Homeopatia

Alternatywne sposoby leczenia. Akupresura, akupunktura, homeopatia, bioenergoterapia itp.

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 21 lis 2011, 14:55
_asia_, Mylisz się w swej ocenie i jesteś w głębokim błędzie. Nie jestem przeciwnikiem medycyny naturalnej jako takiej. Wręcz uważam że ziółka są niekiedy zbawienne - choć działają oczywiście znacznie subtelniej niźli syntetyki, to przynajmniej działają w ogóle. Ludzie od dawna znają i wykorzystują właściwości roślin w naturoterapii i ziołolecznictwie.

Jestem natomiast przeciwnikiem ciemnogrodu, zacofania, głupoty, frajerstwa, naiwności, szarlatanerii i pseudonauki. Gdybyś nie była taką ignorantką to posprawdzałabyś statut Narodowego Funduszu Zdrowia ws. refundacji leków homeopatycznych w Polsce, Kodeks Etyki Lekarskiej, dekrety i uchwały Naczelnej Izby Lekarskiej, statut prawny homeopatii w wielu krajach Unii Europejskiej (i nie tylko), stanowisko czołowych, najstarszych i najbardziej prestiżowych stowarzyszeń medycznych w USA i UE ws. homeopatii, artykuły wielu prywatnych podmiotów, światowej klasy profesorów, docentów, lekarzy, którzy na łamach swoich witryn skutecznie obalają mit homeopatii - i nie kwestionowałabyś oczywistych oczywiści. Ale tak jak mądrze stwierdził shinobi - "niektórych to nie zniechęci, a wręcz utwierdzi w przekonaniu, że warto". Bo WIERZYSZ, że to działa. Na tej samej zasadzie działa moc Jezusa, cudów, magii, krasnoludków, wróżki zębuszki, niewidzialnego różowego jednorożca i latającego potwora sphagetti. Opiera się to na EFEKCIE PLACEBO. Tylko ja za wodę z cukrem, aby zafundować sobie autosugestię nie wyłożyłbym kilkaset złotych z ciężko zarobionych pieniędzy.

Ostatnim razem jak podsunąłem Ci oficjalne dane ze stron najbardziej miarodajnych i wysoko postawionych ośrodków badawczych z USA i UE to stwierdziłaś, parafrazując, że "oni i tak nie wiedzą wszystkiego, mylą się, dane są często dziurawe, czasami za oficjalną doktryną kryje się więcej" i tego typu podobna demagogia wypłynęła z Twojego otworu gębowego. Ta spiskowa teoria dziejów przypomina nieco sposób myślenia paranoika, ale cóż: nie mój cyrk - nie moje małpy. Czuję jedynie niesmak, że w XXIw. zdarzają się przedstawiciele ponoć najinteligetniejszego gatunku na kuli ziemskiej, którzy leczą się... zwykłą wodą cukrem, nad którą odprawiono magiczne rytuały i inkantancje, i wierzą w skuteczność tego misterium. Nawet Kościół Katolicki - choć nie darzę szczególną sympatią tej instytucji - ma rację uważając homeopatię za oszustwo, zabobobon, szarlatanerię i praktykowanie okultyzmu.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zdjęła z anteny reklamę bodaj najpopularniejszego leku homeopatycznego w naszym kraju, a mianowicie Oscillococcinum (na pewno musiałaś o takowym słyszeć), gdyż w tej reklamie Boiron - koncern produkujący ów specyfik przekonywał, iż jest on skuteczny, pomaga, leczy grypę, przeziębienie i takie tam. KRRiT zdjęła z antenty tę reklamę, gdyż po złolżonej uprzednio skardze uznaną ją za niezgodną z prawem, nieetyczną i nieprawdziwą - gdyż nigdy nie udowodniono skuteczności tego leku.

