Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie wszyscy. Mam na imię Dominika, jestem z Lublina. Depresja obecna jest w moim życiu już od przeszło 10 lat, ale czasem myślę, że ona poprostu była zawsze. Raz jest lepiej, raz gorzej. Im jestem starsza, tymbardziej jestem świadoma "beznadziejności" mojego pozornie szczęśliwego życia. Zapewne niektórzy z was doskonale to rozumieją. Bo przecież pracuję, skończyłam jakieś studia, mam dach nad głową, mam co jeść - muszę być strasznie rozkapryszona...Nie ukrywam, że potrafię grać, udawać, że jest ok, no bo skoro żyję tyle lat z tą chorobą, ciężko byłoby inaczej. Leki przetestowałam chyba wszystkie z grupy SSRI, teraz łykam Efevelon SR (wenlafaksynę). Ale czuję, że poprostu wegetuję... Najpiękniejszy czas tak naprawdę minął, ato, że lek pozwala mi na życie na jakimś minimum, już przestało mi wystarczać. Kilka razy podejmowałam próby terapii, nawet teraz byłam na dwóch spotkaniach, ale niestety nie oczekuję chyba tego, co ta terapeutka może mi zaoferować, a jednak są to koszta... Nie wiem co jeszcze mogę na początek napisać. Mam nadzieję, że może poznam tu kilka bratnich dusz, bo jes

tem przeraźliwie samotna... Trzymajcie się wszyscy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj Dominika :smile: Jeśli się troszkę otworzysz , to na forum na pewno znajdziesz kilka bratnich dusz. Wszyscy tutaj maja problemy z własną psychiką , dlatego łatwiej im zrozumieć innych. Choć nie brakuje też konfliktów , jak wszędzie zresztą , bo ilu ludzi tyle poglądów :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki wam za miłe słowa. Lilith, trochę zerknęłam na Twojego bloga i muszę przyznać, że odnajduję w Twoich wpisach trochę siebie, napewno w tym ostatnim. Wydaje mi się, że mam w sobie siłę, by zmienić swoje życie i bardzo tego chcę, tylko do końca nie wiem jak miałabym to zrobić. Tym co najbardziej mi doskwiera to brak jakiegokolwiek życia towarzyskiego i znajomych:( Nigdy nie byłam jakoś bardzo otwarta na kontakty z innymi, no a gdy już zachorowałam w liceum, to niestety na własne życzenie potraciłam te znajomości, które miałam. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że mając 28 lat nie nawiążę jakichś głebokich relacji z ludźmi. Jednak te kontakty takie na całe życie, głównie zawiera się na studiach tudzież w liceum, no a ja już takiej możliwości mieć nie będę. Ta samotność bardzo mnie boli. Gdy już spotkam kogoś na swojej drodze i gdzieś się spotkam, wtedy czuję, że żyję i naprawdę dodaje mi to siły. Tymbardziej, gdy słyszę, że jestem fajna:) Ale to takie bardziej powierzchowne znajomości z internetu z portali randkowych. Ja na związek napewno nie jestem gotowa, a faceci koleżanek raczej tam nie szukają, więc jakoś te kontakty potem zanikają... Dużym problemem dla mnie jest również brak stabilizacji emocjonalnej. Np. będąc w pracy potrafię jednego dnia gadać i gadać i tryskać humore, by drugiego dnia nie odezwać się do nikogo... To strasznie męczy, dlatego szukam dobrego psychoterapeuty z Lublina...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć KaLa.

 

Tym co najbardziej mi doskwiera to brak jakiegokolwiek życia towarzyskiego i znajomych

Tutaj takich ludzi jak mrówków. Może kogoś znajdziesz ze swojego regionu, chodź pewnie będziesz musiała się uzbroić w cierpliwość.

Gdy już spotkam kogoś na swojej drodze i gdzieś się spotkam, wtedy czuję, że żyję i naprawdę dodaje mi to siły. Tymbardziej, gdy słyszę, że jestem fajna:

Też tak ostatnio miałem i poczułem naprawdę duży napływ sił, radości i chęci do życia. Szkoda tylko, że nic z tego nie wyszło ostatecznie i powróciłem szybko do wyjścia tzn. do deprechy, w dodatku jeszcze większej niż przed tym wydarzeniem.

 

Trzymaj się ciepło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dominika,mnie też doskwiera brak życia towarzyskiego , ale jest to swojego rodzaju paradoks , bo z jednej strony wydaje mi się że bardzo potrzebuje tych kontaktów ,a z drugiej robię wszystko ,żeby ... ich nie mieć . Myślę ,że silny lęk robi swoje , w moim przypadku jest to m.in paniczny lęk przed odrzuceniem i brakiem akceptacji. Paraliżuje mnie i sprawia ,że kontakty staja się meczące i wyczerpuje mnie emocjonalnie , więc wole ich unikać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KaLa001, agat 7,

 

A zadałyście sobie trzy pytania?

 

- co by było gdybym miała przyjaciół...

- nie chce się uwolnić od samotności bo...

- chcę być samotna bo...

 

Zróbcie coś takiego i wypiszcie wszystko co wam do głowy przyjdzie, choćby to miało kompletnie być bez sensu.

 

Może coś zobaczycie w ten sposób?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×