Wizyta u psychologa / psychiatry

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Avatar użytkownika
przez 331ania 15 lut 2007, 20:33
i tak 3mac!dobrze ze ma innego lekarza bo to wazne by byc pod stala kontrola:)pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez IceMan 15 lut 2007, 22:52
Dzięki zapamiętam, taki padalec powinien zbankrutować najlepiej :evil: więc trzeba pamiętać żeby kiedyś mu kasy nie rzucić za nic
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez 331ania 16 lut 2007, 21:02
hihihiihi:) ot padalec nie zarobi :lol: dobre :P
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Państwowa placówka - porażka

przez Grzesiek28 19 lut 2007, 10:48
powiem szczerze że bardzo mnie rozczarowała wizyta u państwowego psychologa, budynek powinien zostać rozebrany bo od 40stu lat nikt go nie remontował chyba, psycholog słucha słucha cos tam powiedział że przydałaby się psychoterapia indywidualna ale oni takiej nie prowadzą, podaje rękę i cześć bo czas się skończył, wyszedłem z przekonaniem że 1) moje składki na zus są marnotrawione 2) jak ma być dobrze gdy finanse państwowych zakładów leczących dolegliwości psychiczne wyglądają tak jak wyglądają 3) musze sięgnąć jednak głęboko do kieszeni i pójść prywatnie
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
24 sty 2007, 15:22

Avatar użytkownika
przez 331ania 19 lut 2007, 16:58
no to masz pecha naprawde z ta przychodnia:(poprostu trafiles na zlego lekarza,bo co do wygladu przychodni to juz jak to sie mowi nie mamy wplywu-ale lekarz powinien pokierowac toba-jesli on nie prowadzi takich terapii to powinien skierowac cie do kogos kto takowe terapie prowadzi-wiec wina jest po stronie lekarza-niestety:(wiekszosc z nas kilka razy zmieniala lekarza jak rowniez psychologa wiec mam nadzieje ze trafisz nareszcie na dobrego "fachowca" w tej dziedzinie czego ci serdecznie zycze.pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Avatar użytkownika
przez matija 19 lut 2007, 17:50
hmmm cóż ja moge na to powiedzieć... Psychiatra dał leki i tyle narazie, w sumie nawet nie powiedział co mi jest! Ale leki jak narazie działają, ale też jestem ciekawa jak to wyjdzie z wizytą u psychologa w tej samej przychodni...mam nadzieję że nie bedzie u mnie tak samo jak u Ciebie Grzesiu28
Pozdrawiam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
21 sty 2007, 13:37

Avatar użytkownika
przez maiev 19 lut 2007, 18:05
osobiście mam różne dośwaidczenia. Próbowałam się zarejestrowac w pobliżu miejsca zamieszkania- i rzeczywiście porażka. Nawet nie moge nic powiedzieć nic o lekarzach bo nawet tam nie doarłam. Terminy- kosmos po prostu a poza tym mają w zwyczaju (chyba) nie odbierać telefonu. Udąłam się więc do "wielkiego miasta" i wreszcie koniec rozczarowań. Gabinet nie przypomina prosektorium uff - pani psychiatra miła chociaż mało wyjaśnia (ale może jakbym spytała) i nie wygoniła mnie po 5 minutach tylko słuchała co mówię i nawet drążyła temat. Ogólnie wrażenia dobre ;) Na początku nie byłam zadowolona - ale to się zmieniło. Nawet w państwowych placówkach czasem jest ok.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez IceMan 19 lut 2007, 20:07
331ania napisał(a):wiekszosc z nas kilka razy zmieniala lekarza jak rowniez psychologa wiec mam nadzieje ze trafisz nareszcie na dobrego "fachowca" w tej dziedzinie

kto szuka ten w końcu znajdzie, też życzę owocnych poszukiwań
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Czy do psychiatry potrzebne jest skierowanie?

