Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Visonda

Czy to już nerwica? Objawy psychosomatyczne.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam Was serdecznie.

Jestem 20-letnią studentką. Ostatnio zaczęłam sobie zdawać sprawę, że moje życie kręci się wokół stresu, ale pozwólcie, że wyjaśnię.

 

Byłam w bardzo wymagającym liceum. Tam zaczęły się moje problemy. Nieustanna presja, ogromne wymagania - czułam, że mnie to hartuje, ale jednocześnie miałam silne bóle brzucha i biegunkę w sytuacjach stresowych, np. przed lekcjami fizyki.

Wystarczyła jedna stresująca myśl i w ciągu sekundy czułam ból brzucha. Tak jest do dziś.

Później nie dostałam się na wymarzone studia; rok studiowałam coś innego i poprawiałam maturę jednocześnie zdając z sukcesem sesję, poprawiłam wynik, dostałam się.

Teraz studiuję w odległym mieście, studia te są powodem codziennego stresu, biegu, ciągłej nauki (medycyna). W moich myślach ciągle występuje błędne koło: jestem w sytuacji stresującej -> ból -> fakt, że mnie boli uświadamia mi, że się stresuję co mnie stresuje jeszcze bardziej, bo mi nie wolno być teraz zestresowaną -> silniejszy ból. No i dalej mam te myśli... potrafię spędzać relaksujący wieczór z chłopakiem, a nagle najdzie mnie wizja kolokwium które ma się odbyć za trzy dni i zaczyna mnie boleć brzuch i czuję potrzebę odwiedzenia toalety.

Z innych objawów: trzęsą mi się ręce w sytuacjach stresowych, mam skurcze mięśni ud i jest mi zimno.

Stresuję się na zapas. Stresuję się tym, że w przyszłości będę się stresować i to zaszkodzi mojej ewentualnej ciąży. To już jest paranoja. I boli brzuch przy samych myślach.

Przed egzaminami budzę się w nocy kilkakrotnie (ale to chyba raczej większość studentów ma :)).

 

Wiem, że jest granica między stresem mobilizującym a destrukcyjnym i wydaje mi się, że ją przekroczyłam.

Czy to już jest nerwica? Czy powinnam poszukać pomocy psychologicznej czy pić jakieś zioła? Bo codzienne życie zaczyna być coraz trudniejsze, a przyszłość rysuje się jeszcze bardziej stresująco.

Z góry dziękuję za rady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Was serdecznie.

Jestem 20-letnią studentką. Ostatnio zaczęłam sobie zdawać sprawę, że moje życie kręci się wokół stresu, ale pozwólcie, że wyjaśnię.

 

Byłam w bardzo wymagającym liceum. Tam zaczęły się moje problemy. Nieustanna presja, ogromne wymagania - czułam, że mnie to hartuje, ale jednocześnie miałam silne bóle brzucha i biegunkę w sytuacjach stresowych, np. przed lekcjami fizyki.

Wystarczyła jedna stresująca myśl i w ciągu sekundy czułam ból brzucha. Tak jest do dziś.

Później nie dostałam się na wymarzone studia; rok studiowałam coś innego i poprawiałam maturę jednocześnie zdając z sukcesem sesję, poprawiłam wynik, dostałam się.

Teraz studiuję w odległym mieście, studia te są powodem codziennego stresu, biegu, ciągłej nauki (medycyna). W moich myślach ciągle występuje błędne koło: jestem w sytuacji stresującej -> ból -> fakt, że mnie boli uświadamia mi, że się stresuję co mnie stresuje jeszcze bardziej, bo mi nie wolno być teraz zestresowaną -> silniejszy ból. No i dalej mam te myśli... potrafię spędzać relaksujący wieczór z chłopakiem, a nagle najdzie mnie wizja kolokwium które ma się odbyć za trzy dni i zaczyna mnie boleć brzuch i czuję potrzebę odwiedzenia toalety.

Z innych objawów: trzęsą mi się ręce w sytuacjach stresowych, mam skurcze mięśni ud i jest mi zimno.

Stresuję się na zapas. Stresuję się tym, że w przyszłości będę się stresować i to zaszkodzi mojej ewentualnej ciąży. To już jest paranoja. I boli brzuch przy samych myślach.

Przed egzaminami budzę się w nocy kilkakrotnie (ale to chyba raczej większość studentów ma :)).

 

Wiem, że jest granica między stresem mobilizującym a destrukcyjnym i wydaje mi się, że ją przekroczyłam.

Czy to już jest nerwica? Czy powinnam poszukać pomocy psychologicznej czy pić jakieś zioła? Bo codzienne życie zaczyna być coraz trudniejsze, a przyszłość rysuje się jeszcze bardziej stresująco.

