Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

Inne zaburzenia.

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

przez Schwarzi 08 maja 2014, 18:58
Ferdynand k

Nie oglądałam ale i tak uważam, że lepsze jest zapewnienie sobie spokoju agresją niż bierne poddanie się losowi i postawa męczennika...
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 08 maja 2014, 19:04
Schwarzi, nie mówię nic o postawie męczennika
ale taka jesteś dręczysz ludzi bo ciebie dręczono
i co tak pokazujesz że teraz się nie dasz taki masz "silny charakter"?

czy robisz to samo co tobie kiedyś?
czym się różnisz od nich? też atakujesz niewinnych i dręczysz
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

przez kaffe_och_blod 08 maja 2014, 19:05
Schwarzi

No właśnie, 'odechce'. Tylko cały problem polega w tym by myśleć przed faktem, a nie po fakcie jak coś się zrobi i może wtedy mi się 'odechce'.
Rozumiem nienawiść do ludzi. Dla mnie ludzie to strasznie ch_jowa rasa. Lecz cóż może dać lanie czy napad z kosą na przypadkową osobę?
Dla mnie w jakimkolwiek przypadku to jest żenujące. Tak samo jak napad w 5 czy 10iu na bezbronną osobę. A osoba na ulicy, z której wyjdziesz z kosą jest właśnie taką osobą.
Chcesz męczyć ludzi bo inni Cię męczyli? Nie usprawiedliwiaj się tym, bo to nie jest usprawiedliwienie.

Pytałem się o to, czy jakiś mężczyzna oddał -bo po złamaniu nosa czy szczęki sobie/komuś trochę inaczej się myśli przy następnej 'walce'.

Myślisz, że albo będziesz zła albo ta dobra. Mówisz o jakiś przemianach. Dam Ci radę. Bądź taka dla kogoś, jaki ktoś jest dla Ciebie. Tylko tyle.

Pracuj nad dojrzałością emocjonalną, bo tutaj jest źródło problemów.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 maja 2014, 18:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

przez Schwarzi 08 maja 2014, 19:10
Ferdynand k

Jakich niewinnych powiedz mi? Może tak, może faktycznie niektórzy są.. niech będzie, że są niewinni.
Tyle, że te właśnie niewinne istotki, które w życiu krzywdy by mi nie zrobiły są najbardziej skore do tchórzostwa i nie reagowania na przemoc.
Z dwojga złego to już wolę chyba tych oprawców niż nędznych przeciętniaków, którzy wszystko mają w dupie, bo się boją, ngdy nic nie widzą, nigdy nic nie wiedzą, nie chcą się wtrącać i żyją jak nędzne szczury w rynsztoku. Nie szanuję takich ludzi, sorry.
Może i masz rację, że stałam się taka sama jak moi oprawcy ale coraz mnie o to dbam, wpierw muszę sobie zapewnić psychiczne bezpieczeństwo i zwyczajne warunki do życia, a potem mogę zacząć myśleć o "honorze", "wartościach".
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

Avatar użytkownika
przez Annie_Wilkes 08 maja 2014, 19:11
devnull


zawiść nie pozwala mi mieć żadnych koleżanek. Zawsze jak mówią w telewizji , że np jakaś kobieta kogoś potrąciła czy coś, to mówię, że bym surowo ukarała, a jak mówią, że mężczyzna to szukam okoliczności łagodzących.
To dziewczyny bardzo mnie gnoiły, wyśmiewały, one zwracały uwagę na moje niemodne ubranie w szkole itd.
Nie dały mi jeszcze żadnego powodu, abym je lubiła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 paź 2013, 14:47
Lokalizacja
In Your Mind

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

przez Siddhi 08 maja 2014, 19:14
Z dwojga złego to już wolę chyba tych oprawców niż nędznych przeciętniaków, którzy wszystko mają w dupie, bo się boją, ngdy nic nie widzą, nigdy nic nie wiedzą, nie chcą się wtrącać i żyją jak nędzne szczury w rynsztoku. Nie szanuję takich ludzi, sorry.
Bo wtedy kiedy Ty potrzebowałaś wsparcia i obrony przed agresorami nikt nie pomógł...?
Siddhi
Offline

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 08 maja 2014, 19:23
Schwarzi, niczym się nie różnisz od nich
oby cię spotkało to co ich powinno

jesteś żałosna
"

