Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Benzodwuazepin

Obsesyjny strach przed hiv

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

 

Moja krótka historyjka...

 

W grudniu ubiegłego roku odbyłem niezobowiązujące zbliżenie ze starszą ode mnie o 5 lat kobietą. Nie była to prostytutka …jedynie kobieta, która chciała zdradzić swojego mężczyznę (…) Zbliżenie to odbyło się bez jakiegokolwiek zabezpieczenia.

Wpadłem w histerię, dzwoniłem do Krajowego Centrum Aids w Warszawie na telefon zaufania o porady do specjalistów po kilkanaście razy. Wykonałem pomiędzy 14 a 28 dniem od kontaktu test na obecność antygenu p24 we krwi obwodowej. Wynik był ujemny ale zalecono mi powtórzyć test po 12 tygodniach na obecność przeciwciał. Przez ten okres przechodziłem prawdziwe koszmary. Czułem się nosicielem. Osobą „oddychającą ale już martwą”. Minęły 3 miesiące, drugi test wykonałem, również z wynikiem ujemnym. Sprawa zamknięta.

 

Obecnie:

 

Kończą mnie się siły na dalszą walkę ze swoimi natręctwami. Z dnia na dzień moje niezdrowe myśli i ich wszelakie „rozgałęzienia” przybierają na sile. To jest wszechobecne. Nie mogę przestać myśleć o moim poprzednim, niedawnym, prawdziwym związku i ciągłym, monotonnym i natrętnym łączeniem go z możliwością zakażenia HIV bez żadnej logicznej przyczyny. Bywają już chwile kiedy całe moje ciało potrafi zadrżeć w momencie gdy sobie wyobrażę jak ta „zaraza” krąży we mnie. Pierwszy raz, dzisiaj, dostałem ataku histerii pomimo wysokich dawek przeciwlękowego alprazolamu tj. 3x dziennie po 1mg a niekiedy więcej – wg zaleceń lekarza do maks 4,5mg/dobę. Nadal wydzwaniam na telefon zaufania do Krajowego Centrum ds. AIDS aby upewnić się czy wyniki moich poprzednich testów były wiarygodne z różnych, podawanych przeze mnie przyczyn. Odpowiedzi otrzymywałem satysfakcjonujące. Tutaj właśnie zauważyłem brak logiki w moim postępowaniu zadając sobie pytanie: „dlaczego rozpatruję poprzednią sprawę kiedy ważniejszą jest ta ostatnia w takich okolicznościach”. Po zakończeniu „wydzwaniania”, pierwotne natręctwo powróciło z jeszcze większą siłą.

 

Czuję się zdezorganizowany; proste czynności sprawiają mi wielki wysiłek. Gdy już zdarzy mi się wyjść z mieszkania, celowo niekiedy spoglądam na ludzi, w większości kobiety i rozmyślam… ”Ona przecież w ogóle o tym nie myśli a teoretycznie KAŻDY, nawet ona, może być albo zostać nosicielem. Nie wiedząc kiedy i w jaki sposób”. Czuję się przesiąknięty, „zatruty myślą o tej [zarazie]”. W kontekście mojego problemu, najbardziej się obawiam, że zostałem „szóstką wygraną w totolotka”. Celowo napisałem w porównaniu ponieważ poprzez ogromny lęk nie byłem w stanie tego dosłownie określić. Non stop myślę o wykonaniu testu przeciwko wirusowi. Niestety musi upłynąć okres 12 tygodni aby jego wynik był wiarygodny. Jestem dopiero na półmetku tego czasu.

 

Przychodzi mi do głowy wyobrażenie mnie jako inwalidy uzależnionego od rodziny a z upływem czasu, stanie się osobą bezdomną. Nie chcę tego.

 

Pragnę normalnego, najzwyklejszego i zdrowego życia. Mieć pracę i własną rodzinę. Nic więcej.

 

Lekarze i terapeuci zalecają mi nie robienia testu ponieważ ich zdaniem będę się potem dalej zastanawiał... a czy przypadkiem maszyna była poprawnie skalibrowana, czy nie pomylili próbek itd. Dodatkowo moje relacje damsko-męskie mogą ulec ogromnym zaburzeniom.... nie wiem co mam robić ...może sie położę na torach (...)

 

biorę:

 

ANAFRANIL SR 75mg (1-0-1)

ZOLOFT 100mg (1-0-0)

ALPRAZOLAM 1mg (1-1,5-1)

 

Bardzo serdecznie pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zostałeś bardzo surowo ukarany za swoją lekkomyślność, bo jak inaczej można nazwać uprawianie seksu bez zabezpieczenia z tego typu kobietą. Pewnie oboje byliście pod wpływem dużej ilości alkoholu.