Poza tym, według homeopatów, aby lek homeopatyczny zadziałał w środowisku pacjenta nie mogą być obecne tzw. "blokady w leczeniu homeopatycznym", czyli:

- niekorzystne warunki mieszkaniowe, np. wilgoć w domu, mieszkanie na terenach bagnistych, a także brak harmonii energetycznej w pomieszczeniach
- niedostateczne warunki higieniczne
- elektrosmog (masowe zanieczyszczenie falami elektromagnetycznymi, np. pochodzącymi z telefonu komórkowego, anteny satelitarnej, poduszki elektrycznej, ekranu komputera itp.)
- narażenie na naturalne promieniowanie żył wodnych i innych formacji geo- i hydromagnetycznych
- nieprawidłowe odżywianie (zbyt obfite posiłki, za dużo mięsa, tłuszczu, cukru, soli, alkoholu, zbyt mało warzyw, owoców i produktów naturalnych, łykanie niepogryzionych kawałków itd.)
- siedzący tryb życia w dusznych pomieszczeniach
- pasywny ruch (np. jazda samochodem)
- niedobór wysiłku fizycznego
- nadmierny wysiłek fizyczny lub umysłowy
- zbyt rzadkie przebywanie na świeżym powietrzu
- stres psychiczny
- nocne życie
- używki, narkotyki
- nadużycia seksualne
- hazard
- niedostatek
- hałas
- nierozwiązane problemy wewnątrzrodzinne i międzyludzkie
- brak wypoczynku
- przewlekłe stany zapalne, blizny pooperacyjne, obumarłe korzenie zębowe
- zbyt liczne szczepienia niemowląt i małych dzieci
- zbyt częste leczenie antybiotykami, kortykosterydami czy lekami rozszerzającymi oskrzela

Jakie to wygodne! Czyli w razie czego jeśli preparat homeopatyczny nie zadziała to homeopata ma świetną wymówkę: "Lek nie zadziałał panie bo żeś pan masz za duży charmider za oknem, widzisz ile TIR'ów? A hałas jest jedną z blokad energetycznych!"

Poza tym czytając podwyższe odnoszę wrażenie, że chyba żaden Polak przy obecnej kondycji gspodarczej kraju nie jest w stanie wyeliminować wszystkich "blokad w leczeniu homeopatycznym" ze swojego życia.

Ja zapytam na przekór: Jeśli to wszystko wielka ściema, to jaki jest sens promowania preparatów homeopatycznych i tym podobnych? Odpowiedź jest bardzo prosta: PIENIĄDZE. Zbijanie pieniędzy na ludzkiej głupocie i naiwności. Czasami odnoszę wrażenie, że to Twoją i polakity misją jest promowanie tych wszystkich dziwacznych wynalazków jak chociażby Joalis, bo firmy je produkujące udzielają Wam prowizji od zysków dla swoich konsultantów. :P

A opis medykamentów sygnowanych przez Joalis rozbawił mnie do rozpuku, cytuję z oficjalnych stron zajmujących się dystrybucją:

"Firma JOALIS produkuje suplementy diety o działaniu informacyjnym, na nośniku wykonanym na bazie spirytusu. Tak pisze o tych preparatach ich twórca dr Josef Jonasz w najnowszej swojej książce "Detoksykacja w praktyce".

"Pamiętam, jak doktor Jonas postawił przede mną buteleczkę preparatu do detoksykacji, mówiąc, że zawarte są w nim informacje o toksynach szkodliwych dla zdrowia
i przyczyniających się do powstawania chorób. A informacje te zapisane są w preparacie podobnie jak na dyskietce".

"Metoda kierowanego i kontrolowanego oczyszczania organizmu z toksyn polega na wprowadzeniu do organizmu preparatów zawierających hologram danej toksyny".

