Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Nie jest dobrze, tzn. tak myślę. Było już wszystko - lęki, niska samoocena, myśli samobójcze, stan, kiedy nie da już się płakać... Ból, bezsenność itd. Ale teraz jestem obojętna, nie wiem, co czuję, w sumie to nie czuję nic szczególnego. Nie umiem się już smucić, nie umiem się jeszcze cieszyć. Funkcjonuję bez satysfakcji. Co zrobić? Terapeutka mówi, że zablokowałam emocje, ale ja nie mam pojęcia jak do nich dotrzeć... Czy Wam udało się wyrwać z tego... i coś poczuć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bretta, ja wiem .... wiekszość sytuacji pomimo że wyglada niewinnie często nas przerasta i łatwo komus gadać..jak stoi z boku ... ale tu inaczej sie nie da :) No chyba że mam przyjechac i faktycznie przytulić :D

magic, Dziewczyny .....co Wam tak trudno o ta pomoc poprosić ??? Jak macie kogoś w swoim otoczeniu kto moze Wam przynieść otuchę i macie do niego zaufanie to śmiało !!

 

A jak nie to piszcie tu albo n PW ...zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji ...takie albo inne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bretta, ale dlaczego uważasz że prosząć o pomoc skrzywdzisż taka osobę. Większość ludzi (dobrych ludzi) lubi pomagac bezinteresownie innym. Więc może warto zaryzykować ..... no chyba że chodzi o pożyczkę kasy :D wtedy to może być różnie ...w zalezności od typu człowieka .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Allah, wiesz... rok temu duużo ze mną przeszli. I kto ze mną wytrzymał, komu się udało zostać, bardzo ich cenie, ale wiem że się bardzo martwią i miałam już taki czas, kilka miesięcy, że naprawdę było lepiej. i jakbym teraz nagle powiedziała, że znowu coś nie tak, a wręcz czuję się gorzej.. nie. nie mogę. Po prostu. Wole się męczyć ze sobą bez świadomości, że ludzie się o mnie martwią. Mają swoje zmartwienia, ja nie jestem na tyle ważna żeby zaprzątać komukolwiek głowę.

Wy jesteście mi obcy więc to no, zupełnie co innego, sami rozumiecie:p... gdzieś trzeba powiedzieć co się czuje jak nigdzie nie można...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem... też kiedyś myślałam, że nie poproszę o pomoc bo nie chcę zawracać bliskiej osobie głowy i jej martwić, a potem okazało się (nie mówię, że u Ciebie, Bretta też tak jest), że to tylko moja własna duma mi na to nie pozwala. Od tej pory tak mi się to kojarzy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bretta, a nie sadzisz że Ci ludzie najlepiej będą wiedzieli jak Ci pomóc ??? Przecież czasami wystarcza samo pogadanie z bliskimi o problemie aby łatwiej było go znosić. Kto bedzie mógł to Ci pomoże a kto nie ogarnie tematu to napewno nie odejdzie tylko Ci powie że nie jest w stanie CI pomóc bo...np nie ma już siły !

 

że to tylko moja własna duma mi na to nie pozwala

święte słowa ....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Allah, nie.. oni nie wiedzą i nigdy nie wiedzieli jak mi pomóc. Boją się. nie wiem. takie mam wrażenie. Wtedy też nie pomogli, sama sobie musiałam pomóc, ale się martwili bez sensu... tylko wtedy był powiedzmy fizycznie gorszy stan i chcąc nie chcąc - dowiedzieli się. To nie jest wszystko takie proste i oczywiste...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bretta, większość takich rzeczy niestety jest trudna i komplikowana.... rozumiem to doskonale.

Tu na forum usłyszałem że podobno zdrowych chorego nigdy nie zrozumie i jest w tym dużo racji.

Tulę w każdym razie mocno i jakby coś naprawdę złego się działo to PW

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korba, chodziłam do terapeuty prawie rok, od września nie chodzę, a od czerwca nie biore leków. i właściwie w ogóle się nie leczę. rozważam ostatnio psychologa, ale nie mogę się za nic w świecie zebrać w sobie...

i dokładnie.. rodzice nie chcą zrozumieć, a siostry zaraz rozumieją aż za bardzo i wiedzą wszystko, a tak naprawdę nie mają o niczym pojęcia... więc może po prostu mi bezpieczniej jak nie wiedzą...

 

Dysforia, taaaa... powodzenia^^

 

Allah, dziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bliscy nie rozumieją,zwłaszcza kiedy nic im sie nie mówi i ukrywa prawdę.

Jak ktos dobrze gra-to w ogole nie idzie sie domyślić ;)

 

Bylo mi smutno,pozniej spotkałam kogoś prawdziwego,kto byl mi kiedys bardzo bliski,i zrobiło mi się lżej.

 

Choc jednoczesnie przykro mi..że wciąż nie mam rodziny,o której od dawna marzę ;(

I nie zanosi się na to bym mogla kiedykolwiek..Nie wiem co zrobię,jak Krakow mi nie pomoże :hide:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×