Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magdasz

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Rekomendowane odpowiedzi

Tylko mi nie mów, że się tak czujesz i że tak jest.

No nie jest tak

Ty ciągle wałkujesz przez przypadki swoją nieciekawą przeszłość. Jeżeli nadal będziesz to robił, to i Twoja teraźniejszość oraz przyszłość też będą nieciekawe. Boisz się wyjść poza to, co już znasz. Jest Ci w tym źle, ale strach przed zmianą jest silniejszy, więc nadal siedzisz we więzieniu, które sobie sam zbudowałeś

Tak masz racje boje się wyjśc poza to co znam.

Twoja choroba, Darku, nie bierze się z tego, co spotyka Cię na codzień [w przeciwnym razie 100% ludzkości chorowałoby na nerwicę czy depresję], ale z tego jak Ty reagujesz na to, co Cię spotyka. Dopóki nie zmienisz nastawienia [nie mówię, byś od razu stał się gruboskórnym draniem] zaróno do świata, jak i przede wszystkim do siebie, to tak długo bilans twojego życia będzie ujemny.

Do siebie staram się już zmieniać,teraz jestem na etapie w ktorym staram się siebie dowartościować.

Natomiast....no wlaśnie z nastawieniem do świata jest troche gorzej...

Często zdarza mi się myśleć np.że człowiek który patrzy na mnie na ulicy już myśli że jestem jakiś dziwakiem itp.

Boje się po prostu że inni ludzie ocenią mnie żle.

groskova-ok zrobie liste.

Chcemy tu wszyscy dobrze dla Ciebie, ograniczają Cię nie sprawy zewnętrzne, ale Twoje własne nastawienie i lęki.

Wiem,że chcecie dobrze i poslucham Was.Tak moje własne nastawienie i lęki ograniczają mnie.

Całuję :*

Dzięki ;):oops:

Dziękuje Wam wszystkim za to że jesteście ze mną,że chcecie mi pomóc i pomagacie mi...będe Wam wdzięczny za to do końca życia

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuje.JESTEŚCIE KOCHANI!!!!!!!! ;)

Musisz zacząc wierzyć w Siebie w swoje szczęście radość bo inaczej nic nie zmienisz "podobno jesteśmy tym w co wierzymy" i " podobno dzieje się nam wg. wiary naszej"

Staram się wierzyć w siebie,ciężko jest ale staram się od niedawna

Narazie jeszcze nie potrafie uwierzyć w siebie całkowicie ale mam nadzieje że moja wiara będzie zwiększać sie z dnia na dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja dziś znów zonk.

Nie macie czasem ochoty wyjechać gdzieś bardzo bardzo daleko i zapomnieć o wszystkim co było? Mimo, że to nierealne, "nieterapeutyczne, bo nie da sie uciec od przeszłości tylko trzebą ją zaakceptować i takie tam inne pierdu pierdu..." ?

wiem, że dobrze robię. Byłam na terapii grupowej, indywidualnej, walczę sobie. Ale czasem nachodzi mi taka rezygnacja, niemoc. Awdupizm.

I marzę tylko o chwili w spokoju, bez lęku, żalu, smutku, gniewu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam taka ochote w kazdej glupiej minucie mojego glupiego zycia. Uciec i nie czuc i nie myslec. Tak jak teraz. :(((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

"Czasem jest taki dzień i każdy tak ma, że czasem jest źle i jakoś nie tak"

Co Ci mogę powiedziec rozumiem tez czasami dopada mnie taka bezsilnosć do wszystkiego :roll: chęc oderwania się ucieczki byle gdzie byle dalej od tego wszystkiego najchętniej ciepłe kraje :? wyspa tubylcy te sprawy gdzies gdzie nikt mnie nie zna a czy ktos by się matrwił czy mnie szukal miała bym najprawdopodobniej gdzies :?:roll: ale potem uzmysławiam sobie że co sama przed soba chce uciekać?????? nie da sie ;) mysli i wspomnienia sa ze mną gdzie kolwiek jestem :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to ja sobie pojęczę a co ;) poszłam dziś z małym na długi i daleki spacer okulary słoneczne na nosie też nosicie? mi one dają jakieś głupie bezpieczeństwo jakoś mi lepiej z nimi na nosie tak jakbym dzięki tym okularom była mniej widoczna bardziej zamknięta, źle mi było gdy je ściągałam czułam się jakaś taka obnażona :roll: w końcu nie wytrzymałam i zadzwoniłam po męża byłam daleko bardzo daleko od domu przyjechał po mnie i zawiózł do domu co za porażka wmawiałam sobie, że mnie nogi bolą, że chce mi się siku a prawda jest taka, że tan daleki spacer był ponad moje siły psychiczne nie fizyczne teraz siedzę w domu i czuję się jakbym tonę węgla przewaliła, kiedy to się skończy kiedy ja stary ląfer wszędobylski jak mnie mama nazywała będę znów bez lęków przemierzać świat no i bez okularów słonecznych w pochmurny dzień :roll:

 

Darek parę słów do Ciebie jesteś bardzo wrażliwą i wartościową osobą dowiodłeś tego nie raz tu na tym forum i to jest warte uwagi coś co czyni Cię dużo lepszym od innych szarych ludków, choćby właśnie z tego względu nie możesz mówić/pisać że zmarnowałeś 20 lat życia bo to nie prawda, w ciągu tych 20 lat potrafiłeś być człowiekiem o wielkim sercu i wrażliwości co w dzisiejszych czasach jest na wagę złota niektórzy potrafią przeżyć całe życie i nigdy nie posiąść tych wspaniałych cech, które u Ciebie są na porządku dziennym, ja człowieka zawsze mierzę miarą odczuć, wrażliwości, dla mnie jak i na pewno dla wielu Twoich wirtualnych przyjaciół tu na forum jesteś wyjątkowy i nie wyobrażamy sobie aby Cię między nami nie było a to, że łapią Cię wątpliwości cóż kogo one nie dotyczą każdy ma swojego mola co podgryza czasami więcej wiary kochany w siebie.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

poprostu wściekła chyba rozlalona do niezrownowzenia gdzie Ci do tego ;) bbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbb dalekkkkkkkkkkkkkkkkkooooooooooooooooooooooooo trzymaj się

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moczymordka cóż w naszym stanie uczucie fatalności jest na porządku dziennym nic tylko przywyknąć, nauczyć się z tym żyć a nagle nie wiadomo kiedy okaże się, że tego już nie ma że gdzieś sobie poszło to złe samopoczucie trzymaj się kochana i pamiętaj co nas nie zabije to nas wzmocni ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moczymordka, Jaśkowa byleby owe "uczucie fatalności" nie doprowadziło nas wszystkie do bycia kobietami fatalnymi :roll::lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaśkowa

Dziękuje Ci za te słowa dotyczące mnie.Bardzo Ci dziękuje,

Macie racje chyba jednak nie zmarnowałęm tych 20 lat

Dziekuje Wam wszystkim

kiedy ja stary ląfer wszędobylski jak mnie mama nazywała będę znów bez lęków przemierzać świat no i bez okularów słonecznych w pochmurny dzień

Jaśkowa-zobaczysz niedługo przyjdzie czas kiedy będziesz czuła się wspaniale i będziesz mogla normalnie żyć,nie trać w to wiary.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Darek staram się nie tracić ale sam wiesz jak to jest przychodzą takie momenty w życiu, że ma się ochotę uciec gdzieś od tego wszystkiego niestety nie da się ;) Dziękuję

 

samotniczka " kobieta fatalna" to brzmi intrygująca ;):mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co...za...dzień...deszczowy...nudny...męczący...może inaczej.....Taki jak zawsze :) Pozdrawiam wszystkich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często w depresji zdarza się tak że występują huśttawki w ciągu dnia...Wczesniej miałam tak że rano czułam sie najgorzej, ale teraz to się zmieniło i popołudnia są dla mnie przykre..najgorsze jest to,że trzeba to wszystko ukrywać, tak jak robie to w pracy..ale nie wiem ile jeszcze z tą praca wytrzymam :( ta depresja tak wmawia człowiekowi że jest do niczego, że lepiej już nie będzie, że już tak zostanie...

czuje sie do d......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

kaysha-mhhh, a nie pomyślałaś, że przyczyna w pracy może leżeć? Czy na pewno Ci odpowiada? Ja pamiętam, jak zaczęłam pracę w markecie-stres przed każdym wyjściem, niechęć, wstręt do samej siebie. Nie wiedziałam skąd to się bierze. Dopiero po pewnym czasie dotarło do mnie, że moje ja informuje mnie, że nie chce tam pracować(chodziło głównie o współpracowników i niezdrową atmosferę) ;) Rzuciłam robotę-to był jeden z piękniejszych dni mojego życia :mrgreen:

 

Tomku-3maj się. W Tobie jest mnóstwo pozytywnej siły. Deszcz przestanie padać ;) Tulę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

właśnie się dowiedziałam, że mój mąż nie lubi mojej matki bo przez nią jestem chora :roll: jakbym miała mało swoich dramatów to jeszcze teraz muszę się zmagać z jego żalem do niej. Zaczęło się od tego, że idziemy na wesele i chciałam aby moja mama i ciocia zostały z Jasiem ale mąż stwierdził, że on by wolał aby jego rodzice zostali a ja nie chcę raz, że wiadomo koszula ciału bliższa dwa, że moje poczucie estetyki daleko odbiega od poczucia estetyki mojej teściowej i jakoś tak wewnętrznie będę się lepiej czuła wiedząc, że Jasiek jest z moją mamą, ale maż staje okoniem powiedział, że to powinna być nagroda dla dziadków bycie z wnuczkiem i moja mama na to nie zasługuje :roll: pominę fakt, że teść mój jest alkoholikiem i ja też uważam, że nie zasługuje :roll: i teraz będę się dręczyć między moim zadowoleniem gdyby mama została a wykrzywioną miną męża gdy tak się stanie, dlaczego to wszystko musi być tak skomplikowane??? dlaczego zawsze muszę kogoś zadowolić czemu nikt nie chce mnie uszczęśliwić, to że miałam dzieciństwo jakie miałam nie zniknie, ale nie da się zamykać drzwi, wybaczać skoro własny mąż Cię zadręcza :roll: Znowu mam wrażenie jakbym miała zaraz się wyrzygać bo wszystko stoi mi po środku, znowu nie ma idealnego rozwiązania..........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej! długo mnie tu nie było... wakacje, odpoczynek... myślałam, że wszystko się jakoś ułoży. jednak powrót na studia, a nawet sama myśl o tym wywołuje u mnie stres... oblałam poprawki, chyba mi nawet nie zależało... nie wiem już co robić. a do tego to cholerne wrażenie, że nie mam w nikim oparcia... (mam nadzieję, że to tylko wrażenie) :(

 

tak musiałam sobie pojęczeć, ale wątpię już czy to coś da...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

groskova,jestem w desperacji, potrzebna każda pomoc!

Wpadam w alkoholizm. Bo nie radzę sobie. Tyle.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaśkowa! tak to już jest że wszystkich się nie da zadowolić. Ale pogadaj z mężem poważnie, bo to co on robi nie jest pomocne. Jeżeli Twoja mama Cię skrzywdziła to niech to będzie sprawa między wami dwiema. Na cholere tam Twój mąż. A jeśli jeszcze ty chcesz wybaczać i mieć z nią normalne stosunki, to tym bardziej on powinien to zrozumieć i nie utrudniać. Wypracujcie jakiś kompromis w tej sprawie, bo na pewno się da! Pozdrawiam i ściskam! :)

 

a Ty Bethi.... Bo jak spiorę dupsko!!! :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bethi może zgłoś się do jakies poradni jesli tak uwazasz jeśli cie to martwi nawet od lekarza pierwszego kontaktu dostaniesz pomoc. Jestes z bielska białej więc ja Ci nie bardzo pomoge bo nie wiem gdzie moze tam być poradnia dowiedz się co i jak jesli czujesz że faktycznie sobie z tym nie radzisz powodzenia Trzymaj się jak cos to możesz pisac ja nie bardzo sie na tym znam ale moja mama jest psychologiem wasnie od uzależnień od alkoholu zawsze coś ta moge anonimowo ni emowiąc co komu po co podpytac

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bethi trzymaj się, niedobrze się stało to nie jest wyjście, myślisz że nie poradzisz sobie sama? Dlaczego zaczęłaś pić? Czy czułaś się po alkoholu lepiej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy czułaś się po alkoholu lepiej?

Ja bym tu tylko wciął, że na pewno. Przynajmniej u mnie tak jest po alkoholu. Czuję się lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tylko, jak już ten stan się wyszumi-to się człowiekowi robi niefajnie.

Bethi-Ty z nas jesteś najmądrzejsza. Dasz sobie radę, pokonasz to wszystko. Przytulam mocno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
groskova,jestem w desperacji, potrzebna każda pomoc!

Wpadam w alkoholizm. Bo nie radzę sobie. Tyle.

Pozdrawiam

 

hej bethi, co się dzieje konkretnie? Nie wpadaj, napisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×