chore zauroczenie :(((

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 02 lut 2010, 23:59
witajcie!!! mam pewien jak dla mnie dość poważny problem, z którym w ogóle
sobie nie radzę :((( otóż wpadłam w jakieś dziwne, toksyczne zauroczenie.
pracuję w pewnej dużej korporacji w stolicy od 3 lat, w miarę dobra praca,
stała, dobre zarobki. od pierwszego dnia moją uwagę przykuł jeden z kolegów
sporo starszy ode mnie, kawaler, pod 40, ale w jakimś związku ze sporo starszą
od siebie kobietą. lubiłam z nim rozmawiać, żartować, zauroczyłam się. on
zaczął sobie pozwalać z czasem na coraz więcej, jakieś niewinne dotknięcia, a
w końcu regularnie zaczął mnie obmacywać. z jednej strony czułam szaloną
przyjemność, jego dotyk sprawiał mi przyjemność, a z drugiej strony ogromne
wyrzuty sumienia, że porządna dziewczyna nie powinna zgadzać się na coś
takiego. do tej pory nie pozwalałam żadnemu facetowi na coś takiego. kłóciły
się we mnie skrajne emocje i w końcu nie wytrzymałam, przeprowadziłam z nim
rozmowę. on od razu zaczął się bronić i wycofywać, mówić, że mnie bardzo lubi,
podobam się, ale ma kobietę i nic z tego nie będzie, przepraszał, że mnie
skrzywdził i że to się nie powtórzy. później w domu ryczałam, zależało mi na
nim. przez jakiś czas dotrzymywał słowa, wręcz mnie unikał, po jakimś miesiącu
znowu. jak gdyby nigdy nic znowu. ja naprawdę nie wytrzymuję tego, ja ciągle
jestem w nim zakochana, nie chce mi to minąć, walczę z tym, na domiar złego
nie jestem w stanie zainteresować się nikim innym, odrzucam kolejnych
chłopaków, mam już 25 lat. tak mi się życie ułożyło, że nie byłam dotąd w
żadnym poważniejszym związku, jestem nawet dziewicą, chociaż pewnie mnie
wyśmiejecie. od pewnego czasu stara się o mnie pewien chłopak mój równolatek,
jest opiekuńczy, próbuje być czuły, ale oczywiście ja mu nie pozwalam na
nadmierne czułości, mówi, że nie chce być dłużej tylko moim przyjacielem, a ja
nie potrafię go docenić i nic do niego nie czuję. jest to chłopak w miarę
niebrzydki, i przede wszystkim bardzo ułożony i grzeczny. mimo to dla mnie
jest jakiś...odpychający. czuję dyskomfort nawet wtedy, kiedy tylko dotknie
mojej dłoni. co innego jak mnie dotknie facet z pracy. jakiś czas temu wpadł
za mną do pustego pomieszczenia, miałam sukienkę, zaczął gładzić mnie po
udach, biodrach, podziwiać, że mam niesamowicie jędrne ciało itp.
przeprowadziłam z nim drugą rozmowę, powiedział, że tym razem na pewno się
ograniczy, że więcej tak nie zrobi. i taki on właśnie jest, najpierw łazi koło
mnie, zaczepia, zagaduje, a potem unika jak ognia, wręcz jest oschły, a kiedy
ja staram się dojść do siebie i wyrzucić go z głowy, znowu nie daje mi
spokoju. najgorsze jest to, że jestem w nim zakochana i nie umiem tego
zwalczyć, mimo że wiem, że nic z tego nie będzie. z jednej strony chcę mieć z
nim kontakt, ale taki normalny, oparty na rozmowie, żartach, a widzę, że on
woli coś innego. a jak się sprzeciwiam na obmacywanie, to traktuje jak
powietrze. właściwie nigdy nie wiem, czego można się po nim spodziewać danego
dnia, a najgorsze jest to, że on strasznie mnie omotał i zdaje sobie z tego
sprawę. bywają momenty, że on aranżuje sytuacje, żebym znalazła się z nim sam
na sam w jakimś gabinecie, gdzie nikt nie wchodzi. do tej pory dotykał głównie
mnie, można właściwie nazwać, że pieścił, a od jakiegoś czas daje mi do
zrozumienia, żebym i ja pieściła jego. ja wiem, że może wam się wyda chore to
co piszę, ale to nie jest żadna prowokacja i potraktujcie mój problem
poważnie. nie chciałabym zwalniać się z pracy, ale co mam robić????? jak się
odkochać? jak nabrać wiary w siebie i pewności siebie, bo dodam, ze cierpię na
niską samoocenę, nie mam wiary w siebie i swoją atrakcyjność :( ta dziwna
relacja z nim w jakiś dziwny sposób mnie uzależniła, mam w sobie same
sprzeczne uczucia, emocje. przyłapuję się na tym, że z jednej strony chcę być
dotykana przez niego, chcę go dotykać, a z drugiej strony myślę, że to jest
chore, żeby w taki sposób i w ogóle... dodam, że jak wyżej napisałam moim
problemem jest niska samoocena, brak wiary w siebie. nie wiem czemu, ale
ciągle jestem z siebie niezadowolona, ciągle poprawiam coś w swoim wyglądzie,
ciągle staram się wyglądać szałowo, prowokacyjnie, a mimo wszystko ciągle
wydaje mi się, że nie jestem dość atrakcyjna. ciągle zastanawiam się też, co
tak naprawdę myśli o mnie ten facet, czy mu się podobam, czy może kpi ze mnie
i jaja sobie robi...ja wiem, że to chore, ale tak mam. ja bardzo bym chciała
ułożyć sobie życie, zakochać się w kimś normalnym, z wzajemnością i mieć w
przyszłości dzieci, rodzinę, ale wydaje mi się już nieraz, że w moim wieku już
chyba za późno na jakieś sensowne zmiany, ja już mam widocznie taki charakter
i jestem trochę zdziczała. w dodatku nie wierzę w to, że udałoby mi się
zakochać w kimś innym niż ten człowiek. on nie zasługuje na takie uczucie, ale
to silniejsze ode mnie. zastanawiam się, czy to, co mam, czy takie dziwne
zauroczenie to jakaś odmiana choroby psychicznej? niby z jednej strony zdaję
sobie sprawę, że to co robię, to co on robi, nie jest normalne. ale z drugiej
strony przeraża mnie moje krzywe spojrzenie na tą sytuację i to jak on potrafi
mnie "zaczarować". mam kilku znajomych, przyjaciół, którzy wiedzą o mojej
sytuacji, którym się zwierzałam, którzy maglowali ze mną wielokrotnie ten
temat i kazali zerwać tą chorą relację, przytakiwałam im, po czym robiłam to
samo. błagam, pomóżcie mi na to, niech ktoś mi coś powie, jak to widzi,
dlaczego tak się ze mną "porobiło" i czy to objaw jakiejś choroby, albo
zaburzenia???
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: chore zauroczenie :(((