Zaraz dsotanę mdłości od tego pseudonaukowego bełkotu. Te wszystkie preparaty Joalis to de facto leki homeopatyczne, a przynajmniej w dużej mierze zahaczają o homeopatią i czerpią z jej niechlubnego dziedzictwa. Kulki z cukrem nasączone wodą w preperatach homeopatycznych też w magiczny sposób "pamiętają" w jakich substancjach zostały zanurzone, pamiętają ułożenie dipoli etc. Jedno słowo: żenada. I ludzie płacą pieniądze za taką ściemę.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez _asia_ 21 lis 2011, 15:07
Mad_Scientist, a jeśli ktoś łyka wodę na alkoholu bez cukru albo kapsułki również go nie zawierające? ;) bo ja używam tylko "homeopatyki" bez cukru jak już pisałam. ;)
Tak jak wspomniałam - nie jestem weteranką jeśli chodzi o homeopatię, więc nie mogę się w tej kwestii za dużo wypowiadać. Bardziej znam się na ziołach. Natomiast zdecydowałam się wejść w homeopatię i zobaczyć co z tego wyjdzie. Zaobserwowałam, że niektóre leki homeopatyczne na mnie działają, zaś inne nie. Akurat do homeopatii byłam zawsze nastawiona bardzo sceptycznie, więc nie sądzę, żeby to było placebo, bo nie wierzyłam w ich działanie. Masz rację co do tego, że aby homeopatia działała należycie muszą być spełnione pewne "warunki", nie słyszałam natomiast o tak wielu jakie wymieniłeś a jedynie o trzymaniu leków z dala od fal elektromagnetycznych (np. komórka, laptop), unikanie mięty i produktów ją zawierających oraz oczywiście jak najbardziej zdrowy tryb życia w szerokim tego słowa znaczeniu. Mogę o czymś nie wiedzieć.
Temat homeopatii jest wciąż kontrowerysjny i zapewne to się nie zmieni.
Jak będę dłużej w niej "siedzieć" to się wypowiem.
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 21 lis 2011, 15:12
To nie ma znaczenia. Tam jest woda, cukier i alkohol. Niekoniecznie w takiej kolejności i niekoniecznie wszystkie naraz. NIC WIĘCEJ tam nie ma. Brak jakiejkolwiek substancji aktywnej, która wywierałaby jakikolwiek wpływ na organizm. Z początkowych ziół, roślin, minerałów, substancji pochodzenia organicznego, syntetyków nic nie zostaje po tylu etapach rozcieńczania. Skuteczność homeopatii oparta jest tylko i wyłącznie na WIERZE, że to działa. Więc jak ktoś wierzy w starego, siwego dziadka siedzącego na chmurce to zapewne łatwo przyjdzie mu uwierzyć, że woda jest inteligentna, posiada pamięć, i podczas produkcji leku homeopatycznego dochodzi do magicznych, mistycznych, ezoterycznych przemian energetycznych niepoznanych dotychczas nauce, które odpowiadają za niebywałą skuteczność homeopatii. Wiara czyni cuda. Choć jeśli użyłem już takiej analogii to muszę nadmienić, że akurat wiara w i stosowanie homeopatii jest sprzeczne z nauką KK. Ale to już temat na inną dyskusję. I błagam - mechanizm w jaki homeopaci wyjaśniają rzekomą i domniemaną skuteczność swoich preparatów jest sprzeczny z podstawowymi prawami fizyki i zależnościami chemicznymi, których uczą już w szkole podstawowej. :!: JOALIS swoje receptury opiera na większości założeń i "dokonań" homeopatów. To logiczne, że jeśli WIERZYSZ w skuteczność tych preparatów to odczujesz SUBIEKTYWNĄ poprawę stanu swojego zdrowia. Ale to w dalszym ciągu jest płacenie tym firmom za "nic". Możesz sobie w domu sporządzić miksturę opartą na wodzie, cukru czy spirytusie, dosypać ziółka z pobliskiego pola - rozcieńczyć milion pińscet sto dziewińcset razy według wskazówek zawartych w internecie na vortalach homneopatycznych i wyjdzie Ci na to samo.

Posłużę się nieco humorystycznym i niedokładnym metodologicznie przykładem:
Gdyby to było tak piękne jak przedstawiają homeopaci, tzn. że rozcieńczone do granic (nie)możliwości leki działają równie skutecznie co substancje pierwotne, to rozcieńczony alkohol dawałby równie mocnego kopa co zwykła, czysta gorzoła. Jaka byłaby wtedy ekonomia w piciu, gdyby woda była tak inteligentna i pamiętała, że miała styczność z alkoholem etylowym. :P

