Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Avatar użytkownika
przez cyklopka 23 gru 2015, 20:26
Wydaje mi się, że w starożytności,kiedy były kładzione fundamenty większości religii, ludzie nie mieli takich problemów z poczuciem własnej wartości i autoagresją jak teraz. Jeśli ktoś tłukł garnki, rwał włosy, darł szaty i rozdrapywał twarz, to na znak żałoby (śmierć kogoś ważnego), albo z powodu popełnienia faktycznej zbrodni. Przykazanie "kochaj bliźniego jak siebie samego" wyraźnie zakłada, że każdy chce dla siebie jak najlepiej (kocha siebie) i nie trzeba tego tłumaczyć, dopiero druga część jest "nowatorska" żeby chcieć też jak najlepiej dla innych. Czyli w społeczeństwie do którego było skierowane to zdanie praktycznie nie było osób o skłonnościach autodestrukcyjnych. Ale to już taka dygresja historyczno-socjologiczna. We współczesnym świecie musi być coś nie teges.

Nigdzie nie pisałam, że dziewczyna, o której mowa nie potrzebuje lekarza.

Osobiście nie przepadam za takim podejściem w psychologii, że neguje się każde poczucie winy. Wałkuje się, że wszystko przez rodziców/partnera/społeczeństwo i poczucie winy przerabia się na poczucie bycia ofiarą. Nie mówię tutaj o jakimś bardzo wyolbrzymionym czy kompletnie bezzasadnym poczuciu winy w głębokiej depresji, bo to trzeba ukrócić, ale w takich zwykłych sytuacjach - człowiek czuje, że coś źle zrobił, to niech się nauczy sobie wybaczać, a nie wmawiać, że nic nie zrobił. Sądzę, że nie zrobiłabym żadnych postępów, gdybym założyła, że wszystko z czym się czuję niekomfortowo to wina choroby/sytuacji, a ja sama żadnego błędu nie popełniłam.

W skrócie: dla mnie schemat "wina - przebaczenie" jest zdrowy, trzeba się uczyć przebaczać sobie, bo to jest najtrudniejsze, a życie całkowicie wyprane z poczucia winy nie jest możliwe nawet u zdrowego człowieka, więc dziwi mnie, że niektóre terapie w to celują. A spowiednik powinien być trochę psychologiem, takim który pomaga się od pewnych rzeczy uwolnić, a nie prokuratorem, sędzią i katem, chyba że się mocno minął z powołaniem.

No ale to też trochę wyjeżdża już poza temat, bo koleżanka to potrzebuje leków w pierwszej kolejności, a nie filozoficznego wsparcia terapii.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7961
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

przez Reynevan 23 gru 2015, 20:37
Ty masz ogląd szczególny, lecz trzeba wziąć również pod uwagę ogólny, czyli czynniki społeczne i nieumiejętność dostosowania się do panującego ładu.



cyklopka napisał(a):W skrócie: dla mnie schemat "wina - przebaczenie" jest zdrowy, trzeba się uczyć przebaczać sobie, bo to jest najtrudniejsze, a życie całkowicie wyprane z poczucia winy nie jest możliwe nawet u zdrowego człowieka, więc dziwi mnie, że niektóre terapie w to celują. A spowiednik powinien być trochę psychologiem, takim który pomaga się od pewnych rzeczy uwolnić, a nie prokuratorem, sędzią i katem, chyba że się mocno minął z powołaniem.

To na dłuższą metę nie pomoże, bo osobnika z silnie rozwiniętym superego dalej będzie dręczyć poczucie winy napędzane przez presję społeczną.

Nerwica to konflikt pomiędzy tym, kim naprawdę chcesz być i co chcesz robić, a tym, czego wymagają od Ciebie inni. To rodzi frustrację. Dlaczego osoba z taką melanżem w głowie ma się czuć winna?
Reynevan
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do