Problem z mamą mojej dziewczyny.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez iiwaa 29 wrz 2016, 17:50
agusiaww napisał(a):nie, nie miałam, sie uczyłam i pracowałam jako wolontariuszka. Poza tym nie zwiazałabym sie z nastolatkiem ktory pisze na frącie :mrgreen: na dodatek ta panna tez rozumem nie grzeszy o ktorej on pisał. Moje znajome co miały takie pierwsze miłostki to skonczyły w ciazy, bez studiow i pracuja za najnizsza fizycznie i wkurzone na cały swiat chodzą, a niektóre to juz nawet maja 4 dzieci kazde z innym, faktycznie mozna powiedziec ze sobie "ułożyły zycie" dzieki tym pierwszym miłostkom. ;)


Ja również nie miałam.
Pierwszego - jedynego - faceta poznałam mając 20 lat i tak zostało.
Wyobraź sobie, Dryagan, że nie wiedząc, czy ojciec nie przechleje tego, co nam z matką jeszcze na jedzenie zostało, nie myślałam o tym, żeby szukać jakiegoś chłoptasia, tylko o tym, żeby się jakoś z tej patologii wyrwać - to było jedyne, co mnie wtedy zajmowało, więc właściwie tylko się uczyłam, bo studia (i stypendium socjalne które na nich było) były moją JEDYNĄ nadzieją, a nie jakiś fagasik, któremu za dwa miesiące się może odwidzieć.

Dokładnie - nasza młoda (siostrzenica) nie miała żadnych miłostek (a zwierzała mi się i to mocno, wiem nawet który poseł jej się podobał w tv :D ). Dzisiaj studiuje za granicą, zwiedziła już kawał świata, mówi dobrze 4 w językach (w tym biegle w 2) i - z tego co widzę - kręci z naszym aplikantem - bardzo porządnym młodym mężczyzną. TERAZ zaczyna, a nie w wieku 15 lat.
Jej koleżanka z gimnazjum za to miała tych miłostek od groma, skończyła bez matury, wczoraj widziałam ją jak gania kilkuletniego (!!!) dzieciaka (ma 22 lata) w rozciągniętych ciuchach. Co ona ma od życia? No chyba nic. I tu nie o dziecko samo w sobie chodzi, ale o czas, w jakim je rodziła (przed 18nastką).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1902
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez _Req_ 29 wrz 2016, 18:06
Temat sie zakonczyl w sumie a wy go ciagniecie...
ok...
NN4V nazywaj to jak chcesz .. pracujesz duzo .. Twoj wybor... ...szczegolnie ze nie chodzilo mi o to czy ktos uwaza za strate czasu czy nie tylko o roznice miedzy zarabianiem pieniedzy a pracowaniem. Kazdy wybiera co lubi.
a co ma robic, zareczyc sie i utrzymywac w wieku 17 lat? A gdzie beda mieszkac, itd, najpierw niech dorosnie a pozniej sie bierze za zwiazki.

hmm... po co tak wybiegac w przyszlosc i sie zastanawiac co on ma robic...Poza tym wg. mnie wlasnie dorasta, dzieki temu ze sie tu odezwal.Dzieki temu ze ma kontakt z dziewczyna juz teraz, moze poznac swoje slabe strony i skorygowac swoje zycie. Zapewne byloby lepiej jakby ta zlosc i zazdrosc wyszly w wieku 25lat.. bo bylby dojrzaly wtedy... o 8 lat starszy wiec mniej czasu zostaloby mu zeby to skorygowac. Wiec dobrze jest jak jest.
nie, nie miałam, sie uczyłam i pracowałam jako wolontariuszka. Poza tym nie zwiazałabym sie z nastolatkiem ktory pisze na frącie :mrgreen: na dodatek ta panna tez rozumem nie grzeszy o ktorej on pisał. Moje znajome co miały takie pierwsze miłostki to skonczyły w ciazy, bez studiow i pracuja za najnizsza fizycznie i wkurzone na cały swiat chodzą, a niektóre to juz nawet maja 4 dzieci kazde z innym, faktycznie mozna powiedziec ze sobie "ułożyły zycie" dzieki tym pierwszym miłostkom. ;)

