Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magdasz

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Rekomendowane odpowiedzi

Chciałbym dostać raka i to takiego /cenzura/ złośliwego żebym się wyhuśtał w pół roku śmiercią naturalną. To moje największe marzenie w tym momencie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienawidzę facetów, faceci to beznadziejny gatunek, mają tylko seks w głowie, zupełnie jak zwierzęta. Jakie to obrzydliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, alone05 napisał:

nienawidzę facetów, faceci to beznadziejny gatunek, mają tylko seks w głowie, zupełnie jak zwierzęta. Jakie to obrzydliwe.

Żałosne. Generalizujesz jak typowa karyna, która nazajutrz skończy z kolbą w ustach na pierwszej lepszej remizie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Trup666 napisał:
1 godzinę temu, alone05 napisał:

nienawidzę facetów, faceci to beznadziejny gatunek, mają tylko seks w głowie, zupełnie jak zwierzęta. Jakie to obrzydliwe.

Żałosne. Generalizujesz jak typowa karyna, która nazajutrz skończy z kolbą w ustach na pierwszej lepszej remizie. 

 

Bez wycieczek personalnych proszę. Takie rzeczy proszę przenieść na priv, inaczej będę rozdawać ostrzeżenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 30.07.2019 o 21:45, bezniczego napisał:

Nie potrafię od wielu lat nic ze sobą zrobić, codziennie myśli samobójcze. Nie rozumiem po co mam to ciągnąć, skoro czuję się źle. Dlaczego mam się zmuszać do życia dla rodziny. Nie chciałabym ich zranić swoją śmiercią, ale ja po prostu nie potrafię już dłużej być w takim stanie. 

 

Czuję tak samo. Z tym, że nie mam własnej rodziny, ale mam rodziców, dziadków, siostrę ...

 

 

 

Ale nie mam przyjaciół i jestem potwornie samotny.

Edytowane przez Amos

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.08.2019 o 21:02, Koshi napisał:

Chciałbym dostać raka i to takiego /cenzura/ złośliwego żebym się wyhuśtał w pół roku śmiercią naturalną. To moje największe marzenie w tym momencie. 

 

To boli. Dlaczego akurat to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.08.2019 o 20:29, Cassidy napisał:

Przez ten brak libido już nie widzę żadnego sensu w moim małżeństwie... A może po prostu mąż mnie nie pociąga... Tak czy owak nie chcę seksu w żadnym stopniu... Ja nie jestem piękna. Jestem obrzydliwa ale mąż mnie nie podnieca. Czy jestem złym człowiekiem?

 

Taaaa, problem z libido po lekach jest naprawdę poważny. Dla mnie seks mógłby nie istnieć. Ale w małżeństwie to faktycznie problem jest. Złym człowiekiem nie jesteś. Szkoda że leki mają takie ograniczenia. Nie jesteś sama w tych rozterkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapisałam się na jazdy by uruchomić prawo jazdy. Parkowanie to jakaś żenada z mojej strony. Popełniam "babskie" błędy aż mi kur...wa wstyd.

Próbuje wrócić do starego hobby i jedno wielkie g... z tego. Zupełny brak jakichkolwiek sukcesów, nawet najmniejszych.

Zmęczona jestem już tym wszystkim, robię ileś planów, ale wiem, że są bez pokrycia, że nie uda mi się zrealizować choćby jednego. Kiedyś mogłabym winić świat, ludzi, rodzinę, przyjaciół, ale to moje życie i moje decyzję sprawiają, że jestem tu gdzie jestem. Może moja podświadomość lepiej wie ode mnie, że moje miejsce jest 2 metry pod ziemią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Amos napisał:

 

To boli. Dlaczego akurat to?

 

Życie boli bardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Koshi napisał:

 

Życie boli bardziej.

 

To nie lepiej je zakończyć w sposób mniej bolesny?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, el33 napisał:

Zapisałam się na jazdy by uruchomić prawo jazdy. Parkowanie to jakaś żenada z mojej strony. Popełniam "babskie" błędy aż mi kur...wa wstyd.

Próbuje wrócić do starego hobby i jedno wielkie g... z tego. Zupełny brak jakichkolwiek sukcesów, nawet najmniejszych.

