Nie potrafię się z nim rozstać....

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie potrafię się z nim rozstać....

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 20 gru 2014, 14:20
kostek,
Ja Doszłam Do Wniosku, że Chce w życiu Być Szanowaną; W Domu Rodzinnym Byłam Traktowana JaK Nic Niewarte Popychadlo I Wpakowalam Się W Związek, Który Dał Mi To Samo. Powiedziałam Sobie: DOŚĆ.

Nadal Kocham. Nadal Tęsknię. Naprawdę życzę Mu Jak Najlepiej. Ale Czas, żeby Zadbać O Siebie - O Swoje Emocje I Komfort Psychiczny, Którego na Pewno Nie Będę Miała U Boku Człowieka Straszacego Mnie Umieszczeniem Na Oddziale Psychiatrycznym Za Każdym Razem, Gdy Mam Gorszy Dzień.

Ty Też Dałeś Sobie Wejść Na Głowę. Twoja Dziewczyna Również Cię Nie Szanuje.
Walka z samym sobą jest najtrudniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Nie potrafię się z nim rozstać....

Avatar użytkownika
przez Zosia_89 28 gru 2014, 12:13
cheiloskopia,
jestem z Ciebie bardzo dumna, podjęłaś mądrą decyzję i z czasem wszystko się ułoży, z kimś innym :)

sama byłam kiedyś w podobnej sytuacji - miałam chłopaka (pierwsza miłość), z którym byłam kilka lat. Był dla mnie absolutnie całym światem, nie wiedziałam, że można tak kochać człowieka. Dawałam z siebie dużo, chociaż było to niedoceniane i nieodwzajemnione. Nie dochodziło do wspomnianych przez Ciebie sytuacji, ale nie układało się, choć robiłam wszystko, żeby było inaczej. Niestety nam nie wyszło i rozstaliśmy się z mojej inicjatywy.

Bardzo to przeżyłam, kilka miesięcy miałam "wyciętych z życia", ale dziewczyny można dać radę. Strasznie kochałam tego chłopaka, ale z perspektywy czasu widzę, jak to wyglądało, ile popełniłam błędów. Teraz szukam czegoś innego :)

Nie dajcie się gnębić, poniżać! Nie o to chodzi w byciu z kimś. Uwierzcie w siebie i swoje możliwości, stać Was na kogoś, kto odwzajemni Wasze uczucia. Bycie w toksycznym związku, choć szaleńczo kocha się daną osobę, nie przynosi nic dobrego, a jest huśtawką nastrojów i niepewnością jutra.

Ja dałam radę, a nie należę do osób o silnym charakterze - Wy dacie tym bardziej :)
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę,
a oczy mieć szeroko zamknięte.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2802
Dołączył(a)
09 gru 2014, 16:05

Nie potrafię się z nim rozstać....

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 09 sty 2015, 17:43
Psychotropka`89, On dalej twierdzi, że bardzo mnie kocha, ale nie wierze w ani jedno jego słowo. Dla mnie ta relacja nie ma sensu i nie zamierzam jej kontynuować.
Walka z samym sobą jest najtrudniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie potrafię się z nim rozstać....

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 10 sty 2015, 13:55
cheiloskopia, :brawo: . Podziwiam Cię dziewczyno, bo wiem jak trudno się uwolnić z takiej relacji. Konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja. W końcu mu się znudzi. A Ty jakoś masz z nim kontakt teraz? Telefoniczny, internetowy? Jak ta Wasza relacja teraz wygląda?
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1794
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Nie potrafię się z nim rozstać....

Avatar użytkownika
przez cheiloskopia 10 sty 2015, 14:20
Psychotropka`89, Mieszkamy w małej miejscowości, wiec trudno byłoby na siebie nie wpadac. Pracujemy natomiast w średniej wielkości mieście; ja w ścisłym centrum, gdzie z racji zawodu bywa kilka razy dziennie i tez zdarzyło nam się na się na siebie natknac. Przyznaje - kilka razy zrobilo mi się go żal, gdy widziałam, jaki jest skruszony; nie na tyle jednak, by w tą skruche uwierzyć.
Czy mamy kontakt? Ostatnio tak. Jeśli czytałas poprzednie wpisy, zauważyłas wzmiankę o jego wyimaginowanej terapii. Ja ciągle optowalam za tym, żeby skonsultowal się ze specjalistą, bo prawne jego zachowania wskazywały na zaburzenia paranoiczne. Gdy jego kłamstwo wyszło na jaw i przelala się czara goryczy, przestało mnie juz interesować, czy coś ze sobą zrobi, czy też w dalszym ciągu będzie zatruwal życie sobie i innym; zablokowałam jego numer i zerwalam całkowicie wszelki kontakt. Wtedy przyjeżdżal do mnie i prosił, żebym mu pomogła... Choć wiedziałam, że jest to przede wszystkim wybieg mający na celu wzbudzenie we mnie litości, targaly mna sprzeczne uczucia; w końcu to był człowiek, którego kiedyś bardzo kochałam. Ostatecznie on nie odwrócił się ode mnie, gdy trafiłam do psychiatryka... Postanowiłam umówić go do psychiatry. Lekarka, bardzo dobra specjalistka, częściowo potwierdziła moje obawy, aczkolwiek nie mogła postawić diagnozy po jednej wizycie. Zalecila wizytę w poradni zdrowia psychicznego w celu przeprowadzenia testów sprawdzających dla osobowości paranoicznych. Obecnie jest on teraz na lekach (szkoda, że nie pamiętam ich nazwy, może Wy cos wiecie na ich temat ). Pod koniec miesiąca będę wiedziała więcej, czy cos faktycznie mu dolega. Na chwilę obecną jest przybity wizja zaburzeń psychicznych i czasem dzwoni do mnie, gdy się boi (mieszka sam), ale nie narzuca się już, nie wydzwania jak wariat ani nie nadchodzi mnie w domu. Wczoraj poprosił mnie o spotkanie. Z wahaniem zgodzilam się. Dotarło do niego, że został ze sobą i swoimi paranojami sam. A ja, rozdarta wewnętrznie, nie wiem co z tym wszystkim dalej zrobić. Nie chce z nim być, w nic mu nie wierze, ale nie potrafię się od niego odwrocic...
Walka z samym sobą jest najtrudniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1090
Dołączył(a)
26 paź 2014, 12:28
Lokalizacja
Miasto Świętej Wieży

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do