Z góry dziękuję za rady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Życie ma swoje prawa .Ty ich nie chcesz szanować .Dlatego też musisz za to ponosić konsekwencje .Tak niestety bywa ,gdy człowiek stawia sobie poprzeczkę za wysoko ,nie bacząc na swoje możliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Życie ma swoje prawa .Ty ich nie chcesz szanować .Dlatego też musisz za to ponosić konsekwencje .Tak niestety bywa ,gdy człowiek stawia sobie poprzeczkę za wysoko ,nie bacząc na swoje możliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za rozwlekłą wypowiedź...

Te wszystkie cele, które sobie postawiłam, są moją pasją i są niezmiernie ważne. Nie chcę z nich zrezygnować i nie mam takiego zamiaru. Poprzeczka nie jest za wysoko, jestem dobra w tym co robię, po prostu mój organizm się buntuje w pewnych sytuacjach.

Dlatego chciałam Was zapytać, czy wyżej opisane objawy są czymś, czym powinnam zacząć się martwić i poszukać pomocy w opanowaniu tych stanów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za rozwlekłą wypowiedź...

Te wszystkie cele, które sobie postawiłam, są moją pasją i są niezmiernie ważne. Nie chcę z nich zrezygnować i nie mam takiego zamiaru. Poprzeczka nie jest za wysoko, jestem dobra w tym co robię, po prostu mój organizm się buntuje w pewnych sytuacjach.

Dlatego chciałam Was zapytać, czy wyżej opisane objawy są czymś, czym powinnam zacząć się martwić i poszukać pomocy w opanowaniu tych stanów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoje życie jest w twoich rękach .Ty o nim decydujesz i sama sobie fundujesz takie atrakcje .Ja nie mam ochoty męczyć się z takimi objawami . Bo to tak działa jak opisałaś .Wiem to z własnego doświadczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoje życie jest w twoich rękach .Ty o nim decydujesz i sama sobie fundujesz takie atrakcje .Ja nie mam ochoty męczyć się z takimi objawami . Bo to tak działa jak opisałaś .Wiem to z własnego doświadczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję za rozwlekłą wypowiedź...

Te wszystkie cele, które sobie postawiłam, są moją pasją i są niezmiernie ważne. Nie chcę z nich zrezygnować i nie mam takiego zamiaru. Poprzeczka nie jest za wysoko, jestem dobra w tym co robię, po prostu mój organizm się buntuje w pewnych sytuacjach.

Dlatego chciałam Was zapytać, czy wyżej opisane objawy są czymś, czym powinnam zacząć się martwić i poszukać pomocy w opanowaniu tych stanów.

 

Prawda jest taka, że Marian może nie napisał rozwlekle, ale na pewno konkretnie i co najważniejsze - moim zdaniem trafnie. Nie wiem, czy już masz nerwicę, czy dopiero niedługo będziesz ją mieć. Uważam, że jak się nie "wyluzujesz", to niedługo nerwica zapuka do Twych drzwi. Co to znaczy, że nie wolno Ci być zestresowaną? Zdecydowana większość znerwicowanych wpisujących się tutaj ma analogiczny problem - uważają, że nie wolno im się bać, że strach to coś złego, że trzeba go leczyć. I stąd się bierze cały problem. Robienie wbrew organizmowi. Nie rzucaj takich słów deprecjonujących swój organizm, bo niedługo Twój organizm Ci pokaże, kto tu rządzi. Ty i Twoje ambitne cele, czy organizm i jego potrzeby fizjologiczne - jak chociażby potrzeba do relaksu, wyluzowania się. Jak myślisz? Czemu samobójcy szukają jakichś wymyślnych sposobów na skończenie ze swoim życiem ,zamiast powiedzmy nabrać powietrza w usta, zaprzestać oddychania i się udusić? Powiem Ci dlaczego. Bo Twoja silna wola, ZAWSZE przegra z silną wolą Twojego organizmu. To emocje i podświadomość rządzą nami, a nie świadomość i logiczne myślenie. Gdyby rządził świadomy umysł, to wszyscy znerwicowani zebrani tutaj mogliby sobie powiedzieć - nie ma się czego bać, jestem spokojny i po sprawie. Koniec "moralizowania" ;) Dam Ci kilka rad, które moim zdaniem powinny Ci pomóc:

 

1. Sport. Bieganie, taniec towarzyski, siatkówka, aerobik, cokolwiek.

2. Dieta. Dużo wody mineralnej. Magnez.

3. Techniki relaksacyjne - medytacja, świadomy oddech, trening Jacobsona. Wybierz sobie coś.

4. Oblej kilka egzaminów. Pamiętaj, że to świat jest dla Ciebie, a nie Ty dla świata. Jeśli to cele, ambicje, Twoje i Twojego otoczenia decydują i kierują Twoim życiem, to postaraj się to zmienić. To Ty powinnaś decydować o swoim życiu. A w "Ty" mieści się też nie tylko Twoje ego, ale i Twój organizm, Twoje ciało. Razem dojdziecie dalej niż osobno. Nie ma czegoś takiego, jak "mój organizm nie ma prawa się denerwować". Jesteście Wy. Daj mu prawo do stresowania się i obserwuj co się stanie.

