Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

izaa

Użytkownik
  • Zawartość

    1047
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Czuję się jak korpo-robol. Chcą kontrolować każdą moją minutę. Co robię, co mogę robić lepiej by zwiększyć zyski. Kasa, kasa, kasa... Już półmetek, a potem - wierzę, że trafię gdzieś gdzie nie będzie manipulacji, śledzenia i kontrolowania każdej godziny i gdzie bardziej docenia się ludzi.
  2. Mam jakiegoś doła. Może jestem chciwa, ale dołująca jest myśl, że rodzice będą utrzymywać oboje zarabiające dzieci, a mi nawet nie pomogą, mimo iż nie żyję w luksusach. Od zawsze była faworyzacja rodzeństwa. Chyba nie ja jedna musiałam naprostować swoje odchylenia z tego powodu.
  3. Od rana czuję lęki, nie lubię przebywać w domu, sama, jestem spaczona. Wiem, że nie byłoby lęków gdyby nie to, że ciągle nie dosypiam. Muszę znaleźć jakiś złoty środek.
  4. Nic mi się nie chce, mam lenia. A z drugiej strony czuję się głupsza od innych, mam chyba zły dzien
  5. Też boję się iść do pracy, bo jestem mega wciekła i boję się, że wybuchnę :).
  6. Czuję duże napięcie i czuję sie oszukana... ciekawe czy wytrzymam tak długo... mam nadzieję, że to tylko zły humor i przeboleję te oszustwo, bo chyba nic nie poradzę, lecz uwiera niemiłosiernie... Ale czy poświęcenie ma sens, czy się oby nie wypalę?
  7. Ale teraz wychodzi jaki ze mnie lękowiec. Zasiedziałam sie w jednym miejscu i boje się zmiany pracy i zmiany miejsca pracy. Ale tłumaczę sobie, że 90% ludzi by czuło stres na moim miejscu... Niemniej mam nadzieję, że tą pracę dostanę, to będzie wielki krok w stronę rozwoju osobistego i praca w zawodzie.
  8. Mija 2 lata odkąd jestem wolna od antydepresantów... Czy to znaczy, że mogę oficjalnie powiedzieć "ojej, wyleczyłam się z depresji". I tak i nie. Praca nad sobą wiele mi dała, ale motorem do pozytywnych myśli był rozwój osobisty. Obecnie czuję, że stoję w miejscu... Ale do depresji mi daleko, do nerwicy też, do natręctw również. A czy praca nad sobą uchroni nas przed depresją? Nie. Wystarczy mieć dużo gorsze życie niż się miało. Wystarczy się na coś nie godzić. Do ludzi, którzy uważają, że z depresją można sobie poradzić samemu - nie każdy umie sobie radzić z problemami jak ty. Jeden coś oleje, a drugi odczuje to jako porażkę. Nie zawsze praca nad sobą przynosi szybkie rezultaty- czasami trzeba się tego uczyć latami. Nie zawsze rozmowa pomaga- czasem człowiek zamyka się w sobie i nie wierzy już nikomu. Życzę każdemu, by chciał walczyć z problemami i nie poddawać się- to najłatwiejsza droga do wyjścia z depresji... i pogodzenie się z niepowodzeniami, kompleksami.
  9. "jeśli próbuje obalić równanie 2+2=4, to to również jest nauka?" Tak to też jest nauka i wyobraź sobie są ludzie którzy się tym zajmują- logika. Rozwiązują jakieś tam logiczne zadanka. Ale ja nigdy logiki nie czułam więc ci nie powiem o co tu chodzi. Teraz mamy od prawie wszystkiego naukowców. Specyfiką naukowców jest to, że to są specjaliści od bardzo wąskiej dziedziny. Żebym zrozumiała jak struktura wody wpływa na wchłanianie się związków chemicznych to chyba powinnam iść na jakiś kurs, gdzie musieliby mi wszystko od podstaw tłumaczyc.
  10. Reynevan skoro ktoś bada strukturę wody i jej właściwości, są artykuły --> to nauka. Śmiercionauta napisałam ogólnie, o przeciętnych ludziach, znaczna większość ludzi nie bada struktur wody. Chodziło mi bardziej, że o takich tematach lepiej pisać ze specjalistami. Tutaj powstaje bełkot, to jest tak wąska dziedzina nauki, że ktoś kto się tym nie zajmuje nie do końca zrozumie przekaz.
  11. że co nie ma nic wspólnego z nauka?
  12. Wg mnie nie ma sensu pisać o takich rzeczach na forum tego typu :). Takie tematy lepiej zakładać na jakiś forach dla zapalonych naukowców. Przeciętny zjadacz chleba nie wie nawet co to np: anabioza oraz nie wie gdzie występuje staw zawiasowy. Tak a propo mózgu i energii- mnie uczono, że mózg żywi się tylko glukozą. Nikt nie podawał przykładu wody jako kofaktora... no cóż :). Mi jeden z naukowców probował wmówić że cząsteczka wody jest liniowa.... Dla zdrowych ludzi najlepsza jest zbilansowana dieta, a jeżeli ktoś ma problem z niedoborem składników i chce je uzupełniać w wodzie to najlepiej byłoby iść do specjalisty . Wody wysokomineralizowane można pić z umiarem, zresztą jak większość produktów. Zresztą istnieją też i tacy co uwazają, że nabiał jest niezdrowy bo... wzmaga działanie autoimmunolgiczne organizmu (ojojoj!). Czyli możemy wyciągnąć wniosek, że nasz ogranizm wzmaga układ immunologiczny bo spotyka antygeny pochodzące z mięsa i nabiału... Wniosek: Zdrowy rozsądek we wszystkim :) Trochę Cie rozumiem, że chcesz porozmawiać z kimś o strukturze wody, ale raczej tu nie znajdziesz osób, które posiadają dużą wiedzę na ten temat (nie ubliżając nikomu). Tak samo ja nie znajdę nikogo, kto mi powie jaki zapach ma Pseudomonas na płytce, oraz co to N. fowleri.
  13. tahela może zrób sobie antybiogram :). chociaż prawdopodobnie to infekcja wirusowa, skoro gorączki nie masz. Na wirusy nie ma leków, jedyne co możesz to wzmacniać odporność i odpoczywać w domu. Możesz mieć superinfekcję, czyli co chwile atakuje cię inny mikrob. Popróbuj oprócz leków możesz robić sobie solanki oraz płukanki ziołowe. No i wygrzej się porządnie.
  14. Follow_ czasami sama sobie zadaję to pytanie, szczególnie ostatnio... czemu to życie takie nudne jest?! Ale wierzę, że czeka nas w życiu jeszcze wiele zajebistych rzeczy :)
  15. izaa