I gwoli ścisłości jeśli chodzi o branżę psychiatryczną jestem podobnego zdania co Rob. Z jednej strony mamy korporacje, koncerny, lobby farmaceutyczne, dla których liczy się tylko kasa, a z drugiej strony mamy szarlatanerię, która zgarnia wszystkich zdesperowanych, zawiedzionych konwencjonalnymi środkami, rozpaczliwie szukających pomocy i żeruje na ich krzywdzie oferując im cuda na kiju, bo dla nich też liczy się tylko kasa. To jak być między młotem, a kowadłem. Preparaty - już nie ważne w tej chwili czy konwencjonalne czy alternatywne - które mi pomogły, mogę wymienić na palcach jednej ręki (a to i tak przyniosły ulgę tylko w niewielkim stopniu). Cóż, zobaczymy co będzie po neuroleptykach IIG (jeśli się na nie zdecyduję w najbliższej przyszłości) - nie chcę się sugerować porażką Roba w tym względzie - i wolę je sam przetestować na własnej skórze. Nie jest tajemnicą, że jestem radykalnym, ortodoksyjnym racjonalistą, który tępi pseudonaukę jak pchły na futerku swojego kota, ale ostatecznie i tak każdy z nas tutaj dąży do zdrowia i każdy z nas próbuje różnymi środkami osiągnąć ten cel, hę? Szkoda, że jak na razie wielu bezskutecznie. :? A nasze różnice są czysto ideologiczne i światopoglądowe, więc nie traktuj ich ad personam i nie bierz do siebie, szkoda nerwów na takiego zgorzkniałego młodzieńca jak ja. ;) Jedyne co na mnie ostatnio pozytywnie podziałało ku mojemu zaskoczeniu to Activia firmy Danone (a spodziewałem się, że to tylko chłyt marketingowy), choć ona akurat pomogła mi w... innych dolegliwościach niż psychiatryczne, o których nie będę się tutaj szerzej rozpisywał bo mogłoby to zostać uznane, zwłaszcza przez kogoś aktualnie spożywającego posiłek, za niesmaczne. :P
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Homeopatia

przez Zmęczonyyy 21 lis 2011, 17:44
Czytając jednak od kilku lat to forum, śmiem wątpić w skutecznośc leków.Mało kto wyzdrowiał, że nie wspomnę o tym jak często stan się diametralnie pogarsza ( tak, tak, wiem, lek się musi "rozkręcić"-co za bzdura.) To tak jak z amfą-pierwsze działki wystrzelą w kosmos, lecz po miesiącu regularnego zażywania już nie mają takiego działania bo organizm się uzależnia, czyli amfa się "rozkręciła" ??
Wiem po sobie, że po lekach czuję się tak samo ,źle jak i bez nich. Wiem jednak , że przy próbie odstaweinia jest jeszcze gorzej niż przed rozpoczęciem zażywania.
Brawo, głos rozsądku, też tak uważam. Widziałem ostatnio "Chemiczny spokój" na youtube i jeszcze jeden film o praktykach firm farmaceutycznych, można dojść do wniosku, że celem takich firm jest nawet nie w 90, tylko 100% zysk, a nie dobro pacjentów. Podobno leki są produkowane nie ze względu na przyczyny objawów, a tylko, aby te objawy stłumić, sztucznie i często nieskutecznie. Zamiatać objaw pod dywan, żeby nie było widać, co ze zdrowiem nie ma wiele wspólnego. Znalazłem ładny rysunek, na którym pokazano do jakich grup należą różnego rodzaju dragi (z angielskiego to nazwa i na leki i narkotyki), choćby obok nikotyn jest sertralina.
Obrazek

Myślę, że trzeba rozróżniać leki homeopatyczne od medycyny naturalnej, czyli ziół, różnego rodzaju roślin. To duża różnica, na korzyść ziół. Czytałem kiedyś ulotkę leku homeopatycznego i próbowałem wygooglować ten dziwny skład, który tam podano i nigdzie nie mogłem znaleźć odpowiedzi czym były te nazwy, których tam użyto, normalne leki mają tą zaletę, że zawsze można znaleźć co wchodzi w ich skład.

