Głębokie załamanie przez brak pracy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Głębokie załamanie przez brak pracy

przez mira.bellka 14 lip 2015, 14:44
Muszę się komuś wygadać, muszę. Bo wśród znajomych słyszę tylko "Nie przesadzaj, weź się w garść".

Jestem załamana brakiem pracy, który przekłada się na moje życie. Siedzę w domu, nic nie mogę zrobić, nigdzie wyjść. Moje oszczędności skończyły się z początkiem roku, od stycznie żyję na łasce rodziców, więc zakup ubrań czy wypad na piwo odpada.

Od 2 lat CODZIENNIE przeglądam oferty pracy, co kilka dni wysyłam CV. Ktoś by mógł powiedzieć, że jestem uzależniona - tak, jestem. Dzień zaczynam od sprawdzenia ogłoszeń, napisania listów motywacyjnych pod dane stanowisko... Kilka rozmów, w sumie zero odzewu, nikt mnie nie chciał przyjąć. Na darmowe praktyki mnie "nie stać" - mieszkam na zadupiu (wróciłam do rodziców) i do najbliższego miasta mam 30 km, więc jak pisałam, nie mam za co dojechać. Ostatnio zapisałam się do UP - byłam na rozmowach o staż,ale też żaden pracodawca mnie nie przyjął (jest ok 30-60 osób na 1 miejsce NA STAŻ). Jestem załamana, do szału doprowadza mnie fakt, że z narzeczonym mam "zabookowany" ślub i NIE MAM SUKNI, bo mnie na nią nie stać. Rodzice mi nie pomogą, w sensie - są kochani - ale DAJĄ mi jedzenie i dach nad głową ( a to i tak wiele), więc nie żądam od nich nic.

Życie towarzyskie się posypało - nie wychodzę do barów, bo NIE MAM za co kupić piwa czy pizzy. Przestałam wychodzić do ludzi, na spacery. Przestałam myć włosy... Miałam swoje hobby, które przestało mnie cieszyć. Codziennie wstaję i zastanawiam się "PO CO?". Śpię po 12-14h, kładę się przed północą, wstaję o 12, albo i koło 13, a następnie w południe znów idę na drzemkę... :hide:

Brak pracy sprawił, że spadło poczucie własnej wartości. Mam narzeczonego, ale co z tego? Kiedy on chce na zakupy, musi płacić, a ja wtedy najchętniej zapadłabym się pod ziemię. Partner mnie pociesza, ale ja nie mam siły. 2 LATA szukania pracy mnie dobiło. Kiedyś śmiałam się z takich ludzi "Co? 2 lata szuka pracy? Chyba jaja sobie robi". Dziś sama jestem w takiej sytuacji... Wykorzystałam WSZYSTKIE sposoby na znalezienie pracy - wysyłałam w ciemno, dzwoniłam, a kiedy jeszcze mieszkałam w większym mieście - to nosiłam osobiście, rozmawiałam z pracownikami. Na nic to się zdało.

Nie jeżdżę już na rozmowy, nie przeglądam ogłoszeń. Załamałam się.

DO SEDNA - Wiem, że nikt nie znajdzie mi pracy (I proszę, nie proponujcie mi wyjazdu za granicę, ani do innego miasta - BO NIE MAM ŚRODKÓW NA START - nie mam na bilet samolotowy, nie mam na pociąg, nie mam na utrzymanie się). Dlatego pytam i proszę - jak znaleźć dobrego psychiatrę? Jak wspomniałam, większe miasto jest 30 km dalej i NIE MAM MOŻLIWOŚCI dojechać do lekarza, tym bardziej chodzić na terapię :( I czy jeśli bym kogoś znalazła - to mi pomoże?
Z jednej strony pojechałabym, a z drugiej wiem, że EWENTUALNYCH leki nie będę w stanie wykupić :(

Co robić? Bo czuję się jak w jakimś pomieszczeniu bez wyjścia!
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
14 lip 2015, 14:17

Głębokie załamanie przez brak pracy

Avatar użytkownika
przez Kontrast 14 lip 2015, 18:14
Musi ci ktoś pomóc. Leki antydepresyjne to koszt 30zł, jak nie masz na psychiatrę to możesz pójść do rodzinnego i powiedzieć żeby ci przepisał antydepresant, nie powinno być z tym problemu. Psychiatrę też można sobie za darmo załatwić tylko trzeba podzwonić. Są też tacy psycholodzy przy ośrodkach interwencji kryzysowej, z tego co wiem oni cię mogą nakierować na psychiatrę, powiedzieć co by było dobrym wyjściem i na ile potrzebujesz pomocy.
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3535
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Głębokie załamanie przez brak pracy

przez bonsai 14 lip 2015, 18:36
mira.bellka, jeśli sytuacja jest na tyle trudna, że chciałabyś odwiedzić psychiatrę i/lub podjąć leczenie, to wydaje mi się, że powinnaś poważniej porozmawiać z narzeczonym. Skoro on jest przy Tobie, planujecie ślub, to nie byłoby niczym nagannym (moim zdaniem wręcz wskazanym), gdyby on Ci pomógł. Rozumiem, że niełatwo jest o to prosić, ale przecież chcesz spędzić z tym człowiekiem resztę życia, więc jemu powinno równie mocno zależeć na Twoim zdrowiu.