Uczylas sie, pomagalas ludziom jako wolontariuszka... i co z tego? Jesli nie masz szacunku do ludzi.. po czym to poznac? po tym jak o ludziach piszesz w poscie ktory przytoczylem... panna rozumem nie grzeszy... o zanjomych tez podobnie... wydawaloby sie ze Twoje zycie lepsze ... a tak naprawde tych osob o ktorych piszesz tu nie ma... sa inne .... te ktore sie uczyly do utraty tchu.... nie wydaje tu zadnej oceny i nie bede bronil swojego zdania bo go nie mam ... tylko tak sobie glosno mysle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
20 wrz 2016, 16:59

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 29 wrz 2016, 18:47
Jedyne co można doradzić autorowi to to żeby skończył szkołe,poszedł do pracy i wyprowadził sie od rodziny alkoholików.Podjął terapie.
Autor nie panuje nad swoja złoscia, gniewem, agresywnościa. Złość w nim pęcznieje i wpada w dziką furię.


A co do dziewczyny to jeszcze dziecko. Kto dojrzały idzie poskarżyć sie mamusi na partnera?
chodze boso po ulicy


Ketrel 400mg
Solian 800mg
Haloperidol 5mg


opium
Posty
6821
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 29 wrz 2016, 19:35
Ḍryāgan napisał(a):Ciotki - cnotki to co wy wiecie o byciu siedemnastolatkiem? nic... szczerze? w tym wieku hormony buzują i nie ukrywajmy marzy się seks, chociaż doświadczenie ma się zerowe i zwykle do niczego nie dochodzi
:mrgreen: roznica polega na tym ze dziewczyny w tym wieku jezeli nawet mysla o seksie to nie w taki sposob jak piszesz, tylko w kontekscie meza, faceta ktory sie zaopiekuje -takze finansowo -nie ukrywajmy- a taki wlasnie nastolatek zeby przestac byc prawiczkiem nad jeziorem. A pozniej jęki i smęty ze zycie zmarnował bo w wieku 17 lat zmajstrował dzieciaka.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 29 wrz 2016, 19:40
_Req_, masz prawo myslec o czym chcesz i jak chcesz, niektorzy chca wiecej od zycia niz tylko utknac za garami w 4 scianach. Polecam wejsc na jakiekolwiek forum matkowe to 90% postow jest panienek lat 16,17,18,itd jak to siedza w domu, co rok to prorok, a facet haruje fizycznie od rana do nocy i jeszcze w domu oprocz tego ze nic nie pomaga to i gebe wydziera ze koszule nieuprasowane i buty niewypastowane...a poza tym jakie sa to "zwiazki" w wieku lat 18 jak jedno i drugie siedzi u swojej matki na garnuszku i niczego nie potrafi, a juz na pewno prowadzic odpowiedzialnego zycia. Raczej to sa wyjatki którym to sie udaje. I owszem uwazam sie za lepsza ze nie mam x dzieci kazde od innego tatusia bo uzywałąm rozumu, zamiast zdejmowania gaci. To własnie rozni człowieka od zwierzecia, one kieruja sie instyntktami a człowiek ma szare komorki by je uzywac, chociaz jak widac nie wszyscy...niektorzy mysla tym co maja miedzy nogami. Ale jak ktos sobie posciele to tak sie wyspi albo przespi i szlochy.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez Michellea 29 wrz 2016, 19:53
iiwaa napisał(a):nie myślałam o tym, żeby szukać jakiegoś chłoptasia, tylko o tym, żeby się jakoś z tej patologii wyrwać - to było jedyne, co mnie wtedy zajmowało, więc właściwie tylko się uczyłam, bo studia (i stypendium socjalne które na nich było) były moją JEDYNĄ nadzieją

Edukacja była dla Ciebie jedyną szansą na lepsze życie, dlatego tak bardzo ją cenisz, kładziesz na nią wręcz przesadny nacisk i uważasz, że nic nie może z nią kolidować, a jeśli choć trochę to robi, należy się tego pozbyć. To dość radykalne podejście. Nauka jest ważna, ale to nie wszystko, co ważne w życiu. Są też inne rzeczy, których nie może zabraknąć, bo czasem jest tak, że edukacja sama w sobie lepszego życia nie da.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2149
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez iiwaa 29 wrz 2016, 20:07
Michellea napisał(a):
iiwaa napisał(a):nie myślałam o tym, żeby szukać jakiegoś chłoptasia, tylko o tym, żeby się jakoś z tej patologii wyrwać - to było jedyne, co mnie wtedy zajmowało, więc właściwie tylko się uczyłam, bo studia (i stypendium socjalne które na nich było) były moją JEDYNĄ nadzieją