przez qwertyuiop 03 lut 2010, 00:48
zwariowalas? zaburzenia? :roll: Ale zdecydowanie powinnas to przerwac, powiem Ci to samo co Twoi przyjaciele ze to chora relacja...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
23 sty 2010, 22:32

Re: chore zauroczenie :(((

przez paradoksy 03 lut 2010, 00:57
lady_destroy, witaj.

jeśli chodzi o tego ułożonego kolesia, który się o Ciebie stara, ale on Ci się nie podoba - nie zmuszaj się do niczego! to, że jest niby ideałem nic nie znaczy. Musi Ci się podobac, bo poza wszystkimi innymi cechami pociąg tak naprawdę też się liczy.
chyba nie wyobrażasz sobie związku na dłuższą mętę z kimś, kto Ci się nie podoba?
np. wstajesz rano obok niego, patrzysz ... i myślisz "ojej...".

jeśli chodzi o kolegę z pracy - skoro z nim rozmawiałaś i on dalej nie zrozumiał o co chodzi... a powiedz, czy Ty go nie prowokujesz?
bo jeśli nie, to - mimo, że jestes w nim zakochana, jak twierdzisz - ja bym poszla do szefa, zglosic molesting.

koleś ewidentnie wyczuwa, że masz coś do niego i Tobą pogrywa. nie daj mu się! powiedz stanowczo NIE, jeśli wiesz, ze nic z tego nie bedzie.
Swoją drogą, co to za koles, ktory jest w zwiazku a w pracy przy kazdej nadazającej się sytuacji idzie macac koleżankę z pracy?? :shock:
chyba nie wyobrazasz sobie zwiazku z kims takim?? moze pociąga Cię w nim to, że nie możesz go miec?

moim zdaniem nie potrafisz sobie nikogo innego znalezc, bo dalej tkwisz w tym calym zauroczeniu kolegą. spróbuj na chwilę się zdystansowac i popatrzec z innej perspektywy na to co robi. bo to, co robi jest chore i powinno się skończyc.
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: chore zauroczenie :(((

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 lut 2010, 01:13
Przyłączam się do zdania Paradoksy
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: chore zauroczenie :(((

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 03 lut 2010, 11:28
Witaj lady_destroy :smile:

Bliżej mi do przeciwnika, niż do zwolennika korporacji, dlatego mogę nie być obiektywny.

