Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

izaa

Użytkownik
  • Zawartość

    1047
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Też boję się iść do pracy, bo jestem mega wciekła i boję się, że wybuchnę :).
  2. Ale teraz wychodzi jaki ze mnie lękowiec. Zasiedziałam sie w jednym miejscu i boje się zmiany pracy i zmiany miejsca pracy. Ale tłumaczę sobie, że 90% ludzi by czuło stres na moim miejscu... Niemniej mam nadzieję, że tą pracę dostanę, to będzie wielki krok w stronę rozwoju osobistego i praca w zawodzie.
  3. "jeśli próbuje obalić równanie 2+2=4, to to również jest nauka?" Tak to też jest nauka i wyobraź sobie są ludzie którzy się tym zajmują- logika. Rozwiązują jakieś tam logiczne zadanka. Ale ja nigdy logiki nie czułam więc ci nie powiem o co tu chodzi. Teraz mamy od prawie wszystkiego naukowców. Specyfiką naukowców jest to, że to są specjaliści od bardzo wąskiej dziedziny. Żebym zrozumiała jak struktura wody wpływa na wchłanianie się związków chemicznych to chyba powinnam iść na jakiś kurs, gdzie musieliby mi wszystko od podstaw tłumaczyc.
  4. Reynevan skoro ktoś bada strukturę wody i jej właściwości, są artykuły --> to nauka. Śmiercionauta napisałam ogólnie, o przeciętnych ludziach, znaczna większość ludzi nie bada struktur wody. Chodziło mi bardziej, że o takich tematach lepiej pisać ze specjalistami. Tutaj powstaje bełkot, to jest tak wąska dziedzina nauki, że ktoś kto się tym nie zajmuje nie do końca zrozumie przekaz.
  5. że co nie ma nic wspólnego z nauka?
  6. Wg mnie nie ma sensu pisać o takich rzeczach na forum tego typu :). Takie tematy lepiej zakładać na jakiś forach dla zapalonych naukowców. Przeciętny zjadacz chleba nie wie nawet co to np: anabioza oraz nie wie gdzie występuje staw zawiasowy. Tak a propo mózgu i energii- mnie uczono, że mózg żywi się tylko glukozą. Nikt nie podawał przykładu wody jako kofaktora... no cóż :). Mi jeden z naukowców probował wmówić że cząsteczka wody jest liniowa.... Dla zdrowych ludzi najlepsza jest zbilansowana dieta, a jeżeli ktoś ma problem z niedoborem składników i chce je uzupełniać w wodzie to najlepiej byłoby iść do specjalisty . Wody wysokomineralizowane można pić z umiarem, zresztą jak większość produktów. Zresztą istnieją też i tacy co uwazają, że nabiał jest niezdrowy bo... wzmaga działanie autoimmunolgiczne organizmu (ojojoj!). Czyli możemy wyciągnąć wniosek, że nasz ogranizm wzmaga układ immunologiczny bo spotyka antygeny pochodzące z mięsa i nabiału... Wniosek: Zdrowy rozsądek we wszystkim :) Trochę Cie rozumiem, że chcesz porozmawiać z kimś o strukturze wody, ale raczej tu nie znajdziesz osób, które posiadają dużą wiedzę na ten temat (nie ubliżając nikomu). Tak samo ja nie znajdę nikogo, kto mi powie jaki zapach ma Pseudomonas na płytce, oraz co to N. fowleri.
  7. Follow_ czasami sama sobie zadaję to pytanie, szczególnie ostatnio... czemu to życie takie nudne jest?! Ale wierzę, że czeka nas w życiu jeszcze wiele zajebistych rzeczy :)
  8. izaa