Ferdynand k

Jakich niewinnych powiedz mi? Może tak, może faktycznie niektórzy są.. niech będzie, że są niewinni.
Tyle, że te właśnie niewinne istotki, które w życiu krzywdy by mi nie zrobiły są najbardziej skore do tchórzostwa i nie reagowania na przemoc.
Z dwojga złego to już wolę chyba tych oprawców niż nędznych przeciętniaków, którzy wszystko mają w dupie, bo się boją, ngdy nic nie widzą, nigdy nic nie wiedzą, nie chcą się wtrącać i żyją jak nędzne szczury w rynsztoku. Nie szanuję takich ludzi, sorry.
Może i masz rację, że stałam się taka sama jak moi oprawcy ale coraz mnie o to dbam, wpierw muszę sobie zapewnić psychiczne bezpieczeństwo i zwyczajne warunki do życia, a potem mogę zacząć myśleć o " honorze", "wartościach".
"

a ci oprawcy to tylko większe i silniejsze szczury nimi chcesz być?
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

Avatar użytkownika
przez Annie_Wilkes 08 maja 2014, 19:28
Ja nikogo nie krzywdzę, po prostu unikam dziewczyn,bo wiem , że konflikt byłby murowany. Szczególnie mam nietolerancję dziewczyn chudych, bo sama kiedyś taka byłam ale nabawiłam się nadwagi po lekach. Teraz już nie mam, nadwagi, jestem dosyć szczupła, ale zostały mi krągłości (pupa, biust, lekko brzuch zaokrąglony) Do figury wychudzonej modelki mi brakuje, jak widzę taką to mnie krew zalewa, że nie mogę taka być.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
19 paź 2013, 14:47
Lokalizacja
In Your Mind

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

przez kaffe_och_blod 08 maja 2014, 19:41
Figura wychudzonych modelek..każda pragnie jej, a co do czego przychodzi to jest ona uzyskana tylko dla innych kobiet.
Coś w tym musi być. Chyba to jak z siłownią u facetów...

Właśnie te krągłości u kobiet wyglądają, że wyglądacie kobieco.. ;)
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 maja 2014, 18:22

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

przez Schwarzi 08 maja 2014, 19:49
kaffe_och_blod

Eh.. powiem Ci jak to dokładnie u mnie wygląda ale spróbuj się wczuć.
Wyobraź sobie człowieczka, który przez całe życie miał po górkę i to przez ludzi. Dopisz sobie krzywdy jakie chcesz, to już pozostawiam Twojej wenie twórczej. Wyobraź sobie, że ten człowiek dorósł i chodzi notorycznie wkurzony, agresywny i chce wyładować się na kimś. Zdarza się? A i owszem, nawet u ludzi mających w miarę normalne życie tak bywa. Tyle, że osoba normalna powstrzymując swoją agresję coś zyska. Nie opuszczą jej bliscy (na których jej zależy), nie straci reputacji, być może zyska nowych przyjaciół. A teraz weź sobie osobę, która nie ma nikogo, albo dla ludzi jest tylko opcją. Taka osoba NIC nie zyska tłumiąc swoją agresję i będąc normalnym członkiem społeczeństwa. Ona od zawsze jest niewidzialna, każdy ma w dupie zarówno ją ja i jej poświęcenie, ta osoba nie ma nikogo, dla ludzi nie istnieje, czasem być może dostanie po raz kolejny po dupie od jakże wdzięcznego społeczeństwa.
Wiadomo, że jak ten człowiek zacznie zachowywać się agresywnie to może też dużo stracić np. iść do więzienia ale i tak zostaje ta satysfakcja, że nie zrobiło się z siebie po raz enty chłopca do bicia, popychadła, czy przysłowiowego powietrza, które każdy olewa.
Widzisz różnicę? Każdy ma inny charakter. Jedna osoba wpadnie w deprechę i będzie zwalać winę na siebie, być może się zabije, ja natomiast widzę, że wszystko co mnie spotykało, co tutaj opisałam to jest wina SPOŁECZEŃSTWA. Więc z jakiej racji mam po pierwsze- dostosowywać się do ich reguł, skoro ludzie sami mnie ze swojej społeczności zepchnęli na margines, po drugie- być miłą, przyjacielską osoba, skoro to nigdy w moim przypadku nie działało,a ludzie i tak maja mnie gdzieś i tak naprawdę cokolwiek bym nie zrobiła to dopóki nie burzę ich szczęśliwego, rutynowego życia to niewiele kogokolwiek obchodzi. Czasem mam wrażenie, że gdybym stanęła na środku miasta i zaczęła rozdawać ludziom pieniądze, to raz,że każdy widziałby tylko papierowe świstki zamiast mnie, a dwa, że ich ego nakazywałoby myśleć, że oni na te pieniądze zasłużyli, tu nie ma co dziękować, bo moim obowiązkiem jest im dawać te pieniądze. To oczywiście aluzja do mojego życia.

