POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez pawel098 01 maja 2012, 11:23
Witam. Nie wiem czy dobrze wybrałem zaburzenie- nerwica lękowa, ale wydaje mi się, że moja dziewczyna ma własnie nerwicę i histerię. Próbuję jej pomóc, ale sam już nie daję rady. Rozmawiałem też z jej matką, ona też już nie daje rady, wiemy, że pomóc jej może tylko specjalista, ale jak ją do tego nakłonić? Spróbuję opisać zachowanie mojej dziewczyny, może tutaj ktoś napisze mi jakąś wskazówkę, bardzo na to liczę.

Jest ona ode mnie młodsza o 3 lata, ma 17 lat. Ma ona problemy w domu, przez ojca, który zdradza jej matkę i nie poświęca im wcale uwagi. Przez to myśli, że wszyscy mężczyźni są tacy sami. Cały czas oskarża mnie, że ją zdradzam, boi się tego. Współżyliśmy już i ona bardzo boi się, że tylko ją wykorzystałem, mówi, że jest dla mnie tylko dziwką. Przez to wszystko zdarzają się różne dziwne sytuacje, np. bije mnie, opluwa, demoluje wszystko, ucieka mi, muszę ją ganiać po osiedlu, bo boję się, że sobie coś zrobi, goniłem ją raz nawet pod sam most kolejowy, bo chciała skakać. Jej matka mówi żebym nie ganiał za nią, bo ona robi to specjalnie żeby zwrócić na siebie uwagę, ale ja jakoś nie mogę jej tak zostawić, boję się. Wszystko to robi najbliższym dla siebie osobom, mnie, matce i swojej siostrze. W pewnym sensie jestem zaszantażowany, bo straszyła mnie, że jeżeli ją zostawie to nie będzie żyła ani minuty dłużej. Już wiele razy zdarzyło się tak, że musiałem ją mocno szarpać żeby ją ogarnąć. Wpada ona w bardzo mocny szał, krzyk przypomina osoby opentanej, często mi się przy tym obrywa, chodzę z podrapaną i osiniaczoną twarzą, całe ręce mam w pogryzieniach. Dodam jeszcze, że była anorektyczką, leżała w szpitalu 2 miesiące i doszła do siebie.
Opiszę sytuację z przedwczoraj i wczoraj w nocy, bo to chyba kwintesencja całego jej zachowania. Mieliśmy już zerwać, bo jeszcze poprzedniej nocy przyszła do mnie pod blok i stała aż wrócę z dworu. Stała chyba z dwie godziny pod moją klatką i czekała, potem mnie szarpała i wyzywała. Chciałem żeby poszła do domu, ale nie dałem rady jej do tego zmusić. Uciekała mi, szantażowała, że zrobi coś złego, musiałem ją ganiać. Miałem już wszystkiego dość, nie miałem innego wyjścia jak zadzwonić po policję, żeby ją odwieźli do domu. Wczoraj wróciłem z pracy do domu o 21.30, czekała na mnie też około dwóch godzin. Cały dzień pisaliśmy smsy, że to już nie ma sensu, ale starałem się wymóc na niej to żeby napisała, że się zmieni, ogarnie. Nic nie mówię twardo, bo się boję. Przyszła do mnie pod pretekstem odebrania rzeczy, które u mnie zostawiła. Dałem jej te rzeczy, już myślałem, że na prawdę wróci do domu i będzie spokój, nawet poszła spokojnie, ale za chwilę znowu wróciła i kazała mi zejść na dół, zrobiła jak zwykle. Rzuciła wszystko poszła niedaleko, za drugi blok i stała tam. Poszedłem po nią i powiedziałem, że ją odwiozę, ona oczywiście tego nie chciała, bo mówi, że nic od mnie już nie chce. jakoś namówiłem ją żeby weszła do mnie do domu, trochę na siłę, bo kiedy jesteśmy sam na sam ona szaleje i wpada w furię, przy moich rodzicach potrafi to robić przynajmniej po cichu. Było już ok 12 w nocy i musiałem ją odwieźć do domu, ona upierała się żeby iść sama, chociaż sądzę, że tak na prawdę tego nie chciała. Zaprowadziłem ją na siłę do samochodu. Wpadła w okropny szał, zaczęła wszystko kopać, bić mnie, przez to wszystko rozbiłem przez nią samochód. I wtedy zaczęła mnie przepraszać. Dopiero w takich ekstremalnych sytuacjach potrafi coś zrozumieć. Błagała mnie żebym jej nie zostawiał, strasznie płakała, nie chciała jechać do domu. Powiedziała, że zabije się żebym ja nie miał kłopotów i żebym był szczęśliwy, bo ona wszystko niszczy. Odwiozłem ją potem do domu i jeszcze zaszedłem do niej żeby porozmawiać z jej mamą, była 1 w nocy. Wtedy nastąpiła zmiana w sekundzie. Ma niesamowite huśtawki nastrojów. W jednym momencie płakała i błagała mnie żebym z nią był, a za minutę już była ubrana i gotowa do wyjścia. Dzwoniła do koleżanki i umawiała się z nią. Wyszła, a ja dalej rozmawiałem z jej mamą i siostrą. Za 5 minut znowu weszła do domu, siostra mówiła, że podsłuchiwała nas pod drzwiami. Pokrzątała się chwile po domu, widać, że nie wiedziała czego chce i znowu wyszła. Jak schodziłem za 2 minuty ona siedziała na klatce. Powiedziałem jej, że nie mam już siły i poprosiłem ją żeby się zmieniła i poszła do domu. Nigdzie nie poszła, chociaż umawiała się z koleżanką, jej mama napisała mi smsa za 10 minut, że jest już w domu, a ona oczywiście oszukiwała mnie, że jest tam gdzie miała pójść. Ona mówi, że mnie nienawidzi itp., ale wiem, że zależy jej bardzo na mnie. Robiła tak już setki razy.

