Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez nitka 16 maja 2007, 18:59
tom23 ja tez czułam nienawiśc,nie moglam patrzec na ludzi a wydawalo mi sie ze wszyscy patrza na mnie. zaczelam sie izolowac, najbardziej nie lubilam rozesmianych i radosnych grupek mlodziezy. nie rozumialam dlaczego....?? teraz wiem - nienawidzilam ich tylko dlatego ze wydawali mi sie SZCZESLIWI........
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

przez tom23 16 maja 2007, 21:06
To super bo właśnie tak u mnie jest.Jakoś od pewnego czasu nienawidzę ludzi wesołych nawet jeśli są to rodzice czy siostra.Bo jak widzę jak oni się śmieją to mnie to jakoś bardzo denerwuje chociaż wiem że nie powinno.
Czyli czym bardziej jestem smutny tym bardziej to mnie denerwuje.
I co ważne denerwuje mnie w domu praktycznie wszystko począwszy od jakichś odgłosów,hałasów,śmiechu,głośnej telewizji czyli wszystkiego czego sobie nie życzę bo jeśli ja np zachowuję się głośno,tv itp to wtedy jest wszystko dobrze ale jak ktoś inny to robi wbrew mojej woli to to mnie dekoncentruje zwłaszcza że niestety komputer jest rodzinny i nie jest w moim pokoju.Nawet pokój z komputerem nie ma drzwi.
Bardzo denerwuje mnie jak na przykład jakiś durny sąsiad pali w piecu bo nie stać barana na ogrzewanie gazowe i nawet nie mogę otworzyć okna albo jak ktoś tnie piłą drewno to muszę od razu zamykać okno bo nie mogę tego wytrzymać mimo że to wcale nie jest tak głośno.
Więc jeśli udało by mi się z tym uporać bo nie jestem pewien ale to chyba nie jest normalne to może wtedy coś by się polepszyło ze mną.
Denerwuje mnie szczekanie psów i dosłownie każdy hałas który NIE jest przyjemny dla ucha.Za to lubię głośno słuchać np muzyki,oglądać filmy które mnie interesują.
A co do lęków to całkowicie mi brak pewności siebie i często wchodzę do jakiegoś budynku to jakby taki zimny pot mnie oblewał i naprawdę nie wiem co zrobić żeby to zmienić.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

przez nitka 16 maja 2007, 22:36
posluchaj, ja dzieki temu zrozumialam ze mam depresje.draznilo mnie wszystko, kazdy dzwiek zycia a najbardziej wszelkie oznaki szczescia. poszlam do psychiatry, pozniej do psychologa i teraz sama sie smieje ;) czesto ;) wiec uwierz ze tak nie musi byc.
a drugie, agorafobia, to jak czujesz sie wchodzac do budynku, wsrod ludzi. tez mam agorafobie, zaczelo sie od zlego samopoczucia w szkole, wsklepie, w autobusie. askonczylo sie na tym ze ponadmiesiac nie wychodzilam z domu. teraz wychodze i robie to co chce, i co najwazniejszeciesze sie tym. skonczykly sie obnawy o wszystko, o ludzi, przyszlosc, zycie, siebie i innych.
na prawde polecam ci psychologa, dopoki jeszcze jestes w stanie doniego chodzic!!!!!!!!!!
"To jest szczęśliwy dzień. Bo otworzyłam oczy, poruszyłam ręką, bo mam coś do zrobienia i mogę mówić..."
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
13 sty 2007, 11:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mizer 16 maja 2007, 22:41
Tom- miałam tak.

Psychologa i antydepresanty na pierwszy rzut.
To nie może byc tak, że im bardziej sie odetniesz tym Ci lepiej.

Psy to rozstrzelaj, mam to samo :D

pamietam jak mnie kiedyś rano obudziła smieciarka u sąsiada to miałam cały dzień przerabany XD
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez tom23 18 maja 2007, 11:46
A jak ja mam jeszcze głupich rodziców którzy nic nie rozumieją to co mam zrobić ? Oczywiście bardzo łatwo się denerwuję a oni mnie nie rozumieją i myślą sobie że mogę się tak zachowywać jak każdy inny a ja im powtarzam że czym bardziej mnie krytykują (a szczególnie matka to wariatka bo wypomina mi często to co zrobiłem źle wcześniej czyli że byłem dla kogoś niemiły że narzekam na wiele rzeczy itp.) tym jest gorzej bo to przynosi odwrotny skutek.Co z tego że mam tyle lat czy oni sobie myślą że będę samodzielny to chyba oszaleli.Po pierwsze nie mam pieniędzy a po drugie nie mam żadnych planów na przyszłość.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

Avatar użytkownika
przez Mizer 19 maja 2007, 18:03
Tom- terapia rodzinna?

sama sie wybieram./
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez a2d2 19 maja 2007, 18:07
tom23 napisał(a):Po pierwsze nie mam pieniędzy a po drugie nie mam żadnych planów na przyszłość.