Powiem Ci jeszcze coś, skoro tak sobie dyskutujemy. Wiadomo, że oprócz tych wad, które opisałam mam jeszcze zalety. Całkiem niedawno odkryłam w sobie coś, co było najprawdopodobniej moją pierwotną cechą ale stale siedziało ukryte tak głęboko, że nawet najbliżsi tego nie widzieli....
Chodzi o mój ogólny charakter. Od kiedy pamiętam byłam szarą myszką, która unika ludzi i boi się odzywać. Miałam oczywiście czasami przebłyski towarzyskości ale była to rzadkość. Aż do momentu, kiedy poszłam do liceum i tam ludzie mnie zaakceptowali. Wtedy to zaczęłam się otwierać w bardzo szybkim tempie, ze skrajnie szarej myszy stałam się najbardziej rozmowną osoba w klasie (z rodzaju tych ludzi, z którymi często nauczyciele rozmawiają na zajęciach na tematy nie związane z lekcją), byłam takim klasowym błaznem. Powiem Ci,że wtedy poczułam, że żyję, że jestem sobą. Czułam się jak po dragach chociaż nic nie brałam, byłam pewna siebie i potrafiłam odnaleźć się w każdym obcym towarzystwie (oczywiście to wszystko jest uproszczone,bo właśnie wtedy też miałam problemy z agresją, co nie zmienia faktu, że moje samopoczucie poprawiło się znacznie), zagadywałam też normalnie do obcych ludzi. Ludzie, którzy mnie poznawali, mówili, że nie spotkali bardziej towarzyskiej osoby ode mnie. Wtedy naprawdę byłam sobą i byłabym taka do dzisiaj na studiach,gdyby nie jeden niemiły incydent (znowu z udziałem ludzi), który sprawił, że totalnie zamknęłam się w sobie, oprócz współlokatorki nie mam tu żadnych przyjaciół (nie przesadzam),zaczęłam też nadużywać alkoholu dlatego, że tylko po nim mogę znowu w jakiejś części wrócić do swojej osobowości, być otwarta, komunikatywna i śmiała jak jeszcze 1.5 roku temu.
Jak widzisz, przez większość dotychczasowego życia żyłam w kłamstwie,myślałam, że jestem mrukiem, nieśmiała istotka, zmarnowałam jedne z lepszych lat swojego życia, chociaż z moim charakterem mogłabym naprawdę dużo przeżyć w okresie nastoletnim ;/ I to wszystko, to całe usuwanie się w cień było i jest tylko z powodu lęku przed zranieniem, które w moim przypadku ma dość wysokie ryzyko wystąpienia.
Dlatego ci ludzie mnie wkurzają, nikt mi szansy nie dał, a jakby nie patrzeć to nie było nigdy tak, że przyszłam i czekałam na gotowe, tylko zawsze starałam się zagadywać do tych ludzi. To im się coś nie podobało.. Albo to, że noszę okulary, to że inaczej się ubieram, że jestem "brzydka" (nie myślę tak o sobie ale niektórzy mi to mówili). Po prostu czuję się okropnie z tym ;/


Tzn. rzadko mi oddają co prawda faceci z zasadami jeszcze żyją na tym świecie ale zdarza się, że ktoś mnie uderzy. Tyle, że wtedy wpadam w jeszcze większą furię i jeżeli jest to "zwykły" człowiek, który jakoś tam mi nie wadzi to odpuszczę, gorzej, gdy istnieje prawdopodobieństwo, że uderzy mnie osoba, którą gardzę całą sobą (np. chłopaczki sapiące do mnie w 5, które płakały jak mój siostrzeniec je straszył, są w podobnym wieku do nas), nie wytrzymałabym chyba tego, dlatego dla swojego spokoju i nie marnowania sobie życia (uderz g*wno, pójdziesz siedzieć jak za człowieka) w kryminale, zazwyczaj proszę siostrzeńca,albo jego kolegów o załatwienie sprawy (oni robią to pokojowo, bo cwaniaczki i tak się ich boją).

-- 08 maja 2014, 19:50 --

Siddhi

Tak.