    depresja po przebudzeniu

    remic1 dochodzisz do sedna sprawy :) pewne rzeczy trzeba sobie tłumaczyć, szukać rozwiązań- "Powiedziałem, że nie pozwalam. Po prostu próbowałem sobie uświadomić, jak to będzie rano wyglądało i się na to przygotować, żeby móc z tym walczyć. Dziś też zamierzam". Druga kwestia- chłopie, zaakceptuj siebie (tak, wiem, pomyślisz, przyszła mądralińska i pisze pierdoły), tzn pracuj nad akceptacją siebie, pamietaj, że nawet jak jesteś obarczany winą za błędy to KAŻDY je popełnia. Jeżeli twoja samoocena wzrośnie to pewne porażki nie będą tak wyprowadzać Ciebie z równowagi. Może podam ci swój przykład: Długie lata cierpiałam na bezsenność, w liceum to były 3 godziny snu na dobę. Na studiach zaś włączył mi się perfekcjonizm. On był przydatny, bo wymagano ode mnie wkuwania na pamieć ogromnych ilości materiału (kilka tysiecy stron na semestr), przez co szybko sie wypaliłam. Nie akceptowałam błędów, porażek, wciąż wydawało mi się, że muszę sie wyróżniać. Potem przyszła depresja. Ba i nawet tutaj nie zwalniałam. Dostałam szereg różnych leków zaczynając od leków nasercowych po benzodiazepiny. Leki pomogły mi przetrwać ten ciężki okres i byłam zdolna pochłaniać dalsze książki. Jednak uczucie pustki pozostało. Czułam się jak robot, który musi zrobić to i tamto. Dopiero z czasem zaakceptowałam to kim jestem. Pozwoliłam na błędy, nie karam się za nie. Dzięki temu moja praca mimo błędów jest płynna. Widzę wokół, że popełniają błędy wszyscy. Niektórzy nawet więcej mimo, iż są w fachu dłużej. Jak się wścieknę to też umiem to rozładować, sięgam po książki. Pomógł mi terapeuta, taki zwykły (od leczenia nerwic, depresji), ale chyba bardziej pomogła mi osobowość tego człowieka. Nie bał się wtrącać swoich opinii albo mnie chwalić (co nie jest do końca perfekcyjne). Opisywałam swoje odczucia i swoje myśli, wskazywał błędy w rozumowaniu. Podawał techniki relaksacji. Ale co najważniejsze uświadomił mi, że moje odczucia są poprostu normalne. Praca nad sobą nigdy nie jest łatwa, trzeba walczyć z tym lękiem. Ale udało się naprawić wiele błędów w myśleniu, nie ma już błędnego koła. Jeżeli masz utrudniony dostęp do specjalistów to warto być ze swoimi odczuciami rozmawiał z kimś komu ufasz, nawet wirtualnie. Masz trudną drogę za sobą, ale sobie radzisz- wyjechałeś za granicę i pracujesz. Pora żebyś zaczął również nagradzać siebie za postępy, a nie tylko karać...
  9. izaa

    Matka, która mnie niszczy..

    Też wychowywałam się w toksycznej atmosferze. Z tym, że mnie głownie niszczyło rodzeństwo. Mieli nade mną przewagę, bo z racji choroby, na którą cierpiałam, każde uderzenie mogłoby spowodować u mnie krwotok i smierć. Musiałam więc unikać walki między nimi. Rodzice nie pomagali nam rozwiązać konflików, nie umieli z nami rozmawiać. Nie będę zagłębiać sie w moje szczegóły. Ale dodam tylko, że codziennie obrzucaliśmy sie wyzwiskami (czasami im odburknęłam, bo jakże inaczej). Codziennie słuchałam, że jestem głupia, gruba, brzydka itd. Od matki, że sobie nie poradzimy w dorosłym życiu. Na studiach słyszałam, że wybrałam najgorszy kierunek z rodzeństwa. Przed studiami postawiłam się i powiedziałam, że za nic w świecie nie zgadzam się na mieszkanie studenckie z rodzeństwem. Studiowałam zupełnie indziej niż oni. W pewnym momencie gdzieś się wypaliłam i wkradła się silna depresja. Od brata usłyszałam, że jestem niedojdą i jestem za głupia, żeby studiować. Odpowiedni psychiatra mnie z tego wyciągnął, po czasie poszłam na terapię. Zaraz miną 2 lata odkąd nie mam żadnych nawrotów choroby. Studia skończone. Pracuję, jestem niezależna, po terapii znam swoją wartość, wiem kiedy coś jest dla mnie toksyczne i się ulatniam z tej atmosfery. Pracuj nad uzyskaniem niezalezności, jeżeli nie jest to obecnie możliwe to idź na terapię, nie ulegaj sugestiom matki. Ostatnio czytałam książę "w niewoli ambicji" - autorce udało się osiągnąc cel w życiu mimo iż ojciec się nad nią znęcał...
  10. izaa

    Pustka.

