Pokolenie JP2.

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Czy czujesz się pokoleniem JP2?

TAK
5
33%

NIE
10
67%

 
Liczba głosów : 15

Avatar użytkownika
przez meskalina 09 lis 2006, 19:32
Dosc prowokacyjny post Malcolm.
Okreslenie nie odnosi sie tylko do osob uczestniczacych w spotkaniach z Janem Pawlem, ale do mlodych ludzi, dla ktorych przekaz milosci, wiary i dobroci plynacy z serca Papieza byl przez cale zycie, jest i bedzie wlasciwym drogowskazem na sciezce zycia.
Kosciol nie ma tu nic do rzeczy, zauwaz ze to mlodzi ludzie czesto siebie sami okreslaja w ten sposob nie zawsze identyfikujac sie czy uczestniczac w zyciu kosciola.
Chodzi o potege milosci i dobra tak bardzo obecnych w pozostawionych slowach istniejacych ponad podzialami religijnymi, rasowymi i wszelkimi innymi, ktorych Jan Pawel II byl uosobieniem.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

Avatar użytkownika
przez listonosz 09 lis 2006, 20:37
tak maprawde wzne jest jak sie zyje no coż urodziliscie sie za panowaniem JP2 i jestescie katolikami, wiec mozna mowic o pokoleniu JP2, ale mysle ze to funkcjonuje tu w polsce oby niektore słowa JP2 wplynely na pokolenie JP2
Miłosc zwycięża
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
22 sie 2006, 23:03
Lokalizacja
chorzow

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 16 lis 2006, 02:25
Pokolenie JP2-coś takiego nie istnieje,każdy młody człowiek żył w latach papieza i tylko z tego powodu pewną grupe ludzi mam nazywać już pokoleniem?Owszem gdyby wszyscy młodzi ludzie stosowali się do nauki Papieża to moze wtedy by nazwa pokolenie miała by jakiś sens...,a tak pokolenie JP2 to tylko zbiór słów o młodych ludziach powiedzianych przez kogoś,no bo jezeli te pokolenie JP2 to młodzież która gwałci,kradnie i zabija to po prostu takie pokolenie nie istnieje.
Wybaczcie jeżeli nie napisałem wam zwiężle o co mi chodzi,ale to już póżna godzinka jest ;)
Pozdro dla Ojca Prowadzącego te forum :P
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez wariott 20 lis 2006, 03:32
Nie i nie podoba mi się idea wiary w ogóle. Ludzie potrafią żyć i czynić dobro bez żadnego kagańca w postaci siły wyższej, nawet lepiej im to wychodzi. Mieszanie zasad moralności z religią to jakieś nieporozumienie. Miłość nie jest cechą katolika bądź buddysty, żyda itd. Zyjąc wg. 10 przykazań podporządkowujemy się zasadom ustalonym przez naturę. Nie podoba mi się też religia, w której składa się ofiary w postaci specjalnie do tego celu zamordowanych zwierzaków. Nie podoba mi się religia, która nie toleruje homoseksualistów, żydów, innowierców, ateistów a przebaczy mordercy.

Tylko w naszym kraju uważa się JP2 za tak wielkiego człowieka- to oczywiście rozumiem. Kraj to bowiem wybitnie katolicki, dopiero wymsknął się z łap komunistycznych władz i ludzmi łatwo manipulować.

Daleko mi do identyfikowania się z pokoleniem JP2. Prawdziwi dobroczyńcy siedzą w wolontariatach, człowiekiem zasługującym na mój szacunek są ludzie tacy jak Warren Buffet czy Bill Gates, którzy dają potrzebującym prawdziwe pieniądze i rzeczywiście chcą zmienić coś na tym padole.

JP2, jako głowa kościoła, nie zrobił NIC DOBREGO dla świata. No chyba, że wysyłanie pingwinów celem ewangelizacji jest czymś dobrym- ja bym po prosu wysłał tam żywność.

Uwierze, jeśli ktoś da mi ku temu sensowny powód. Co stałoby się na świecie, gdybyśmy jutro rano obudzili się bez tego kagańca :?:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

Avatar użytkownika
przez ewa125 20 lis 2006, 14:16
wariott napisał(a):Nie podoba mi się religia, która nie toleruje homoseksualistów, żydów, innowierców, ateistów a przebaczy mordercy.

co do żydów to chyba nie masz na mysli katolicyzmu bo to RELIGIA ZYDOWSKA. Jezus byl zydem, apostolowie byli zydami. wiec tylko kompletny imbecyl moze twierdzic ze wyznaje katolicyzm ale nienawidzi zydow...
co do homoseksualistow to rzeczywiscie nasza religia ich nie toleruje nie wiem dlaczego bo przeciez to Bog ich takich stworzyl, zreszta dopoki nie robia nikomu krzywdy i nie ida do lozka z kim popadnie to co zlego w tym , ze kogos kochaja??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez wariott 20 lis 2006, 14:45
wiec tylko kompletny imbecyl moze twierdzic ze wyznaje katolicyzm ale nienawidzi zydow


No- ja ich nazywam ortodoksami :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

przez marmarc 20 lis 2006, 15:10
1. z tego co wiem, to będąc katolikiem nie wolno nienawidzieć nikogo. Tylko "zwyczajny" gniew jest jednym z grzechów głównych, a co dopiero nienawiść.
Katechizm mówi wszak w spisie uczynków miłosierdzia względem duszy, żeby "urazy chętnie darować, a krzywdy cierpliwie znosić".