Ze zgłaszaniem molestingu radziłbym wstrzymać się do czasu rozpoznania sytuacji. Mianowicie czy wcześniej była podobna sytuacja i jak się zakończyła. Poza tym raczej byłbym skłonny wierzyć, że taka korporacja "dbając o swój wizerunek" bardziej będzie chciała zatuszować sprawę tego typu, niż ją wyjaśnić. A dodatkowo raczej opowie się po stronie pracownika, który jest dla tej korporacji bardziej "opłacalny" - a to może oznaczać, że nawet Twoi dotychczasowi koledzy i koleżanki z pracy mogą opowiedzieć się przeciw Tobie.

Co do kolegi z pracy: najwidoczniej opanował bardzo dobrze klasyczny flirt - zaurocz, oddal się (by osoba zauroczona zdążyła zatęsknić), znów się zbliż (by podtrzymać zainteresowanie), znów oddal... aż do skutku. Tym niemniej czy można robić sobie nadzieję na związek z kimś, kto nadal jest z kimś innym ?

Tym niemniej sądzę, że warto byłoby doszukać się przyczyn, dla których bierzesz pod uwagę taki związek.
Po Twoim opisie, jaki jest "zalotnik" z pracy, możliwym wytłumaczeniem jest podświadome zbudowanie z nim relacji (jakiej brakowało Ci z własnym ojcem). Albo aż tak bardzo nie wierzysz w siebie, że za partnera poszukujesz kogoś, kto w Twoim odczuciu emanuje siłą i kto tej siły mógłby Ci "użyczyć" ?

Dodatkowo, skoro ewidentnie ciągnie Cię do faceta, który najwidoczniej nie ma skrupułów, by "skakać z kwiatka na kwiatek", to może jednak przypatrz się swojemu prawdziwemu zalotnikowi (który zdaje się być porządniejszym facetem). Niekoniecznie po to, by stworzyć z nim związek, ale by nauczyć się, jak "wygląda" i postępuje ktoś, kto raczej nie traktuje Cię instrumentalnie.

No i na sam koniec to, co najważniejsze: trwała wiara w siebie nie bierze się z tego, jak się wygląda albo ile się zarabia, tylko z tego, kim się jest, co się potrafi, jakie buduje się relacje z innymi itd. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: chore zauroczenie :(((

przez betty_boo 03 lut 2010, 13:43
lady, myślę że nie Ty jedna w życiu byłas w takiej sytuacji.


faceta po prosu to rajcuje ze ma na Ciebie taki wpływ i może Cię sobie trochę "pozdobywac" tak dla wprawy. ten jego "prawdziwy" związek to chyba tylko jakaś przykrywka. on mam 40 lat i ugania się za pierwszą lepszą kolezanką z pracy (bez obrazy dla Ciebie) po to żeby sie dowartościować albo samemu poczuc adrenalinę i trochę się zabwić w pracy żeby nie było nudno...byś może liczy na to że kiedyś sie z nim prześpisz i będzie miał dziwicę w swojej kolekcji (jeśli jemu tez o tym powiedziałas).

skoro on nic Ci nie obiecuje i nie mówi o przyszłości to znaczy że nie traktuje Cię poważnie,a Ty się na to zgadzasz..a potem masz wyrzuty sumienia.
wiem że na pewno ciężko Ci przerwac to błedne koło. ten chłopak który sie Tobą interesuje jest w porządku ale Ty po prostu nie czujesz do niego chemii i nic na to nie poradzisz.

myślę że nie jestes jedyną "ofiarą" tego gościa, pewnie przed Tobą tez były dziewczyny które tak samo traktował.

zapytaj go czego od ciebie chce i czy jest Ci w stanie cos zaoferowac, jesli powie że nie to powiedz że Cię to nie interesuje (chyba że chcesz zostać jego kochanką). najpierw rozmów się sama ze sobą i zastanów sie czy taka rola Ci odpowiada?jelsi nie masz nic przeciwko temu to mozesz z nim poeksperymentowac ale czuje że chyba masz?

napisz co zadecydowałas choc obawiam sie ze ta sytuacja i Twoje rozterki bedzie sie ciągneła miesiącami.

