Przegrałam życie

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Przegrałam życie

przez Aja 12 lut 2013, 16:27
Mam 48 lat i nie widzę sensu życia. O razu uspokajam, nie zamierzam popełnić samobójstwa w najbliższej przyszłosci.
Myślałam, że wszelkie depresje i nerwice już zostawiłam za sobą. A tu małe zdarzenie i ogrom strachu.
Już opisuję. Kasa z LO robi spotkanie po latach. Dzwonek do drzwi i staje kolezanka z która wudziałam się 15 lat temu na ulicy. Oczywiście zadbana, ładny płaszczyk- zawsze o takim marzyłam, chociaż ciuchy ogólnie nie robia na mnie wrażenia. I czy bym nie przyszła. Nie zaprosiłam jej do środka, powiedziałam że mnie to nie interesuje. Zamknełam drzwi
Obiektywnie: klasa była sympatyczna, Co prawda powtarzałam rok i byłam z nimi 3 lata, ale ludzie byli fajni. Chociaż z nikim się jakoś blisko nie zaprzyjaźniłam.

Subiektywnie: Czuję atak paniki gdy tylko sobie o tym przypomnę, nawet teraz. Wypaliłam tego dnia dwie paczki papierosów i cała się trzęsłam i zastanawiałam się czy się nie upić,ale na szczęście mam syna i męża-więc był by obciach.

Obiektywnie: Na spotkanie bym i tak nie poszła bo nie pasuję. Tam lekarze, doktorzy i inni, a ja się ciszyłam jak dostałam sprzatanie sklepu na zlecenie. Po prostu finansowo i zawodowo to totalne dno! I jakoś da się z tym żyć... (cenzura) Zastanawiam się czy to zawiść czy jakieś inne
Nie mam fobii społecznej, na wszelkich zebranaich w róznych grupach to ja się odzywam. Nie mam tez kompleksów, Jak sie komuś nie podobam jaka jestem to jego sprawa.
Tak myślałam do tej pory.
Nerwicę miałam kilka razy. Pierwszy raz to jeszcze jako przedszkolak i pamietam ze brałam thioradyzynę po której podobno swirowałam:)
Nie mam znajomych i, pracy i pieniedzy. Choć chyba doskwiera mi to w odwrotnej kolejności. Ale się przyzwycziłam.
A teraz od kilku dni czuje co chwiła paniczny strach, nie mogę spać i myślę że tego nie wytrzymam bo zwariuję.
Aja
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 lut 2013, 15:12

Przegrałam życie

przez Saraid 12 lut 2013, 17:41
Aja, Witaj nerwicy nie ma się kilka razy ,jesli jest zdiagnozowana to po prostu jest,sa tylko okresy remisji w których dolegliwości nie dają znać o sobie.Masz bardzo niska samoocenę nigdy nie byłaś na terapii?Akurat to wydarzenie wywołało u Ciebie takie emocje bo poczułaś sie gorszą niepotrzebnie.Porównywanie się z innymi to nie jest dobry pomysł zawsze znajdzie sie ktoś lepszy czy gorszy więc pomyśl o tym jakie masz zalety,bo masz wypisz je na kartce przeczytaj i idz do specjalisty skoro czujesz się tak bardzo przygnębiona.Czy masz oparcie w mężu?
Saraid
Offline

