Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość paradoksy

Osobowość paranoiczna

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem ciekawa jak to się w ogóle leczy

Czyli co? Mówi się, że powinno się komuś zaufać i porzucić cynizm?

A co jeśli ma się ku swoim podejrzeniom racjonalne przesłanki?

No tak, wtedy terapeuta pewnie stwierdzi, że to urojenia :?

Tylko ciekawe czy wtedy wziąłby na siebie odpowiedzialność za ewentualne ziszczenie podejrzeń pacjenta i poniesione z tego powodu spustoszenie emocjonalne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Diagnozę osobowości paranoicznej można otrzymać, gdy powie się specjaliście, że nie ufa się lekarzom. A ja uważam jedynie, że po wszelkie lekarstwa powinno sięgać się jak najrzadziej, bo jestem świadomym konsumentem. Mieszkam z lekomanem, a poprzedni internista zachęcił mnie do dbania o dietę, zamiast zaleczania anemii tabletkami.

Zresztą problemem wyjściowym miała być moja niechęć do własnego ciała? Z tej wizyty wyciągam tylko jeden wniosek - psychiatra to guru. Jak przeczytałam te wszystkie brzydkie cechy paranoika, poryczałam się, zadzwoniłam do kumpla. I wiecie co? Padło tylko: Rzuć go, ten związek źle na Ciebie wpływa. Wybrałam się do lekarza po tygodniu awantur z chłopakiem o to, że czuję się nieatrakcyjna oraz niezbyt lotna myślowo.

Jak można powiedzieć komuś, że jest zupełnie zdrów i wpisać mu na skierowanie na terapię f60? Etyka, haha.

Chłopak wysyłał mnie do tego śmiesznego lekarza, "żebym się dowiedziała czegoś o sobie". Dowiedziałam się, iż w psychiatrę jednak trzeba wierzyć i na postawie dzięsięciominutowej rozmowy kartka przyjmie wszystko.

Owszem, nie ufam swojemu facetowi, bo od 3 miesięcy nie studiuje, nie pracuje i ma zamiar przeżyć za 500 zł do końca miesiąca, opłacając rachunki. Nie potrafię go rzucić, bo grozi mi samobójstwem, zresztą przywiązałam się, więc sugestia psychiatry o moim braku emocji w punkt, haha.

Przez lata byłam wyśmiewana ze względu na wygląd. W sobotę postanowiłam zacząć się malować, nie wiedziałam, że od razu zakryję tym wszystkie swoje kompleksy, bo paranoik chyba nie ma niskiej samooceny, co?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Moja mama ma zaburzenia Paranoiczne /Paranoidalne. Sprawa jest poważna [Zarówno ja, jak i cała rodzina zakładamy / zakładaliśmy podsłuchy]. Oczywiście podejrzeń jest znacznie więcej, ale już te sprawiają że nie jesteśmy godni zaufania. Przy jako takiej normalności trzyma ją jej najmłodszy 8-letni syn, który z wiadomych powodów jest poza podejrzeniami. Mamy duży problem aby namówić ją do leczenia - "Teraz jeszcze wmawiacie mi chorobę". Może ktoś miał wśród bliskich osobę chorą na tę przypadłość albo sam jest pacjentem z taką diagnozą? Chciałbym się dowiedzieć jak w innych przypadkach udało się doprowadzić do spotkania ze specjalistą / leczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Syall

Mój tata chyba miał schizofrenię, ale przejawiało się to tak, że jego zdaniem był podsłuchiwany, tropiony przez agentów, jedzenie było zatrute, śledzono go, agenci czyhali na jego życie, rodzina była posądzana o zakładanie podsłuchów i współpracę z wywiadem (bo próbowaliśmy wytłumaczyć, że to wszystko to no chyba nie). Ja i mama odizolowałyśmy się od niego i straciłyśmy z nim kontakt na kilka lat, więc nie wiemy, w co choroba wyeskalowała, natomiast któregoś dnia sąsiedzi wezwali do ojca pogotowie, właśnie zaniepokojeni jego stanem psychicznym. Z pogotowia trafił do szpitala psychiatrycznego, a ponieważ nie chciał się leczyć, zainterweniował sąd rodzinny.

