Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
neurosis78

moja depresja/historia/objawy

Rekomendowane odpowiedzi

samotny! zalozylam kiedys taki sam temat :P tez mi przeszlo pozdrawiam! i tez bylo to po leku :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

samotny! zalozylam kiedys taki sam temat :P tez mi przeszlo pozdrawiam! i tez bylo to po leku :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra no więc byłem na koncercie, będąc na 100mg dawce fevarinu. Grał farben lhere,zabili mi żółwia, i koniec świata. Generalnie to powiem tak poszedłem na koncert żeby się rozerwać i wyszaleć, po części się to udało, ale było jakby trochę drętwo. Niby byli ze mną starzy znajomi ale wogóle czułem się jakoś tak dziwnie jakbym totalnie był sam i wszyscy mnie olali. Sam koncert w skali od 1 do 10 zasługuje na 6 z minusem. Trochę tłoku, udało mi się wmieszać w tłum i szaleć w tzw pogo, choć patrząc na to z pewnej innej strony jest to głupotą, ale ważne żeby się wyszaleć. Na ten koncert byłem zdziwiony ale mało widziałem studentów albo ludzi w moim wieku czyli 20 latków i starszych, czułem się jak dziadek, bo na koncert wkroczyła dzieciarnia 14,15,16 góra 17 latków. Ale wiecie co mimo że się wyszalałem to tak jak mówiłem wcześniej dalej nic nie czuję. Powaga totalnie nie czułem jakieś radości z tego że tam jestem, jakby to było całkowicie obojętne, z resztą nawet jak odstawiłem te leki to się tak czułem, ja nie wiem już sam nic na mnie nie działa, wszystko jest mi obojętne prawie, chyba coraz bardziej mi sie piepszy w tej głowie. A moze powracam wkoncu do siebie i wychodzę z tej choroby i mój organizm tak reaguje hmmmm.... trudno powiedzieć ale dalej będę brał prochy, zmieniam psychoterapeute na psychoterapeutke i jestem dobrej mysli...albo przynajmniej staram sie byc. A ha i jedno jest pewne nie ma mowy żebym się zakochał teraz w jakiejś dziewczynie, choć było kilka ładnych, bo jak już mówiłem nic nie czuję ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry.Jestem 28 latkiem cierpię na depresję od około 10 lat.Moja choroba zaczęła się od olbrzymich kłopotów z jelitami i żołądkiem ,robiłem rozmaite badania jednym słowem szukałem przyczyn lecz ich nie znalazłem aż w końcu jeden z lekarzy powiedział mi iż powinienem leczyć głowę zamiast szukać innych przyczyn.Tak trafiłem do psychiatry który szybko skfalifikował u mnie głęboką depresję.Na początku choroby były kłopoty z żołądkiem,wieczne zmęczenie i wycieńczenie organizmu,problemy ze snem,kłopoty z żołądkiem powodowały stres ,złość na cały świat !czemu akurat mi się to przytrafia ,dlaczego ja i dlaczego właśnie mnie spotykają te upokorzenia i strach przed wychodzeniem gdzie kol-wiek to często powodowało znów złość ,agresje i nieświadomą chęć samo destrukcji ,pakowałem sie w rozmaite problemy grożące życiu spotykałem na swej drodze najgorsze mety i bandziorów gdyż zazwyczaj właśnie oni prowokowali mnie do działania by komuś pomóc a samemu pozwolić się sponiewierać,bójki uliczne wieloosobowe z użyciem często narzędzi ,wchodziłem wszędzie tam gdzie normalny człowiek nie ważył by sie stąpać !nie byłem i nie jestem złym człowiekiem lecz wszędzie mnie to spotykało zupełnie jakbym zamiast zwyczajnego samobójstwa chciał zrobić sobie krzywdę poprzez kogoś, było mi wszystko jedno .Zacząłem brać leki jakieś 7 lat temu ,lekarz testowała coraz to nowe specyfiki gdyż kłopoty żołądkowe jelitowe nie ustawały brałem Minaserine,Efectin,Seroxat a na końcu zastosowano Anafranil który można powiedzieć po pewnym czasie ustabilizował problemy z jelitami potem dodano Amizepin.Mój organizm funkcjonował z zaburzeniami żołądka jakieś 3 lata ,stopniowo agresja przerodziła sie w wieczne zmęczenie i zobojętnienie a z czasem kiepskie funkcjonowanie mego mózgu jak wolne myślenie i problemy z koncentracja.W czasie tych 10 lat ,dwu lub 3 krotnie udało mi sie wyjść z depresji czyli poczułem się normalnie tak jak przed 10 siecioma laty nie umiem dokładnie określić co było przyczynami lecz mogę sie domyślać pierwszy raz a trwało to około tydzień czasu zdarzyło sie to przy zmianie leków z bodaj ze Seroxatu na Minaseryne choć może była to tygodniowa faza po zmieszaniu substancji chemicznych w moim organizmie czułem sie doskonale i świeżo cieszyłem się życiem tydzień czasu lecz po tym koszmar po woli powrócił .Następny raz zdarzyło sie to po jakichś 2 latach byłem juz na Anafranilu bawiłem sie piłem alkohol szwendałem sie po barach i umawiałem z dziewczynami po jakimś czasie poczułem się dobrze i trwało to około miesiąc.Przyczyna tego i jestem prawie na 100% przekonany było wprowadzenie sie przez dłuższy czas