Edukacja była dla Ciebie jedyną szansą na lepsze życie, dlatego tak bardzo ją cenisz, kładziesz na nią wręcz przesadny nacisk i uważasz, że nic nie może z nią kolidować, a jeśli choć trochę to robi, należy się tego pozbyć. To dość radykalne podejście. Nauka jest ważna, ale to nie wszystko, co ważne w życiu. Są też inne rzeczy, których nie może zabraknąć, bo czasem jest tak, że edukacja sama w sobie lepszego życia nie da.


Nie przesadzaj, ohajtałam się w wieku 22 lat, a zamieszkałam z mężem (wówczas partnerem) w wieku lat 20 :lol:
ALE:
po pierwsze - wyprowadziłam się już ostatecznie z domu
po drugie - sama się utrzymywałam, co prawda ledwo wiążąc koniec z końcem, ale nie brałam pieniędzy od nikogo
po trzecie - mój mąż nie wykazywał agresywnych, idiotycznych skłonności do kopania różnorakich przedmiotów, a jak się wkurzył, to wyrażał to w sposób ARTYKUŁOWANY, jak na homo sapiens sapiens przystało. Autor ma z tym znaczne problemy.
po czwarte - u nas nikt nie robił z igły widły, bo ktoś z kimś zatańczył, albo nie daj boże uśmiechnął się, podał rękę czy przez ułamek sekundy popatrzył na przypadkową osobę.
po piąte - decydowałam sama za siebie i sama ponosiłam KONSEKWENCJE swoich wyborów. Nie mamusia, nie tatuś, nie babcia, tylko ja sama.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1902
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez _Req_ 29 wrz 2016, 20:08
Ja nie czuje sie lepszy ani wyjatkowy...nie zalezy mi na tym... to nie moje priorytety... jem jak kazdy, zyje jak kazdy,umre jak kazdy, kazda choroba moze mnie spotkac i kazde zlo tego swiata... ... ja wiem ile jestem warty i zdanie innych w tej kwestii mnie nie obchodzi nie porownuje sie z innymi bo zakladam ze majac mozg tak jak ja go mam zyja tak jak im sie podoba i sa szczesliwi.
Ze wzgledu na to ze uwazasz sie za osobe wierzaca i praktykujaca dziwi mnie to ze odczuwasz potrzebe porownywania sie z innymi i bycia od nich lepsza... zwlaszcza ze wszyscy ludzie sa rowni w oczach boga...
Z psychologicznego zas punktu widzenia ludzie ktorzy odczuwaja potrzebe bycia "lepszymi" maja powazne problemy z poczuciem wlasnej wartosci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
20 wrz 2016, 16:59

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez _Req_ 29 wrz 2016, 20:13
Powiedzcie 12latkowi choremu na raka ze nauka jest wazna.... nie powiecie? Bo w tym przypadku nie jest... to skrajnie dobrany przyklad ale dobrze na nim widac jak mizerna w tym momencie staje sie nauka i jak jej wartosc zredukowala sie... wsyzstko zalezy od punktu siedzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
20 wrz 2016, 16:59