Za to tutaj moim zdaniem wlasnie masz główny problem. Nie widzisz przyszłosci poprostu, albo boisz sie w nia wkraczac. Na tym sie skup. Pomysl co chcesz w zyciu robic , cos zaplanuj od tego zacznij. taka moja rada.
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

przez tom23 19 maja 2007, 19:34
No tak moje myśli są raz takie raz takie.Ale wydaje mi się że mam strach przed przyszłością dlatego często mówię że nie widzę żadnej dla siebie przyszłości i ogólnie żyć mi się nie chce.Chociaż ja najczęściej tak tylko mówię.Ale jakoś nic nie mogę zmienić.A czym dłużej jestem sam tym gorzej się czuję.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

przez a2d2 19 maja 2007, 19:41
A po co ci ktos (dziewczyna) skoro nie widzisz przyszlosci ? Chcesz ja w bagienko swoje wciagnac ? To jest na nic od razu ci mówie. Najpierw znajdz cel w zyciu pozniej kobiete. Jak kobieta stanie sie celem i przyszloscia w zyciu to sie rozczarujesz np jak ja.
Ludzi znudzonych życiem ,którzy narzekają w życiu na brak adrenaliny
Zapraszam po moją nerwicę, i zakupy do hipermarketu
Wrażenia gwarantuję niezapomniane, i nie jeden dreszczyk emocji :))
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

przez tom23 19 maja 2007, 19:57
To nie musi być na stałe.Przynajmniej na jakiś czas.Bo na pewno jak się nie jest samemu to nastrój się poprawia.Bo ja tak naprawdę wielu rzeczy nie chcę ale chyba nie chcę bo się boję.Tak się mi właśnie wydaje.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

Avatar użytkownika
przez Mizer 19 maja 2007, 21:04
Gówno.

zakochałam sie, było fajnie, odkochałam sie- musiałam wrócić.<bynajmniej nie byłam w związku, ale w <haha> wspaniałej niewyjaśnionej przyjaźni :P:P:P XD z głąbem>

I bardzo mnie denerwowało, że mój nastrój BYL OD KOGOS ZALEZNY.

Bleeeee.

nie idź w to.
rozumiem- zwiazek, ale nikogo do siebie nie przykleisz, żeby Ci zycie reperował.

Ja ze swoim tego-chwilowym celibatem jestem pogodzona i jest mi dobrze :D
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez a2d2 19 maja 2007, 21:32
Jak sie odkochałaś tzn wg mnie nigdy nie bylas zakochana poprostu. Albo trzeba by dojsc do wniosku ze nie ma milosci. Oto jej definicja
Kod: Zaznacz cały
- złożone, trudne do zdefiniowania zjawisko, często utożsamiane z uczuciem, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu), połączonej z silnym pragnieniem stałego obcowania z nią


Ja nie wyobrazam sobie zeby móc sie odkochac. Ewentualnie mozna dokonac zlego wyboru juz na poczatku ale to nie bedzie mialo wymiaru milosci i zakochania. Tak mi sie wydaje rzecz jasna moze ja sie myle.
Ostatnio edytowano 19 maja 2007, 21:41 przez a2d2, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 23:38

przez tom23 19 maja 2007, 21:39
Masz 18 lat ? Jeśli tak to jesteś w lepszej sytuacji ode mnie.
A co ci się w tej wspaniałej niewyjaśnionej przyjaźni nie podobało ?
Jakie były problemy ?
Oczywiście wiem że nie szuka się kogoś żeby ci naprawił życie.
Ale pozytywne skutki mogą być.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

przez Siódemka 22 maja 2007, 01:30
tom23 napisał(a):Ale to jednak prawda że chyba wszyscy albo prawie wszyscy w moim wieku mieli już jakieś doświadczenia z osobą płci przeciwnej


Wszyscy? I kij z tym. W moim wieku "wszyscy" też zrobili pewne rzeczy których ja jeszcze nie zrobiłem. Trochę im nawet zazdroszcze, ale co z tego, wierzę, że ja też kiedś osiągnę pewne rzeczy. Problem w tym, że trzeba zacząć coś robić... (To nie morał, ani pouczenie).


tom23 napisał(a):Ale wydaje mi się że mam strach przed przyszłością dlatego często mówię że nie widzę żadnej dla siebie przyszłości i ogólnie żyć mi się nie chce.Chociaż ja najczęściej tak tylko mówię.Ale jakoś nic nie mogę zmienić.


Jakbym swoje myśli "czytał". Musisz coś zacząć robić, leczyć się, nie wiem próbować cos nawet po mału, małymi kroczkami dązyć do jakiegoś celu. Wiem z doświadczenia, że jak samemu minimalnie nie będziesz czegoś chciał, do czegoś dążył, to będziesz stał w miejscu. To brzmi jak frazes, wiem, że ci trudniej niż ludziom, którzy "są zdrowi", ale tego nie przeskoczysz. Chcesz mieć partnerkę, nawet nie na stałe - ok. To już coś, ale co jak przyjdzie moment w którym ona będzie chciała żebyś coś zmienił? Ja jestem w takim momencie, zrozumiałem jedno, że nie mogę tylko się nad sobą użalać. Praca nad realizacją moich zamiarów idzie mi jak krew z nosa, ale zacząłem coś robić (siedziałem 1,5 roku w domu, patrząc w sufit i myśląc, że zaraz umrę).

Nie masz planów na przyszłość? W sumie też nie wiem co będe robił, bardzo chciałbym mieć swój dom i swoją rodzinę. Innym się to udało, to czemu mnie ma się nie udać?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 maja 2007, 15:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do