w błogi stan,przyjemności cieszenie sie z nich myślę ze to spowodowało uzdrowienie stałem sie odporny na stres zadowolony z życia silny budziłem sie wypoczęty i mój mozg pracował szybko po jakimś miesiącu powróciło , myślę ze z powodu jakiegoś stresu może spowodowanego kłótnią z ojcem nie wiem. Mój ojciec jest i był alkoholikiem od około wieku 10 lat ,oglądałem rozmaite kłutnie z matka czasem agresje w domu znęcanie sie psychiczne nad matka i bardzo rzadko fizyczne myślę ze to w dużej mierze spowodowało depresje u mnie ,długotrwały stres oczekiwanie na ojca czy wróci i jaki i co będzie sie działo lecz nie mogę go za to winić gdyż w innych rodzinach dzieją sie znacznie gorsze rzeczy niż u mnie sie działy a dzieci nie wpadają w depresję może ja byłem porostu nieodporny na stres? .w każdym bądź razie miało to swój wpływ.Gdy miałem 18 lat ojciec wyciągnął ręce do matki ,to spowodowało agresje u mnie nie mogłem dłużej tego tolerować uderzyłem tatę ostrzegłem go ,po jakimś czasie znów sie to zdarzyło co wywołało u mnie niesamowity przypływ adrenaliny i agresji pobiłem ojca jednocześnie mówiąc mu ze jeszcze raz dotknie matki a zrobię mu krzywdę .Moje słowa dotarły do jego świadomości aż nadto dobitnie myślę że zauważył w moich oczach cos co mówiło mu ze mówię prawdę.Mój ojciec to dobry człowiek lecz alkohol zawsze robił z niego bydle i nie człowieka .2 razy oblałem maturę a gdy ponownie próbowałem do niej podejść i uczyć sie jakieś kilka miesięcy przed maturą kłopoty i przeciążenie z powodu nawału materiału i ogarnięcia tego oraz problem z koncentracja i uczenie sie spowodowały bardzo zły stan u mnie totalne spowolnienie ,brak reakcji na co kolwiek siedzenie zobojętnienie mój mózg pracował super powoli poszedłem z matka do psychiatry a ona stwierdziła głęboka depresję Po paru latach pryzmowania leków lekarz psychiatra stwierdziła ze nie jest w stanie mi pomóc ze wyczerpała juz możliwości ,poprosiłem ja o może jakieś nowe leki cos nowego jakąś nowa substancje może inaczej działajaca może cos zmieniającą lecz ona dala mi znów Anafranil mówiąc ze pozostało mi sie tylko modlić może sie cos zmieni .Wielokrotnie pytałem ja o elektrowstrząsy lecz ona nie chciała sie na to zgodzić bylem i jestem gotowy poddać sie najgorszemu zabiegowi by odzyskać tylko chęć do życia energie i pełnie sił umysłowych.Po kilku latach wyjechałem do Anglii gdzie jestem do teraz była to ucieczka od ojca od świata ulicy i wszystkiego co wydawało mi sie nieosiągalne oraz co było zagrożeniem.Tu stałem sie mężczyzną zaczołem funkcjonować sam zarabiać pieniądze i troszczyć sie o wszystko sam bez pomocy rodziców.Lecz nadal mam depresje nadal nosze te klątwę po mimo iż brałem tyle lat leki ostatnio lekarz tu na miejscu dal mi nowy lek gdyż stwierdziłem ze Anafranil tylko mnie usypia ze nie mogę juz być na nim i trzeba jednak podjąć nowe próby usunięcia tego koszmaru dostałem najpierw 10 mg Escitalopram i na początku gdy przechodziłem z Anafranilu na ten lek było nawet dobrze miałem energie cos sie działo lecz zapewne to tez były jakieś reakcje chemiczne po jakimś czasie gdy Anafranil przestał działać 10 mg Escitalopram spowodowało ze bylem senny obojętny ogólnie nie taki jak potrzeba brałem to około miesiąca poszedłem wiec znów do lekarza a on zwiększył mi dawkę do 20 miligramów brałem jakieś kolejne 20 dni lecz przy moim trybie życia jest to niebezpieczne lek ten usypiał mnie powodował ze spałem w ciągu dnia bylem troszkę jak roślina zdecydowałem wiec obniżyć dawkę znów do 10 pobrałem to jakieś 10 dni odechciało mi sie nie widze w tym juz sensu .Jak na razie czuje sie w miarę jak na chorego na depresje lecz ciągle w tym tkwię Ostatnie leki jakie brałem i wcześniejszy Anafranil od kilku lat nie maja zbyt leczniczych skutków na mnie czasem może mój umysł jest bardziej czysty czasem może mam troszkę więcej energii ale to zawsze jest przeplatane z brakiem oraz z okresami gdzie śpię calami daniami i nocami.Mam wrażenie ze senność i śpiączki były powodowane lekami antydepresyjnymi ...Moja depresja aktualnie polega na tym ze mam obniżony nastrój,sen nie daje mi odpoczynku nawet gdy śpię bardzo dużo,jestem obojętny, mam problemy z koncentracja i uczeniem sie a studiuje informatykę ,nie interesuje mnie nic ,i nie mam ochoty na nic,życie jest jednym słowem szare może nie tak bardzo ale szare i obojętne do tego czasem odczuwam ból który jest nie do zniesienia robie rusztowania dużo dźwigam i mam juz troszkę zniszczony kręgosłup od tego ,lecz także ten ból zależy w dużej mierze od mego stanu bo gdy jest lepiej nie czuje tego jestem silny, gdy jest gorzej jestem slaby ból jest mocny żyje