Odkąd tata znowu jest obecny w moim życiu, zachowuje się zupełnie normalnie, prowadzi normalne życie. Więc tak czy siak leczenie podziałało.

Jeżeli sprawa jest naprawdę poważna, może tą drogą? Czy zmiana zachowania nastąpiła nagle/w którymś momencie życia?

 

***

 

To jak już piszę posta, napiszę i o sobie.

Mam 20 lat, zdiagnozowano u mnie mieszane zaburzenia osobowości. Nie wiem nie znam się, natomiast osobiście typuję u siebie mieszankę histrioniczno-paranoiczno-unikającą. Próbuję pójść na terapię i ojezu jaki to jest cyrk, ale jestem zdeterminowana terapię odbyć i szczerze skonfrontować się z samą sobą. Mam nadzieję, że mnie przyjmą mimo wszystkiego, co odwaliłam do tej pory podczas diagnostyki i konsultacji.

 

Oraz mam pytanie. Kiedyś, jako 17-latce, robili mi test MMPI. Zamiast wyników jest info (nie słowo w słowo, co do sensu) "test nie jest wiarygodny ze względu na bardzo silne mechanizmy obronne". Co o tym sądzić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słyszałem podobne historie, problem (ale też szczęście) w tym że nie jest ona nerwowa. Nie ma żadnych wybuchów (po za jednym gdy próbowała - bardzo nieudolnie zrobić sobie krzywdę, wtedy jednak nie wiedziałem co zrobić, a sytuacja nigdy się nie powtórzyła). Nie jest dla nikogo groźna. Po za natarczywym wmawianiem winy, pewnością o swojej nieomylności i ciągłym rozmyślaniem nad sprawami dla innych zupełnie błahymi (na końcu takich rozmyślań zawsze okazuje się że wszystko robimy przeciw niej) zachowuje się całkiem normalnie. Gdyby przyjechało pogotowie prędzej stwierdzili by nerwicę u mnie.

Problem w tym że ona jest na kursie autodestrukcyjnym, jej własny mózg odebrał jej wszelką radość życia i sprowadził życie do oczekiwania na kolejne "ataki" ze strony ludzi. Ciężko jest z nią choćby rozmawiać, gdyż każde moje słowo czy gest zostaje zrozumiany inaczej niż bym chciał.

Sprawa została zgłoszona do prokuratury, ale nie zadziało się nic po za pogadanką prokuratora z moim ojcem i siostrą mojej matki (razem złożyli wniosek) i rozmową ojca z dzielnicowym policjantem, a od zgłoszenia minęły ponad dwa miesiące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm, to może sąd rodzinny, przesłanka zagrożenie dla samego siebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ktoś z elementami osobowości paranoicznej odwiedza to forum? Jak sobie radzicie z poznawaniem ludzi i okiełznywaniem dystansu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam jednego gościa z elementami tego zaburzenia trochę lepiej ale u niego to jest kompleks krótkiego fiuta połączony z niespełnieniem na paru dodatkowych płaszczyznach jako mężczyzny. Przykrywa to swoim prestiżem zawodowym ale jest cholernie przewrażliwiony na krytykę, w ogóle nie jest w stanie jej przyjąć, nawet w konstruktywnej formie od nikogo poza zwierzchnikiem w pracy.

 

Zastanawiam się na ile to wychowanie w dyscyplinie iście wojskowej a na ile te jego kompleksy życiowe w nim to wywołują, na terapii nigdy nie był.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też bardzo ciężko jest mi przyjąć krytykę. Nie reaguję na nią jednak złością, a stanami depresyjnymi, bo skoro ktoś zwraca mi uwagę, to musi znaczyć, że jestem to niczego. :bezradny: Staram się nad tym pracować. I w sumie, po tych kilku latach pracy nad samą sobą jakieś tam efekty widzę.

 

Nie, na terapię też nigdy nie chodziłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, nie chodziłeś. Nie wiem jak u Ciebie ale ten egzemplarz (z którym notabene darłem koty na maksa i mu to nieraz potem na spokojnie sugerowałem, zresztą nie tylko ja) nigdy ale to nigdy na nią nie poszedł. Bo uważał że to tylko jego charakter i odbijał piłkę jacy ci co mu to sugerują są walnięci. Uważał że wie lepiej, że problemu nie ma, był za dumny na to. A taki niewzruszony stek chodzących kompleksów że aż to po oczach raziło.

