Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień


daablenart

Rekomendowane odpowiedzi

Primavera, mam właśnie podobnie. Ciągnie się to już od marca, leczenie od września...nie pamiętam już jak było kiedyś, dawne życie przepadło, powoli się zaciera. Ogólnie mój stan się ustabilizował i polepsza się, ale też mam przeczucie, że nigdy już nie będzie normalnie. Odczuwam ciągłe zmęczenie, oczy mam podkrążone niczym wampir i kompletny chaos w głowie. Mam pisać pracę licencjacką i kompletnie nie umiem się za to zabrać. Nie umiem się skupić na tekście i wyciągnąć głębszych wniosków. Ogólnie masakra :x

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też już nie pamiętam jak było kiedyś, gdyby nie te krótkie okresy polepszenia które miewam to bym chyba przestała wierzyć że kiedykolwiek było dobrze. Ale nie wiem czy to lepiej że mam te polepszenia bo potem jak znów mi źle to bardziej tęsknię za normalnością :( nie no.. nie mogę tak mówić, jasne, że lepiej mieć nawet krótkie "przebłyski" niż wcale. Ale ja teraz walnęłam w kamieniste dno jak nigdy dotąd i panikuję bardzo, chciałabym żeby mi ktoś tutaj dał znać, że też miał histeryczne napady i myślał, że już w życiu nie wylezie z domu a się udało to ogarnąć... bo ja teraz chyba mam najgorzej odkąd to się zaczeło i się bardzo wystraszyłam :(

Zenon, mordko Ty moja (wybacz, nie mogę z tym kotem, zakochałam się), dasz radę, ja licencjat broniłam w pierwszym roku nerwicy i rozwaliłam na 5, teraz robię mgr i też mam zamiar się w tym roku obronić choćbym się miała na tą obronę czołgać z indeksem w zębach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Primavera, zenon1989, bedzie normalnie:) zaden stan emocjonalny nie trwa wiecznie. Jestem przykładem, ze mozna zyc bez nawrotów bardzooo długo:) Tez myslalam tak jak Wy..zadnej nadziei..myslalam o nieistnienu. Ale w koncu sie skonczlo, znow sie ciszyłam..było NORMALNIE:) Uszy do gory..nie poddawajcie sie! Mowicie sobie na przekór,ze wszystko bedzie ok..autosugestia to wazna rzecz:). Za kazdym razem kiedy nastepuje nawrót choroby, tez czuje sie tak ,jakby to sie mialo nie skonczyc..ale walcze i w koncu wszystko ustepuje błogiemu spokojowi. Wazne jest zajac sie czyms, olewac objawy, wysmiewac lęki, nie uciekac przed nimi, płakac, walic piesciami w poduszke, tupac, przytulac sie i wierzyc w to,ze bedzie dobrze..BO BEDZIE!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w ogóle to najbardziej nienawidzę jak mam atak na uczelni a ktoś do mnie mówi... dziś mi koleżanka na przystanku powiedziała cała szczęśliwa, że jest w ciąży, a ja miałam ochotę spierniczać byle dalej, byle nie musieć nikogo słuchać i do nikogo się odzywać. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo się cieszyłam z jej szczęścia i w ogóle, ale no... do uśmiechu i gadki musiałam się zmuszać, drażniło mnie to.

 

bedzie.dobrze, dzięki za słowa otuchy, myślałam, że jawnie dziś wykituję, nie czuję nóg od tego spinania się, sikam co 5 sekund bo ze stresu mi bardzo w ustach zasycha, ja rano w drodze na uczelnie potrafię wtrąbić litrową butlę wody i tylko robię sobie z tego wymówkę żeby uciec z wykładu do łazienki chociaż na chwilkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

secretladykkk, oh, ja prawdę mówiąc chciałabym dostać jakieś leki teraz, ale nie wiem czy będzie taka możliwość bo mam na razie wizytę u psychologa, nie psychiatry, ale generalnie idę na Sobieskiego (Warszawa), a tam mają przecież cały oddział więc może mnie gdzieś wyślą dalej czy cuś no nie wiem. Zobaczymy. Czwartek już blisko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pani pedagog w nowej szkole kazała mi zostać po lekcji. Myślałam, że coś wie, że może jakieś info ze starej szkoły... Póki co bada ze mną grunt, wypytywała czemu na integrację nie jechałam i takie tam. Ale w gaciach to miałam pełno :hide: Poza tym nadal nie wiem, czy czegoś nie zauważyła/nie dowiedziała się :hide:

1ktauj0

All my life I’ve been so lonely

All in the name of being holy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieźle się bawiłam. :mrgreen:

ale jak już wróciłam do domu, to...... niestety nie jest tak kolorowo. każdy by mnie tu wykorzystywał. zasrani egoiści. rozmawiam z tatą, mówię mu: jestem przeziębiona, potrzebuję leków, a on odłożył słuchawkę i nie słuchał mnie, jak to mówiłam a jak skończyłam, to wziął słuchawkę i : i jak skończyłaś? robisz te przelewy?

rzuciłam słuchawką. mam go i wszystkich tych pojebów w dupie. sorry za brzydkie słowa, ale oni tak na mnie działają...

a przed chwilą śmiałam się i naprawdę świetnie się bawiłam... jedna chwila z rodziną potrafiła to odmienić.

wrrrr

trudno.

i tak uważam, że mój dzisiejszy dzień był wart wstawania z łóżka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj oglądałam "Autoportret z obandażowanym uchem" van Gogha. Artysta na nim jest spokojny ale całkowicie zagłębiony w sobie, odizolowany, zamknięty we własnym świecie. Poraża.

kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakoś przeżyłam dzisiejsze badania...to konieczność, przynajmniej raz na jakiś czas. Łatwo można przegapić coś ważnego...

"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"

"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.

Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Użerałam się trochę z komunikacją miejską, miałam wielkie szczęście w nieszczęściu i to doceniam. A tak poza tym, leniwie, sennie, trochę melancholijnie.

"I knew a man who lived in fear

It was huge, it was angry,

It was drawing near.

Behind his house a secret place

Was the shadow of the demon

He could never face."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Długi i męczący, ale wróciłam na forum, więc jest nieźle :)

Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×