jak człowiek zamknięty w łupinie i nie potrafiący sie z niej wydostać .Jestem bardzo ambitny to co sie dzieje ze mną bardzo mnie wyniszcza ,osiągnąłem bardzo wiele lecz wiem iż ta choroba mnie blokuje ,blokuje moje prawdziwe możliwości i mózg i gdyby nie to zaszedł bym znacznie dalej .Zawsze przestawanie brania leków po jakimś miesiącu kończyło sie wznawianiem ich brania gdyż stawałem sie nerwowy i drażliwy czułem porostu ze sie cos złego ze mną dzieje i musze ponownie do nich wrócić ..moja depresja jest w dużej mierze oparta na braku odporności na stres!.,nie wiem jak będzie tym razem ...Lecz wiem iż w wyjściu z depresji może mi pomóc długotrwały stan zadowolenia i ektazy który może spowodować poprawne funkcjonowanie mózgu wprowadzenie go w stan jaki powinien być.Tu chce zadać pytanie co państwo myślą o działaniu narkotyków takich jak amfetamina na człowieka z depresja wiem iż ma to wyniszczające działanie lecz daje długotrwały stan euforii szczęścia uwalnia chemikalia w moim mózgu potrzebne do poprawnego funkcjonowania .Probowałem od niedawna rożnych narkotyków wszelkiego rodzaju trawki marihuana usypiają mnie i przymulają nienawidzę takiego stanu ,kokaina działa krótkofalowo i nie powoduje tego co bym chciał nie uwalnia w moim organizmie tego co potrzeba mogę powiedzieć ze działa bardzo kiepsko .Probowałem także ex-tasy lecz także one nie były zbyt dobre z reguły zauważam u siebie dużą odporność na narkotyki musze żarzyć naprawdę duże dawki bym cos poczuł podczas gdy na innych małe dawki działają juz odlotowo dlaczego tak jest i dlaczego własnie tylko amfetamina ma na mnie taki dobry wpływ czy możecie mi napisać dlaczego i co sie dzieje w moim ciele dlaczego amfetamina powoduje stan zbliżony do poprawnego nie mówię tu o fazie jaka ona powoduje ale o funkcjonowaniu i postrzeganiu świata.Tydzień temu gdy ja wziołem czułem sie 3 dni dobrze ,nawet po zejściu ,może powtarzanie takiej terapii spowoduje ze neuroreceptory zaczną uwalniać substancje potrzebne do poprawnej pracy mózgu ?że cos sie odblokuje i tak juz zostanie ?Jestem realista wiem co może sie stać i wiem co narkotyki powodują ale łapie sie juz ostatniej deski próbuje wszystkiego musze zmienić ten koszmar chce żyć,cieszyć sie życiem powietrzem słońcem i energią .Lepiej żyć 10 lat w zadowoleniu i szczęściu niż 100 przespać i przepłakać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej... nie wydaje mi się, aby terapia narkotykowa przyniosła zamierzony efekt, to będzie raczej chwilowa poprawa, która stanie się później nałogiem. Na depresję leczę się dopiero miesiąc, ale wiem, że problemy pojawiły się już dawno, jednak wtedy miałam na tyle siły żeby z tym walczyć, teraz natłok wrażeń i emocji sprawił, że wysiadłam. Podobnie jak Ty cierpiałam na okropne bóle jelitowe, kilka razy wylądowałam na ostrym dyżurze, ponieważ zwijałam się z bólu. Szereg badań nie wykazał niczego, lekarze mówili, że mam ograniczyć stres, ale jak tego nikt nie wiedział. Teraz lecze się Xetanorem i zarówno nastroje depresyjne, jak i zaburzenia jelitowe minęły. Jedno co mnie zaczyna martwić, to to że znowu zaczynam cierpieć na zaburzenia snu. Jaki normalny człowiek wstaje o 3:00 w nocy żeby pisać na forum?? a mi się już po prostu nie chce spać mimo, że wzięłam dawke Imovanu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie podobnie do ciebie zaczelo sie szpitalem kiedy to dostałem takich bólw ze 2 dni zwijałem się a w rezultacie bólu zostałem w którymś momencie sparaliżowany lekarze nie potrafili stwierdzic co było przyczyną...ten epizod mógł zacząć mą chorobę choć nie potrafię do konca powiedzieć czy to było właśnie początkiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bóle somatyczne nie są raczej przyczyną depresji, nerwicy i czegoś tam jeszcze. To najczęściej stres, sytuacje nerwowe, lękowe sprawiają, że nasze jelita nie mieją poprawnie funkcjonować. Kiedyś miałam taki przypadek: Poszłam do lekarza, z bólem brzucha i wzdęciem. Oczywiście zakrywałam brzuch bo było mi wstyd że tak spuchłam. On się mnie pyta czy są wzdęcia, a ja na to czy nie widać? Lekarz pomyślał, że byłam w 6 miesiącu ciąży. Wtedy nie dostrzegałam w swoim życiu zadnych stresujących sytuacji, ale one były. Problemy w domu, problemy w pracy, problemy z facetem. Wszystko składało się na siebie, aż runęło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na wstępie pragnę wyrazić ogromne zadowolenie,że udało mi się odkryć to forum w sieci,ponieważ może w tym miejscu znajdę odpowiedż na pytania,które mnie zastanawiają,a zastanawiają mnie dlatego,że moje życie jest dość specyficzne i nie umiem sobie tego wytłumaczyć

