Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez black swan 08 sty 2013, 20:00
Jesteśmy ze sobą dobrych kilka lat, było parę rozstań w tym czasie. Moim problemem jest to, że im mocniej mi zależy, tym mocniej boję się, że on nie odwzajemnia mojego uczucia, że mu nie zależy. Mam takie epizody, że przez jakiś czas mi na nim zależy bardzo mocno, potem w krótkim czasie to się odwraca o 180 stopni bez wyraźnego powodu i zadręczam się tym, że go nie kocham. Po jakimś czasie znowu bardzo mocno go kocham i znowu zadręczam się tym, czy aby na pewno on kocha mnie... Po prostu wręcz na siłę doszukuję się rzeczy, które mogłyby być dowodami na to, że mu na mnie nie zależy. Nie takie spojrzenie, opóźniony sms, brak sygnału, brak jakiegoś gestu, którego bym się spodziewała. To jest strasznie męczące. Im bardziej mi zależy, tym jest gorzej. Czasami boję się, że tylko udaje, a na prawdę chce się na mnie zemścić za to, że go odrzucałam, bo wydawało mi się, że go nie kocham. Czasami boję się, że ni stąd ni zowąd mnie zostawi. Oczywiście nie mówię mu o tym wszystkim, zachowuję zimną krew na zewnątrz, a w środku często (nie zawsze) wariuję z niepewności. Wiem, że te wszystkie obawy podchodzą pod jakąś paranoję, są nieracjonalne, ale uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Tym bardziej, że on nie jest z tego typu facetów, co lubią gadać o uczuciach i zapewniać o nich co chwilę. Mimo wszystko przychodziło mu okazywanie słowne uczuć łatwiej niż mi, tylko chyba przeze mnie przestał to robić, bo go zniechęciłam swoim nieodwzajemnianiem. Najpierw sama psuję, a potem mam pretensje, że on boi mi się cokolwiek powiedzieć... Skoro sam nie wie, czy mi się za chwilę znowu nie zmieni... :?

Czy ktoś ma tak jak ja? Jak przestać się zadręczać i analizować wszystko doszukując się przesłanek za tym, że mu nie zależy? Jak wbić sobie w końcu do łba, że mu na mnie bardzo zależy? Czemu jestem z tego rodzaju osób, które potrzebują ciągłych dowodów oddania i akceptacji, czy znowu wraca tu spaczone emocjonalnie dzieciństwo? :?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez Candy14 08 sty 2013, 20:32
Z tego co piszesz widze, ze znasz tylko skrajne emocje ..nic po srodku co dawaloby poczucie bezpieczenstwa.
Czemu jestem z tego rodzaju osób, które potrzebują ciągłych dowodów oddania i akceptacji, czy znowu wraca tu spaczone emocjonalnie dzieciństwo? :?


Moze wlasnie nie dostawalas zbyt duzo uwagi od tych ktorzy powinni Cie kochac z automatu? Teraz chcialabys zeby partner nadrobil ten czas
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez black swan 08 sty 2013, 20:43
Dokładnie, albo miłość na zabój albo totalna obojętność. Inni potrafią kochać racjonalnie, a ja nie.

To prawda, że nie dostawałam uwagi od rodziców, kiedy była potrzebna. Praktycznie cały okres dorastania zlewali mnie. Jak już coś chcieli, to krytyka albo obowiązki.

-- 08 sty 2013, 19:46 --

Może nie to, że chcę aby partner nadrobił to za nich, ale chyba mam zakodowane, że osoby, które powinny mnie kochać tego nie robią. Że na miłość trzeba sobie zasłużyć, nic za darmo...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez Candy14 08 sty 2013, 21:06
black swan, pamietam okres skrajnych emocji takich do bolu kochaj mnie kochaj kochaj bo jak nie to wpadne w czarna rozpacz :D Do tego wymagalam takiej milosci bezwarunkowej jaka powinnam a nie dostalam od rodzicow. Ja tez kochalam bezwarunkowo. Czyli wszystko albo nic. Ufff dluga droge przebylam do milosci warunkowej ale cieplej,madrej, bezpiecznej
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez black swan 08 sty 2013, 21:37
Do tego wymagalam takiej milosci bezwarunkowej jaka powinnam a nie dostalam od rodzicow.

No właśnie tego bym chciała, miłości bezwarunkowej od kogoś dla mnie. Tego, czego rodzice mi nie dali. Ciągle się boję, że on mnie przestanie kochać, jeśli ja go będę kochać za mocno i wtedy będę cierpieć. Do tego kilka miłosnych rozczarowań we wczesnej młodości i powstała oziębłość uczuciowa przemieszana z przemożną potrzebą bycia kochaną. Raz to, raz to. Czasami wątpię, czy uda mi się w końcu nad tym zapanować. Znaleźć jakiś balans. Czyjaś miłość jest jak uzależnienie - z nią jest dobrze, ale jak się nagle kończy, to można zdechnąć z głodu. I ten powracający strach, że pewnego pięknego dnia nagle jej zabraknie. Czuję się jakbym była chora. Uzależniona od bycia kochaną.

Ufff dluga droge przebylam do milosci warunkowej ale cieplej,madrej, bezpiecznej

Dlaczego jest taka dobra? Będziemy cię kochać tylko za czerwony pasek na świadectwie i za posprzątany dom gdy wracamy z pracy - co w tym dobrego i bezpiecznego?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez Candy14 08 sty 2013, 22:12
Dlaczego jest taka dobra? Będziemy cię kochać tylko za czerwony pasek na świadectwie i za posprzątany dom gdy wracamy z pracy - co w tym dobrego i bezpiecznego?

