Rok leczenia...bez rezultatów?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez mmebovary 15 maja 2015, 20:31
mambałaga napisał(a):Heh z tym nieodbieraniem maili miałam identycznie jak "pisałam" magisterkę ;) I tego typu działanie u mnie występuje cały czas. To jest genialne unikanie odpowiedzialności. Wiem, że tak robię, wiem, że nic mi to nie da i cały czas powtarzam ten sam schemat :) Mogę się mylić, ale widzę jedyne wyjście - wyleczenie choroby, dopóki tego nie osiągniesz żadne porady typu dasz radę, postaraj się zrób to i tamto nie zmobilizują cię. Wiem z autopsji. Mam kupę zaległych spraw i gdy o nich myślę, ściska mnie w żołądku, ale nie staram się ich załatwić, a im bardziej się przeterminują, tym bardziej mnie stresują i tym bardziej nic z nimi nie robię ;) Więc wiem o czym mówisz ale pomóc nie potrafię :( Samej sobie też nie.


@mambałaga cieszę się, chociaż w tym miejscu to stanowczo złe słowo, że ktoś mnie rozumie. Bo robię dokładnie to, co Ty. Możemy sobie zatem przybić piątkę, wznieść toast zimnym piwem, tylko...nie wiem, jak możemy sobie pomóc.

@NaaN dzisiaj próbowałam. Z ojcem. Tylko, że...oni są na mnie wściekli w tej chwili, kiedy nie wiedzą wszystkiego. Nie znają skali problemu. Gdyby się dowiedzieli, a raczej kiedy się dowiedzą, chyba mnie zabiją. Za to, w jakie bagno się wpakowałam i że ich okłamałam. I nikt nie będzie pamiętał, że powodem jest choroba. Bo ojciec mi dzisiaj powiedział, że choroba też wynika z lenistwa, bo zachorowałam przez zaległości i problemy, które sobie narobiłam, a one są totalnie z lenistwa...
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
15 maja 2014, 15:35

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez NaaN 15 maja 2015, 20:51
mmebovary napisał(a):
@NaaN dzisiaj próbowałam. Z ojcem. Tylko, że...oni są na mnie wściekli w tej chwili, kiedy nie wiedzą wszystkiego. Nie znają skali problemu. Gdyby się dowiedzieli, a raczej kiedy się dowiedzą, chyba mnie zabiją. Za to, w jakie bagno się wpakowałam i że ich okłamałam. I nikt nie będzie pamiętał, że powodem jest choroba. Bo ojciec mi dzisiaj powiedział, że choroba też wynika z lenistwa, bo zachorowałam przez zaległości i problemy, które sobie narobiłam, a one są totalnie z lenistwa...


Uff.....przykro mi.....
Obawiam się, że będą musieli się skonfrontować z rzeczywistością ale nie będzie to łatwe dla nikogo.

Może zapisz się na terapię i w jej ramach terapeuta porozmawia z rodzicami i będzie starał się naświetlić sprawę tak, żeby nie było jakichś wielkich strat.
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez mmebovary 15 maja 2015, 22:22
@NaN masz rację. Nie ma na co czekać. Musi być ktoś, komu powiem prawdę. W poniedziałek spróbuję się umówić. Bez względuna wwszystko.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
15 maja 2014, 15:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez NaaN 15 maja 2015, 22:28
mmebovary napisał(a):@NaN masz rację. Nie ma na co czekać. Musi być ktoś, komu powiem prawdę. W poniedziałek spróbuję się umówić. Bez względuna wwszystko.


Myślę, że to dobry pomysł. Trzymaj się :)
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez mmebovary 21 maja 2015, 21:31
Pomóżcie. Rodzina wpedza mnie w coraz większe poczucie winy. Ze przeze mnie bardzo się stresuja, żebardzo ich kkrzywdę. To nie pomaga, nie motywuje. Jest mi tylko trudniej. Mimo leków nie rozstaje się z bólem głowy, nudnosciami. Gdyby tylko wiedzieli, jak strasznie ich oklmalam. Przecież oni mnie zabiją. Krzywdze ich i nie umiem nic z tym zrobić.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
15 maja 2014, 15:35