Od najmłodszych lat,wymagano odemnie bardzo wiele w szkole.Już w podstawówce miałem jasno określone,jak mam się uczyć,pomimo,że to było zbyt wygurowane jak dla mnie.Miało wtedy miejsce życie w ciągłym stresie,strach,kłamstwo itd.Ważne jest to,że mój ojciec jest nerwósem i nie przebiera w słowach potrafiąc człowieka strasznie upodlić i sprawić,że chęć do życia ginie,aczkolwiek póżniej tego żałuje.Obecnie uczę się w szkole gastronomicznej.Na początku chodziłem do innej szkoły gastronomicznej,ale wyłącznie z powodu dojazdów przeniosłem się do innego szkoły o tym samym profilu,z którą to łączy mnie lepsza komunikacja.Po przenosinach do tej drugiej szkoły zaczęły się moje problemy.Zacząłem uciekać ze szkoły bo nie radziłem sobie ze sobą.O ile do czasu przenosin uczyłem się dobrze,systenatycznie,byłem podporządkowany wszystkim panującym zasadą,bardzo mi zależało na szkole o tyle po przenosinach wszystko uległo gwałtownej zmianie.Raz w tygodniu mamy zajęcia praktyczne a ja nie byłem na 4 pod rząd pomimo,że będę musiał je odrabiać.Nie poszedłem,bo się boje nowej sytuacji,boje się,że sobie nie poradzę.Do głowy przychodzą nawet myśli,żeby coś sobie zrobić,byle nie iść na praktyki.Objawy,towarzyszące mi na codzień,z którymi nie mogę się uporać to:

-temperatura 37/3(mój lekarz rodzinny twierdzi,że to jest normalna temperatura człowieka)

-stale mokre i trzęsące się ręce

-wieczne poczucie zimna(nawet w domu siedzę w kapturze)

-niewiele w życiu mnie cieszy

-lęk(wystarczy,że obsunie mi się szklanka w dłoni a ja już cały jestem wystraszony,że ją wypuszczę niechcący albo wyleje zawartość)

-bóle głowy(brałem leki na migrenę)-neurolog nie stwierdził naturalnych objawów,stwierdzających chorobę neurologiczną

od niedawna zawroty głowy(robi mi się słabo kilka razy na dzień,jak wchodzę po schodach to zaraz mi się kręci w głowie)

-w nocy długo się męczę,stale w nogi mi ciepło,przewracam się z boku na bok(nie mogę spać zazwyczaj przed zbliżającą się nową sytuacją życiową z którą wiem,że sobie nie poradzę);stale jestem niewyspany-mogę spać długo ale muszę rano wstawać wcześnie,żeby dojechać do szkoły

-zmniejszony apetyt-śniadań nie jadam już prawie wogóle a kiedy muszę coś zrobić co "nie jest mi po myśli",co się obawiam to nie jem zupełnie nic i nie odczuwam głodu-tak,jak bym działał na jakimś dopalaczu.Gdy owa sytuacja mija przeżywam ogromne napady głodu.

-nic mi się nie chce,najchętniej nie wychodziłbym z domu

-częste bule brzucha,kołatanie serca

-wymioty

Nie można powiedzieć,żebym trudno nawiązywał kontakty,bo jeżeli już dochodzi do kontaktu z innymi ludżmi to nie mam problemu.Jednak bardzo niska samoocena sprawia mi ogromną trudność nawiązywania kontaktu z dziewczynami.Problemy z koncentracją też się pojawiły i całkowity wstręt do nauki.Po szkole nie chodzę,po wydaje mi się,że inni mnie obserwują i śmieją się ze mnie.W najbliższy piątek mam praktyki i o ile z przedmiotów zdam spokojnie,o tyle boję się,że mogę poraz pierwszy nie zaliczyć klasy z powodu nie zaliczenia praktyk.Bardzo proszę o pomoc,cenne rady,które pomogę mi wyjść z tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Oktawiuszu.Jedyne rozsadne rozwiazanie ktore przychodzi mi do glowy to pojscie do psychologa.Masz racje ze trafiles na dobre forum bo wiekszos ludzi ma tu te same problemy co ty,ale jak juz pewnie sie "doczytales" na tym forum kazdy moze cie pocieszyc udzielic porady,podzielic sie spostrzezeniami ,ale nikt nie wyleczy cie z tego co sie z toba dzieje :( dlatego tez najrozsadniejsza bedzie wyzyta u psychologa albo psychiatry.Z opisu wynika ze sa to lęki napięciowe,wiec mozna to pokonac po dluzszym leczeniu :smile: dlatego tez zycze ci powodzenia i pomysl nad takim rozwiazaniem a z pewnoscia bedzie ok ;) .3maj sie cieplutko :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej! Nie powiem Ci co Ci jest bo sama nie mam nerwicy więc nie chcę nic sugerować. Myślę, że to jest związane z psychiką(jakimiś problemami) i powinieneś iść do psychiatry, bo on jest od tego typu spraw. przede wszystkim musisz wiedzieć co Ci jest.

Czy biosz się tylko nowej sytuacji? Czy może czegoś więcej?

Po szkole nie chodzę,po wydaje mi się,że inni mnie obserwują i śmieją się ze mnie.
jeśli tak jest to się nie dziwię, że nie dajesz rady w szkole. Ale może nie jest tak źle jak myślisz? Może jest dużo lepiej, tylko każdy jest trochę przewrażliwiony na wlasnym punkcie. Jakkolwiek teraz nie jest, pamiętaj, że zrobileś już 1 krok do przodu. Chcesz rozwiązać ten problem, więc wszystko będzie dobrze. Musisz tylko dobrze się tym zająć(idź do lekarza) i poradzisz sobie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Oktawiusz. Zmieniając szkołę zmieniłeś także środowisko.Nowi ludzie. Zapewne nie umiesz się odnaleźć w nowej sytuacji. Zagubiłeś się. Jest w Tobie lęk i powinieneś zastanowić się czego tak naprawdę się boisz. Ojciec też Ci nie pomaga, dolewa oliwy do ognia. Napewno dzieje się z Tobą coś niedobrego i tak jak napisała Ania tu może pomóc psycholog, ponieważ z tego co napisałeś nie możesz sam sobie poradzić. Zgłoś się do psychologa, nie marnuj sobie życia. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc. Czuje sie podobnie. Objawy somatyczne sie wrecz pokrywaja, a wlasciwie to nie tylko somatyczne. Nie jestes sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zmieniłem lekarza rodzinnego i odrazu efekty!Przeprowadził ze mną szczegółowy wywiad,zrobił badanie typu mierzenie ciśnienia itd.Powiedział,że prawdopodobnie jest to nerwica lękowa,ale całkowitą odpowiedż da badanie krwi,które przejdę za kilka dni.Nasówa mi się tylko pytanie:czy będę mógł się ubiegać o jakieś zaświadczenie do szkoły,że mam nerwicę lękową i czy nauczyciele będę musieli to jakoś uwzględniać?(opuściłem 4 praktyki pod rząd,nie poszedłem,bo straszne się bałem,to było straszne i silniejsze odemnie a u nas w szkole frekwencja z praktyk musi wynosić 100%).pozdrówka dla wszystkich ludzików z forum :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym w szkole o tym nie mówiła. To może pogorszyć sprawę. Nie wszyscy rozumieją nerwicę i to co się dzieje wtedy z człowiekiem. Porozmawiaj o tym z lekarzem,on Ci doradzi. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem tu nowa i chce o sobie cos napisac gdyz mam problemy.Bardzo sie ciesze ze moge tutaj zwrocic sie o pomoc bo moja historia ciagnie sie juz 8 a nawet wiecej lat.O tyle jestem w trudnej sytuacji ,gdyz jestem na obczyznie i nie moge skorzystac z pomocy fachowej.