przez blade 05 kwi 2007, 15:51
Witam. Jestem nowy na forum. Mam krótkie pytanie: czy do wizyty u psychiatry potrzebne jest skierowanie od lekarza rodzinnego? Bo z psychologami to chyba razcej nie ma takiego problemu? (nie są przecież lekarzami). A jak jest właśnie z psychiatrami?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 15:47

przez justys 05 kwi 2007, 16:08
Witaj blade:)do psychiatry tez nie jest potrzebne skierowanie
Pozdrawiam
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

Avatar użytkownika
przez Margaret 05 kwi 2007, 16:43
Tak do psychiatry nie jest potrzebne skierowanie, ale do psychologa i na psychoterapię trzeba je mieć, chyba, że chcesz prywatnie. Trzymaj się :)
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

polska sluzba zdrowia

Avatar użytkownika
przez fusigi 18 kwi 2007, 14:23
Witam!
Chcialam Wam przedstawic jaka jest sytuacja odnosnie psychiatrow w moim miescie poprzez wlasny pryzmat.
Lecze sie na depresje od grudnia 2005. Z dostaniem sie do psychiatry nie mialam problemu, dostalam numer tel od terapeutki i u doktor bylam niemal natychmiast. Tak bylo do listopada 2006, kiedy to dostalam recepte na leki na 2 miesiace ("do czasu nim znajdzie pani innego psychiatre") Z rokiem 2007 moja lekarz przeszla na emeryture. Moglam chodzic do niej dalej prywatnie, ale stwierdzilam ze nie bede wydawac kilkudziesieciu zlotych by otrzymac jedynie recepte z jej strony. Przychodni nie udalo sie "sprowadzic" innego lekarza psychiatry, ktory moglby przyjmowac aktaualnych jak i nowych pacjentow. Dostalam polecenie zebym zapisala sie albo "na aleje" albo do poradni kolejowej.
Nie mialam sily szukac nowego lekarza (mama zdobywala dla mnie jakos leki).
W marcu po kilkunastu probach, telefonach i wizytach w przychodniach mialam juz rozeznanie co do sytuacji pod tytulem: gdzie, jak i kiedy dostane pomoc lekarska? W Nowym Saczu sa 3 przychodnie do ktorych moge pojsc nie placac nic za wizyte, czyli na NFZ (na alejach, przychodnia kolejowa i na ul.Żółkiewskiego).
W przychodni kolejowej aktualnie przyjmuje jeden lekarz-mezczyzna, pani doktor robi specjalizacje, na wizyte trzeba czekac 1 miesiac (u pana).
Przychodnia na Żółkiewskiego: zapisy na lipiec.
Aleje: tu przyjmuje dwoch lekarzy, kobieta i mezczyzna. Ja uparlam sie na te kobiete. Przyjmuje ona raz w tygodniu przez 2 h maksymalnie 8 osob, ale zazwyczaj 7. Rejestracja od godziny 7. Co w praktyce oznacza ze ludzie stoja pod przychodnia od 5 rano, na zewnatrz przychodni.Pani z okienka mnie o tym poinformowala :)
Moja wyprawa do nowego psychiatry:
tej nocy zle spalam, ale bylam juz tak zdesperowana i nastawiona na pojscie tam ze wstanie z lozka o 3:50 nie stanowilo dla mnie wiekszego problemu (choc normalnie spalabym do poludnia). Bylo ciemno, ni zywej duszy na ulicach, tylko wycie mojej suczki za mna (kochana Kulka :*). Szlam ok 5 minut do przystanku ze strachem. Poprzedniego dnia nastawilam sie ze bede szla do przychodni na nogach co wyniosloby jakies pol godziny, ale na szczescie znalazlam jedno jedyne polaczenie autobusowe jakby wprost dla mnie :). Autobus sie zjawil, wsiadlam. Przejezdzajac obok przychodni uspokoilam sie bo zobaczylam przykucnieta postac obok drzwi przychodni. Wysiadlam po chwili z autobusu i szybkim krokiem pomknelam w strone przychodni. Godzina ok. 4:30 Bylam 3 (trzecia!!!!!) w kolejce. Co za szczescie :lol: Przykucnieta postacia okazala sie przesympatyczna starsza kobieta, siedzaca na krzeselku od 2 w nocy!!!!!!! (pierwsza w kolejce). Wiekszosc osob, ktore przychodzily mialo czapki, zimowe kurtki i buty, widac ze nie pierwszy raz koczuja pod przychodnia. Ja ubralam sie bezmyslnie cienko, wszystkich telepalo z zimna, chociaz byl 2 kwietnia. Pomyslcie jak zima tam musialo byc. Ludzie czekali w mrozie przez pare godzin!!!!!To skandaliczne. Przeciez przychodza tam ludzie chorzy psychicznie, w gorszym stanie niz ja, z gorszymi chorobami. Pomijajac nawet fakt choroby. Ludziom sie nalezy traktowanie ludzkie!Nazbieralo sie kilkanascie osob, a moze i wiecej, kazdy mial nadzieje, ze sie dostanie. Nie uwierzycie jak wszyscy cieszyli sie jak wreszcie przyszla jakas pani i otwarla drzwi. Co za cieplo poczulismy. Poprostu blogosc, wrecz wybawienie. Cudowne cieplo. Slyszalam, ze dawniej byl tam stroz, otwieral ludziom zeby nie marzli.
Teraz ide znowu w poniedzialek, w nastepny tj. 30 kwietnia wole nie probowac, bo moze p. doktor nie byc bo to tydzien dlugiego weekendu. Ubiore sie cieplo, moze wezme krzeselko i cos do poczytania ;)