Co mam zrobić? Do kogo się zwrócić? Jak ją przekonać żeby zachowywała się normalnie, albo żeby poszła do specjalisty? (Ma ona napady takiego ogarnięcia, mówi, że chce wszystko zmienić, że pójdzie do specjalisty, że ma już nawet umówioną wizytę, ale za kilka minut może powiedzieć coś zupełnie innego. Tak jest ze wszystkim.)

Błagam o odpowiedź.
Ostatnio edytowano 01 maja 2012, 11:27 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu nerwica lękowa
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
01 maja 2012, 10:43

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 maja 2012, 11:34
pawel098, Witaj!

Toksyczny jest ten wasz związek. Jej zachowania niekorzystnie na Ciebie wpływają.
Ona powinna sama zgłosić się do specjalisty, na terapię. Ty nie możesz zrobić nic, najwyżej ją zachęcić.

W dodatku Cię szantażuje emocjonalnie, a tak nie wolno postępować wobec osoby, na której jej zależy.
Na Twoim miejscu zerwałabym z nią kontakt pod warunkiem, że ona rozpocznie terapię.
Jej stan daje wiele do życzenia.
Sama nie upora się ze swoimi trudnościami, tym bardziej, że ma za sobą już leczenie, potrzebuje porządnej terapii, która potrwa trochę czasu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

Avatar użytkownika
przez bittersweet 01 maja 2012, 12:49
pawel098,
Twoja dziewczyna ma na pewno duże problemy z własna psychiką, nie radzi sobie z emocjami. Oprócz tego manipuluje Tobą, oskarżeniami i scenami wzbudza w Tobie poczucie winy, które skutecznie wiąże Cię z nią. Jednocześnie wie, kiedy przegięła i wtedy potrafi sie ogarnąć. Nie dawaj sie w to wciągać, w gre zawsze grają 2 osoby, jeśli przestaniesz brać udział w jej przedstawieniach, to ona przestanie urządzac takie sceny. Ale na pewno łatwo nie będzie. Podejrzewam, ze ona realizuje swoje potrzeby w tego typu zachowaniach /np potrzebe bycia w centrum uwagi/. Teraz trzyma Cie niejako w garści, ma na Ciebie duży wpływ, na pewno nie będzie chciała z tego zrezygnować. Podejrzewam, ze użyje wszelkich środków by zachować status quo. Zastanów sie , jaki jest sens ciągnięcia takiej znajomości. Czy nie za dużo to Cię kosztuje ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez pawel098 01 maja 2012, 15:23
dzięki za odpowiedzi. jeżeli jeszcze ktoś umie pomóc proszę piszcie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
01 maja 2012, 10:43