-- 21 lis 2011, 17:54 --

Jedyne co na mnie ostatnio pozytywnie podziałało ku mojemu zaskoczeniu to Activia firmy Danone
To dziwne, bo czytałem/słyszałem, że to była ściema z tą activią, że niczym nie poparto tej reklamy, którą każdy chyba widział.
Zmęczonyyy
Offline

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 21 lis 2011, 17:57
Bo te wszystkie leki przeciwdepresyjne (mao, tlpd, ssri i reszta) opierają się na HIPOTEZIE, że depresja i pokrewne zaburzenia afektywne/lękowe są spowodowane deficytem monoamin biogennych w mózgu, tj. dopaminy, noradrenaliny, a głównie serotoniny. A tę hipotezę w wielu przypadkach można o kant dupy potłuc, bo przecież rozróżnia się depresję endogennę (spowodowaną czynnikami fizjologicznymi, zmianami w mózgu) i psychogenną (spowodowaną czynnikami psychologicznymi). Ale lekarz ma w dupie czy masz depresję czy jej nie masz, czy to zwykła jesienna apatia, czy smutek, czy depresja psychogenna - i tak dojebie Ci antydepresant, bo nic innego nie ma do zaoferowania (no chyba, że elektrowstrząsy albo lobotomię). Ostatnio gdzieś był artykuł, że kilkadziesiąt procent antydepresantów jest przepisywanych osobom, które w ogóle nie mają depresji tylko dlatego, że się tam na coś skarżyli u psychiatry - jakieś problemy egzystencjalne, zawodowe, rodzinne, finansowe i tak dalej. Jedyne leki których wyraźny efekt działania widać od razu to chyba tylko te wszystkie zamulacze i nasseniacze pokroju anksjolityków, benzodiazepin, zolpidemu. Ale to kurestwo uzależnia. :? Ja już od dawna podejrzewam u siebie deficyt dopaminy. Bo cóż z tego, że serotonina mi ustabilizuje nastrój, stonuje, wyciszy, zapewni błogostan jak to jest jedna wielka iluzja? To dopamina odpowiada za napęd, kreatywność, energię twórczą, a wielu ludziom właśnie brak motwacji i energii życiowej - czują się zbyt zmęczeni, wiecznie ospali, jakby żyli w amoku. Lekarz też już się skłania w tę stronę, więc zrobię rzut na neuroleptyki w low doses (w high doses działają odwrotnie i blokują dopaminę), agonistów dopaminy i zobaczymy.

Myślę, że trzeba rozróżniać leki homeopatyczne od medycyny naturalnej, czyli ziół, różnego rodzaju roślin. To duża różnica, na korzyść ziół.


Zgoda, z tym się w pełni zgadzam i od zawsze to powtarzam. Zioła są ok i mają potwierdzoną skuteczność działania. Może mieszanka mięty, melisy, dziurawca nie pierdyknie Cię w objęcia Morfeusza tak szybko jak dwa tabsy Stilnoxa, ale jednak. Natomiast homeopatia to wierutna bzdura.

-- 21 lis 2011, 18:08 --

A co do amfetaminy to z nią jest chyba tak, że ona uwalnia neuroprzekaźniki - głównie dopaminę, noradrenalinę, słabiej serotoninę, dochodzi do ich nadprodukcji, nasila ich przewodnictwo i hamuje wychwyt zwrotny. Co pobudza cały układ nerwowy do większej aktywności, działa euforyzująco, zwiększa wydolność organizmu. Ale organizm nie może nonstop pracować na 300% wydajności, więc po pewnym czasie gdy cały zapas nor i dop zostanie zużyty pojawia się nazajutrz kryzys - dysforia, migrena, zmęczenie, ogólne osłabienie organizmu i tak dalej. Jeśli jest inaczej to niech user amfy mnie wyprowadzi z błędu.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Homeopatia