Trudno coś poradzić w takiej sytuacji. Ja kiedyś też panicznie się bałem, ale bardziej o nowotwór niż hiv. Wystarczył jakikolwiek dziwny ból, a już miałem czarne myśli. Wpływ na to ma zapewne fakt, że w mojej rodzinie dość duży procent osób umarło na raka. Teraz w moim przypadku sytuacja zmieniła się diametralnie, tzn. unikam badań, bo co by było jakbym się dowiedział, że rzeczywiście coś mi jest? Nie mógłbym żyć z myślą, że jestem zarażony jakimś poważnym wirusem, czy mając jakiś nowotwór, więc wolę żyć w niewiedzy. Powtarzam sobie, że jestem zdrowy i Tobie radzę zrobić to samo. Nie rób badań, jesteś zdrowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam podobne lęki. Mysle, ze powinienes się zastanowic nad tym dlaczego akurat tego się boisz. Przeciez to w końcu choroba jak każda inna. Wiele osób jest na coś chorych, żółtaczka, zanik mięsni, stwardnienie rozsiane, nowotwory. Czy wiąze się z tym poczucie winy, ze zrobiłeś cos zlego i w ten sposób mógłbyś zostac ukarany? Może sprobuj sobie wyobrazic sytuacje kogos, kto rzeczywiście jest nosicielem. Czy jego życie naprawde musi być koszmarem? Ludzie żyją z tym po kilkadziesiąt lat. Tak jak z cukrzycą. Przeciez o ile bardziej zmienia się życie człowieka, który ma wypadek samochodowy i całe dalsze życie spędza na wózku, a to jest tysiące razy bardziej realna perspektywa. Zastanow się dlaczego akurat boisz się zakazenia HIVem a nie innej choroby i napisz. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego? Pewnie dlatego że to jest nieodwracalne i nieuleczalne...

 

Moja dziewczyna ma podobnie. Tyle że nie konkretnie HIV, a ogólnie różne choroby (i ciąża).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do Benzodwuazepin (chyba dobrze, ale chemie mialem dawno ... )

 

Ja boje sie krwi a w niej Adasia od >2o lat ... i przeczyszczam moj swiat - czyli kompletnie bez sensu.

Dzwonilem na jakies tel zaufania, itp.

 

Wazne jest, aby nie poddawac sie "natretnym pragnieniom" zrobienia czegos, bo wpadamy w korkociag:

akcja (mysl) - reakcja (neurotyczna) i jest tego coraz wiecej. Trudne, ale ...

 

Nerwice wyplywaja chyba z niskiej samooceny i sposobu radzenia sobie z tym wlasnie.

I chyba to i tylko to trzeba "leczyc", albo raczej uczyc sie patrzec na swiat i siebie.

To chyba latwiejsze :-)

 

I na koniec odnosnie tych torow .......

Mam 40-tke, zone, dzieci, "dobra" prace, ......

A przez wiele lat bylem w dolach takich, ze nie moglem wyjsc z domu ...

Malo brakowalo, a bym zawalil studia.

Nie pisze tego, zeby sie tu chwalic - bo i tak kto mnie pozna po nicku :-)))),

ale zeby powiedziec Ci: da sie z tym zyc i to tak jak sie chce!

 

Lekarz, po rozmowie z ktorym czujemy sie lepiej, leki (kazdemu wedlug potrzeb)

i szukac co pomaga, przemysliwac i walczyc na swoj sposob. CHCIEC!

 

Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zostałeś bardzo surowo ukarany za swoją lekkomyślność, bo jak inaczej można nazwać uprawianie seksu bez zabezpieczenia z tego typu kobietą. Pewnie oboje byliście pod wpływem dużej ilości alkoholu.

Wkurza mnie takie podejście. Traktowanie HIV jako kary i mówienie tego typu bzdur do neurotyka. Aidsfobia może dotknąć każdego, ciekawe czy ty nie popełniasz błędów i jesteś krystaliczny.

Ktoś zapytał, dlaczego Aids tak boją się ludzie. Dlatego, że on jest wstydliwy, osobie z rakiem nikt nie powie, że to za karę, a nosiciel usłyszy "bo byłeś lekkomyślny, ćpałeś, uprawiałeś sex z kim popadnie itp." To że opatrzyłam rękę obcemu facetowi to też moja wina? A może te kobiety, które zaraziły się od niewiernych facetów też są winne? Bzdura.

Jak się jest młodym nie zawsze wszystko da się przeżyć idealnie popełnia się głupoty. Jak się jeszcze nie ma oparcia w dorosłych i szuka się od nich ucieczki tym bardziej można być w niebezpieczeństwie.