God's Top fajnie, że wróciłes (choc moze jakos nie natykałam sie na Ciebie?) lubię czytać Twoje mądre posty.pozdrawiam
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 03 lut 2010, 18:49
po ostatnich dniach to w ogóle myślałam, że zwariuję. on mnie traktuje DZIWNIE. sama nie umiem tego określić. w większym towarzystwie (w obecności prezesa, dyrektorów, kierowników, innych pracowników) to tak dziwnie trzyma mnie na DYSTANS, jak już musi się odezwać, to jest służbowy, wręcz chłodny i oschły. przynajmniej ja tak to odbieram. i doprowadza mnie to do szału... ostatnio naszła go właśnie "faza" na trzymanie mnie na dystans. jak są dni, że łazi za mną, klei się do mnie, to teraz mam wrażenie, że dosłownie ucieka na mój widok, stara się mnie unikać, tak jakby moja osoba wprawiała go w zakłopotanie, niezręczną sytuację. poszłam do niego nabuzowana i wygarnęłam, że mnie to już wkur..., że mam tego dosyć, żeby się na coś zdecydował. powiedziałam, że wyczuwam totalny brak szacunku, że nie szanuje mnie, ale w sumie ma rację, bo takich kobiet jak ja się nie szanuje, przez to, że zgadzają się na takie rzeczy. zaczęłam płakać, a on w końcu powiedział, że się zagalopowałam, że wcale tak nie myśli, że jestem przewrażliwiona i wymyślam sama problemy. dodał też, że nigdy niczego mi nie obiecywał, że ma wrażenie, że sama nie wiem, czego chcę, że jak stara się mnie unikać, to jestem niezadowolona, a jak dochodzi do "gorących" sytuacji, to mam wyrzuty sumienia. wyszłam trzaskając drzwiami i byłam tak zdenerwowana, że pierwszy raz w życiu w myślach komuś złorzeczyłam. a nigdy mi się to nie zdarzyło. teraz nie odzywa się do mnie, albo jest obrażony, albo udaje obrażonego... a mi jest ciężko to wytrzymać. mam wrażenie, że co nie zrobię i co bym nie powiedziała to wychodzę na idiotkę...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: chore zauroczenie :(((

przez miki74 03 lut 2010, 19:26
Facet jest w związku z inną kobietą a dobiera się do Ciebie? Po przeprowadzeniu rozmów wycofuje się, by znowu się dobierać po krótkim czasie?!

Po pierwsze - zauroczyłaś się w nieporządnym człowieku (uzasadnienie powyżej). Po drugie facet nie szanuje Ciebie (gdyby szanował, nie traktowałby Cię jak taniej ...). Po trzecie - nie jest zakochany/zauroczony/zafascynowany Tobą (tylko Twoim jędrnym ciałem). Po czwarte - nie zostawi tamtej kobiety (zostawił CIEBIE i to DWA razy). Po piąte - widzi, że jesteś nim zauroczona (myślisz, marzysz o nim) i chce Cię wykorzystać. Interesuje go tylko seks z Tobą. Taka jest niestety prawda. Po szóste - będzie się do Ciebie dobierał, bo widzi, że jesteś mu uległa. Po siódme - jak jeszcze raz Cię dotknie, to chwyć go pełną garścią za jaja i przekaż mu tekst od wujka Mikiego: "jak jeszcze raz mnie gno.ju dotkniesz to ci te jaja oderwę".

W sprawie "grzecznego" chłopca nic nie mam do napisania. Może wyjść, a może nie, bo jest za grzeczny. Natomiast tego pierwszego gościa pozbądź się, chyba że chcesz sobie zafundować cierpienie, upokorzenie i wstyd przed samą sobą. On do Ciebie nic nie czuje (poza chęcią wykorzystania Cię). I nie licz na to, że jego nastawienie do Ciebie się zmieni.

Trzymam kciuki za Twój zdrowy rozsądek!
miki74
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

Avatar użytkownika
przez Paranoja 03 lut 2010, 19:30
lady_destroy, bez urazy ale jesteś idiotką. Wiem bo niestety sama miałam podobnie. Nie że dokładnie tak samo, ale byłam tak traktowana przez kogoś kto mnie później zgwałcił (właśnie w wieku 25 lat i też byłam dziewicą).