przez Zmęczonyyy 21 lis 2011, 18:16
Bo te wszystkie leki przeciwdepresyjne (mao, tlpd, ssri i reszta) opierają się na HIPOTEZIE, że depresja i pokrewne zaburzenia afektywne/lękowe są spowodowane deficytem monoamin biogennych w mózgu, tj. dopaminy, noradrenaliny, a głównie sertraliny.
Chyba serotoniny. [Edit: Tak, za szybko pisałem i mi się pomieszało od tego wszystkiego. :P / MAD]
Hipoteza z czegoś się bierze, prawdopodobnie badają ilość tych neuroprzekaźników u zdrowych i u chorych i na tej podstawie doszli do wniosku, że to ich deficyty są przyczyną zaburzeń. Moje przeczucie mówi mi, że może być dokładnie na odwrót, że zaburzenia są przyczyną
tych deficytów.
Mówiąc kolokwialnie, dziura w wiadrze jest przyczyną wylatywania wody, a nie spadek poziomu wody przyczyną jej wylatywania. Rozwiązaniem byłoby zatkanie dziury, a nie dolewanie wody. Nie jestem neurologiem, ani psychiatrą, więc to pewnie zwykłe głupoty, ale mogę kiedyś zostać.
A tę hipotezę w wielu przypadkach można o kant dupy potłuc, bo przecież rozróżnia się depresję endogennę (spowodowaną czynnikami fizjologicznymi, zmianami w mózgu) i psychogenną (spowodowaną czynnikami psychologicznymi). Ale lekarz ma w dupie czy masz depresję czy jej nie masz, czy to zwykła jesienna apatia, czy smutek, czy depresja psychogenna - i tak dojebie Ci antydepresant, bo nic innego nie ma do zaoferowania (no chyba, że elektrowstrząsy albo lobotomię).
Psychiatra to marny zawód, paleta jego możliwości na ile się orientuje jest żałośnie mała. Kilka rodzin leków do wyboru, zmiana dawek i łączenie ich ze sobą, to wszystko z czego może korzystać i z tego czytam odbywa się to często na oko, a może to, a może spróbujemy tego. Już chyba psychoterapeuta ma (albo chociaż może mieć) szerszy wachlarz metod do walki z zburzeniami psychicznymi.
Ostatnio gdzieś był artykuł, że kilkadziesiąt procent antydepresantów jest przepisywanych osobom, które w ogóle nie mają depresji tylko dlatego, że się tam na coś skarżyli u psychiatry - jakieś problemy egzystencjalne, zawodowe, rodzinne, finansowe i tak dalej.
Obejrzyj "chemiczny spokój", we Francji przepisują psychotropy jak witaminę C, u nas internista chyba nie może, u nich tak.
To dopamina odpowiada za napęd, kreatywność, energię twórczą, a wielu ludziom właśnie brak mtoywacji i energii życiowej - czują się zbyt zmęczeni, wiecznie ospali, jakby żyli w amoku.
Ja tak mam, skrajnie zmęczony, jakbym był pijany. Mówisz, że dopamina, muszę się zorientować w temacie.
Zmęczonyyy
Offline

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 21 lis 2011, 18:20
U nas internista może wypisywać psychotropy. Ponoć od przyszłego roku, tj. 2012 ma się to zmienić i tylko lekarz danej specjalności będzie mógł przepisywać leki ze swojej działki. Czyli psychotropy wyłącznie neurolog/psychiatra. Ale ta ustawa jest w powijakach i to tylko zasłyszana przeze mnie plotka.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez _asia_ 21 lis 2011, 18:24
Mad_Scientist napisał(a):Ostatnio gdzieś był artykuł, że kilkadziesiąt procent antydepresantów jest przepisywanych osobom, które w ogóle nie mają depresji tylko dlatego, że się tam na coś skarżyli u psychiatry - jakieś problemy egzystencjalne, zawodowe, rodzinne, finansowe i tak dalej.


zgadzam się, dokładnie tak jest, też coś o tym czytałam i oglądałam. :?
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Homeopatia

przez Zmęczonyyy 21 lis 2011, 18:25
A to nie wiedziałem.
EOT
Zmęczonyyy
Offline

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 21 lis 2011, 18:26
Hipoteza z czegoś się bierze, prawdopodobnie badają ilość tych neuroprzekaźników u zdrowych i u chorych i na tej podstawie doszli do wniosku, że to ich deficyty są przyczyną zaburzeń.


No właśnie guzik. Nie ma na świecie ani jednego testu pozwalającego dokładnie zmierzyć stężenie neurotransmiterów w mózgu. W ogóle jaka jest norma tego stężenia? To się opiera na domysłach. Zbychu coś pisał, że naukowcy z Polski niedawno opracowali jakąś rewolucyjną metodą mierzenia poziomu dopaminy. Twoje przeczucia mogą być słuszne.