 

 

Moje problemy zaczely sie w 1993r,albo rok wczesniej.Mialam chlopaka ktorego b.kochalam i w trakcie naszego zwiazku znienawidzilam go ,bo uwazalam ze on powinien cos zrobic abym nie pracowala w pewnym miejscu.On tego nie robil ,nie robil ,i w moim sercu powstal konflikt (jakas dziura emocjonalna) bo przestalam go kochac???(zaczelam miec do niego wielkie pretensje,ze jak on tak moze itd.On mi nic nie mowil ze on przygotowuje dla nas gniazdko,remontuje dom.tego sie dowiedzialam po fakcie,gdy juz go przestalam kochac.Gdy sie o tym dowiedz.bylo "juz za pozno"gdyz nie potrafilam sobie sama poradzic z tym co sie stalo(ze mna).Nie potrafilam tego odwrocic.

W efekcie z takimi uczuciami zamieszkalam z nim ,poznalam cala jego rodzine.We mnie dzial sie koszmar.Dochodzilo do tego moje strasznie niskie poczucie wlasnej wartosci,bo pochodze z rodziny alkoholowej gdzie nie mialam milosci i wsparcia,i dla mnie dom pelen milosci byl czyms przerazajacym.No i stalo sie jeszcze cos gorszego-zaszlam w ciaze.Niestety nie wytrzymalam napiecia,opuscilam ten dom,wrocilam na wlosci i usunelam ciaze!!!To wszystko mnie do tej pory boli.

Potem zaczelam zalowac tego co sie stalo .Dzisiaj nigdy bym tak nie postapila ,ale juz bylo za pozno.Tesknie za tamtym partnerem do tej pory.

Przez te doswiadczenia bylam w totalnym dolku ,po latach jakos chyba pogodzilam sie z tym i zaczelo byc w miare ok choc caly czas myslalam czy moge cos z tym jeszcze zrobic ale nie potrafilam ciagle przez to moje moje niskie poczucie wlasnej wartosci.

A dzisiaj??Jestem w dziwnym zwiazku niby od trzech lat(niby bo on przez 7 mcy byl na statkach a potem 1,5r w stanach i od pol roku razem zamieszkalismy.Cos jest nie tak i nie wiem coo ,on z pierdoly robi problem,i ze on czegos nie zrobi bo to do niego nie nalezy.Jak ma dla mnie cos zrobic to wielka laska albo jak ma cos zrobic dla domu.Czesto sie zlosci i krzyczy na mnie,co ja odbieram z podwojona sila .Nienawidze krzyku.Przygnebia mnie ten zwiazek ,dostalam wiecej siwych wlosow przez to czekanie na niego przez tyle czasu ,myslalam ze warto bylo to straszna mordenga.Nie potrafilam zrezygnowac,praktycznie te dwa lata ktore czekalam na niego stracilam ,nie wiem dlaczego poszlam na taki uklad zabijania siebie ,kosztowalo mnie to ,mnostwo nerwow stanu rozpaczy i przygnebienia.On tego nie potrafi docenic ,dla niego to jest tak jakby sie nic nie stalo ,przynajmniej takie mam wrazenie,a dla mnie koszmar.Caly czas cos sie ze mna dzieje jak jestem w tym zwiazku bardzo niedobrego.Czuje ze nie moge swobodnie oddychac,jest mi zle.Cos mnie odpycha od niego ,jestem zamieszana ,nie wiem co mam robic,nie potrafie z nim zerwac.