2. Kościół rzymskokatolicki naucza, że "robienie użytku" ze swojej seksualności poza przypadkiem, gdy jest się z osobą, z którą ma się ślub, jest czymś złym, niezależnie od intencji i okoliczności. Tym bardziej nauka kościoła potwierdza, że kontakty homoseksualne, niezależnie od okoliczności i intencji są czymś złym (czyli nigdy mogą prowadzić do niczego dobrego), i jeśli ktoś ma na nie ochotę powinien się ich z wystrzegać. I tyle.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez Pan Tadeusz 21 lis 2006, 00:38
Przykro mi, ale Wasz problem polega na tym, że macie wypaczony obraz wiary i Kościoła. Widzę to wyraźnie czytając utarte frazesy w stylu: "kler, który chce rządzić światem...", "religia, która nie toleruje homoseksualistów, żydów...". Ja znam oba punkty widzenia - kiedyś nie chodziłem do Kościoła i olewałem to, a wiarę starałem się wykorzenić z siebie, bo tak łatwiej (niby) z kumplami żyć, imprezować, imponować (głupotą niestety, ale trzeba dojrzeć by to pojąć), a dopiero powrót do wiary naprawdę mi pomógł (na te problemy, dla których jesteśmy na tym forum). Ale żeby tak się stało to trzeba się otworzyć, znieść ten wypaczony obraz i nie "zatwardzać serca".
Miłość nie jest cechą katolika bądź buddysty, żyda itd.

A czy potrafiłbyś zdefiniować miłość gdybym Cię o to poprosił?
A czy potrafiłbyś mi podać lepszą, pełniejszą i piękniejszą definicję miłości o tej, którą podał św. Paweł w Liście do Rzymian pod nazwą Hymnu do miłości?
Mieszanie zasad moralności z religią to jakieś nieporozumienie.

A czy nie z Biblii właśnie znamy te dziesięć przykazań?
Myślę, że w wielu Twoich wypowiedziach jesteś mocno niesprawiedliwy.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lis 2006, 16:02

Avatar użytkownika
przez wariott 21 lis 2006, 15:45
A czy potrafiłbyś mi podać lepszą, pełniejszą i piękniejszą definicję miłości o tej, którą podał św. Paweł w Liście do Rzymian pod nazwą Hymnu do miłości?

Teorię Sternberga mogę nazwać pełniejszą definicją miłości.

kler, który chce rządzić światem...

Nikt nie powiedział, że kler chce rządzić światem. Nie wierzę jednak, żeby robili to z powodów innych niż indoktrynacja lub dążenie do zaspokojenia swoich potrzeb materialnych.

znieść ten wypaczony obraz i nie "zatwardzać serca".

Niech mi którykolwiek ksiądz da ku temu powód. Póki co przypomina mi się tylko ksiądz-pedofil [nie został skazany bo popełnił samobójstwo] pytający znajomego, ile razy dziennie ten się masturbuje. Przypomina mi się, jak Caritas w moim mieście rozpuścił 90% środków ze sprzedaży świeczek wigilijnych na "działanie organizacji".

A czy nie z Biblii właśnie znamy te dziesięć przykazań?

No z Biblii, ale co to ma do rzeczy :?:

Patrze na takie sprawy globalnie. Po prostu nie dołączyłbym do organizacji, która działa na takich zasadach. Bóg jest tym, co nas zabija. Zbyt wielu ludzi straciło już na przestrzeni czasu życie przez byty, których istnienia nawet nie da się udowodnić. Do tego pożytku zero z tej organizacji, dla mnie to pasożyt żerujący na ludzkiej słabości. Dlatego w kwestii miłości i świadomości sugerować się będę teoriami wybitnych psychologów.

Czekam na pytania
:mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

przez Pan Tadeusz 21 lis 2006, 18:43
Teorię Sternberga mogę nazwać pełniejszą definicją miłości.