-- 21 lis 2011, 18:30 --

W ogóle to antydepresyjne działania Inhibitorów MAO, czyli prekursorów współczesnych leków przeciwdepresyjnych odkryto przypadkiem. Nie chcę skłamać, ale pierwotnie to miały być leki dla kobiet ciężarnych albo na jakieś autoimmunologiczne i gastryczne dolegliwości. Potem się okazało, że w testach wyszło, iż rzekomo powodują poprawę u pacjentów z depresją (a I-MAO jak sama nazwa wskazuje hamują wychwyt zwrotny monoamin biogennych wspomnianych wcześniej), więc podjęto ten trop, że to zbyt niskie stężenie nor, dop i ser odpowiada za depresję i stworzono trójcykliczne leki przeciwdepresyjne (nieselektywne), a później ssri.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez _asia_ 21 lis 2011, 18:33
jeśli chodzi o homeopatię to mam dobre doświadczenia niemieckiej firmy Sanum (przede wszystkim leki antygrzybicze), te mogę polecić.
natomiast co do Joalisa to będę szczera i przyznam, że jestem rozczarowana. trochę słyszałam wcześniej o tych lekach i kilka miesięcy je zażywałam jednak nie odczułam większych zmian, przynajmniej nie takich, jakich się spodziewałam, brałam je przez kilka miesięcy, właśnie kończę ostatnią buteleczkę, żeby już dokończyć skoro jest. nie wiem, może znaczenie ma też odpowiednie ich dobranie. u mnie zastosowanie Joalisa było nietrafione (mimo mojego pozytywnego nastawienia) i nie poleciłabym innym. ale Sanum tak, to czuję, że działa, zwłaszcza czopki. ;)

-- 21 lis 2011, 17:36 --

jeśli chodzi o Actimela to ściema. natomiast Activia chyba jakoś działa mimo iż ogólnie to sztuczny syf, bo pamiętam, że swojego czasu jadałam codziennie, z toaletą było ok (miałam wtedy z tym problem, dlatego zdecydowałam się sięgnąć po Activię). natomiast prawdziwy kłopot zaczął się, gdy przestałam ją jeść, moja mama miała tak samo, więc nie przyzwyczaj tak bardzo do niej jelit Mad_Scientist. ;)
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 21 lis 2011, 18:39
Nie wiem, może Activia podziałała również na zasadzie efektu Placebo. Ale fakty są takie, że na klomipraminie (Anafranilu SR) - i tu mogę potwierdzić jeden z nielicznych namacalnych, osobiście zaobserwowanych, skutków tego leku - miałem straszliwe zaparcia. Co potwierdza zresztą większość użytkowników tego leku, że po Franku defekacja jest prawdziwą męką. :P A po Activii jakoś poszło z dym... tzn. z wodą klozetową. :P To normalne, że takich rzeczy, podobnież jak przeczyszczaczy, Xenny Extra, Korzenia Rzewienia i tych wszystkich dupereli nie można wcinać za długo, bo jelita się rozregulują.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Homeopatia

przez intel 21 lis 2011, 18:41
_asia_ napisał(a):intel, no współczuję naprawdę i wyobrażam sobie, że teraz Twój organizm będzie musiał odwalić kawał dobrej roboty, żeby się oczyścić z tego szajsu... :(
A słyszałeś o tradycyjnej medycynie chińskiej i diecie według pięciu przemian, jej wpływie na zdrowie człowieka? Tak tylko pytam. ;)