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez Candy14 12 lut 2013, 18:19
Aja, jak to mowia zycie zaczyna sie po 40 stce. Moze czas na zmiany? Na porzadne leczenie, psychoterapie itd?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przegrałam życie

przez Aja 12 lut 2013, 18:49
Na terapii byłam kilka razy. Terapia owszem pomaga, ale sytuacji życiowej nie zmienia.
Dla mnie zawsze najważniejsze były pieniadze. (wiem,brzmi to strasznie).Może dlatego, że w domu była bieda i czułam sie gorsza.
A teraz dziczeję. Siedzę sama w domu, czasem mam jakieś zlecenia na komputerze. 2 razy do roku jadę do teściów, czasem w odwiedziny przyjezdza brat męża. Syn w szkole, wraca późno. Mąz w pracy, też wraca póżno, chociaż ostatno w niedziele i soboty jest w domu.(Co mi przeszkadza- to już syndrom żony marynarza chyba.)
Ostatnio gorzej u niego w pracy, i ciagle mamy zaległości w jakiś opłatach. Mąż też mnie dołuje czasem, a może jestem już przewrażliwiona. Ogólnie nie można narzekać :P bo jak to mówią nie pije i nie bje.A nawet w końcu utrzymuje mnie od 10 lat.

NO własnie moje zycie to raczej zmierza ku gorszemu po 40. I nie widzę mozliwości żeby to zmienić.
Aja
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 lut 2013, 15:12

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez Candy14 12 lut 2013, 19:47
Na terapii byłam kilka razy.

hmm.. chyba u psychologa? Terapia to cykl czasami kilkuletni od poczatku do konca prowadzony przez psychoterapeute.
Terapia owszem pomaga, ale sytuacji życiowej nie zmienia.

Moja zmienila diametralnie. Zaczelam inaczej postrzegac siebie i otoczenie a co za tym idzie wprowadzilam radykalne zmiany w moim zyciu
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Przegrałam życie

przez Saraid 12 lut 2013, 20:20
Aja, Pomyslalaś ze zwykła stagnacja może Cię dołować?masz hobby?pasje?cos co lubisz robic sprawie Ci przyjemność .Mogłabys zrobić jakis kurs samorealizowac sie takze w zyciu,a nie tylko być zoną ,matką tym bardziej że nie masz blizszych kolezanek z którymi mogłabyś spedzac czas.
Saraid
Offline

Przegrałam życie

przez Aja 12 lut 2013, 20:40
Na terapię chodziłam na studiach. Trwało pół roku i nic nie pomogło .Od psychiatry dostałam coś z bromem (jakieś białe granulki, kiedyś mąż się smiał że on to w wojsku dostawał ) A psycholog była jakaś taka beznadziejna. Cały czas miałam wrażenie że rozmawiam z idiotką.
Drugą terapię (mozna tak chyba to nazwać) miałam jakieś 3 lata temu. Chodziłam prywatnie do pani doktor (gastrologa, chociaż miała dr nauk medycznych, ale chyba specjalizacji z pstychiatrii nie) Wtedy myslałam, że umieram, a własciwie byłam tego pewna. Bo nie normalny strach i bicie serca,tylko jakieś dziwne bóle biegunki, tachykardia, ogromne fizyczne osłabienie. Jeśli wchodzisz na I pietro i po tym jesteś cała mokra i nie mozesz złapać tchu i jeszcze drżą kolana to nie wyglada to na nerwicę. Wszelkie badania w normie. Chodziłam do niej wpierw co tydzień potem co dwa i zawsze długo rozmawiałyśmy. Ona twierdziła,że to nerwica. W końcu wyciagneła mnie z tego, ale trwało rok.

Co do terapii. @Candy 14- Jakie radykalne zmiany mogę wprowadzić w życiu? To nie ten wiek.
Mam w sumie dwa problemy- jeden to brak pracy i pieniędzy- ale to chyba nie było by normalne cieszyć się z tego. Drugi to brak znajomych i izolacja. Ten drugi wynika z pierwszego.
Dwa lata temu byłam u koleżanki na imieninach. A tam rozmowy typu wycieczka do Tybetu czy Japonii, kto robi najlepsze inplanty, nianie i panie sprzątajace i ceny działek pod Krakowem. Jeśli nijestem nienormalna,że źle się tam czułam to chyba wolę taką zostać. Co ciekawe moj mąż chodzi czasem z drugą połową(męską) tych znajomych na wódke i jemu to nie przeszkadza. No ale on pracuje i zarabia i w ogóle jest wyjatkowy :).