Zmęczona jestem już tym wszystkim, robię ileś planów, ale wiem, że są bez pokrycia, że nie uda mi się zrealizować choćby jednego. Kiedyś mogłabym winić świat, ludzi, rodzinę, przyjaciół, ale to moje życie i moje decyzję sprawiają, że jestem tu gdzie jestem. Może moja podświadomość lepiej wie ode mnie, że moje miejsce jest 2 metry pod ziemią.

A może za dużo od siebie wymagasz? I przed kim jest Ci wstyd? Przed sobą czy innymi?

 

12 godzin temu, Amos napisał:

To nie lepiej je zakończyć w sposób mniej bolesny?

A może poszukać sposobu, żeby życie mniej bolało?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam jakieś upodobania masochistyczne. Ludzie obrażają mój wygląd a ja wchodzę na wideoczaty. Wtf...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Lilith napisał:

A może za dużo od siebie wymagasz? I przed kim jest Ci wstyd? Przed sobą czy innymi?

Jest mi wstyd przede wszystkim przed sobą i trochę przed mężem. Parkowanie nie jest aż tak trudne tylko, że ja zaczęłam jeździć w kółko jak na filmikach w necie 😕

Czy dużo od siebie wymagam? Wydaje mi się, że nie. Bardziej tego by robić rzeczy poprawnie. Czynnego prawo jazdy potrzebuje by dziennie  nie tracić prawie 3h na wożenie i odbieranie córki z przedszkola. Samochodem zajmie mi to łącznie 30-40 minut. Bez umiejętności parkowania będzie ciężko.

7 godzin temu, Cassidy napisał:

Ja mam jakieś upodobania masochistyczne. Ludzie obrażają mój wygląd a ja wchodzę na wideoczaty. Wtf...?

Czemu wchodzisz na wideoczaty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, el33 napisał:

Czemu wchodzisz na wideoczaty?

 

Bo nie mam z kim porozmawiać kiedy mąż jest w pracy... W sumie nawet jak jest w domu to nie ma ochoty rozmawiać, ja muszę ciągnąć za język...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Cassidy napisał:

 

Bo nie mam z kim porozmawiać kiedy mąż jest w pracy... W sumie nawet jak jest w domu to nie ma ochoty rozmawiać, ja muszę ciągnąć za język...

A jest szansa byś wyszła z domu i spotkała się ze znajomymi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, el33 napisał:

A jest szansa byś wyszła z domu i spotkała się ze znajomymi?

 

Nie mam znajomych, z którymi mogłabym się spotkać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że to cholernie niesprawiedliwe, że urodziłam się taka szpetna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jestem kretynem bez żadnych zalet - osobowości, intelektualnych czy ogólnie życiowych. Nie mam przyjaciół i mam dość życia. Co gorsza, staję się tylko coraz głupszy ;/

Edytowane przez Amos

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Amos - nie mów tak o sobie, 

Na ogół, ludzie którzy tak źle myślą o sobie okazuje się że są wartościowi i mądrzy, 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ktoś w pracy bardzo mnie wkurzał, przez wiele dni.miałam okropny dyskomfort przez to, muszę sobie z tym poradzić, nie chcę marnować mojego życia przez takie pierd.. y 

toksyczna  mę. a wyniszczała mi psychikę, 

Jednak teraz nic nie jest ważne jak tylko moje dobre samopoczucie, i dobry dzisiejszy dzień, poradzę sobie w każdej sytuacji, i zawsze znajdę wyjście na moją korzyść