-- 08 maja 2014, 19:51 --

Ferdynand k

Za późno. 20 lat temu mnie to spotkało :P
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

przez alicja_31 08 maja 2014, 19:56
kaffe_och_blod napisał(a):SchwarziPracuj nad dojrzałością emocjonalną, bo tutaj jest źródło problemów.


zgadza się
Offline
Posty
644
Dołączył(a)
11 lip 2013, 11:49

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 08 maja 2014, 19:58
Schwarzi napisał(a):kaffe_och_blod

Eh.. powiem Ci jak to dokładnie u mnie wygląda ale spróbuj się wczuć.
Wyobraź sobie człowieczka, który przez całe życie miał po górkę i to przez ludzi. Dopisz sobie krzywdy jakie chcesz, to już pozostawiam Twojej wenie twórczej. Wyobraź sobie, że ten człowiek dorósł i chodzi notorycznie wkurzony, agresywny i chce wyładować się na kimś. Zdarza się? A i owszem, nawet u ludzi mających w miarę normalne życie tak bywa. Tyle, że osoba normalna powstrzymując swoją agresję coś zyska. Nie opuszczą jej bliscy (na których jej zależy), nie straci reputacji, być może zyska nowych przyjaciół. A teraz weź sobie osobę, która nie ma nikogo, albo dla ludzi jest tylko opcją. Taka osoba NIC nie zyska tłumiąc swoją agresję i będąc normalnym członkiem społeczeństwa. Ona od zawsze jest niewidzialna, każdy ma w dupie zarówno ją ja i jej poświęcenie, ta osoba nie ma nikogo, dla ludzi nie istnieje, czasem być może dostanie po raz kolejny po dupie od jakże wdzięcznego społeczeństwa.
Wiadomo, że jak ten człowiek zacznie zachowywać się agresywnie to może też dużo stracić np. iść do więzienia ale i tak zostaje ta satysfakcja, że nie zrobiło się z siebie po raz enty chłopca do bicia, popychadła, czy przysłowiowego powietrza, które każdy olewa.
Widzisz różnicę? Każdy ma inny charakter. Jedna osoba wpadnie w deprechę i będzie zwalać winę na siebie, być może się zabije, ja natomiast widzę, że wszystko co mnie spotykało, co tutaj opisałam to jest wina SPOŁECZEŃSTWA. Więc z jakiej racji mam po pierwsze- dostosowywać się do ich reguł, skoro ludzie sami mnie ze swojej społeczności zepchnęli na margines, po drugie- być miłą, przyjacielską osoba, skoro to nigdy w moim przypadku nie działało,a ludzie i tak maja mnie gdzieś i tak naprawdę cokolwiek bym nie zrobiła to dopóki nie burzę ich szczęśliwego, rutynowego życia to niewiele kogokolwiek obchodzi. Czasem mam wrażenie, że gdybym stanęła na środku miasta i zaczęła rozdawać ludziom pieniądze, to raz,że każdy widziałby tylko papierowe świstki zamiast mnie, a dwa, że ich ego nakazywałoby myśleć, że oni na te pieniądze zasłużyli, tu nie ma co dziękować, bo moim obowiązkiem jest im dawać te pieniądze. To oczywiście aluzja do mojego życia.