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez Michellea 29 wrz 2016, 20:38
iiwaa, nie odnosiłam się do sytuacji autora wątku (w ogóle dyskusja praktycznie już go nie dotyczy i nie ma sensu), tylko pisałam o Twoim stosunku do nauki w ogóle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2149
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 29 wrz 2016, 20:40
Starałem się przypomnieć sobie jak czuje się siedemnastolatek. Chodziłem do szkoły i uczyłem się (nie było tu taryfy ulgowej zważywszy, że miałem ojca despotę, który karał każdą porażkę szkolną), ale czas poza szkołą był wtedy dla mnie właśnie wyzwoleniem od koszmarnego domu. Wtedy poznałem dziewczynę, była ode mnie starsza o kilka lat. Poderwałem ją głównie dlatego, że podobała się mojemu bratu. Miałem z nią pierwsze doświadczenia seksualne. Marne bo marne początki, ale były. Związek trwał kilka miesięcy, potem się rozstaliśmy. Dorastałem. Może właśnie tamten okres był na tyle decydujący, że nabrałem pewności siebie i w końcu postawiłem się ojcu. Nie chciałem studiować tej cholernej medycyny, bo mnie to nie interesowało. Nie da się człowieka wytresować i zmusić do pewnych rzeczy, bo będzie nieszczęśliwy. Nie powinno się uczyć dla zaspokojenia ambicji rodziców. Gdybym poszedł na medycynę, nie byłbym dobrym lekarzem, odrzucało mnie. Nic na to nie poradzę. Nie przeceniam nauki ani tytułów. Stykam się z profesorami na uczelni, niektórzy z nich to buce i kretyni, chociaż mają tytuły (nie mówię, że wszyscy). O wielu mogę powiedzieć, że są typowy przykładem "przerostu formy nad treścią", ale owszem karierę zrobili i uważają się za "bóg wie kogo". Zresztą nie wszystkim udało się ułożyć życie.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3818
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez Michellea 29 wrz 2016, 20:47
Ḍryāgan napisał(a):Nie da się człowieka wytresować i zmusić do pewnych rzeczy, bo będzie nieszczęśliwy. Nie powinno się uczyć dla zaspokojenia ambicji rodziców. Gdybym poszedł na medycynę, nie byłbym dobrym lekarzem, odrzucało mnie. Nic na to nie poradzę. Nie przeceniam nauki ani tytułów. Stykam się z profesorami na uczelni, niektórzy z nich to buce i kretyni, chociaż mają tytuły (nie mówię, że wszyscy). O wielu mogę powiedzieć, że są typowy przykładem "przerostu formy nad treścią", ale owszem karierę zrobili i uważają się za "bóg wie kogo". Zresztą nie wszystkim udało się ułożyć życie.

:brawo:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2149
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 30 wrz 2016, 11:04
_Req_, ale ja nie napisałam ze jestem lepsza, sam takie wysnułes wnioski, ale czuje sie lepsza na pewno od panienek dajacych na lewo i prawo bo taaaakie zakochane. ;) Moge tez napisac ze masz kompleksy bo odczytujesz wg siebie ale szczerze mi to obojetne :) akurat mam w zyciu takie a nie inne priorytety -ciekawe jakby swiat wygadał jakby kazdy z powodu wielkich 17 letnich miłosci olewał szkołe i zyl z pensji rodziców. Moze jeszcze rodzice by mieli placic alimenty itd.


Ḍryāgan, oczywiscie ze nie powinno sie spełniac ambicji rodziców, ale i powinno sie miec podstawy edukacyjne. To czy ktos ma studia czy nie ma jest raczej mało wazne bo aktualnie nawet lekarze pracuja poza Pl jako np. dostawcy bo wiecej kasy zarobią ale miłostki w wieku nastoletnim to tez nie powod by traktowac olewczo nauke. Za cos trzeba zyc, wiec chociazby zwykłego dodawania nalezy sie nauczyc zeby nie zrobic manka za kasa.


A na dodatek osoby, które miały ciezkie dziecinstwo np DDA, itd nie skupiaja się na tego typu rozmyslaniach bo przewaznie dązą do tego zeby cos osiagnac i wyrwac sie z domu, najczesciej jest to inwestycja w siebie, np kursy, studia, praca po to aby sie usamodzielnic i zzaczac swoje zycie bez awantur w domu. Wtedy akurat rozmyslanie o miłosci jest na ostatnim miejscu.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Problem z mamą mojej dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez iiwaa 30 wrz 2016, 11:57
Agusiaww, nie przetlumaczysz, ze niewazne, czy ktos jest lekarzem, czy spawaczem, to pisanie "na frącie" to po prostu WSTYD.
Wlasnie dlatego konieczna jest edukacja. Potem mamy takie kwiatki, ze człowiek nie wie, kto napisal "Potop", kiedy wybuchla pierwsza wojna swiatowa, jak szybko policzyc procenty czy ulamki czy tez do czego sluza miesnie poprzecznie prazkowane.
I to jest smieszne i zalosne.
Koty nie uznają za elokwentnego nikogo, kto nie potrafi miauczeć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1902
Dołączył(a)
08 cze 2016, 23:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do