Przepraszam, za tak dlugi post, ale musialam wyrzucic to z siebie.

Jakie Wy macie doswiadczenia ze sluzba zdrowia??? Jak jest w Waszych miastach i miasteczkach??
Ostatnio edytowano 18 kwi 2007, 16:01 przez fusigi, łącznie edytowano 1 raz
Wierna czarna suka, towarzyszka dnia, towarzyszka nocy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
17 kwi 2007, 13:35
Lokalizacja
Nowy Sącz

Avatar użytkownika
przez Róża 18 kwi 2007, 14:55
Dokładnie tak samo :roll: U mnie jest o tyle lepiej,że jak już się wykoczuje tę pierwszą wizytę,to na następną można zapisać się na tzw.kalendarz w rejestracji.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez maiev 18 kwi 2007, 15:22
a ja jak pomyślę o tej całej szopce z załatwianiem wizyty w jakimkolwiek przybytku naszej ukochanej :evil: służby zdrowia to mi się nieistniejący nóż w kieszeni otwiera. brr
Przykład - przyszłam kiedyś z fakturami do jednego doktorka w wiejskim ośrodku. Sterczę pod drzwiami - obok jakaś kobita widać że ledwo żywa - zwija się na krześle. A pan doktor co robi?? Rozmawia sobie z kolegą - co wszyscy słyszą przez drzwi. Pytam babki czy to już długo trwa bo ja mam tylko 5 minut i musze wracać do biura. Ona mówi że długo. I co to za traktowanie człowieka. A jakby im tam zejście śmiertelne zaliczyła. A on sobie pogawędki urządza z kolegą. Niech sobie ida po pracy na piwo. A nie. Zreszta ten doktorek tak ma. Olewa ludzi jak tylko się da. Moja sąsiadka po osiemdziesiątce nie może się doprosić jakiegoś skierowania od pół roku. Bidna staruszka.Ale mnie to wkurza. Ja to się szybko bulwersuję.

A co do psychiatry u mnie w mieście - hmm - nawet nie udało mi się dodzwonić - przez 3 dni nikt nie odbierał. Więc sobie odpuściłam i spróbowałam zapisać się gdzieś indziej. Tam z kolei trzeba było czekać 2 miesiące. Niezłe. Ale się zapisałam. Ale w końcu popytałam parę osób i spróbowałam w trzecim miejscu - też państwowo tylko dużo dalej i przyjęli mnie po kilku dniach bez łaski. Ale mówię Wam - nie wiem jak z szukaniem psychiatry na NFZ radzą sobie ludzie w gorszym stanie np. jak juz nie mają siły na nic. Przecież takie coś to może dobić od razu.
Dobra kończę bo się rozpisałam strasznie.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do