    Furia czy twoja rodzina nie obniża ci samopoczucia? Odkąd się wyprowadziłam , prawie zapomniałam co to płacz. Nikt mi nie rozkazuje co mam robić, nie zaburza mojego spostrzegania siebie (epitety, że jestem gruba i brzydka to była codzienność, dodam, że moja waga całe życie wynosi 48-54 kg wiec te słowa to paradoks). Zapisywanie na kartce swoich myśli i samopoczucia z tym związanego, też ma swoje zalety. Podczas terapii robiłam różne zapiski i skalę odczuć do tego. Terapeuta pozwolił mi zrozumieć, że wszyscy mają gorsze dni, a moje wahania nastroju nie są takie straszne :).
  11. Radość mi sprawiło, że można znaleźć artykuł mojego współautorstwa juz w internetach :). Podniosło to moją, ostatnio, niską samoocenę...
  12. Napiszę to co zwykle--> zakup nowej książki, dobra kawka
  13. izaa

    depresja po przebudzeniu

    "Moje problemy to brak przyjaciół, nieumiejętność nawiązywania bliskich relacji, porażki osobiste i zawodowe, problemy z dzieciństwa (brak wychowania), adhd i w związku z tym trudności w... we wszystkim. Oraz rodzinna skłonność do depresji." Myślę (chociaż mogę się mylić), że twoim problemem może więc być strach przed niedopełnieniem obowiązków. Może też praca nie daje ci satysfakcji? No i masz jakiś żal do siebie, pewnie masz skłonność do obwiniania się. Pewnie się nie pomylę, jak stwierdzę- gdy leżysz w tym łóżku i leżysz to nakręcasz spiralę myśli- jak znowu coś zawalasz, jesteś beznadziejny, marnujesz czas, trzeba już wstawać a ty nie masz sił... I tu pewnie tkwi twój problem- twoje myśli powodują, że brak Ci sił, brak motywacji. Od głowy zaczyna się wszystko . Dlatego najlepiej będzie jak podejmiesz jakąś terapię, jeżeli specjalista będzie dobry to naprawdę lepiej będziesz radził sobie w codziennym życiu, szczególnie z porannym wstawaniem . Póki co, obierz metodę szybkiego wstawania, bez pier***nia się. I pewnie najlepsza będzie terapia szokowa (jakiś wredny budzik) .
  14. izaa

    depresja po przebudzeniu

    Czy zauważyłeś np że twoje życie od tych 1-3 lat jest bardziej stresujące niż poprzednio? Czy jesteś odpowiedzialny za dużo rzeczy? Albo masz poczucie, że marnujesz czas? Człowiek z rana czuje się gorzej bo wie, że ma zadania do wypełnienia, rozluźnia się na ogół wieczorem, kiedy zrobił to co trzeba. Zrób coś, żebyś musiał wyleźć z łóżka, np ustaw budzik na drugim końcu pokoju, zrób sobie dobre śniadanko wieczorem (o ile nie musi być gorące, bo rano nie będziesz miał dużych chęci). Włącz radio. Ważne by uciąć te myśli, bo to one powodują dolegliwości poranne. Im szybciej zobaczysz relację między ucinaniem myśli a lepszym samopoczuciem tym lepiej. Być może motywacja do szybkiego wstawania wzrośnie- otrzymasz za to mniej lęków.
  15. Steviear, swojej matce oszczędzam własnych smutków, raczej nie mówię jej o swoich odczuciach... W trudnych chwilach staram się ją pocieszać, wysyłać do lekarza. To osobowość depresyjno-lękowa. Miewała okresy kiedy nie wstawała z łóżka, zwracała pokarmy, unikała kontaktu. Cóż mogłam robić... pilnować jej, podawać płynne pokarmy, pocieszać... Ale ona jest już świadoma tej choroby, wie, że tylko ona ma kluczowy wpływ na wyjście z depresji. Inni mogą jej pomóc, ale nie wyjdą za nią z choroby. Możesz mu pomóc przez to przejść, ale przejść jednak musi to sam...
×