W dużych miastach zdecydowanie prościej i szybciej można dostać się na terapię lub wizytę lekarską (w ramach nfz-u). W tych mniejszych może być kłopot, ale wypadałoby zadzwonić do wszystkich poradni i zapytać po prostu.

Raczej nikt Ci nie powie, że leki coś dadzą. Zniecierpliwienie nie jest dobrym doradcą podczas ich przyjmowania. No ale samo pójście po pomoc mogłoby poprawić Twoje samopoczucie.
bonsai
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Głębokie załamanie przez brak pracy

Avatar użytkownika
przez agusiaww 14 lip 2015, 19:49
mira.bellka, masz kilka wyjsc: a)siedziec na utrzymaniu faceta po slubie b) wyjechac z nim do wiekszego miasta (on ma kase wiec na start bedzie) c) nadal szukac pracy i isc do lekarza rodzinnego po recepte. Na pytanie czy pomoze, to nikt nie odpowie.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Głębokie załamanie przez brak pracy

Avatar użytkownika
przez NN4V 14 lip 2015, 21:45
Swoją drogą jakiś dziwny ten narzeczony. Ewentualnie dziwny związek.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4309
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Głębokie załamanie przez brak pracy

przez mira.bellka 14 lip 2015, 21:58
NN4V napisał(a):Swoją drogą jakiś dziwny ten narzeczony. Ewentualnie dziwny związek.

W jakim sensie?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
14 lip 2015, 14:17

Głębokie załamanie przez brak pracy

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 14 lip 2015, 22:01
Może powinien Ci jakoś pomóc a nie zostawiać na łasce i niełasce rodziców?
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Głębokie załamanie przez brak pracy

Avatar użytkownika
przez NN4V 14 lip 2015, 22:10
mira.bellka napisał(a):
NN4V napisał(a):Swoją drogą jakiś dziwny ten narzeczony. Ewentualnie dziwny związek.

W jakim sensie?

W takim sensie, że osobiście nie dopuściłbym do sytuacji, by moja partnerka pozostawała trwale pozbawiona możliwości najprostrzego działania.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4309
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Głębokie załamanie przez brak pracy

przez mira.bellka 14 lip 2015, 23:44
Zupapomidorowa napisał(a):Może powinien Ci jakoś pomóc a nie zostawiać na łasce i niełasce rodziców?


Pomoc finansową od niego mam, jednak czuję się zażenowana prosząc go o cokolwiek. Nigdy nie usłyszałam złego słowa, jednak mam opory przed proszeniem. Bo czuję się żebraczka. Mam takie poczucie - wynikające właśnie z braku pracy, ale również ze stereotypu kobiety-pasożyta.

Ślub odkładaliśmy już 2 razy. Teraz partner nie odpuścił, wciąż powtarza,że pieniądze nie są najważniejsze (nie wierzę mu...).
Jednak jego pensja nie pozwala na utrzymanie nas obojga (nie mamy spadku po rodzicach/działek/mieszkań ani miejsca w domach rodzinnych - nie mamy tego szczęścia).
Dlatego też w moim myśleniu miała być pensja jego + moja, wtedy by można myśleć o wynajmie. Ale tego nie ma, co pogłębia moje samopoczucie.

Co pierwszego postu - lekarz rodzinny może wypisać taką receptę? Na jakiej podstawie? Bo psychiatrą on nie jest. Dopytuję, bo nie wiedziałam o tym.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
14 lip 2015, 14:17

Głębokie załamanie przez brak pracy

Avatar użytkownika
przez NN4V 15 lip 2015, 06:31
No i wciąż nie rozumiem, ani Ciebie, ani Twojego faceta.

- Nie macie kasy by się utrzymać.
- Po ślubie nie macie warunków do mieszkania. (Mieszkanie ze starymi to patologia.)
- Ty mu nie wierzysz. (Ja też.)
- Jego wsparcie ogranicza się do dania kasy na Twoją prośbę.
- On się upiera na ślub (Czy jest świadomy Twojej sytuacji? Jakie są planowane koszty?)

Racjonalnie to się nie trzyma kupy i prowadzi do zniszczenia związku. O ile Twoje załamanie jest zrozumiałe, jego postawa pozostaje dla mnie zagadką. Nie rozumiem, co on chce uzyskać przez ślub, bo raczej poprawy Twojej sytuacji nie uzyska. Moim zdaniem on o Ciebie nie dba należycie. Po to się wchodzi w związki, by w przypadku problemów wzajemnie się wspierać. A tu co? De facto jesteś sama ze swoimi problemami. Bez sensu.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4309
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Głębokie załamanie przez brak pracy

przez mira.bellka 15 lip 2015, 10:50
Bo on pochodzi ze świata, gdzie wszystko jest albo białe albo czarne. Nadal uważa, że znajdę coś, że się ułoży. On nie rozumie tego stanu, bo w jego rodzinie nie występuje coś takiego jak "depresja/fobia/nerwica". Jemu się udało w życiu i uważa, że i mnie się uda.

