Skocz do zawartości
Nerwica.com

DelRey25

Użytkownik
  • Zawartość

    244
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. U mnie 75mg wystarczyło i natręctwa zniknęły po niecałych 2 tygodniach. Fakt, że po 2 latach było już gorzej, ale i tak na plus.
  2. @chester, dziękuję bardzo! Tego mi było trzeba
  3. Mam niby przejść na ten lek z wenlafaksyny, ale boję się masakrycznie. Nienawidzę zmieniać leków. Póki co zszedłem na 37.5 wenli i do tego 200mg lamotryginy. Czuję się beznadziejnie od jakiegoś miesiąca i mam dość. Straciłem wszystkie swoje zainteresowania, motywację i najchętniej nie wychodziłbym z lóżka, ale wtedy z kolei mam ogromne poczucie winy, że nic ze sobą nie robię i się poddaję. Chciałbym znów chcieć.
  4. Ja miałem za sobą tylko 1 nieukończoną w dodatku terapię, a mimo to chcieli mnie. Inna sprawa, że zrezygnowałem. To wcale nie jest tak, że biorą głównie takich co mają doświadczenia z terapiami. Nie ma tutaj jednego wzorca. Dziewczyna, która się tam ze mną dostała nigdy wcześniej nie była na żadnym leczeniu.
  5. Kamaja, za bardzo uprościłaś, ale niech Ci będzie.
  6. Nie znoszę słowa 'samotność'. Kojarzy mi się właśnie ze słabością. Nigdy nikomu bym nie powiedział, że czuję się samotny.
  7. Aż się uśmiechnąłem sam do siebie jak to przeczytałem, majmana Często tak mam, ale potem znów się opancerzam i wracam do walki
  8. Między innymi o tym pisałem. Wiem co powiedzieć, jak się zachować, ale najczęściej tego nie czuję. Taka selektywna ta empatia u mnie jest.
  9. Ja czasami mam wrażenie, że odgrywam pewne uczucia. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Zachowuję się i robię tak jakby mi rzeczywiście zależało i może nawet zależy, ale w środku tego nie czuję. Jestem bardzo odłączony od pewnych uczuć. Mam wrażenie, że je rozumiem i wiem jak powinno to wyglądać, ale nie umiem tego poczuć. Skomplikowane, wiem.
  10. Mnie związki przerastają. Mam 28 lat i w żadnym nie byłem. Były próby, ale uciekałem. Nie wyobrażam sobie bycia z drugim człowiekiem. Nie wyobrażam sobie jak mógłbym pozwolić sobie otworzyć się w 100% przed kimś. Pokazanie komuś swoich słabości to też porażka. Nie wiem w ogóle jak reagować na okazywane mi uczucia. Czuję się nieswojo, niekomfortowo. Lekko zażenowany nawet jestem. O tak właśnie.
  11. Dlatego też wielu, ba, mnóstwo psychiatrów było niezadowolonych z wytycznych NPD w DSM IV. To bardzo złożone zaburzenie, nawet powiedziałbym, że bardziej niż 'border'. Masz 10 cech, które ukazują tylko tę roszczeniową i niszczącą stronę os. narcystycznej. Jak taka osoba z NPD jest w depresji czy np coś jej/jego świecie się zawaliło i idzie do psychiatry to wiadomo, że takiej diagnozy nie dostanie. Dostanie diagnozę depresji, leki i zalecenie terapii. Jeśli pójdzie na tę terapię i zacznie czuć się lepiej to wtedy najczęściej wyjdą na wierzch te cechy narcystyczne. To zaburzenie opiera się na (trochę w uproszczeniu, wg Jeffreya Younga, twórcy terapii schematów) 3 trybach: samouwielbiacza (czyli te wszystkie cechy z DSM, zachowania kompensacyjne), odłączonego samoukoiciela (cała ta pustka, zachowania kompulsywne, depresje, fobie) oraz samotnego dziecka (poczucie krzywdy, niskie poczucie własnej wartości, przeciętności, niedocenienia). DSM IV skupia się niestety tylko na tych zewnętrznych i kompensacyjnych cechach. Na tym co widoczne dla oka. W tym miejscu nie dziwię się INTEL1, że czytając ten temat i wypowiedzi ma wrażenie, że ludzie tutaj zmagają się z depresją czy lękami a nie z narcyzmem. Nawet jeśli ktoś jest sceptyczny wobec teorii Younga to jest wielu innych badaczy NPD, którzy wyraźnie wyliczają jego odmiany, np. Theodore Millon i Roger Davis, autorzy biblii 'Zaburzenia Osobowości we Współczesnym Świecie'.
  12. Tak czytam to co piszesz wel2 i jestem zmęczony. Strasznie od rzeczy piszesz. I wychodzi z tego co piszesz dużo narcyzmu niestety. Na 7F nikt nie będzie Cię pieścił i raczył codziennie dobrym słowem. To nie grupa wsparcia. Tak czy inaczej, powodzenia.
  13. DelRey25