    depresja po przebudzeniu

    remic1 dochodzisz do sedna sprawy :) pewne rzeczy trzeba sobie tłumaczyć, szukać rozwiązań- "Powiedziałem, że nie pozwalam. Po prostu próbowałem sobie uświadomić, jak to będzie rano wyglądało i się na to przygotować, żeby móc z tym walczyć. Dziś też zamierzam". Druga kwestia- chłopie, zaakceptuj siebie (tak, wiem, pomyślisz, przyszła mądralińska i pisze pierdoły), tzn pracuj nad akceptacją siebie, pamietaj, że nawet jak jesteś obarczany winą za błędy to KAŻDY je popełnia. Jeżeli twoja samoocena wzrośnie to pewne porażki nie będą tak wyprowadzać Ciebie z równowagi. Może podam ci swój przykład: Długie lata cierpiałam na bezsenność, w liceum to były 3 godziny snu na dobę. Na studiach zaś włączył mi się perfekcjonizm. On był przydatny, bo wymagano ode mnie wkuwania na pamieć ogromnych ilości materiału (kilka tysiecy stron na semestr), przez co szybko sie wypaliłam. Nie akceptowałam błędów, porażek, wciąż wydawało mi się, że muszę sie wyróżniać. Potem przyszła depresja. Ba i nawet tutaj nie zwalniałam. Dostałam szereg różnych leków zaczynając od leków nasercowych po benzodiazepiny. Leki pomogły mi przetrwać ten ciężki okres i byłam zdolna pochłaniać dalsze książki. Jednak uczucie pustki pozostało. Czułam się jak robot, który musi zrobić to i tamto. Dopiero z czasem zaakceptowałam to kim jestem. Pozwoliłam na błędy, nie karam się za nie. Dzięki temu moja praca mimo błędów jest płynna. Widzę wokół, że popełniają błędy wszyscy. Niektórzy nawet więcej mimo, iż są w fachu dłużej. Jak się wścieknę to też umiem to rozładować, sięgam po książki. Pomógł mi terapeuta, taki zwykły (od leczenia nerwic, depresji), ale chyba bardziej pomogła mi osobowość tego człowieka. Nie bał się wtrącać swoich opinii albo mnie chwalić (co nie jest do końca perfekcyjne). Opisywałam swoje odczucia i swoje myśli, wskazywał błędy w rozumowaniu. Podawał techniki relaksacji. Ale co najważniejsze uświadomił mi, że moje odczucia są poprostu normalne. Praca nad sobą nigdy nie jest łatwa, trzeba walczyć z tym lękiem. Ale udało się naprawić wiele błędów w myśleniu, nie ma już błędnego koła. Jeżeli masz utrudniony dostęp do specjalistów to warto być ze swoimi odczuciami rozmawiał z kimś komu ufasz, nawet wirtualnie. Masz trudną drogę za sobą, ale sobie radzisz- wyjechałeś za granicę i pracujesz. Pora żebyś zaczął również nagradzać siebie za postępy, a nie tylko karać...
×