Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
GreenEye

Zakupoholizm

Rekomendowane odpowiedzi

@z o.o., no fakt, mądre to nie jest. Ale gdyby nałogi stanowiły tylko kwestię posiadania zdrowego rozsądku mało kto byłby uzależniony ;) 

 

U mnie obkupywanie się przedmiotami, o których mniej lub bardziej intensywnie zawsze marzyłam było w pewnym okresie sposobem na poużywanie życia kiedy szczególnie wydawało mi się, że i tak nic już z niego nie będzie / klinem za pomocą którego próbowałam wybić inny klin. Poza tym aby uwikłać się w uzależnienia trzeba chyba jednak mieć w sobie tę autodestrukcyjną żyłkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@Shadowsun ja byłam kiedyś uzależniona od biegania. Jak o tym mówię, to każdy wzrusza ramionami, że to przecież "zdrowy nałóg". Tyle że ja nie miałam normalnego życia, czasu wolnego, czasu dla przyjaciół, cokolwiek robiłam, czułam wyrzuty sumienia, że nie trenuję. Kontuzji nie łapałam tylko dlatego, że byłam młoda i organizm jakoś się bronił. Generalnie cokolwiek robiłam, jadłam, spałam, srałam, wszystko było podporządkowane treningowi i zawodom (dodam, że jednocześnie pracowałam w nienormowanym czasie pracy i studiowałam zaocznie).

 

Niedawno wróciłam do biegania i staram się pilnować, żeby nie popełniać tych samych błędów, chociaż np. teraz mam kontuzję pięty, a idę jutro na bieg charytatywny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@z o.o., a to ja miałam podobnie jeśli ogólnie chodzi o zdrowy styl życia odchudzanie ^.^ Też wszystko podporządkowane diecie i dziennej normie kalorii do spalenia, tragedia [w sumie nadal do końca nie uwolniłam się z tamtych schematów, choć obecnie są nieporównanie luźniejsze].

 

19 godzin temu, z o.o. napisał:

Jak o tym mówię, to każdy wzrusza ramionami, że to przecież "zdrowy nałóg".

 

Ten kto tak mówi albo nigdy w niego nie wpadł, albo na odwrót - tkwi w nim po uszy. "Fit bycie" jest bardzo zdradliwe, a wynika to po prostu z faktu, że ludzki organizm [ciało i umysł] nie jest przystosowany do tego, by całe życie jego właściciela kręciło się wokół wysiłku fizycznego.

 

Chociaż dochodzi tu również generalnie kwestia nałogów "prawdziwych" [alkoholizm, narkomania, palenie papierosów] i tych "mniej poważnych" [uzależnienie od Internetu / Facebooka / smartfona, zdrowego sposobu odżywiania / odchudzania się / sportu czy właśnie zakupoholizmu].

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytania o to skąd się bierze pieniądze na zakupy zawsze mnie śmieszą. Pokazuje to tylko, że znajomość tematu jest znikoma i nie jest traktowana poważnie. Zakupoholikowi wystarczy najniższa krajowa + jako taka zdolność kredytowa. Poza tym istnieje coś takiego jak chwilówki, a parabanki dają pożyczki nawet rencistom, którzy dostają około tysiąca złotych miesięcznie. Ja pierwszy kredyt wziąłem w 2012 roku zarabiając około 2300 netto. A później już poszło z górki. Konsolidacja, konsolidacja konsolidacji, przeniesienie konsolidacji do innego banku. Oczywiście w każdym przypadku była dobierana gotówka. Jak już straciłem zdolność kredytową w bankach to poszedłem w chwilówki. Do tego dochodzi przykra windykacja należności i ze strachu zaciąga się kolejną pożyczkę, żeby spłacić poprzednią. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@DelRey25 no to to już jest naprawdę niemądre. Rozumiem, brać kredyty/ pożyczki na inwestycje, rozwój kariery, ale na zakupy? Co takiego kupujesz? Elektronikę, książki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy o osobie z depresją też powiedziałabyś, że jej zachowanie jest niemądre? Uważam, że tutaj akurat nie ma co przypinać łatki. A na co wydawałem? Na wszystko: książki, narzędzia, ciuchy, jedzenie, buty, podróże itp. itd. Nie było jednej konkretnej rzeczy. To bardziej był problem z umiarem. Inna kwestia to fakt, że pierwsze pieniądze z kredytu wytrwoniłem w trakcie epizodu maniakalnego. Ogólnie jestem dość impulsywny pod tym względem. Na szczęście teraz zanim coś kupię zadaję sobie pytanie: czy na pewno tego potrzebujesz? Najczęściej wychodzi, że nie 🙂 Odmawianie sobie jest bardzo ciężkie, ale dalsze zadłużanie i życie w strachu przed komornikami jest o wiele gorsze. Obecnie korzystam z usług kancelarii oddłużeniowej i trzymam kciuki, żeby udało się choć kilka długów umorzyć. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×