Co nie znaczy,że moje życie nie ma drobnych radości. Lubię czytać, lubię internet, lubię swoje akwarium i kwiatki. Dla niektórych jestem nawet pewnym autorytetem.
Tylko jak mężowi coś się stanie to wyląduje na ulicy.

@Saraid tak tylko hobby też niestety kosztuje. Jak wygram w totka to kupię chałupę ze szklarnia i postawie z 10 akwariów:).
Aja
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 lut 2013, 15:12

Przegrałam życie

przez Saraid 12 lut 2013, 20:48
Aja napisał(a):
Co do terapii. @Candy 14- Jakie radykalne zmiany mogę wprowadzić w życiu? To nie ten wiek.
Mam w sumie dwa problemy- jeden to brak pracy i pieniędzy- ale to chyba nie było by normalne cieszyć się z tego. Drugi to brak znajomych i izolacja. Ten drugi wynika z pierwszego.
Dwa lata temu byłam u koleżanki na imieninach. A tam rozmowy typu wycieczka do Tybetu czy Japonii, kto robi najlepsze inplanty, nianie i panie sprzątajace i ceny działek pod Krakowem. Jeśli nijestem nienormalna,że źle się tam czułam to chyba wolę taką zostać. Co ciekawe moj mąż chodzi czasem z drugą połową(męską) tych znajomych na wódke i jemu to nie przeszkadza. No ale on pracuje i zarabia i w ogóle jest wyjatkowy :).

Co nie znaczy,że moje życie nie ma drobnych radości. Lubię czytać, lubię internet, lubię swoje akwarium i kwiatki. Dla niektórych jestem nawet pewnym autorytetem.
Tylko jak mężowi coś się stanie to wyląduje na ulicy.

Chodziłaś na terapia do gastrologa :shock: nic juz nie rozumiem skoro ktos prowadzi psychoterapie musi mieć odpowiednie certyfikaty,upowarznienia do tego .Psychoterapia w kazdym wieku może cos zmienic jesli się uczciwie nad sobą pracuje i to długo.Natomiast zrób cos dal siebie idz na jakis kurs,nabądz nowych umejetności które także mogłyby Ci przynosić jakies dochody poczułabyś sie lepiej.
Ostatnio edytowano 12 lut 2013, 20:50 przez Saraid, łącznie edytowano 1 raz
Saraid
Offline

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez Candy14 12 lut 2013, 20:49
Co do terapii. @Candy 14- Jakie radykalne zmiany mogę wprowadzić w życiu? To nie ten wiek.

Kazdy wiek jest dobry na zmiany :) Ja rozwiodlam sie po 40stce i zaczelam nowe zycie. Terapia pozwolila mi stanac na nogi . Wzyciu nie czulam sie tak dobrze jak teraz. Poszukaj porzadnego psychoterapeuty.

-- 12 lut 2013, 20:50 --

Poczytaj sobie ten temat post1136448.html#p1136448
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez kaja123 12 lut 2013, 20:54
Aja, coś nie wierzę w te Twoje terapie szczególnie tą u gastrologa ;) Terapia jest prowadzona pod okiem wykwalifikowanego terapeuty na okreslonych zasadach których trzeba przestrzegać.
Tak na marginesie to na zmiany nigdy nie jest za późno ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Przegrałam życie

przez Aja 12 lut 2013, 21:37
Napisałam o mojej drugiej terapii, że można to tak nazwać. I ja to tak odczuwałam właśnie rozmowy, analizowanie co nasila objawy,co mnie denerwuje itp jak sobie z tym radzić dobieranie leków itp. i pomogło chociaz nie wierzyłam. Pierwsza terapia była do d.
A jeszcze byłam na kiedyś na spotkaniu z psychologiem z jakiej fundacji dla bezrobotnych.
Saraid nie bardzo wypada mi Cie krytykować ale własnie takie porady Natomiast zrób cos dal siebie idz na jakis kurs,nabądz nowych umejetności które także mogłyby Ci przynosić jakies dochody poczułabyś sie lepiej.dostałam od psychologa z tej fundacji i wyszłam wkurzona po drugim spotkaniu
Dlaczego?