Wiem, że to łatwe nie jest, ale bądź stanowcza. Jesteś kobietą i nie pozwól sobie na takie traktowanie.

[Dodane po edycji:]

dodam, że jestem więcej niż pewna że nie będziesz stanowcza i będziesz pozwalać na to. Niestety jesteśmy głupie i naiwne i faceci to wykorzystują.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 03 lut 2010, 19:55
miki dzięki za wsparcie i rady, jesteś facetem i zapewne inaczej to wszystko widzisz niż ja. wiem, że ja niestety nie jestem bez winy, bo nie powinnam pozwolić się temu tak rozwinąć. to wszystko zaczynało się dawno temu i tak bardzo niewinnie na początku. najpierw delikatne muśnięcia dłoni, ramienia, pleców. nie protestowałam wtedy, bo uznałam, że nie ma w tym nic zdrożnego, poza tym, jak on mi się podobał... jak dotyka osoba, która pociąga fizycznie, to jest to po prostu przyjemne uczucie. szkoda tylko, że on w taki sposób to wykorzystał... moja wina jest bezsporna, ale z drugiej strony on nie jest prawdziwym mężczyzną, tylko łajdakiem. prawdziwy mężczyzna jakby zauważył zauroczenie u dziewczyny, którą nie jest zainteresowany na poważnie, to po prostu przeprowadziłby rozmowę i pozostał dobrym kolegą i nie wykorzystywałby w taki sposób. jest mi cholernie źle, czuję się jak w jakiejś pułapce...

paranoja, przykro mi bardzo, że zostałaś zgwałcona...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: chore zauroczenie :(((

przez miki74 03 lut 2010, 20:50
Paranoja, moje wyrazy współczucia. Choć pewnie i tak nie potrafię Cię zrozumieć.

Paranoja napisał(a):lady_destroy, bez urazy ale jesteś idiotką
Bez urazy, lady destroy, ale ja tak samo uważam.
Paranoja napisał(a):lady_destroy,dodam, że jestem więcej niż pewna że nie będziesz stanowcza i będziesz pozwalać na to
Bez urazy, lady destroy, ale ja tak samo uważam.

lady_destroy napisał(a):miki dzięki za wsparcie i rady, jesteś facetem i zapewne inaczej to wszystko widzisz niż ja.
Nie tylko faceci widzą to wszystko inaczej niż Ty. Patrz: posty powyżej.
lady_destroy napisał(a):ale z drugiej strony on nie jest prawdziwym mężczyzną, tylko łajdakiem.
To prawda. Ale za to jaki jest przystojny...
lady_destroy napisał(a):prawdziwy mężczyzna jakby zauważył zauroczenie u dziewczyny, którą nie jest zainteresowany na poważnie, to po prostu przeprowadziłby rozmowę
Nie byłoby żadnej rozmowy. Nie zrobiłby nic. Ani za (tak jak Twój amant) ani przeciw (rozmowa, jak to sobie wyobrażasz).
lady_destroy napisał(a):i pozostał dobrym kolegą
właśnie tak. Być może byłby wewnętrznie mile połechtany z tej sytuacji i odczuwałby sympatię do Ciebie, ale
lady_destroy napisał(a): nie wykorzystywałby w taki sposób
.
lady_destroy napisał(a): jest mi cholernie źle, czuję się jak w jakiejś pułapce...
Nie chcę być złym prorokiem, ale mam czarne myśli, jeśli chodzi o rozwój sytuacji a w konsekwencji Twoje samopoczucie.

Napiszę jeszcze i to. (Facet jest łajdakiem - ale to jest tylko moja dygresja) Facet Ci się podoba fizycznie (i Ty mu też). Widzę tu jedynie dwa problemy. Jeden - konflikt w Twoim systemie wartości. To znaczy gość bardzo Ci się podoba, ale nie chcesz wyjść na tanią, łatwą ...... (klaaaasyczny przypadek kobiecy ;) ). Drugi - wydaje Ci się, że być może go zmienisz, przerodzi się ta relacja w coś poważnego, wartościowego bla bla bla. Otóż oczywiście jeśli chodzi o drugi problem to nic takiego się nie stanie. Z dwóch przyczyn - po pierwsze facet Cię nie traktuje poważnie. A po drugie - z definicji (i z doświadczenia życiowego) nic wartościowego, poważnego nie wyjdzie z relacji z łajdakiem. Jeśli chodzi o pierwszy problem, to sama musisz sobie odpowiedzieć na to, jakie masz wartości itd. Dla niektórych kobiet przygodny seks nie jest niczym nagannym (i to nie jest ani nagana, ani pochwała z mojej strony). Sama musisz dojść do ładu z relacją "moje wartości a moje pragnienia."