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie mam kompletnie motywacji do niczego. 
Nie wiem co czuje, niewiem czy chce z kims być czy być sama. N
Najgorzej że przejmuje się jakimiś pierdolami i wymyślam sobie problemy
O chyba nkt mnie nir rozumie.. 
Nawet pisać tego mi się nie chce, mam zeero motywacni do wszystkiego. 
Dobra, zresztą i tak ludzie się przypierdola zaraz do czegoś albo oleja jak zwykle. 
Moim największym problemem jest lenistwo. 
Ciągle mam takie głupie wrażenie że nie powinnam być taka zdolowana i sie martwic, przynajmniej w tym momencie moje życie jest ok (no.. Prawie) ale wszystko niszcz przez zamartwianie się 
Kazdy dzień jest taki sam, dolujacy i monotonny. Mam dosyc, marzę żeby w końcu wyjść  z domu.. 
Właściwie cały dzień czekam kiedy położę się do łóżka i będę spala przez 12 godz.. 
A potem to samo, cały dzień grzebie w internecie.. 
Ok moze nie jest tak codziennie ale hmmm ja wiem? Mniej więcej raz w miesiącu mam doła, ale możliwe że to zwykły pms xd. 
Do tego nie mam kasy, muszę oszczedzac na wszystkim
Zawalilam semestr, mam nadzieję ze kiedy psychiatra przepisze Mi nowe leki coś się poprawi.. 
Do tego dodam że kompletnie nie potrafię utrzymac relacji, jestem pesymistka, zamartwiam się wszystkim i jestem gruba i Nie atrakcyjna, mam mysie włosy, krzywe żeby i przez wzrost wyglądam jak mutant, o bliznach i rozstępach nie wspomnę.. 
Ogólnie jestem przegrywem życiowym, poleglam chyba na każdym możliwym polu, nie jestem ani ładna ani zbyt inteligentna. 😕
Chciałam sobie znaleźć kiedyś jakieś hobby, jeździłam konno, na nartach, chodziłam na yoga ale wszystko szybko mnie męczylo. 
Aa, i większość ludzi mnie nie lubi, ewentualnie olewa. 
Mam kilka przyjaciółek, ale raczej głównie mnie wkurwiaja, jedna zachowuje się jakby pozjadala wszystkie rozumy a nawet nie ma matury. -. - i wkurza mnie ze jest taka.. Pusta? To chyba odpowiednie słowo.. a druga mieszka w USA i pracuje cały czas więc nie gadamy zbyt często..
Aa i jestem uzależniona od kawy, bez niej nie wyobrażam sobie funkcjonowania, pije chyba.. Z 6 kubków dziennie? 
Co do rodziny moja matka to egoistka i pracoholiczka która tylko stroi się w nowe kiecki a jej hobby to siedzenie na westwing i czytanie kiepskich romansow. Z kolei ojciec to tyran który uznaje wyłącznie swoje racje i narzuca wszystkim swój światopogląd. 
W sumie ostatnie lata odcięlam się od ludzi, trochę to moja wina.. 
O rodzicach lepiej nie będę już pisac
Ostatnio siedzę na tinderze, ale ten cały portal jest tak pusty i jałowy że zastanawiam się czy nie skasować konta.. Chociaz wtedy już stracę kontakt z kimkolwiek, zostanie tylko fb i insta.. 
Żałuję że rozstała się z moim eks Chociaz minęły już 2 lata a ja nie mogę sobie wyobrazić że znowu się w kimś zakocham.  Chociaż jest jeden facet z którym pisze, ale nie jestem pewna co do jego intencji. 
Poza tym miałam jeden przelotny.. Nie, romans to za duże słowo, spotkaliśmy się raz, potem pisaliśmy i tyle. W sumie nic do niego nie czuje. 
I ogólnie nie mam zbyt wiele czasu dla siebie z powodu trudnej sytuacji rodzinnej,ktora mnie obarczono.
Pociesza mnie to że chociaż mój wujek jako jedyny mi trochę pomaga, ale przecież on też musi pracować.., 
Ogólnie mam może 2,3 godziny dziennie dla siebie, no, i jeszcze sen. 
Marzę żeby pójść do pracy i nie musieć siedzieć non stop w domu.. Chociaż nie wyobrażam sobie pracować 5 h w tyg przeraża mnie to 😕 max 3 4 dni, w ogóle zastanawiam się czy nie wyjechać do Hiszpanii coś zarobić i wrócić.. 
I głównie chyba z tego powodu zaczyna mi odbijać, nie pamiętam kiedy ostatnio wychodzilam z domu. 
Nie twierdzę że jestem najbardziej pechowym człowiekiemcna świecie ale chyba szczęścia to ja nie mam.. 
Oczywiście wiem że mogłoby być gorzej, cieszę się że mam w co się ubrać, gdzie spac i co włożyć do garnka, ale ehh kiedy jest się chorym to wszystko trochę traci swój urok.. 
Poza tym zastanawiam się czy nie wrócić do Hiszpanii, ale w sumie nie byłam tam zbyt szczęśliwa.. 
Aaa no i jestem idiotka, umiejętnośc logicznego myślenia jest dla mnie nieosiągalna sztuka 
W sumie brzydzi mnie jeczenie i uzalanie się nad sobą ale serio już nie mam siły do tego gówna.. 
Aa i ogólnie moja rodzina uważa mnie za debila i niedorajde życiową, chociaż przyznam że bywam czasem raczej lekkomyslna. 
Moja jedyna pociecha to to, że w końcu zaoszczędzilam trochę kasy i nawet nie wysililam się zbytnio żeby ją zarobić (nie, nie byłam dziwka xdd) 
Ale co z tego jak ta stara raszpla ciągle mnie tylko wkurwia i sie rządzi jakby była nie wiadomo kim,p rzed udarem była normalna a teraz się zachowuje jak jakaś jebana księżniczka -. - 
Aa no i przez moje lenistwo zawalilam ostatni semestr.. 
Właśnie zmarnowałam chyba godzinę życia na tinderze z którego nigdy nic dobrego i tak nie wynika. 
Ogólnie staram się być jakoś pozytywnie nastawiona do życia ale jest to coraz trudniejsze.. 
Nie rozumiem czemu nie mogłaby zamieszkac z kims innym z rodziny i wtedy wszyscy byliby zadowolenj
No i mam zjebane całe wakacje. Wieem, wiem jestem egoistka ale co poradzić. Charakteru nie zmienię. 
Ale przynajmniej nie jestem chamska i nie zieje jadem jak niektórzy ludzie.. 
I gratuluję wszystkim którzy dobrneli do końca mojego pierdolenia ;D.  Sorry, musiałam się wyjeczec xd. 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.08.2019 o 09:28, el33 napisał:

Zmęczona jestem już tym wszystkim, robię ileś planów, ale wiem, że są bez pokrycia, że nie uda mi się zrealizować choćby jednego.

 

A ja widzę akurat duży pozytyw, mianowicie, że w ogóle coś planujesz. To już jest jakieś działanie. Lepsze to, niż poddać się całkowicie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze robią wyjazdy, jednodniowe na przerwanie tego horroru wyniszczającego, kto ma bliżej nad morze - to nad morze, kto  ma bliżej w góry - to w góry, włóczyć się po szlakach, trzeba coś robić bo zwariować idzie , trzeba wybywać z domu bo w domu jak się siedzi myśli kłębią się w głowie, wyniszczają i ryją psychikę

Ja mam,, bezwzględny ,, obowiązek wychodzenia z domu codziennie choćby do najbliższego parku,  i prawie codziennie udaje mi się, 

Najważniejsze to wypracować sobie rytuały, 

Przez to zrobiłam się silniejsza wewnętrznie, 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 Ah... jestem w beznadziejnym stanie. Czuję niemal rozpacz. Studnia smutku. Wydaje się jakby był większy ode mnie. Słuchanie muzyki, fantazjowanie przestało przynosić mi ulgę. Już nic jej nie przynosi. Lęk i poczucie winy. Nienawiść do siebie i swojego życia. Chciałbym umrzeć ale boję się tego co po śmierci. Boję się piekła. Potrzebuję obecności, tego by ktoś przy mnie trwał wtedy kiedy ja wyrywam się z samego siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, niewidoczny napisał:

 Ah... jestem w beznadziejnym stanie. Czuję niemal rozpacz. Studnia smutku. Wydaje się jakby był większy ode mnie. Słuchanie muzyki, fantazjowanie przestało przynosić mi ulgę. Już nic jej nie przynosi. Lęk i poczucie winy. Nienawiść do siebie i swojego życia. Chciałbym umrzeć ale boję się tego co po śmierci. Boję się piekła. Potrzebuję obecności, tego by ktoś przy mnie trwał wtedy kiedy ja wyrywam się z samego siebie.

Codziennie choć na chwilę wyjdź z domu ale nie po zakupy, tylko tak po prostu, najważniejsze to nie siedzieć w domu nie myśleć, 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×