A wiem, że spierdolił tym życie paru osób, głównie ze swojej rodziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Też bardzo ciężko jest mi przyjąć krytykę. Nie reaguję na nią jednak złością, a stanami depresyjnymi

 

Więc masz aż tak skrajnie zaniżoną samoocenę, że nie potrafisz sama zweryfikować, czy czyjeś zdanie jest na tyle obiektywne, by w ogóle brać je pod uwagę?

 

skoro ktoś zwraca mi uwagę, to musi znaczyć, że jestem to niczego

 

Niesamowite, że Twój mózg z miejsca łyka coś takiego. Musisz być wyjątkowo podatna na wpływy.

 

po tych kilku latach pracy nad samą sobą jakieś tam efekty widzę.

 

Jakie? Domyślam się, że ludzie eksploatują Cię na wszystkie możliwe sposoby, trwoniąc resztki Twojego umysłu, a większość z nich działa bez Twojej świadomości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Też bardzo ciężko jest mi przyjąć krytykę. Nie reaguję na nią jednak złością, a stanami depresyjnymi

 

Więc masz aż tak skrajnie zaniżoną samoocenę, że nie potrafisz sama zweryfikować, czy czyjeś zdanie jest na tyle obiektywne, by w ogóle brać je pod uwagę?

 

W kwestii krytykowania zakładam, że zdanie negatywne zawsze jest prawdziwe. W kwestii oceny pozytywnej zawsze jestem podejrzliwa - w większości przypadków wiąże się to z tym, że ktoś czegoś ode mnie chce, chce mnie do czegoś przekonać, nakłonić, coś na mnie wymusić.

 

skoro ktoś zwraca mi uwagę, to musi znaczyć, że jestem to niczego

 

Niesamowite, że Twój mózg z miejsca łyka coś takiego. Musisz być wyjątkowo podatna na wpływy.

 

Patrz wyżej. Nie oznacza to, że jestem podatna na wpływy. Wręcz przeciwnie. W tej kwestii jestem bardzo podejrzliwa. Bardzo doszukuję się w ludzkich działaniach negatywnego działania skierowanego w moją stronę, dlatego z reguły stronię od ludzi.

 

po tych kilku latach pracy nad samą sobą jakieś tam efekty widzę.

 

Jakie? Domyślam się, że ludzie eksploatują Cię na wszystkie możliwe sposoby, trwoniąc resztki Twojego umysłu, a większość z nich działa bez Twojej świadomości.

 

Mylisz się, patrz wyżej. Jakie? Łatwiej mi przyjąć krytykę i patrzeć bardziej krytycznie na to co robię, patrzeć mniej w kategoriach czarne-białe, "wiedzieć" rzeczywistość bardziej taką, jaką jest - w milionach odcieni szarości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie oznacza to, że jestem podatna na wpływy. Wręcz przeciwnie. W tej kwestii jestem bardzo podejrzliwa. Bardzo doszukuję się w ludzkich działaniach negatywnego działania skierowanego w moją stronę, dlatego z reguły stronię od ludzi.

 

Nie wątpię w to, że jesteś podejrzliwa. Mówię tu jednak o tym, jak łatwo czyjaś negatywna opinia potrafi wpływać na Twoje postrzeganie samej siebie i jednocześnie jak opinia pozytywna potrafi Cię zablokować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie oznacza to, że jestem podatna na wpływy. Wręcz przeciwnie. W tej kwestii jestem bardzo podejrzliwa. Bardzo doszukuję się w ludzkich działaniach negatywnego działania skierowanego w moją stronę, dlatego z reguły stronię od ludzi.

 

Nie wątpię w to, że jesteś podejrzliwa. Mówię tu jednak o tym, jak łatwo czyjaś negatywna opinia potrafi wpływać na Twoje postrzeganie samej siebie i jednocześnie jak opinia pozytywna potrafi Cię zablokować.