Pozdrowienie z punktu siódmego od wujka Mikiego dla Twojego amanta trochę się zmieniło, po moich długich przemyśleniach i sięganiu do literatury przedmiotu. Teraz brzmi tak: "jak jeszcze raz mnie ty skur...ynu dotkniesz, to ci te jaja oderwę i wepchnę do gardła". ;)

Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam.
miki74
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 03 lut 2010, 23:05
miki, widzę, że pozdrowienie uległo "lekkiej" modyfikacji, zrozumiałam, że po "lekturze problemu" zmieniłeś o nim zdanie na jeszcze gorsze? w sumie twój punkt widzenia jakoś najbardziej mi się spodobał i najbardziej do mnie przemawia spośród wszystkich odpowiedzi. właściwie poczułam się jakby pisał do mnie psycholog. trafnie ująłeś, że widocznie mam konflikt wewnętrzny, jeśli chodzi o moje wartości. powiem tak, zanim poznałam tego człowieka to byłam dziewczyną z tzw. zasadami i to dość konserwatywną jak na dzisiejsze czasy. jakby 3 lata temu jakaś wróżka dla przykładu przepowiedziałaby mi, że właduję się w taką sytuację nigdy bym nie uwierzyła. i nikt z moich znajomych, z rodziny by nie uwierzył. wszyscy znali mnie z innej strony. teraz moja przyjaciółka nie może uwierzyć jak jej opowiadam o tym wszystkim. może ja sama siebie nie znałam? i tego nie wiem, co spowodowało, że dałam się wmanewrować w coś takiego. z jednej strony myślę, że moje wieczne niezadowolenie z siebie, ciągła potrzeba dowartościowania i adoracji ze strony mężczyzn. ja do tej pory się waham i zastanawiam, czy fakt, że on mnie dotyka to oznaka, że mu się podobam, czy może "robi sobie ze mnie jaja?". po drugie, nie układa mi się jakoś z facetami, zegar tyka, chciałabym wyjść za mąż, a tu lipa... wtedy przychodzą mi do głowy myśli, że "co będę taka święta, trzeba używać życia" i wtedy zagłuszam na jakiś czas wyrzuty sumienia i ulegam. nie umiem tego wytłumaczyć :cry: nie podoba mi się tylko jak on mną manipuluje, nie umiem zrozumieć tego dziwnego zachowania, że raz mnie "goni", chodzi za mną, śledzi, aranżuje sytuację, abym z nim była gdzieś sama, po czym później milknie, olewa, unika, jest niedostępny. i on jeszcze zaprzecza, że nic takiego nie ma miejsca i jestem przewrażliwiona. niesamowicie działa mi na nerwy jak on tak robi, czuję się wtedy wyrolowana i zrobiona w balona. nie wiem, jak go "rozpracować", co może oznaczać takie zachowanie i jaką przyjąć taktykę, żeby opanować i tą sytuację i swoje emocje, żeby nie dać się znowu wywieźć w pole. może ty mi coś podpowiesz? teraz czuję się źle, przyszło mi do głowy jak bardzo on musi mnie nienawidzić (tylko za co?), że tak ze mną postępuje, krzywdzi, niszczy...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: chore zauroczenie :(((

przez Lili-ana 03 lut 2010, 23:49
moim zdaniem Ty masz obsesję na jego punkcie. Sama coś takiego przeżyłam i to jest chore. Może to sie źle dla Ciebie skończyć więc uważaj, weź może urlop, przemyśl to, poukładaj. Powinnaś dać sobie spokój z tym facetem dla Twojego dobra. On Cię wykorzystuje, jest zwykłym palantem. Wiem, że tacy mają coś w sobie, tacy dranie :twisted: - oczywiście nie wszystkie kobiety tak uważają. Ale może niektóre kobiety muszą się na takim draniu przejechać, żeby docenić zwykłego chłopaka(który aktualnie się Tobie nie podoba) który jest szczerze Tobą zainteresowany i ma dobre intencje ??
Lili-ana
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 03 lut 2010, 23:52
lili ana, piszesz, że przeżyłaś coś takiego jak ja. jak to skończyło się w twoim przypadku, jak z tego wyszłaś?
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do