Powiem Ci jeszcze coś, skoro tak sobie dyskutujemy. Wiadomo, że oprócz tych wad, które opisałam mam jeszcze zalety. Całkiem niedawno odkryłam w sobie coś, co było najprawdopodobniej moją pierwotną cechą ale stale siedziało ukryte tak głęboko, że nawet najbliżsi tego nie widzieli....
Chodzi o mój ogólny charakter. Od kiedy pamiętam byłam szarą myszką, która unika ludzi i boi się odzywać. Miałam oczywiście czasami przebłyski towarzyskości ale była to rzadkość. Aż do momentu, kiedy poszłam do liceum i tam ludzie mnie zaakceptowali. Wtedy to zaczęłam się otwierać w bardzo szybkim tempie, ze skrajnie szarej myszy stałam się najbardziej rozmowną osoba w klasie (z rodzaju tych ludzi, z którymi często nauczyciele rozmawiają na zajęciach na tematy nie związane z lekcją), byłam takim klasowym błaznem. Powiem Ci,że wtedy poczułam, że żyję, że jestem sobą. Czułam się jak po dragach chociaż nic nie brałam, byłam pewna siebie i potrafiłam odnaleźć się w każdym obcym towarzystwie (oczywiście to wszystko jest uproszczone,bo właśnie wtedy też miałam problemy z agresją, co nie zmienia faktu, że moje samopoczucie poprawiło się znacznie), zagadywałam też normalnie do obcych ludzi. Ludzie, którzy mnie poznawali, mówili, że nie spotkali bardziej towarzyskiej osoby ode mnie. Wtedy naprawdę byłam sobą i byłabym taka do dzisiaj na studiach,gdyby nie jeden niemiły incydent (znowu z udziałem ludzi), który sprawił, że totalnie zamknęłam się w sobie, oprócz współlokatorki nie mam tu żadnych przyjaciół (nie przesadzam),zaczęłam też nadużywać alkoholu dlatego, że tylko po nim mogę znowu w jakiejś części wrócić do swojej osobowości, być otwarta, komunikatywna i śmiała jak jeszcze 1.5 roku temu.
Jak widzisz, przez większość dotychczasowego życia żyłam w kłamstwie,myślałam, że jestem mrukiem, nieśmiała istotka, zmarnowałam jedne z lepszych lat swojego życia, chociaż z moim charakterem mogłabym naprawdę dużo przeżyć w okresie nastoletnim ;/ I to wszystko, to całe usuwanie się w cień było i jest tylko z powodu lęku przed zranieniem, które w moim przypadku ma dość wysokie ryzyko wystąpienia.
Dlatego ci ludzie mnie wkurzają, nikt mi szansy nie dał, a jakby nie patrzeć to nie było nigdy tak, że przyszłam i czekałam na gotowe, tylko zawsze starałam się zagadywać do tych ludzi. To im się coś nie podobało.. Albo to, że noszę okulary, to że inaczej się ubieram, że jestem "brzydka" (nie myślę tak o sobie ale niektórzy mi to mówili). Po prostu czuję się okropnie z tym ;/


Tzn. rzadko mi oddają co prawda faceci z zasadami jeszcze żyją na tym świecie ale zdarza się, że ktoś mnie uderzy. Tyle, że wtedy wpadam w jeszcze większą furię i jeżeli jest to "zwykły" człowiek, który jakoś tam mi nie wadzi to odpuszczę, gorzej, gdy istnieje prawdopodobieństwo, że uderzy mnie osoba, którą gardzę całą sobą (np. chłopaczki sapiące do mnie w 5, które płakały jak mój siostrzeniec je straszył, są w podobnym wieku do nas), nie wytrzymałabym chyba tego, dlatego dla swojego spokoju i nie marnowania sobie życia (uderz g*wno, pójdziesz siedzieć jak za człowieka) w kryminale, zazwyczaj proszę siostrzeńca,albo jego kolegów o załatwienie sprawy (oni robią to pokojowo, bo cwaniaczki i tak się ich boją).

-- 08 maja 2014, 19:50 --

Siddhi

Tak.

-- 08 maja 2014, 19:51 --

Ferdynand k

Za późno. 20 lat temu mnie to spotkało :P



Tak jest mien fuhrer :silence:
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

przez Schwarzi 08 maja 2014, 20:12
Ferdziu,a ja mam takie małe pytanko na które może mi odpowiesz :)

Dlaczego jest tak, że jak ktoś na tym forum ma problem z lękiem, nerwicą, depresją itp. to uzyskuje wsparcie, pocieszenie i rady, a jak ktoś jest agresywny (co przypominam, że też jest problemem) to zaraz ludzie po nim jadą, albo go moralizują? Nie mówię tylko o sobie, bo ogólnie czytam tak sobie te posty i widzę, że też są tutaj osoby borykające się z agresją, które nie zostają zbytnio "zaakceptowane" przez innych chorych.
W czym jest gorszy rak od arytmii serca? W czym jest gorsza agresja od depresji? Pragnę przypomnieć, że to też problem psychiczny jak każdy inni, nie podoba Ci się, to nie musisz komentować ale wiedz, że swoimi "radami" czy "zaczepkami" nie przyczynisz się do mojego zejścia na dobrą, prawą drogę, możesz to jeszcze pogorszyć.

I tak, Fuhrer też miał problemy. Nie wiem, co w tym śmiesznego...
Offline
Posty
405
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:14

Chorobliwa nienawiść do ludzi ,szczególnie facetów.

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 08 maja 2014, 20:18
Schwarzi, bo agresji alkoholizmu ćpania seksoholizmu nie można usprawiedliwić chorobą
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do