Niewiarygodnie mnie drażni podejście do sprawy tej choroby. Media wzmagają nietolerancję, takim ludziom potrzebna jest pomoc. A osobom, które mają Aidsfobię tym bardziej bo takie lęki mogą bardziej zatruć życie niż sama choroba. To WEGETACJA rozumiecie? Człowiek budzi się i myśli że jest zarażony, że wszystkich wokół niego to dopadnie bo zaraża nawet przez prysznic czy wannę. Każda krostka, powiększenie węzłów chłonnych czy przeziębienie to oczekiwanie śmierci. Po pewnym czasie szuka Aids na ulicy, w autobusach w krwi znajomego, który się skaleczył. Nie życzę nikomu czegoś takiego co czuje autor postu, ja i inni z tą fobią. To najgorsza fobia jaka mnie spotkała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

filomatka pamietam Cie bo wpisywalas sie u mnie w temacie o tym samym co tu piszecie:) pozdrawiam tak wogole:* ;) co do tematu .

mam identycznie , nie wiem z czego sie to bierze u mnie to wyglada tak ze wiekszosc rzeczy np zyletka kogos juz mi sie kojarzy z HIV a niedajboze dotknac to mycie i mycie ciagle tej czesci ciala ktora dotnalem , i najgorsza rzecz na koniec ( pisze tak w skrocie jak ja mam) obracanie sie na ulicy i patrzenie na chodnik i szukanie igiel czy nie leza aby nie wdepnac , jak nie wroce i sprawdze np czy patyk to nie igla to ciagly lek . wlasnie taki teraz mam , jak wracalem z pracy to akurat sie wkurwilem i nie pozwolilem sie obroci i meczy dzisiaj wczoraj tez sie nie obrocilem i lek w koncu zniknal dzisiaj rano , ale droga do domu i tak byla nieciekawa bo 10 razy sie obracalem i atrzylem na patyki czy to czasem nie igla ehh meczy to jak nie wiem ten kto tego nie przezyl nie wie co to jest i jakie to okropne;/ no ale zaczalem sie leczyc znowu i teraz leczenia nie przerwe a wiem ze pomaga . BENZO wiem jaki masz lek ale jak sie poddasz to beddzie gorzej czekaj az leki zaczna dzialac ! pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Dunkan :D Trochę tutaj pisałam inaczej niż w twoim temacie, bo wkurza mnie traktowanie Aidsfobii jako kary za winy. I pomyśleć - ludzie z Aidsfobią są przedstawiani jako osoby z ryzykownym zachowaniem, a co dopiero osoby, które chorują na Aids. Może łatwiej byłoby im się uodpornić na wirusa, gdyby wszyscy nie powtarzali im, że to ich wina że chorują. To jak kopanie leżącego.

Dunkan nie zarazisz się. Chciałam cię jeszcze spytać - tobie się wydaje, że na ulicy leżą igły bo widzisz np. patyk, czy widzisz rzeczywiście igły?(sugeruję omamy, tam na pewno nie ma igieł, żebyś się nie wystraszył) Pozdro :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