 

Nie, to raczej nie wpływ na postrzeganie samej siebie, a potwierdzenie tego, jakie mniemanie mam o sobie samej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobra a teraz załóżmy że jakimś cudem pojawia się w Twoim życiu doskonale kłamiący psychopata, który na tyle Ciebie prześwietli, że stworzy idealne odbicie lustrzane Twojej osoby po czym zacznie wyrażać (nie włażąc w dupę) uznanie dla tego co sobą reprezentujesz. Jak kogoś takiego odbierzesz? Jako osobę wyjątkową, która wie o co chodzi i ma prawidłowy obraz świata, czy kogoś sztywnego, dziwnego i drętwego?

 

Bo sam nie wiem jak to rozumieć. Masz problemy w kontaktach z innymi tylko, czy zaniżoną samoocenę ogólnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że obie opcje wchodzą w grę jako mieszanina w jakiejś proporcji.

Raczej uznałabym go za kogoś, kto najpierw się ze mnie naigrywa, a potem, że jest po prostu dziwny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po tym co piszesz nie wyglądasz na osobę paranoiczną, bo ci to są bardziej pieniacze pewni swoich sądów, ale mający energię i wolę do chronienia się przed światem na różne sposoby.

Wyglądasz raczej na osobowość unikającą z masą lęków i obaw, z fobią społeczną przede wszystkim. Moim zdaniem jest to przede wszystkim spowodowane otoczeniem w którym dorastałaś.

Jakie ono było?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Elementy, to elementy, może trafił mi się wybrakowany zestaw.

Możesz mieć rację. Normalne nie było, raczej w spektrum patologicznym pod wieloma względami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam rozpoznaną osobowość paranoiczną oraz mieszaną. Innym razem stwierdzono, że jestem w normie.

Ale nie ufam psychologom - to zło wcielone.

Tacy chirurdzy bez ambicji którzy bali się krwi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie występuje osobowość paranoiczna, tak jak unikająca, w realnym życiu, delikatnie mówiąc, żeby nie powiedzieć w ogóle nie potrafię nawiązywać kontaktu, przez co jestem samotny. Sam sobie zaniżam samoocenę, przez co wydaje mi się że jestem po prostu nudny. Tak latami żyje w smutku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba jest też związana z lękiem i obawą w odniesieniu do świata, przyszłości, ludzi. Moim zdaniem każdy w jakimś stopniu ma taką osobowość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

chętnie porozmawiam z osobą, która ma diagnozowaną osobowość paranoiczną. 

 

johnn

Edytowane przez johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej.. jest tu ktoś kto ma/miał problem z osobą z osobowością paranoiczną i nie wiedział jak jej pomóc i co z tym zrobić. Zdarzyło się, że ktoś taki wplątał was w różne dziwne rzeczy, w potem się tego wypierał ?

Cała rodzina widzi, że ta osoba potrzebuje pomocy, ale z racji tego że ja jestem lękowcem przeżywam to najmocniej..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to zdiagnozowano, jakby ktos chcial pogadac. Niestety, obawiam sie ze moze byc w punkt. Jak sobie radzic ? Jak mam napad jazd i fantazji na temat innych osob, to pozwalam temu by sie zadzialo i by minelo. Zawsze mija. jak nie mija to unikam kontaktu do skutku. Wazne jest dla mnie, zeby zminimalizowac dzialanie pod wplywem afektu. Na szczescie jak jestem wypoczeta, zrelaksowana i utrzymuje dystans to sie nie pojawia.
Niestety, jazdy sa zawsze jak dzialam w grupie ludzi, ktorzy sie znaja. Wiaze to z systemem rodzinnym w ktorym wyjazdalam. taki klimat paranoi, podejrzen ze rodzice sa przeciwko mnie znam wlasnie od dziecka. Czy to mozliwe, ze juz wtedy mialam osobowosc paranoiczna?

Ciezko mi to zrozumiec. Chcialabym wiedziec, co jest zrodlem, zeby wiedziec jak z tym pracowac, poza odczulaniem przez ekspozycje na bycie wsrod znajomych ludzi.

-A wy jak sadzicie, jaka jest wasza geneza?

- Bierzecie jakies leki wspomagajce ?

Bede bardzo wdzieczna za odpowiedz na 2 powyzsze pytania !

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×