Przeżywacie to co ja?????

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Przeżywacie to co ja?????

przez Barbarka 05 lip 2007, 18:19
Witam!Cieszę się bardzo, że znalazłam tą stronę. do tej pory czułam się bardzo osamotniona ze swoją chorobą, nie znałam nikogo kto tak jak ja cierpi na zaburzenia lękowe.Wielokrotnie płakałam w samotności bojąc się że zachorowałam na jakąś poważną chorobę psychiczną. I tak płaczę do dzisiaj choć wiem już o wiele więcej niż na początku ale wielokrotnie w ciągu dnia sie mam siły dalej walczyć. Zresztą pewnie sami dobrze to znacie. Swoją drogą mam pytanie. Czy ktoś zna jakiś dobry ośrodek w RYBNIKU gdzie można leczyć nerwice?
Barbarka
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 lip 2007, 20:01

Avatar użytkownika
przez inez3 06 lip 2007, 08:49
hej hej! witaj wsrod swoich! rzem razniej jest walczyc...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez suave 06 lip 2007, 08:55
Zdecydowanie raźniej, witaj i nie poddawaj się!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
02 lip 2007, 10:21
Lokalizacja
Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mona75 06 lip 2007, 09:50
Witaj na forum, fajnie że nas znalazłaś. A jeśli chodzi o Rybnik to poszukaj w dzale Miasta albo Oferty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

witam

przez Majka_ 06 lip 2007, 15:23
czesc jestem nowa. nie jestem chora, ale moj chlopak jest. chialam sie dowiedziec czegos o jego chorobie bo chce mu pomoc, ale nie wiem jak. zresztą to dosc skomplikowana sparwa jest, bo duzo sie wydazylo. nic na arzie sie nie poddaje tzn wiem ze sie nie poddam bo nie pozowle tej chorobie zniszczyc naszego zwiazku ale musze z kims pogadac zeby go lepeij zorzumiec
pozdraiwam
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 lip 2007, 19:18

przez Pstryk 10 lip 2007, 19:39
Cześć Basiu.
Wiesz ja od paru lat walczę z tym a ciągle zdarza się, że ktoś zaskakuje mnie czymś nowym n/t :D
Człowiek uczy się całe życie!
Witaj wśród Nas!
Pstryk
Offline

a życie toczy sie dalej...

przez iwona* 11 lip 2007, 13:22
Witam...
Z nerwicą żyję od 14 lat. Próbowalam rożnych rzeczy. Mialam niepelnosprawną corkę-moja nerwica dopadla mnie w jej 5 roku życia. Na początku pomocą slużyl mi neurolog dziecka. Pomagalo, ale tylko na krotki czas. Postanowilam poszukać pomocy u specjalisty-psychiatry. Te moje lęki nie pozwalaly mi funkcjonować normalnie. Strach przed tym, ze coś mi się stanie , a kto zajmie sie moim dzieckiem??? Dzisiaj mojej coreczki juz nie ma, to już 1,5 roku. No i powrocilo...Bioxetin pomogl, ale po 1,5 roku znowu to samo... . Zawroty glowy, lEki - a teraz nie mam się przecież juz czego obawiać. Nie chcę brać żadnych lekow.. A chcialabym przeżyć kilka dni w spokoju, cieszyc się życiem...
Moze ktos sie odezwie??? :!:
Marzenie: przeżyć zwykly, spokojny dzień...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 lip 2007, 12:32

przez Pstryk 11 lip 2007, 19:09
Cześć Iwciu, oj sporo przeżyłaś i wydaje mi się, niestety, że to dopiero z Ciebie uchodzi. Jak najbardziej powinnaś kontynuować leczenie specjalistyczne i farmakologiczne. Takie przeżycia potrafią zatruć życie.
Pstryk
Offline

przez iwona* 12 lip 2007, 00:37
Witaj, bethi, dzięki za slowa. Dzisiaj to mnie szczególnie dopadlo-zawroty glowy, lęk, ze zemdleję... . Jakoś sobie z tym radze, ale czasami, naprawdę , mam już dość...
Marzenie: przeżyć zwykly, spokojny dzień...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 lip 2007, 12:32

przez Pstryk 13 lip 2007, 17:05
Wiesz, kiedyś też straciłam dziecko, chociaż niektórzy jak tak mówię, śmieją się, bo właściwie poroniłam w 2 miesiącu więc czy można to nazwać stratą, zwłaszcza, że nie miałam pojęcia o ciąży i wcale jej nie chciałam. Jak wylądowałam na izbie przyjęć to wyśmiałam lekarza i poszłam sobie do domu. Dopiero trzy miesiące później do mnie dotarło, co się stało, ale było już trochę za późno: wdało się zakażenie, które leczyłam bardzo długo i najprawdopodobniej nie będę mogła mieć dzieci. Zastanawiam się, jak Ty sobie z tym poradziłaś (aczkolwiek chyba jednak sobie nie radzisz)?
Pstryk
Offline

przez iwona* 14 lip 2007, 01:07
Witaj ...
Moja córka miala 17 lat jak zmarla na zapalenie pluc. Przez 17 lat walczylam o jej zdrowie, sprawność...byla niepelnosprawna.. . I wystarczylo przeziębienie, 5 dni i jej już nie bylo. To już 1,5 roku...wydawalo mi się, ze sobie z tym radzę, przez pierwsze 3 miesiące do mnie to nie docieralo-wydawalo mi się, ze slyszę jej glos w pokoju i ona tam na mnie czeka. Dopiero później powoli, powoli....nie ma jej, moje Martusi. Kiedy po raz pierwszy dopadl mnie atak lękowy, wiedzialam, ze muszę byc silna, bo muszę... dla niej. Poszukalam pomocy, bralam leki. I bylo juz dobrze. A teraz...powraca. Mam mlodszą corkę, wiem, że ona mnie potrzebuje, ale wiem też, że gdyby mnie zabraklo, ona doskonale da sobie radę. Nie potrafię cieszyc sie zyciem....
Marzenie: przeżyć zwykly, spokojny dzień...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 lip 2007, 12:32

Avatar użytkownika
przez nextfriday 15 lip 2007, 17:01
Czesc Barbarka,
ja tez jestem tu nowa i tez zawsze myślałam, że jestem sama na tym świecie z taką choroba.
A popatrz tyle tu znajomych z taką samą przypadłością.....
Napewno z taką grupą ludzi borykającą się z tym samym będzie nam o wiele prościej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
12 lip 2007, 14:16

przez Pstryk 15 lip 2007, 20:01
Witaj Nextfriday. Ba, masz świętą rację :D Witaj więc wśród swoich :D

Iwona, nie wiem, nie wierzę, że dałabym rady w Twojej sytuacji. Ale jest coś - ktoś - Twoja druga córka, dla której bardzo bym się starała, bez względu na to, czy ona da sobie rady czy nie. Marta na pewno nie chciałaby, żebyś się tak katowała. Kobieto, podziwiam Cię.
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do