widze patyki ale wiesz sam mozg mi dziala tak ze " sprawdz dobrze czy to nie igla " rozumiesz? i ciagle sie upewnianie , mozg nawet czasem sprawia ze jak przejde po czyms podobnym do igly to czuje jakby mnie cos w stope dotknelo :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć! Wiem, że jest Ci ciężko i trudno wyzwolić się z sideł natrętnej myśli. Postaraj się bardziej ufać ludziom. Jeśli test wyszedł ujemny to znaczy, że tak jest i nikt się przy tym nie pomylił. Każdy człowiek, a szczególnie ten cierpiący jest bardzo wartościowy, bo doświadczony przez los, przez co staje się mądrzejszy. Nie myśl o samobójstwie, jeszcze zbyt dużo pięknych chwil przed Tobą. Wszystko jest do przejścia, ludzie wychodzą z najdziwniejszych i najstraszniejszych chorób. W Twoim przypadku też tak będzie. Wytrzymaj a nagroda za cierpliwość będzie wielka. :D Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj, skąd to znam ;/... plamy na ulicy mnie przerażają w każdej widzę krew, boję się dotknąć klamek, bo może ktoś miał ranę i otwierał drzwi. Boję się chodzić w klapkach w lecie, bo na ulicy leżą szpilki. Jak na coś wdepnę (w adidasach!) to potrafię cofnąć się spory kawałek, by szukać igły, strzykawki ;/. I to ciągłe mycie rąk, wystarczy, że ktoś ma strupka i stanie blisko mnie... ręce aż bolą... Kiedy zakładam i sznuruję buty, muszę po tym szybko iść myć ręce, bo przecież mogłam wejść w krew... i wiele, wiele innych... strasznie męczące :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochani jak cieszę się, że znalazłam taki wątek. Mój problem zaczął się od dnia kiedy dowedziałam sie ze mój były został zamknięty za gwałty. Po pół roku od jego zatrzymania poszłam na badania. Minus. Niestety tak weszło mi ta myśl w głowę, że od tamtej pory mam fobię. Ostatnio zaczęło mnie wszystko boleć. Moje mięśnie barków są tak "ściśnięte", że nieraz płaczę z bólu. Cały czas mam poczucie jakbym miała całe ciało skulone. Oczywiście ból od razu przywołuje mi na myśl jedno. Brzydzę się dotykania ust nieumytymi rękoma. Nie załatwiam się w toalecie nie podciągnąwszy nogawek by nie dotykały zabrudzonej podłogi, nie korzystam z publicznych szaletów gdy nie mam husteczek przez które mogłabym złapać zawory kranu. Korzystanie z publicznych toalet to męczarnia. Wogóle patrząc na nieznajomych od razu sobie wyobrażam ze to potencjalni nosiciele. Jak widzę krew od razu drżę, a w gardle wyskakuje mi wielka gula. Ostatnio miałam przykry incydent z rozciętą ręką kolegi. W czasie zakrapianej imprezy przecioł on sobie rękę wybitą szybą. Krew była wszędzie. Wszyscy rzucili się mu na pomoc a ja stałam jak wryta, wystąpiły podobne objawy jak opisywałam wcześniej i doszły duszności i płacz. Nie mogłam się uspokoić, a znam go od wielu lat - jednak mimo to widok jego krwi napawał mnie lękiem. Zamiast myśleć jak mu pomóc, pomyślałam o tym że miał taką niepewną dziewczynę i że on "może coś". Horror. Zachowałam się jak wariatka.

Boje się ze mój minus mógł być wynikiem błędu maszyny lub pomyłki w próbkach. Boje się iść znów na nie:( Samo miejsce w którym wykonywałam badania omijam szerokim łukiem.

Powiedzcie mi czy macie jakieś somatyczne przypadłości powodowane fobią? I ile razy wykonywaliście badania?

Mam chłopaka ale nie potrafię z nim stworzyć normalnej damsko-męskiej relacji. Sex jest dla mnie OBRZYDLIWY!

Pomóżcie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak wiecie z poprzednich postów- mój problem z hiv itp. znowu się zaczął, ja już nie mogę tak żyć, nie chcę, wszystko się zaczęło od nowa , wszystko. Od czasu, kiedy dowiedziałem się, ze od raka kości, bolą kości, to odrazu zaczęło mnie wszytsko boleć i mięśnie i stawy, tak było przed tym jak się mega bałęm. Ja nie chcę tak żyć, z taką świadomością, najgorsze jest to , że mama zrobiłą mi badania krwi, ob 2 , i potem wszystko minęło, byłem szczęśliwy, a tu wszystko powróciło. Najgorsze jest to, że jak na przykład sobie leżę, i coś mnie zaboli, to ja sobie mówię, no to jest hiv, i znowu zaczynam cierpieć-choć czasem nie zwracam uwagi, myślałem o samobójstwie, bo jest strasznie, choć za bardzo się boję. Rzadko się uśmiecham . Tylko myśli i smutek, POMOCY !

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Marsz do psychiatry/psychologa!

 

Popieram... I to biegusiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lukeeeee, sam sobie z tym nie poradzisz.... Tak jak już napisali wcześniej- marsz do psychiatry i do psychologa!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

I powiedz mamie, wtyd będzie teraz, ale kiedyś zapomnisz, a jeśli nie powiesz, to będziesz się bał i wstydził przez długi czas (może nawet całe lata).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma co mówić jak się jest w dołku. Rodzina potrafi pogrążyć jeszcze bardziej. Lepiej się wybrać do psychologa/psychiatry, uporać się z tym najpierw samemu, a potem ogłaszać rodzinie, bo nie wiadomo jak to przyjmą. Szczególnie wredny brat :x

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak wiecie z poprzednich postów- mój problem z hiv itp. znowu się zaczął, ja już nie mogę tak żyć, nie chcę, wszystko się zaczęło od nowa , wszystko. Od czasu, kiedy dowiedziałem się, ze od raka kości, bolą kości, to odrazu zaczęło mnie wszytsko boleć i mięśnie i stawy, tak było przed tym jak się mega bałęm. Ja nie chcę tak żyć, z taką świadomością, najgorsze jest to , że mama zrobiłą mi badania krwi, ob 2 , i potem wszystko minęło, byłem szczęśliwy, a tu wszystko powróciło. Najgorsze jest to, że jak na przykład sobie leżę, i coś mnie zaboli, to ja sobie mówię, no to jest hiv, i znowu zaczynam cierpieć-choć czasem nie zwracam uwagi, myślałem o samobójstwie, bo jest strasznie, choć za bardzo się boję. Rzadko się uśmiecham . Tylko myśli i smutek, POMOCY !