    SSRI-temat ogólny

    Przy F 31 bierzesz citalopram?? Nie obawiasz sie zniany fazy? A jeśłi lamotrygina nie pomaga to może kwas walproinowy, czy karbamazepina? Próbowałes? Stosujesz lit? Cital i Lamitrin zacząłem brać w szpitalu w 2012. Zadziałały świetnie. Brałem wtedy jeszcze Olanzin i Miansec, ale po tym roztyłem się jak świnia, więc odstawiłem. Przez 2 lata było super, ale teraz serio czuję sie jakby mój rozwój się zatrzymał. Straciłem motywację, zainteresowania, wszystko jakieś takie obojętne. Nie smutne. Obojętne. No i te problemy z wysłowieniem się. Koszmar. Tym bardziej, że w pracy mówię non stop po angielsku/francusku i czasami to aż mi głupio przy ludziach, bo nagle w połowie zdania trace kompletnie wątek, albo nie mogę sobie przypomnieć prostego słowa. Nigdy wcześniej mi sie to nie zdarzało... Po polsku to samo. Zacinam się dosłownie Kwas walproinowy jadłem w 2007. Było ok, ale zacząłem tyć i niestety włosy wychodziły mi garściami. Na karbie ledwo wytrzymałem tydzień - jeden wielki zmuł.
  14. piti_88, miałem jakieś 7 lat temu identyczne objawy. Cały czas kontrolowałem swój oddech i oddychałem świadomie ponieważ byłem przekonany, że jeśli przestanę to się uduszę. Do tego tak samo jak Ty miałem non stop wrażenie, że wdycham za mało powietrza i miałem poczucie duszności. Ataki wyglądały identycznie: chęć ucieczki, duszność, mrowienie. Trzymało mnie to wszystko jakieś 7 miesięcy, aż wreszcie w ogóle przestałem wychodzić z domu, bo każde wyjście i tak kończyło się atakiem i powrotem. Na zajęciach było podobnie. Jeden wielki koszmar. Oczywiście przy okazji straciłem swój czas chodząc po lekarzach. Byłem u pulmunologa nawet Oczywiście wszystko w normie. Dopiero lekarz rodzinny po kolejnej z rzędu wizycie delikatnie zasugerował wizytę u psychiatry. Zrobiłem po przyjściu z domu research, wpadłem na to forum i okazało się, że jest mnóstwo ludzi, którzy mają podobne problemy. Oczywiście nadal nie wierzyłem, że to 'tylko nerwica', ale poszedłem do psychiatry, dostałem lek (Velafax) i w zasadzie po 2 tygodniach nie było śladu po moich dolegliwościach. Niestety zbyt szybko odstawiłem lek (po 4 miesiącach) i objawy wróciły. Trochę inne tym razem, ale o wiele gorsze. Nie będę straszył Wniosek z tego taki, że żałuję, że nie byłem na tych lekach dłużej i nie wspomogłem się terapią. Być może nie doszłoby później do wielu innych, niefajnych rzeczy. Tak czy inaczej, śmigaj do psychiatry. Szkoda rozmyślać i się męczyć.
×