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez nolite 25 maja 2015, 19:46
mmebovary napisał(a):Wracam tu po raz któryś...Pierwszy raz spotkałam się z Wami przed moją pierwszą wizytą u psychiatry i przed diagnozą. Diagnoza-epizod depresyjny trwający prawie rok. Leczenie-venlectine 150 w docelowej dawce. Zatrzymałam się na 75. Terapia? Na razie niech pani sobie odpocznie. Ok. To odpoczywałam. Najpierw, bo dostałam zwolnienie ze studiów, potem bo były wakacje. Nauczyłam się, w warunkach inkubacyjnych, czytaj pozbawionych stresu, który u mnie wiązał się przede wszystkim z uczelnią, żyć całkiem nieźle. Zaczęłam pracę, wstawałam o 5, z ochotą do pracy, do ludzi, do życia. Aż do października, kiedy powinnam wrócić na studia. Wróciłam z IOSem, tzn. indywidualną organizacją studiów, która pozwalała mi na przykład nie chodzić na część zajęć, albo przyjść tylko na zaliczenie etc. Spowodowane to było bardziej niż chorobą, faktem, że powtarzam rok. I żeby móc za to zapłacić, musiałam iść do pracy. Powtórzenie roku kosztuje mnie 5 tysięcy. Przez pół roku, kiedy spłacałam raty i bardzo dużo pracowałam, jakoś dawałam sobie radę. Baardzo rzadko pojawiałam się na uczelni. Od tego semestru powinnam na niej być co drugi dzień, a nie ma mnie prawie wcale. Boję się tam wracać, tym bardziej, że spotkało mnie tam ogromne upokorzenie ze strony jednego z wykładowców, u którego mam obecnie coś do zrobienia. W głowie mam kilka rzeczy, które zawaliłam, ale boję się o nich komukolwiek opowiedzieć. Bliskim zależy przede wszystkim na tym, żebym skończyła ten rok. Słyszę, że albo jestem leniwa, albo wszystko tłumaczę strachem, albo nie widzę faktów. Fakty są takie, że mogę, albo z dużym prawdopodobieństwem, nie zaliczę tego roku. Nie-fakty są takie, że panicznie boję się tego miejsca, ludzi, wykładowców.
Dodam, że nadal biorę leki, nie byłam na terapii, bo nie zaleciła pani doktor. Nie wiem, kto ma rację. Mój strach, lęk, stres, czy wszyscy naokoło, którzy wmawiają mi lenistwo? Lenistwo względem studiów, z pracą radzę sobie nadal nieźle. Co powinnam zrobić? Do kogo się zgłosić? Jestem nadal chora, czy po prostu nieodporna? Albo leniwa?


Może to jest odpowiedź:
(wciśnij napisy)

https://www.youtube.com/watch?v=HuvJmEBt2Hk
https://www.youtube.com/watch?v=DHl5EL4Sygs
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
25 maja 2015, 16:23

Rok leczenia...bez rezultatów?

przez NaaN 27 maja 2015, 06:25
mmebovary napisał(a):Pomóżcie. Rodzina wpedza mnie w coraz większe poczucie winy. Ze przeze mnie bardzo się stresuja, żebardzo ich kkrzywdę. To nie pomaga, nie motywuje. Jest mi tylko trudniej. Mimo leków nie rozstaje się z bólem głowy, nudnosciami. Gdyby tylko wiedzieli, jak strasznie ich oklmalam. Przecież oni mnie zabiją. Krzywdze ich i nie umiem nic z tym zrobić.


Uciekasz od rzeczywistości i płacisz za to cenę. A przecież ta rzeczywistość za chwilę Cię dopadnie tylko Ty stracisz całkowicie kontrolę. Inni będą rozgrywać twoje życie a uwierz mi, jest to jeszcze trudniejsze niż to co przeżywasz teraz.
Uznaj siebie, swoje trudności i swoją sytuację aktualną, pogódż się z nią, bo ona akurat teraz taka jest i zobaczysz, że dużo łatwiej będzie Ci rozmawiać z innymi na ten temat.
Offline
Posty
1361
Dołączył(a)
15 lut 2014, 11:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do