 

to byla jedna z wielu moich nerwic, na pewno do psychologa powinienes pojsc, ale co mi naprawde pomagalo to uswiadomienie sobie ze nawet jesli mialbym hiv/aids w tym momencie to i tak juz niczego nie zmienie, no ale wtedy sie pojawia problem tego ze moglbym kogos zarazic(co w sumie chyba mnie bardziej przerazalo), ale to tlumaczylem sobie tym ze napewno specjalnie tego nie uczynie a nie bede co tydzien ganial na badania i troche sie luzowalem, nie wiem czy to dobre rady ale zawsze jakies :great:

nie lam sie mistrzu tez mialem mysli samobojcze, ale przeciez nie mozna tego zrobic nie tylko ze wzgledu na siebie ale i na najblizszych, wiesz jak czulaby sie rodzina(mysli typu: powinnam to zauwazyc, pomoc mu itd). warto zajac czas jakas praca typowo fizyczna(mi to pomagalo)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lukeeeee. Jak już może czytałeś w innych tematach, też borykam się z takim problemem HIVa. Też miałem skakać z mostu, przedawkować leki i takie tam. Ale wiesz trafiłem na forum ludzi zakażonych (nie będę robić reklamy, ale jak wpiszesz w google to wyskoczy na początku). I tam zaskoczyło mnie ich podejście. Żyją już z tym wirusem nie raz i ponad 20 lat. I oprócz tego, że biorą leki, w ich życiu dużo się nie zmienia. Tryskają radością (czasem większą niż nie jeden chory). Pamiętaj, że wirus HIV nie daje żadnych objawów!!! (przez kilka lat). Dlatego radzę Ci tak jak ja: nie czytaj tych pseudonaukowych wywodów o objawach zakażenia. I zrób test. To cię na pewno uspokoi. Mi wyszedł "-". Za 3 tyg. idę powtórzyć badania ze względu na okienko serologiczne, ale teraz mi wszystko jedno. :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam opiszę swoją sytuację, otóż umowiłem się z dziewczyną z ogłoszeń. Był striptis i skonczylo sie tak ze skonczylem miedzy jej piersiami, troche sie o nie ocierałem. Moj penis miał kontakt z jej piersiami i ręką. Teraz obawiam się że mogłem zakazić się hiv. Mimo zapewnień ludzi z telefonu zaufania, że ryzyka nie było ja ciągle o tym myślę i nie mogę przestać. Proszę pomóżcie mi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

piotrek86, wyluzuj! :smile:

Nie było ryzyka. Zarazić możesz się tylko przez krew i wydz. z pochwy.

A jak Cię dalej coś będzie niepokoić to zrób test, który i tak wyjdzie ujemny :D .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj

rzadko pisuję na forach, choć je czytuję, nie przypadkowo pewnie trafiłam na Twój wpis. Ja też robiłam badania na HIV, wyszły ujemne,ale i tak nie zaznałam po nich pełnego spokoju, również zastanawiałam się nad tym czy wynik jest wiarygodny, szukałam informacji o przeprowadzonych testach,o błędach, itp. Po pewnym czasie to się uspokoiło, ale może dlatego że na nerwicę natręctw cierpię już od wielu lat i biorę leki. Myślę, że w Twoim przypadku konieczna jest wizyta u dobrego psychiatry, to nic złego, a na pewno pomoże. Domyślam się, że cierpią na tym Twoje relacje z mężczyznami. Dla mnie każdy nawet mało ryzykowny kontakt potrafi wzbudzić strach o zakażenie,dlatego znów znalazłam się na bezdrożu i pewnie stąd trafiłam na Twój wpis. Mimo, iż to jest trudne, myślę, że najważniejsza jest szczera rozmowa z partnerem. Nie wiem na jakim jesteście etapie znajomości i czy on w ogóle wie o tym, o czym napisałaś.Ale bez względu na wszystko, bez specjalistycznej pomocy będzie Ci trudno się z tego wyrwać, nawet jeśli spotkasz się ze zrozumieniem partnera.

Życzę powodzenia:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×