Po prostu zrobiłam juz tyle róznych kursów i nabyłam nowych umiejetności,że hej... Za kila miesiecy pewnie bedę mogła zrobić kolejny kurs z UP.
No to się pochwalę ?sarkazm/
Kurs animacji w studio rysunkowym które nie istnieje- z 60 osób ukończyło 5
Kurs prezentacji wiedzy i ilustracji biologicznej
Kurs grafiki komputerowej
Kurs liternictwa
Kurs księgowosci i audytu- pół roku po 8 godzin zajęć- byłam w pierwszej 10 na 200 osób
I rok informatyki zaocznie- zrezygnowałam bo poziom był ponizej krytyki a sama płaciłam
obsługa dzwigu samojezdnego dziwego typu plus uprawniwnia do pracy na wysokosci
Kurs doradcy III filaru (w końcu egzaminu nie zdawałam bo tylko jeden fundusz i My jestesmy najlepsi i piramida finansowa -jak wyszkolisz następnych to od ich zysków dostajesz jakis procent)
Pewnie jakbym pogrzebała w papierach to by sie cos znalazło

Pozostaje mi kurs obsługi wózków widłowych- ale chyba mam za wysokie wykształcenie i florystyka. Na florystyke się wybiorę bo miły temat :)

A tak na poważnie.
zastanawiam się jak to jest z nerwica, depresja i życiem. Czasmi zdażaja sie sytuacje, że mówimy on miał dobra pracę, rodzinę fajną zonei popełnił smbójstwo. Wiadomo wartościowanie własnego zycia jest bardzo subiektywne. Czyli obiektywnie nie ma przyczyn, ale ta osoba jakieś widzi. A co jeśli są przyczyny obiektywne? Np ktoś umierajacy na raka ma depresję czy nerwicę. Czy może wtedy jest to do pewnych granic stan normalny?

No tak rozpisuje się strasznie. To że brakuje mi do kogos do pogadania, wiem. Jęsli już macie mnie dość to zniknę
Aja
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
12 lut 2013, 15:12

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez Candy14 12 lut 2013, 21:39
Aja, pisz :) Wygadanie sie pomaga a moze i jakas dobra rada sie trafi
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Przegrałam życie

Avatar użytkownika
przez bittersweet 12 lut 2013, 22:14
Mam w sumie dwa problemy- jeden to brak pracy i pieniędzy- ale to chyba nie było by normalne cieszyć się z tego. Drugi to brak znajomych i izolacja. Ten drugi wynika z pierwszego.
Hm, a może prace chociażby dorywcze typu niania ? z doświadczenia wiem, że na takie "kobiece" umiejętności zawsze jest popyt, ale najczęściej w szarej strefie. Pieniądze oczywiście są potrzebne, ale nie widze korelacji między brakiem pracy a brakiem znajomych, uważam że jedno nie ma z drugim nic wspólnego. Znajomych i przyjaciół się posiada niezaleznie od statusu majątkowego. Moze ci bogatsi inaczej spędzają czas niż mniej zamożni, ale co z tego ? Tez nie jeżdżę do Japonii, natomiast chętnie posłucham o tym kraju od kogos, kto miał okazje tam wyjechać. Jednym słowem, mozna znaleźć wspólna płaszczyznę porozumienia...
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Przegrałam życie

przez Saraid 12 lut 2013, 22:28
Aja, skoro masz tyle umiejetności dlaczego ich nie wykorzystasz w praktyce?
masz czas i mozliwości.
Saraid
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do