Po tamtych przezyciach mialam szum w uszach jakies napiecia,ktore w tym zwiazku sie z powrotem nasilily ,choc w inny sposob i w innym nasileniu.Nie wiem czy to moj problem ,bo nie potrafie zapytac,bo nie potrafie rozmawiac? Wg mnie to facet powinien powiedziec co mysli w roznych sytuacjach znaczacych dla zwiazku,inaczej ja sie czuje lekcewazona ze sie ze mna nie liczy i nie znosze czegos takiego!i wydaje mi sie ze on chce dla mnie jak najgorzej ze chce mnie zgnebic.To mnie doluje .Nic nie rozumiem ,jestem zakrecona.Prosze o pomoc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Honda przeczytałam całą Twoją historię i jedyne co nasuwa mi się od razu to to że wybierasz złych facetów ;) hehe..może jesteś dla nich zbyt dobra?nie potrafisz walczyć o swoje?naprawdę ciężko doradzić bo skoro piszesz że nie możesz od niego odejść a ten związek Cię niszczy to cóż mogę Ci doradzić?chciałabym jak najlepiej ale niestety tylko jedno mi przechodzi przez głowę-poprostu odejdz od niego i zacznij nareszcie żyć tak jakbyś chciała-czasem to pomaga choć wiem że samotnej kobiecie w tych czasach nie jest łatwo...po drugie nie rozpamiętuj już tego co się stało kiedyś-nie warto mówię to bo sama tego doświadczałam i doszłam do wniosku że nie warto było się katować tyle czasu,lepiej wywalać to z głowy niż myśleć o złych posunięciach w życiu.Nie kochałaś tamtego mężczyzny i tak by było już zawsze,miłość kiedy odchodzi już nie powraca-widocznie zbyt dużo zadał Ci bólu i dlatego przestałaś go kochać,więc nie żałuj tamtej decyzji bo i tak nic by z tego nie było!Jesteś teraz uwikłana w coś co Cię tłamsi..nie daje oddychać,brak Ci wiary w siebie i zrozumienia oraz miłości partnera.Odszukaj bratnią duszę-popatrz wśród znajomych może jest ktoś kto Ci pomoże podjąc decyzję co do dalszych planów bo to bardzo poważne przemyślenia i takich tech potrzebują decyzji a tu na forum możemy Cię tylko pocieszyć i utulić bo wiemy że bardzo tego potrzebujesz kochana :smile: to straszne że człowiek często zdany jest na obce osoby by ktoś doradził co zrobić w naprawdę życiowych sytuacjach ale takie mamy czasy niestety.Ściskam Cię bardzo bardzo mocno i Twoje umęczone serduszko.Mam nadzieję że będzie dobrze i że uda Ci się ułożyć sobie nareszcie takie życie jakie chciałabyś wieść,czego naprawdę Ci życzę :P 3maj się kochana!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Honda,tak jak wiekszość DDA wpadasz w toksyczne zwiazki,ponieważ potrzebujesz i szukasz miłości,której ci brakowało.Ale twoi partnerzy dają ci tylko złudne poczucie bezpieczeństwa.Natomiast ty uzależniasz od nich swoje życie i powodzenie.Zmien to za wszelką cenę.Ania dobrze ci radzi-spróbuj zacząć żyć dla siebie bez uzależniania się od mężczyzn.wtedy będziesz trafniej oceniała prawdziwe cechy ewentualnego partnera,nabierzesz pewności siebie.Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
też mam ojca K***asa, więm co to męczarnia dla psychiki we własnym domu, to jest napewno powód twoich problemów...

No więc i ja dołączam się do tego grona posiadaczy "idealnych tatusiów"... To naprawe nic przyjemnego. I u mnie jak u szumwiatru... rodzice także stawiają wysoko poprzeczkę. Jakoś sobie radziłam (raczej nauka przychodziła mi z łatwością), do czasu... Już o tym pisałam na forum, więc nie będę się powtarzać. W tej chwili również zastanawiam się nad psychiatrą, tyle że w moim przypadku to nie takie proste. (w moim domu depresja to nie choroba, tylko wyraz słabości)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szumwiatruoporanku wiesz ja rowniez polecam ci jak najszybciej skontaktowac sie ze specjalista... ;) To powazne objawy :!: przepraszam ale malo nie poplakalam sie ze smiechu gdy przeczytalam twoje wyczyny powiazane z masturbacja :shock: swoje wyobrazenia na ten temat zostawie dla siebie :shock:

