoś taki na pozytywne wsparcie ;-) pozdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Twoja psycholog mądra lecz w sytuacji jak potrzebujesz zwolnienie do pracy to psychiatra popatrzy na Ciebie jak na klamcę (gdy powiesz że nie chcesz brac leków)..

 

Dobrze w takim razie, że takiego zwolnienia nie potrzebuję - nie mam chorobowego, ale jak chcę sobie zrobić wolne, to sobie robię wolne i nikomu to nie przeszkadza, no tylko problem że nie zarobię w tym czasie. Ale to co, psychiatrzy są tak bardzo anty na osoby, które nie biorą leków i chcą się leczyć inaczej?

 

Czy psychiatra może prowadzić psychoterapię i nie przepisywać leków? czy to zawsze jest podział - psychiatra daje leki, psycholog robi psychoterapię? Raz weszłam na stronę psychiatry i było tam opisane dużo, co robi podczas rozmowy, jak stara się pomóc swoim pacjentom dojść do jakiś emocji, a na mojego maila odpowiedziała "nie prowadzę terapii". Więc co to jest wtedy, jak nie terapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aurora88, ja swego czasu trafiłam do jednej psychiatry, która równocześnie była psychoterapeutką i byłam na kilku wizytach. Ona od samego początku powiedziała, że jak chcę mieć efekty terapii, to nie ma się co pakować w psychotropy, chyba że małe dawki, bo one blokują emocje i utrudniają sam proces psychoterapeutyczny... a ja byłam wtedy w fatalnym stanie, w dodatku z mega problemami ze snem :? Szybko zrezygnowałam z terapii u tej lekarki, bo to było jedno wielkie nieporozumienie... zero kontaktu :bezradny:

i jeszcze musiałam dojeżdżać do innego miasta. Teraz wiem, że psychoterapia powinna wyglądać zupełnie inaczej. Mnie lekarka w Poradni Zaburzeń Snu w Warszawie powiedziała, że owszem zdarzają się przypadki, gdzie psychiatra prowadzi także psychoterapię, ale ona osobiście odradza takie połączenie, bo nie można być dobrym w dwóch rzeczach ( już same studia medyczne wymagają dużo wysiłku, potem staże, praktyka, wiadomo, to gdzie tu miejsce na szkolenie się w zakresie psychologii... siłą rzeczy to się musi odbić na jakości :? )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arasha sądzę ,że wniosek z tego taki ,że lepiej bez leków i terapia....? Ja właśnie miałam możliwości skorzystać z terapii u swojego psychiatry ale te powiązanie jakoś mnie odpychało i poszukałam sobie innego terapeuty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może dodam coś od siebie. Mam depresję od 6 lat, jednak najgorsze już za mną. Właśnie te 6 lat temu miałam najgorsze stadium depresji. Chciałam się zabić, nie wychodziłam z domu, z nikim nie rozmawiałam, zawalałam szkołę. Wyszłam z tego bez leków. Nie chciałam sobie wtedy pomóc, nawet nie wiedziałam, że to depresja, po prostu byłam pewna, że to kres mojego życia. Było bardzo ciężko, w efekcie nie wyleczyłam się z depresji, nadal ją mam, do tego nerwica i doszły stany lękowe. Jednak jest jeden plus nie brania leków - teraz nawet jak jest źle, nie mam już myśli samobójczych. Owszem czasem myślę, że lepiej by mnie tu nie było, ale nie traktuje tego poważnie. Dlaczego? Bo w złych chwilach przypominam sobie siebie z tamtych lat, która dałaby sobie rękę uciąć, że nigdy nie będzie lepiej. Lepiej jednak jest i wiele się zmieniło. To, że wyszłam z najgorszego gówna, jakie jest chęć odebrania sobie życia daje dużo siły, że nie warto się zabijać, bo może się coś zmieni. Zmiana bez leków wymagała dużo siły, ale się opłaciło. Jednak nie uważam, że nie powinno się ich brać. Po prostu nie ciągle. gdybym wtedy brała możliwe, że w tamtym okresie nie popełniłabym tylu błędów i tak długo się nie motała. Ale wiem też, że samymi lekami bez pracy nad psychiką i naszym myśleniem nic nie zmienimy.

Muszę przyznać, że teraz sama eksperymentuje z ziołowymi tabsami, bo moja nerwica nie daje mi życia. Nie umiem sobie z nią radzić, dlatego łykam po 6 tabletek dziennie by zabić stres, panikę itd. Branie leków zwalnia mnie trochę z pracy nad swoimi lękami i nerwicą. Wiele razy próbowałam przeżyć stresujące sytuację bez nich i nie pomagało. Umieram z nerwów nawet przed jakimiś zajęciami, bo boję się czy profesor mi czegoś złego nie powie. (tak wiem głupie).

Morał jest taki - tabletki dobra rzecz jeśli naprawdę czujesz taką potrzebę, ale główne siły skupiaj na terapii. Uważam, że ona jest najważniejsza. Widzę ile mi to dało, i ile mi odbiera skupianie się na samych tabletkach. Ja jednak nie umiem pokonać nerwicy bez zjedzenia prochów, nie mam pomysłu jak pokonać lęki.

Życzę powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×