 

Zdrówka życzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję za rozwlekłą wypowiedź...

Te wszystkie cele, które sobie postawiłam, są moją pasją i są niezmiernie ważne. Nie chcę z nich zrezygnować i nie mam takiego zamiaru. Poprzeczka nie jest za wysoko, jestem dobra w tym co robię, po prostu mój organizm się buntuje w pewnych sytuacjach.

Dlatego chciałam Was zapytać, czy wyżej opisane objawy są czymś, czym powinnam zacząć się martwić i poszukać pomocy w opanowaniu tych stanów.

 

Prawda jest taka, że Marian może nie napisał rozwlekle, ale na pewno konkretnie i co najważniejsze - moim zdaniem trafnie. Nie wiem, czy już masz nerwicę, czy dopiero niedługo będziesz ją mieć. Uważam, że jak się nie "wyluzujesz", to niedługo nerwica zapuka do Twych drzwi. Co to znaczy, że nie wolno Ci być zestresowaną? Zdecydowana większość znerwicowanych wpisujących się tutaj ma analogiczny problem - uważają, że nie wolno im się bać, że strach to coś złego, że trzeba go leczyć. I stąd się bierze cały problem. Robienie wbrew organizmowi. Nie rzucaj takich słów deprecjonujących swój organizm, bo niedługo Twój organizm Ci pokaże, kto tu rządzi. Ty i Twoje ambitne cele, czy organizm i jego potrzeby fizjologiczne - jak chociażby potrzeba do relaksu, wyluzowania się. Jak myślisz? Czemu samobójcy szukają jakichś wymyślnych sposobów na skończenie ze swoim życiem ,zamiast powiedzmy nabrać powietrza w usta, zaprzestać oddychania i się udusić? Powiem Ci dlaczego. Bo Twoja silna wola, ZAWSZE przegra z silną wolą Twojego organizmu. To emocje i podświadomość rządzą nami, a nie świadomość i logiczne myślenie. Gdyby rządził świadomy umysł, to wszyscy znerwicowani zebrani tutaj mogliby sobie powiedzieć - nie ma się czego bać, jestem spokojny i po sprawie. Koniec "moralizowania" ;) Dam Ci kilka rad, które moim zdaniem powinny Ci pomóc:

 

1. Sport. Bieganie, taniec towarzyski, siatkówka, aerobik, cokolwiek.

2. Dieta. Dużo wody mineralnej. Magnez.

3. Techniki relaksacyjne - medytacja, świadomy oddech, trening Jacobsona. Wybierz sobie coś.

4. Oblej kilka egzaminów. Pamiętaj, że to świat jest dla Ciebie, a nie Ty dla świata. Jeśli to cele, ambicje, Twoje i Twojego otoczenia decydują i kierują Twoim życiem, to postaraj się to zmienić. To Ty powinnaś decydować o swoim życiu. A w "Ty" mieści się też nie tylko Twoje ego, ale i Twój organizm, Twoje ciało. Razem dojdziecie dalej niż osobno. Nie ma czegoś takiego, jak "mój organizm nie ma prawa się denerwować". Jesteście Wy. Daj mu prawo do stresowania się i obserwuj co się stanie.

 

Zdrówka życzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję, kamilwin.

Powoli zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, co napisałeś. Muszę osiągnąć harmonię ciała i umysłu, bo jak na razie umysł swoje, a ciało sprawia problemy. Muszę przestać myśleć o tym, co NALEŻY zrobić, co CHCĘ zrobić, czego się ode mnie OCZEKUJE... a zacząć dbać więcej o relaks, spokój i zdrowe relacje z innymi ludźmi, by się zdystansować od ciągłej wywieranej na tych studiach presji.

Jest to trudne, ale będę próbować, bo inaczej daleko nie zajadę. Muszę przestać sama na siebie działać nakręcająco.

Poczytam o tych technikach relaksacyjnych i będę więcej czasu poświęcać na takie rzeczy... Jeśli problemy dalej będą występować, a ja się nie zdystansuję, to pomyślę o pomocy psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję, kamilwin.

Powoli zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, co napisałeś. Muszę osiągnąć harmonię ciała i umysłu, bo jak na razie umysł swoje, a ciało sprawia problemy. Muszę przestać myśleć o tym, co NALEŻY zrobić, co CHCĘ zrobić, czego się ode mnie OCZEKUJE... a zacząć dbać więcej o relaks, spokój i zdrowe relacje z innymi ludźmi, by się zdystansować od ciągłej wywieranej na tych studiach presji.

Jest to trudne, ale będę próbować, bo inaczej daleko nie zajadę. Muszę przestać sama na siebie działać nakręcająco.

Poczytam o tych technikach relaksacyjnych i będę więcej czasu poświęcać na takie rzeczy... Jeśli problemy dalej będą występować, a ja się nie zdystansuję, to pomyślę o pomocy psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×