Co moge powiedziec..hmmm naprawde wspolczuje :!: i zachecam do odwiedzenia psychiatry :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale czy właśnie jakies choroby nie wyrażaja sie poprzez masturbację?...w sensie, że chce się to robić ciagle - prawie takie natręctwo,

 

 

albo np. nie chce się masturbowac, ale chce przezyć orgazm...to już jest dla mnie typowy "samogwałt"...hm...mnie to tak zastanawia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szumwiatruoporanku wszyscy jednogłoście polecamy lekarza ;) sami sobie też ;) to, że twoje zachowanie Ciebie samego niepokoi to baaaardzo dobry znak ;) często ludzie chodzą do dentysty dopiero kiedy ząb boli tak bardzo, że spać nie mogą. Lepiej iść na kontrolę i zacząc leczenie jak najszybciej!!!

Nelka masturbacja to sposób rozładowania napięcia seksualnego, jeśli staje sie "natręctwem" - staje się sposobem rozładowania napięcia emocjonalnego. Tak myślę ;) więc maniakalne masturbowanie sie jest chyba wyrazem jakiegoś zaburzenia, zgadzam się z Tobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Szumwiatruoporanku!

 

Przede wszystkim przytulam Cię mocno na początek

 

Po drugie zachęcam Cię gorąco do odwiedzenia lekarza i psychologa. Mi to bardzo pomogło.

 

Widzisz, ja też prawie nie miałam dzieciństwa i młodości. Dzieciństwo to wieczne naśmiewanie się rówieśników z mojej biedy i nadwagi, znęcanie się fizyczne, samotność, ciągłe kłótnie rodziców, brak oparcia w nich. Młodość to użeranie się z chora mamą, walka o najdrobniejsze sprawy, prowadzenie domu, samotność, samotność, samotność.

Mając 20 lat wziełam swoje życie w swoje ręce. Napewno popełniłam wiele błędów ale przynajmniej zaczełam dbać o swoje życie, o moje szczęście. Przeszlam terapię. Nie uwolniłam się od wszystkich problemów. Jednak...

Nie boli.

Czasem jestem szczęsliwa

Chyba nie jestem samotna.

Ten ból nie będzie trwał wiecznie, najgorsza jest młodość, kiedy jest się w dużym stopniu uzależnionym od własnej słobości i rodziców. Potem jest lepiej. Uwierz w to. Czeka na Ciebie dużo szczęścia, dużo radości... Czeka aż to sobie weźmiesz. Musisz uwierzyć w to, że jeszcze będzie dobrze.

I Ty i ja mieliśmy pochrzanioną młodość, coś nam zabrano. Jednak oboje jesteśmy młodzi i wszystko co dobre jeszcze przed nami. Nie można w nieskończoność rozpamiętywać i opłakiwać tego czego nie mieliśmy... Nie można pozwolić, żeby przeszłość zabrała przyszłość.

Przesyłam uściski. Będzie jeszcze dobrze, tylko biegusiem do lekarza. Oni pierwsi pomagają. To po prostu dobry początek. I nie wmawiaj sobie, że jesteś potworem. Masz prawo czuć to co czujesz, ale masz też obowiązek dbać o siebie i robić wszystko, żebyś był zdrowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety ,nie potrafie odejsc .Nie potrafie zrobic tego kroku !! Nie wiem czy moze dlatego ze czekam na odpowiedni moment,bo chce miec wiecej pieniedzy zeby m,oc sie wyprowadzic i do tego potrzebuje jeszcze troszke czasu ,kwestia tygodnia czy dwoch.Moze w glebi mnie istnieje taki plan,zepchniety do podswiadomosci przed parnerem zeby czegos nie domyslil sie przypadkiem.Chyba tak.Ale z drugiej strony on potrafi rowniez zachowac sie wobec mnie ok, i wtedy ja mysle ze bedzie jednak dobrze ,ale jednak zawsze tak, ze znowu sie tak zachowa ze mnie zniecheca do siebie.I tak w kolko .Moment jest ok a potem znowu cos spieprzy.Nie wiem czy jest sens sie meczyc.Chyba musze do tego dojrzec!!Wiem jedno ,ze jesat mi zle w tym zwiazku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Honda,rozumiem cię bardzo dobrze.Ten mój poprzedni post skierowany do ciebie,był też postem skierowanym do siebie samej.Ja też nie potrafię do tego dojrzeć.Też jestem DDA.I chociaż z tym sobie poradziłam,to ze sobą pod względem partnera nie potrafię.Umiem już się postawić i zawalczyć o swoje,ale nadal pozwalam żeby mnie tak strasznie ranił :cry: I nie wiem co mam wtedy ze sobą zrobić ze swoimi myślami i bólem :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×