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez Maciej farmaceuta 03 maja 2012, 07:01
Witaj!Też miałem podobny problem-była anorektyczka(ale to ciągle wracało),potem została zgwałcona.Byłem przy niej,chciałem jej pomóc,dać poczucie bezpieczeństwa,bliskości,miłości,prowadzałem do lekarza.Z jej strony ciągłe oskarżenia o zdradę,że podobają mi się szczuplejsze(miała157cm wzrostu i ważyła49 kg). Telefony w środku nocy:nażarłam się tabletek,zaraz przez ciebie gnoju umrę;krzyki na cały korytarz liceum o mnie:ten facet to jest ch..j i kurw..arz,straszenie,że jest w ciąży i inne kwiatki.Dodatkową komplikacją było to,że byliśmy w jednej klasie.Przez nią zmarnowałem 3 lata liceum,uzależniłem się od relanium,miałem sprawę o pobicie(nie jej,jej nigdy nie tknąłem.Po prostu wracałem po naszym"fajnym"spotkaniu"i 2 drechów zaczepiło mnie o komórkę.Jeden uciekł,drugi 5 dni w szpitalu garował)DZIĘKI BOGU rozeszliśmy się jak poszliśmy na studia.Moja(tylko moja)rada-odejdź od niej.Ona nie chce się zmienić;zobaczyła,na co jesteś wrażliwy i to wykorzystuje;a powiedziane słowa,tym bardziej czyny bardzo ciężko,jeśli w ogóle można zmazać.Pozdrawiam gorąco i trzymam kciuki :smile: będzie dobrze.Tego kwiata pół świata
Posty
359
Dołączył(a)
22 sty 2012, 03:15

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez essprit 03 maja 2012, 10:34
Rada ?

Posłuchaj kogoś z podobnym doświadczeniem - tj. Maćka ...
Odejdź.

Nikt i nic jej nie zaciągnie do specjalisty. Poza nią samą. Póki co dostaje to co chce - szantażuje Ciebie w okrutny sposób i ty się temu poddajesz. Czy na tym polega związek ? Wątpie.
Nie namawiaj jej też na leczenie ... to jej ma na tym zależeć, jej ma być na tyle źle w życiu żeby sama zachciała się leczyć. Jedynie możesz poinformować ją, że "to" się leczy u psychoterapeuty. Noo ... a poza tym jak była w szpitalu, to doskonale to wie.
Bądź stanowczy, stawiaj granice i nie poddawaj się jej szantażom.

BTW, to co opisujesz nie wygląda na nerwice, a na zaburzenie osobowości (typu borderline).
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez pawel098 03 maja 2012, 10:47
ona teraz cały czas chce mi udowodnić, że się zmieni. dziś mam się z nią spotkać. bardzo mi jej szkoda i żal, nie wiem co mam z tym wszystkim robić... to jest dla mnie strasznie trudne. wiem, że nie mogę z nią być, ale strasznie mnie do niej ciągnie.

Boję się, że jak ją zostawie ona załamie się już do końca

-- 03 maja 2012, 11:04 --

essprit napisałeś/aś o bordeline. czytam teraz co to takiego i mogę powiedzieć, że prawie wszystko się zgadza.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
01 maja 2012, 10:43

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez Maciej farmaceuta 03 maja 2012, 11:23
Nie można być z kimś z litości-to wielka krzywda dla obojga.Ani tym bardziej ze strachu o tą osobę.Wyobraź sobie sytuację:ona zachodzi w ciążę,ty się z nią żenisz(a po ślubie nigdy nie jest lepiej-rada mojego ojca,miał 3 żony).Żyjesz ze świadomością,że nie wiesz co w domu zastaniesz,jaki tym razem numer odwali(a pomysłowość w tym względzie nie zna granic)I ma Cię ZUPEŁNIE na widelcu,wystarczy,że powie że zabiera dziecko i odchodzi.Jak znam życie,choroba jest trochę przejaskrawiona,dziewczyna ma niskie poczucie wartości i podoba się jej że jest na świeczniku,wszyscy obchodzą się z nią jak z jajkiem.Moja była po naszym rozstaniu trochę popłakała,ale znalazła sobie starszego faceta który wziął ją "krótko za pysk"parę razy jej przylał,żeby wiedziała,że źle zrobiła i jest w siódmym niebie.Wg mnie po rozstaniu nie załamie się,znajdzie jakiegoś pocieszyciela,zupełne przeciwieństwo Ciebie,który ją będzie olewał i będzie szczęśliwa-taki typ kobiety.Gdyby naprawdę chciała sobie coś zrobić to podjęłaby jakąś próbę(a nie tylko bieg w kierunku mostu)i nie trąbiła o tym na prawo i lewo.Wg mnie ten związek nie ma żadnych szans-ona zobaczyła że może Tobą manipulować,Ty usłyszałeś i widziałeś za dużo rzeczy,a tego się nie zmaże.Wyobraź sobie sytuację:wracasz po pracy do domu i widzisz kumpla z żoną i dziećmi.Przytulają się,śmieją,ufają sobie a Ty się zastanawiasz co Cię dziś "ciekawego" spotka lub "miłego"usłyszysz
Posty
359
Dołączył(a)
22 sty 2012, 03:15

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez essprit 03 maja 2012, 12:38
Paweł wiesz nad czym bym się zastanawiała na twoim miejscu ?