Ale ja znam psychikę, wiem jak funkcjonuje. I bez mojego lepszego samopoczucia, wiary w siebie - nic nie osiągnę.

O jakiej pomocy tak właściwie mówicie? Bo weźmy teoretyczną sytuację - partner wziął 2 etat, pracuje po 16h na dobę, żeby nas utrzymać. Wtedy to już całkiem moje poczucie własnej wartości spadnie poniżej 0, ponieważ dobrze wiem, jak się "traktuje" kobiety na utrzymaniu męża. Myślę więc, że problem jest WE MNIE, nie w nim. Tyle, że nie umiem sobie z tym poradzić :(
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
14 lip 2015, 14:17

Głębokie załamanie przez brak pracy

Avatar użytkownika
przez NN4V 15 lip 2015, 11:13
mira.bellka napisał(a):Bo on pochodzi ze świata, gdzie wszystko jest albo białe albo czarne. Nadal uważa, że znajdę coś, że się ułoży. On nie rozumie tego stanu, bo w jego rodzinie nie występuje coś takiego jak "depresja/fobia/nerwica". Jemu się udało w życiu i uważa, że i mnie się uda.

W mojej rodzinie również nie. Od tego jest literatura by wiedzę nabyć w przypadku potrzeby.

mira.bellka napisał(a):Ale ja znam psychikę, wiem jak funkcjonuje. I bez mojego lepszego samopoczucia, wiary w siebie - nic nie osiągnę.

O jakiej pomocy tak właściwie mówicie? Bo weźmy teoretyczną sytuację - partner wziął 2 etat, pracuje po 16h na dobę, żeby nas utrzymać. Wtedy to już całkiem moje poczucie własnej wartości spadnie poniżej 0, ponieważ dobrze wiem, jak się "traktuje" kobiety na utrzymaniu męża. Myślę więc, że problem jest WE MNIE, nie w nim. Tyle, że nie umiem sobie z tym poradzić :(

O takiej, że zamiast napierać na ślub, powinien najpierw usunąć istotne przeszkody. Te, które, jak piszesz, są w Tobie. One nie są stricte w Tobie, bo istnieje konkretna zewnętrzna przyczyna Twojego stanu.
Nie wiem, co on konkretnie powinien zrobić. Mogę jedynie mówić za siebie, więc mówię, że MOJA partnerka nie miałaby podstaw do napisania:

- Na darmowe praktyki mnie "nie stać" - mieszkam na zadupiu (wróciłam do rodziców) i do najbliższego miasta mam 30 km, więc jak pisałam, nie mam za co dojechać.
- Życie towarzyskie się posypało - nie wychodzę do barów, bo NIE MAM za co kupić piwa czy pizzy. Przestałam wychodzić do ludzi, na spacery. Przestałam myć włosy... Miałam swoje hobby, które przestało mnie cieszyć.
- NIE MAM ŚRODKÓW NA START - nie mam na bilet samolotowy, nie mam na pociąg, nie mam na utrzymanie się.

To jest podstawa, by Ciebie z obecnego stanu wyprowadzić. On jest obok i nic nie robi, bo ma jakieś wyobrażenia.
Upiera się natomiast na ślub. A co ślub zmieni w Twoim życiu?

Zatem - albo słabo trybi, albo ma Ciebie gdzieś. Tak to widzę.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4309
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Głębokie załamanie przez brak pracy

przez bonsai 15 lip 2015, 11:47
mira.bellka napisał(a):Ale ja znam psychikę, wiem jak funkcjonuje. I bez mojego lepszego samopoczucia, wiary w siebie - nic nie osiągnę.


Od samego narzekania lepiej nie będzie, może być za to dużo gorzej. Jeśli Twój narzeczony na samym wstępie do problemów niczego nie rozumie (bo dla niego wszystko jest czarno-białe i skoro jemu się udało, to Tobie też się uda), to "czarno" to widzę.

Nikt nie twierdzi, że masz być utrzymanką partnera. Przecież leczenie może przynieść dobry skutek, może zadziałać też efekt placebo (sam fakt, że pójdziesz do specjalisty po poradę) i odzyskasz siłę do życia. Obecnie nie widzisz wyjścia, bo pewnie popadasz w stany depresyjne. Takie błędne koło trochę.
bonsai
Offline

Głębokie załamanie przez brak pracy

Avatar użytkownika
przez agusiaww 15 lip 2015, 11:51
mira.bellka, no to po co sie upiera na slub jak nie ma perspektyw? Sadze ze macie w planach zamieszkanie z rodzicami, skoro masz swoj pokoj to mozesz mieszkac i z facetem ;) Czytajac to co piszesz to sytuacja z jego finansami nie jest tak beznadziejna-w koncu Ci dajae kase, chce slubu-to chyba zdola utrzymac (skoro zdrowy to nie mysli ze pod mostem bedziecie mieszkac), tylko tutaj chyba chodzi o Twoja kwestie ze bez pracy czujesz sie nikim.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do