O ile medycyna chińska stanowi dla mnie tajemnicę , ktorą mam zamiar zgłębić i przetestować na własnej osobie, o tyle żadne diety mnie nie interesowały i nie interesują.
Jem wszystko na co mam ochotę .Zdaję się na instynkt.Całkowicie.Czasami jem tylko mięso jako główny posiłek przez tydzień bo czuję taką potrzebę.Innym razem nie tykam go , bo mnie odpycha.Wtedy wystarczy mi kasza z jajkiem, czy ryż z warzywami , ewentualnie makaron z rukolą albo też spaghetti.Słodyczy potrafię nie jeśc przez pół roku, po czym nagle pod wpływem impulsu zjadam 5 tabliczek czekolady.Podobnie z owocami.
Piję kawę, herbatę, używam cukru ( to akurat błąd ) w rozsądnych ilościach.
Mam 39 lat i przy wzroście 186 waże 90 kg bez żadnego brzucha.Czyli normalnie.
Szlag mnie trafia gdy czytam o nienaturalnych, megarestrykcyjnych dietach, ułożonych przez wielkich dietetycznych , przeważnie "hamerykańskich" speców od żywienia.
Moje prywatne zdanie ( nikt nie musi się z nim zgadzać ) jest następujące.
Żyjemy w kulturze środkowoeuropejskiej. Od wieków nasz sposób żywienia jest zdefiniowany warunkami klimatycznymi.Oparty na nabiale, mięsie i zbożu, ziemniakach, warzywach i owocach jako niekoniecznym dodatku.
Jesteśmy przyzwyczajeni od pokoleń do spożywania takich a nie innych pokarmów i pozyskiwania z nich jak największej ilości substancji odżywczych w procesie trawienia.
Gdy słyszę o zaprzestaniu spożywania mięsa na rzecz soi czy innych nibybialkowych substytutów to jestem na NIE.
Mądrzejsze jest ograniczenie pewnych produktów i odpowiednie zbilansowanie diety , lecz w odpowiadającym naszej kulturze kulinarnej zakresie.
Nasze organizmy nie są przystosowane do diety azjatyckiej, czy nawet śródziemnomorskiej.
Uważam, że przejście na dietę ryżowo-rybną , mimo , że właściwą i zdrową dla Azjatów przyniesie tylko ujemne skutki.
Podobnie przejście Azjaty na spożywanie polędwicy, wołowego i schabowego z ziemniakami.
Tak samo przejście na owoce i ryby " bo tak jedzą w krajach śródziemnomorskich i nie chorują ". Gdyby tak było, to po co tam służba zdrowia???
Oczywiście to co się dzieje w "hameryce" to temat na osobne rozważania i nie bierzmy tego pod uwagę.
Żarcie fast-foodu i gotowców z mikrofalówki nie można zaliczyć do tematu zwanego "dietetyka"
Uważam , że dieta środkowoeuropejska jest jak najbardziej zdrowa . Kluczową sprawą są tylko ilości i proporcje.
Nadmiar jedzenia i brak ruchu.To, a nie mięso, ziemniaki czy kasza ,są przyczynami chorób wynikających z zaburzeń pokarmowych.
A tak na wesoło-gdybym przestał jeść np schabowe, bo niezdrowe, to zapewne za każdym razem gdy poczułbym zapach ich smażenia depresja i nerwica, ktore mnie niszczą pogłębialy by się jeszcze bardziej hehehehe

Odnośnie serotoniny, której niedobory i wahania są jakoby przyczyną depresji.
Czytałem ostatnio dobry artykuł ( niestety nie mogę teraz go znaleźć pomimo usilnych prób i podlinkować ) na jakiejś medycznej stronie.
Przeprowadzono badania kliniczne na zdrowych psychicznie ochotnikach, nie zdradzających nigdy najmniejszych oznak depresji.
Wprowadzono leki o których bezspornie wiadomo że zmniejszają poziom tejże serotoniny.
I nie zanotowano nawet najmniejszych objawów depresji. Na początku i na koniec badania przeprowadzono cały szereg uznanych testów diagnozujących depresję. I nikt z badanych nie wykazywał żadnego pogorszenia stanu zdrowia w kierunku depresji
intel
Offline

Homeopatia

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 21 lis 2011, 18:45
Odnośnie serotoniny, której niedobory i wahania są jakoby przyczyną depresji.
Czytałem ostatnio dobry artykuł ( niestety nie mogę teraz go znaleźć pomimo usilnych prób i podlinkować ) na jakiejś medycznej stronie.
Przeprowadzono badania kliniczne na zdrowych psychicznie ochotnikach, nie zdradzających nigdy najmniejszych oznak depresji.
Wprowadzono leki o których bezspornie wiadomo że zmniejszają poziom tejże serotoniny.
I nie zanotowano nawet najmniejszych objawów depresji. Na początku i na koniec badania przeprowadzono cały szereg uznanych testów diagnozujących depresję. I nikt z badanych nie wykazywał żadnego pogorszenia stanu zdrowia w kierunku depresji


Też o tym czytałem. Podawano im to, no... SSRE. Za wiki:

"leki przeciwdepresyjne, które w odróżnieniu od SSRI i TLPD powodują nasilenie zwrotnego wchłaniania serotoniny przez neurony" - czyli siłą rzeczy zmniejszają jej poziom w mózgu.

Do mnie też nie przemawia ta teoria z serotoniną.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do