Co takiego jest W TOBIE że ciągnie Ciebie do takiej CHOREJ RELACJI.
Tak w ogóle - żeby się ustrzec tego w przyszłości.
Teraz jesteś młodym facetem ... jeszcze nie zakładasz rodziny, poważnego związku, więc jak najbardziej masz prawo do próbowania, testowania, popełniania błedów.

Ale pomyśl o sobie - jakie twoje potrzeby, pragnienia zaspokaja taki związek. Bo bądź co bądź - nie wiem jak to napisać, żebyś się ani nie obraził ;) ani nieopatrznie zrozumiał ... tak w grubym cudzysłowiu to traktuj -> bycie w takim związku pokazuje też na jakieś twoje "dziwne" potrzeby. Każdy uciekałby od takiej relacji, a Ciebie ciągnie ... Pomyśl, tak sam, dla siebie - co powoduje że "potrzebujesz", nie potrafisz odejść od takiej relacji ...

A i jeszcze, nawet jeśli twoja dziewczyna się zmieni (po leczeniu) - to wtedy ty jej nie będziesz potrzebny. Ty jesteś dla niej IDEALNY teraz kiedy ona jest zaburzona. A jak wyzdrowieje to znajdzie innego partnera.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez Maciej farmaceuta 03 maja 2012, 14:48
Jestem w stanie to zrozumieć-wiążąc się z osobą bierzesz za nią częściowo odpowiedzialność,chcesz wierzyć,że się zmieni,że jej pomożesz.Do tego dochodzi uczucie,potem przywiązanie..Znam to z autopsji.Nie jestem żadnym masochistą,świętym ani męczennikiem.Niedawno się zakochałem po uszy,chyba z wzajemnością :yeah: i nawet z poprzednich związków widzę,że można tworzyć związek partnerski oparty na zaufaniu,szacunku,wzajemnej trosce,zrozumieniu.Zastanów się Pawle,kiedy ona ostatnio pokazała Ci że jej na Tobie zależy,tak bezinteresownie,nie jako przeprosiny...Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,jestem z Tobą!!!
Posty
359
Dołączył(a)
22 sty 2012, 03:15

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

Avatar użytkownika
przez linka 03 maja 2012, 14:54
pawel098, szkoda i żal to nie są podstawy do budowania związku, do tego potrzeba wysiłku dwojga ludzi, ona jest chora i nikt się za nią z tego nie wyleczy - możesz jej pomóc w znalezieniu psychiatry i psychologa i ewentualnie wspierać..... ale jeśli nie chce, odejść - bo jeszcze chwila a ten związek zniszczy także ciebie.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez pawel098 03 maja 2012, 15:50
byłem teraz u niej. obiecała, że teraz na pewno się zmieni, mówi że zrozumiała, bo teraz na prawdę zbyt dużo się wydarzyło. powiedziała, że jeśli zrobi jeszcze coś takiego, to sama ode mnie odejdzie i nie będzie robiła żadnych problemów. czy myślicie, że mogę jej wierzyć? powiedziała, że będzie się bardzo starać, pójdzie na terapię, bo bardzo mnie kocha i przez te kilka dni uświadomiła sobie, że nie umie beze mnie normalnie funkcjonować.

-- 03 maja 2012, 15:51 --

btw. przez te ostatnie dni 'odnowiła' stare znajomości i trochę piła
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
01 maja 2012, 10:43

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

Avatar użytkownika
przez linka 03 maja 2012, 15:53
pawel098, nie zmieni się i nie, nie możesz jej uwierzyć - to tylko kwestia czasu, myślę, że krótkiego kiedy historia zacznie się powtarzać.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

POMÓŻCIE MI I MOJEJ DZIEWCZYNIE

przez pawel098 03 maja 2012, 15:54
no właśnie, dlatego jeżeli coś jej odwali sama ode mnie odejdzie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
01 maja 2012, 10:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do