Przede wszystkim Sternberg skupia się tylko na kontakcie mężczyzny i kobiety i analizuje różne mechanizmy psychiczne i fizyczne takiego związku, ale przecież miłość to o wiele szersze pojęcie i może dotyczyć również innych relacji: kochać można własną żonę, ale i własną matkę, ojca, brata, dobrego przyjaciela, ludzi w ogóle. I jak tu wypada teoria Sternberga? To nie teoria miłości tylko naukowa analiza związku mężczyzny i kobiety. Bo przecież w miłości braterskiej czy miłości do rodziców nie ma kwestii namiętności, nie ma mowy o "zakochiwaniu się"! Myślę, że Sternberg rozmija się z istotą miłości, albo przynajmniej źle nazwał swoją teorię. Oczywiście są w niej elementy, które charakteryzują cechy miłości w ogóle np.: dbanie o dobro partnera, szacunek, zrozumienie, ale to wszystko ujął genialnie św. Paweł w niewielu słowach. Tak więc dla mnie wielomówstwo teorii Sternberga wysiada przy prostocie i ujęciu istoty miłości u św. Pawła.
Nie wierzę jednak, żeby robili to z powodów innych niż indoktrynacja...

Raczej wpajanie pewnych wartości, które są uznawane nie tylko przez wierzących (dziesięć przykazań, przykazanie miłości - w którym się streszcza dziesięć przykazań, nauka o przebaczaniu, odrzucenie gniewu, nienawiści...)
...lub dążenie do zaspokojenia swoich potrzeb materialnych. (...) Póki co przypomina mi się tylko ksiądz-pedofil (...) Przypomina mi się, jak Caritas w moim mieście rozpuścił 90% środków ze sprzedaży świeczek wigilijnych...

Nie twierdzę, że nie ma patologii w Kościele! Jestem tego świadomy, wiem że są tacy księża, ale odwołajmy się do zdrowego rozsądku. Czy to, że w Polsce kradną samochody, oznacza iż wszyscy jesteśmy złodziejami samochodów? Ukradłeś kiedyś samochód? Ale rozumiem Cię, zetknąłeś się być może z niejedną patologią w Kościele czy w środowiskach kościelnych i jesteś uprzedzony, ale nie potępiaj całego Kościoła, bo całego nie znasz. Zamiast sugerować się złymi przykładami spójrz lepiej istotę nauki Kościoła - na Ewangelię. Jezus również krytykował postawy ówczesnych kapłanów, ich obłudę, mówił o kapłanach mniej więcej tak: słuchajcie ich nauki, bo nauczają pisma świętego, ale nie postępujcie tak jak oni, bo oni kładą wam na barki ciężary nie do zniesienia, a sami nosić ich nie chcą..., to dytyczy również dzisiejszego Kościoła. Więc skoro widzisz, że niektórzy księża tak postępują to sam bądź lepszy od nich, przecierz to nie oni spisali Ewangelię, oni nie tworzą tego Kościoła tylko go niszczą. Jest takie powiedzenie, że więcej zła niż różne sysemy totalitarne, Hitler, Stalin i tym podbne typy, może uczynić jeden zły proboszcz :lol: . Ponieważ tamci popełniali zbrodnie, ale zabijali tylko ciało, a on sieje zgorszenie, a zgorszenie jest zabójstwem dla duszy. W tym powiedzeniu oczywiście chodzi o pewien przekaz, a nie o bagatelizowanie zbrodni systemów totalitarnych!
No z Biblii, ale co to ma do rzeczy

Jak to co to ma do rzeczy? Biblia to przecież zbiór pism na których oparta jest nasza religia.
Zbyt wielu ludzi straciło już na przestrzeni czasu życie przez byty, których istnienia nawet nie da się udowodnić.

A ja myśle, że nie przez byty tylko przez innych złych ludzi - to ludzie mordowali, nie "byty"!
Bóg jest tym, co nas zabija.

To odrzucenie prawdziwega Boga nas zabija.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lis 2006, 16:02

przez Pan Tadeusz 21 lis 2006, 19:34
Ale rządzenie nie jest odseparowane od sfery moralności. Przecierz jakieś wartości rządzący powinni wyznawać, moim zdaniem. Piszesz o państwie wyznaniowym, a przecierz przez kilka lat mieliśmy w Polsce rządy SLD, partii złożonej z ludzi, którzy również twierdzili, że do rządzenia nie potrzeba im Boga. Pozostawili po sobie niezłe świadectwo takiego sposobu myślenia: spuściznę w postaci afer i przekrętów finansowych, na których wszyscy traciliśmy. I to był taki przykład chorego państwa niewyznaniowego.
Wg niektórych istnieje i jest to ścisła elita, która będzie rządzić w przyszłośći tym chorym państwem wyznaniowym.

To nie żadna elita dążąca do przejęcia władzy w tym kraju :shock: :o , tylko po prostu młodzi ludzie, wierzący i starający się żyć zgodnie z nauczaniem Jana Pawła II-go i uznający go za autorytet. A czy ktoś się uważa za człowieka z pokolenia JP2 czy nie, to jest indywidualna sprawa każdego z nas.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lis 2006, 16:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do