E to nie za to. Nie mam pojecia za co kocha mnie moj facet ale ja jego za
- opanowanie
-nie czepianie sie /cenzura/
-poczucie humoru
- za to, ze rozumiemy sie bez slow
-ze nie strzela fochow tylko rozmawia ze mna...co prawda to ja pierwsza musze zaczac wyciagac z niego ale potem gada sie juz dobrze
= za to, ze nie zamyka mi ust krzykiem i w zasadzie nie klocimy sie..jak cos nam nie gra to gadamy
= za to, ze troszczy sie o mnie, sam wychodzi z inicjatywa pomocy a kiedy ja prosze to nie odmawia
- ze moge do konca byc przy nim soba z moimi wadami, jazdami i nie wymaga ode mnie idealnosci co nie znaczy , ze nie mobilizuje mnie to zeby nad soba pracowac i byc lepszym partnerem
- za "dzien dibry kochanie" i pocalunek kiedy widzi , ze sie budze
moglabym tu jeszcze wymieniac godzine ale w skrocie kocham go za to czego nigdy od nikogo innego nie dostalam ...ani od rodzicow , ani od meza. Wlasnie to daje mi poczucie bezpieczenstwa a co za tym idzie nie spinam sie kiedy nie odzywa sie do mnie pare godzin tylko zajmuje soba, nie mam potrzeby nieustannego kontaktu i kontroli tego co robi ( i dlaczego nie zajmuje sie mna), nie jestem zazdrosna kiedy mowi komplemet innej kobiecie (skoro uznal ze jest ladna to dlaczego mialby tego nie powiedziec). No ale jestesmy razem 4 lata i uczylam sie mnostwea rzeczy przez ten czas... jeszcze dwa lata temu w pewnych sytuacjach mialabym jazde a dzis zupelnie mnie to nie ruszy
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez black swan 09 sty 2013, 11:52
Widocznie muszę się jeszcze dużo nauczyć o życiu z ludźmi. Też miałam jazdy jakieś dwa lata temu, teraz po prostu widzę, że to nic nie daje i staram się trzymać zimną krew na zewnątrz, a w środku czasami aż się gotuje.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 sty 2013, 11:58
black swan, pomocne jest tu rozpoznawanie faktycznego problemu a jazd. Kiedys reagowalam gwaltownie i automatycznie... teraz np. widze kiedy zaczynam sie nakrecac jakas pierdola i mowie stop. Kiedy sobie to racjonalnie przemysle to okazuje sie, ze problemu nie ma a ja probowalam go stworzyc. Im dluzej jestem w dobrym zwiazku tym mniejsza mam potrzebe silnych emocji. Na poczatku sama stwarzalam jakis problem zeby poczuc sie zle i wyladowac negatywne emocje...dziwnie mi bylo funkcjonowac w zwiazku bez przemocy psychicznej. Czulam sie niepewnie na tym gruncie bo moje zycie do tej pory to byla nieustanna hustawka gora/dol a tu nagle ciepla, bezpieczna stabilizacja. Jak w niej zyc?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 09 sty 2013, 16:57
No właśnie tego bym chciała, miłości bezwarunkowej od kogoś dla mnie. Tego, czego rodzice mi nie dali.
Hm, ja miałam podobną sytuację z rodzicami jak Ty i tez mam teraz problem. Problem trwa, bo nikt nie jest w stanie wypełnić tego deficytu z dzieciństwa. Ponieważ miłość rodziców była warunkowa, niestabilna, teraz ciągle muszę się upewniać, że partner mnie kocha. Bo podświadomie uważam, że uczucie w każdej chwili może zniknąć, tak jak kiedyś znikało ze strony rodziców :-| . W dodatku nie wystarczą zwykłe zapewnienia, ja potrzebuję stałego udowadniania, że facet dla mnie wszystko zniesie, wszystko zrobi, wszystko przełknie ... bo tylko to świadczy o bezwarunkowym uczuciu. Mało kto jest w stanie przetrzymać takie testowanie na dłuższa metę. Czyli skutek jest dokładnie odwrotny od zamierzonego, wszystko niszczę takimi działaniami :( .
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 sty 2013, 17:00
Ale taka milosc bezwarunkowa u dwojga doroslych ludzi jest miloscia zaburzona
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 09 sty 2013, 17:17
Candy14 napisał(a):Ale taka milosc bezwarunkowa u dwojga doroslych ludzi jest miloscia zaburzona
Hehe, no oczywiście, że tak. To jest chore, przecież partner nie powinien zastępować mi rodziców. Chociaż podświadomie tego pragnę i traktuję go jako substytut matki :-| .
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 sty 2013, 17:20
Ja brak milosci rodzicielskiej przemielilam na terapii. Pogodzilam sie zb tym, ze jej juz nie dostane bo jednak podswiadomie robilam wiele rzeczy zeby zasluzyc na te ich milosc i zeby byli ze mnie dumni. Teraz jakos latwiej mi sie bez tych oczekiwan zyje
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez black swan 09 sty 2013, 22:31
Bo podświadomie uważam, że uczucie w każdej chwili może zniknąć, tak jak kiedyś znikało ze strony rodziców

Czuję to samo. :? I jak z tym lękiem żyć?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Ciągły strach i zadręczanie się, że on/a mnie nie kocha.

Avatar użytkownika
przez Candy14 09 sty 2013, 22:32
black swan, chodzisz na terapie?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do